Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galaktyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galaktyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2018

Niestabilności plazmy

Nieliniowa ewolucja niestabilności diokotronowej. Uznanie praw: J. Pétri, Observatoire Astronomique de Strasbourg

17 lipca 2018

Plazma nie stosuje się do praw energii kinetycznej.

Plazma wykazała prążki i warstwy podwójne, rozmieszczenie elektronów było niemakswellowskie, są tam wszelkie rodzaje oscylacji i niestabilności. W skrócie, było to pole nie pasujące w ogóle do eleganckich, matematycznych teorii.

– Hannes Alfvén

Niestabilności plazmy nie są zbyt znane szerokiej publiczności ani astronomom. Odnoszą się do zaburzeń i zachodzą, gdy plazma jest generowana lub ściskana. Są często mylone ze zjawiskami zachodzącymi w płynach: np niestabilności Kelvina-Helmoltza czy niestabilności Rayleigh'a-Taylora.

Ponieważ plazma jest zwyczajną materią z niewielką ilością zjonizowanych cząstek, nie stosuje się do samych tylko zasad energii kinetycznej. Silnie podlega za to elektromagnetyzmowi. Nie podlega innym siłom, w tym grawitacji, z wyjątkiem peryferii. W plazmie obserwuje się szereg niestabilności: diokotronowe, węzełkowe, krawędziowa (która uniemożliwia kontrolę nad reaktorami fuzyjnymi), kiełbaskowe (zaburzenia w przepływie), reakcyjne etc.

Główną zasadą teorii Elektrycznego Wszechświata jest to, że plazma (głównie jony wodoru i helu) tworzy 99,99% Wszechświata. Pioruny, zorze, wiatr słoneczny, ośrodek międzygwiezdny, gwiazdy i galaktyki: wszystko to jest w stanie plazmy. Ponieważ elektromagnetyzm dominuje, to, co obserwujemy w kosmosie, przedstawia siły elektryczne, działające na materię, nie ważne, jak rozrzedzoną.

Ogniwo woltowe Alessandro Giuseppe Antonio Anastasio Volty, jedna z najwcześniejszych baterii, w 1820 roku otwarło oczy Hansa Christiana Ørsteda. Ørsted zidentyfikował związek pomiędzy elektrycznością i magnetyzmem.

Aparat Volty składał się z naprzemiennie ułożonych dysków z miedzi, cynku i kartonu impregnowanego solanką. Do spodu i wierzchu baterii przyłączył przewodzące przewody. Po zamknięciu obwodu, przez ogniwo płynął ładunek elektryczny. Ørsted odnotował, że w pobliżu ogniwa Volty igła kompasu się odchylała. Jego obserwacje doprowadziły André-Marie Ampèra do matematycznej analizy efekty elektromagnetycznego.

Potem, duński naukowiec Hendrik Lorentz zauważył, że prędkość i ładunek cząstki, tak samo jak pole magnetyczne, wpływają na tor ruchu cząstki. Kiedy elektryczność płynie w polu magnetycznym, na ładunki działa siła, powodując moment obrotowy. Siła ta, prostopadła do ruchu cząstki i pola magnetycznego, nazywana jest siłą Lorentza.

Zachowanie się plazmy powinno mieć pierwszeństwo w wyjaśnianiu zjawisk naturalnych. Na przykład, formacje sześciokątne obserwuje się w huraganach, kraterach, biegunach Saturna i spiralach galaktyk. Leksykon astronomiczny nie wyjaśnia zagiętych, przeplatających się ramion tego, co powinno być gładką galaktyką spiralną, ani też kraterów impaktowych o stromych ścianach i wierzchołkach pod kątem 120 stopni.

Większość fizyków ma małą wprawę w teorii elektryczności i żadną w teorii plazmy. Mają o wiele za dużo do roboty poza tematami, które uważają za nieistotne. Grawitacja jest uważana za podstawę naukowej myśli o kosmosie, więc formuły elektromagnetyzmu nie są uwzględniane.

Niestabilność diokotronowa całkiem nieźle tłumaczy sześciokąt Saturna. Teoria Elektrycznego Wszechświata postrzega również galaktyki jako skutek oddziaływań elektromagnetycznych. Włókna prądów Birkelanda przewodzą elektryczność na kosmiczne odległości, owijając się wokół siebie, dopóki nie ścisną plazmy w dyskretne formacje. Typowa galaktyka spiralna z poprzeczką składa się z dwóch lub więcej takich skrętek międzygalaktycznych włókien.

Niestabilności diokotronowe w prądach Birkelanda są odpowiedzialne za sześciokątne kształty w galaktykach i huraganach – prowadząc do elektrycznej teorii pogody. Ponieważ siły elektryczne są kwintyliony razy silniejsze od grawitacji, biorąc pod uwagę plazmę, znika wiele tajemnic.

Stephen Smith


Przetłumaczono z: Plasma Instabilities

Tłumaczył Łukasz Buczyński

środa, 5 sierpnia 2015

Osie kwazarów równoległe do kosmicznych włókien

20 listopada 2014, Daily Mail opublikował artykuł, w którym stwierdza się upiorny fakt, że centra galaktyk mają wspólne osie.

Obserwacje, dokonane przy pomocy Very Large Telescope w Chile pokazały, że osie kwazarów są przylegające do kierunku kosmologicznych włókien, w których są zagnieżdżone. Kwazary to hiper jasne centra galaktyk, posiadające potężne strumienie biegunowe, wyrastające wzdłuż ich osi obrotu. Odległe kwazary są tak jasne, że przyćmiewają światło gwiazd w swojej galaktyce macierzystej, co jest widoczne na zdjęciach NASA.

Jasność kwazarów spada wraz z przesuwaniem się w czasie, a zatem i wraz ze zbliżaniem się do naszego położenia w przestrzeni. W rzeczy samej, centrum naszej Drogi Mlecznej jest pozostałością oryginalnego kwazara, i można prześledzić resztki jego strumieni polarnych. Ten centralny obiekt w naszej galaktyce wciąż emituje promienie rentgena i gamma. Dane sugerują następujący obraz naszej galaktyki i jej centrum:

Ważne podsumowanie tego studium, które właśnie opublikowano, stanowi: Nowe wyniki VLT wskazują, że osie rotacji kwazarów mają tendencje do do bycia równoległymi do wielkoskalowych struktur, w których się znajdują. Zatem, jeśli kwazary znajdują się w długich włóknach, ich osie rotacji pokrywają się z osią włókna. Badacze ustalili, że prawdopodobieństwo, że zbieżność ta jest przypadkowa, jest mniejsza, niż jeden na sto. Przyleganie [osi], znalezione w nowych danych, na skalę nawet większą, niż obecne przewidywania na podstawie symulacji, mogą być wskazówką, że brakuje jakiegoś składnika w naszych obecnych modelach kosmosu dodał prof. Dominique Sluse [, lider zespołu badawczego].

Jest to dodatkowe potwierdzenie dla czegoś, co już odnotowano dla galaktyk nam bliższych. W 2010 roku Sloan Digital Sky Survey odkrył, że oś rotacji tych bliższych galaktyk (a więc i pozostałości obiektów w ich centrum) również są równoległe do włókien, w których się znajdują, co zilustrowano schematycznie poniżej:

Przyleganie osi rotacji galaktyk było w owym czasie szokiem, gdyż trudno było wytłumaczyć ten fakt Standardowym Modelem. Jednakże najświeższe odkrycie przylegania osi kwazarów nie tylko wzmacnia wcześniejsze studium, lecz również pokazuje, że jest to zjawisko na skalę kosmiczną. Oto ilustracja, co odkryły najświeższe badania:

Astronomowie przekonali się, że osie rotacji niemal stu kwazarów okazują się niewytłumaczalnie przylegające.

http://www.fromquarkstoquasars.com/wp-content/uploads/2014/11/Quasar-Alignment-Featured-Image.jpg

W rezultacie tych odkryć, astronomowie będą musieli ponownie przejrzeć swój Model Standardowy.

Należy podkreślić, że jest to moment, w którym dokonuje się rewolucja w astronomii. Przez 300 lat, od czasów Newtona, astronomowie przeważnie próbowali tłumaczyć wszystko modelem grawitacyjnym. W nowoczesnej astronomii doprowadziło to do postulatów istnienia ciemnej energii, brakującej masy i czarnych dziur, aby wytłumaczyć to, co widzimy, przy pomocy grawitacji. Wszystkie te pomysły miały swoje wady. Jednakże od początku ostatniej dekady XX wieku zaczął powstawać odmienny paradygmat, a to dzięki fizykom plazmowym, którzy mieli odpowiedzi na te problemy. Odkryto, że 99% materii tworzącej Wszechświat znajduje się w stanie plazmy. Plazma jest nazywana czasem czwartym stanem materii, obok ciała stałego, płynu oraz gazu. Gdy atomy gazu ulegną jonizacji, czyli utracą część swoich elektronów, wówczas istnieją jako zbiór dodatnio naładowanych jąder atomowych (jonów) oraz ujemnie naładowanych elektronów. Gdy te naładowane cząstki się poruszają, tworzą prąd elektryczny. Każdy prąd elektryczny posiada towarzyszące mu wirowe pole magnetyczne. Pole to ściska plazmę we włókna lub arkusze, z dużymi przestrzeniami pustki pomiędzy. Nie należy się zatem spodziewać, że plazmowy Wszechświat będzie modelowany i kontrolowany siłami grawitacyjnymi, lecz raczej elektrycznością i magnetyzmem. Może być szokujące uświadomienie sobie, że siły elektryczne i magnetyczne mogą być nawet 1039

W tym kontekście badania te mają wielką wagę. Dowiedziono, że wielkoskalowe struktury Wszechświata składają się z włókien i pustek. Wykres pozycji galaktyk ujawnia, że tworzą one włóknistą, podobną do pajęczyny strukturę z obszarami pustki pomiędzy włóknami, jak pokazano to poniżej:

Jest to w pełni to, czego spodziewać się można według modelu plazmowego. W rzeczy samej, w latach 50-tych X wieku przewidział to pionier plazmowy Hannes Alfvén. Dla astronomów było szokiem, gdy w 1997 okazało się, że struktura Wszechświata to rzeczywiście włókna i obszary pustki. Grawitacyjna astronomia potrafi odtworzyć taką charakterystykę jedynie przy posiłkowaniu się dobrze dostrojonym działaniem ciemnej materii. Jest to trudne do osiągnięcia. Najnowsza właściwość, przyleganie osi kwazarów i galaktyk do włókien jest jeszcze trudniejsze. Jednak model plazmowy pozwala to przewidzieć. Być może potrzeba tu słowa wyjaśnienia.

W laboratorium można przeprowadzać eksperymenty z włóknami plazmy, a ponieważ plazma skaluje się liniowo, wyniki tych eksperymentów można przeskalować w górę, do rozmiarów struktur, które widzimy w kosmosie. Kiedy dwa lub więcej równoległych włókien przeplata się w laboratorium, powstają miniaturowe galaktyki spiralne. W rzeczy samej, można w ten sposób, w sekwencji, odtworzyć wszystkie znane rodzaje galaktyk. Następujący URL daje ilustrację takiego oddziaływania dwóch włókien w laboratorium. Patrzymy w dół wzdłuż osi włókien.

W przypadku pary blisko położonych, równoległych włókien w laboratorium, a także w przestrzeni kosmicznej, może istnieć dowolna ilość oddziaływań wokół wspólnej osi włókna, z których każde formuje galaktykę. Każda galaktyka obracałaby się jak koralik na nitce oddziałujących włókien. Zatem osie rotacji galaktyk, a także kwazarów w ich centrach, byłyby równoległe do osi włókien. Nie zaskakuje to więc astronomów plazmowych, że dokładnie to widzimy w otchłaniach kosmosu. Pasuje to dokładnie do eksperymentów laboratoryjnych i jest całkowicie przewidywalne. Aczkolwiek ta właściwość Wszechświata powoduje, że grawitacyjni astronomowie łamią sobie głowy. Jak zanotował powyżej prof. Sluse, faktycznie istnieje element, którego brakuje w Standardowym Modelu, opartym na grawitacji. Może się jeszcze okazać, że tylko model plazmowy może dostarczyć prostego rozwiązania dylematów dręczących astronomów grawitacyjnych.


Barry Setterfield, 28 listopada 2014.

Przetłumaczono z: Quasar axes aligned along filaments, Genesis Science Research

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

niedziela, 14 grudnia 2014

Spolaryzowana Droga Mleczna

Spolaryzowane światło Drogi mlecznej. Źródło: ESA oraz Planck Collaboration

13 listopada 2014

Pole elektromagnetyczne prowadzi światło w określony sposób

Obraz powyżej pochodzi z satelity Planck, obecnie niefunkcjonującego, wystrzelonego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) w maju 2005, wraz z Obserwatorium Kosmicznym Herschela, które również niedawno zakończyło misję.

Zgodnie z informacjami z ESA, misja Planck została rozłożona na szereg części: ustalenie z wysoką precyzją wielkoskalowych właściwości Wszechświata, sprawdzenie teorii inflacji, poszukiwanie pierwotnych fal grawitacyjnych, poszukiwanie defektów w przestrzeni, studiowanie początków struktur widocznych we Wszechświecie oraz studiowanie naszej galaktyki, oraz innych galaktyk, w mikrofalach.

Planck użył swoich detektorów do badania światła spolaryzowanego, docierającego do nas z różnych części Drogi Mlecznej. Zgodnie z niedawnym doniesieniem prasowym, małe ziarnka pyłu, mające obracać się miliony razy na sekundę, są ściskane polem magnetycznym, które zmusza je do przybrania postaci ułożonych wzdłuż pola kanałów, wzdłuż których emitowane jest światło. To powoduje, że jest ono spolaryzowane. Aczkolwiek, czy informacja ta może być istotna dla innego wytłumaczenia, obejmującego aktywność elektryczną?

Dane z Kosmicznego Teleskopu Promieni Gamma im. Fermiego ujawniły podwójne obłoki promieniowania gamma w kształcie klepsydry, wystające z centralnego zgrubienia Drogi Mlecznej. Każda z tych struktur mierzy około 65 000 lat św. w średnicy. Lejkowate formacje są nieomylną oznaką prądów Birkelanda, ściskających plazmę i naładowany pył w strefę magnetycznej reostrykcji. Silne pole magnetyczne, towarzyszące prądowi Birkelanda, przyspiesza elektrony do niemal świetlnych prędkości. Wzbudzone w ten sposób elektrony emitują promieniowanie synchrotronowe, główne źródło promieniowania gamma w kosmosie.

Orędownicy Elektrycznego Wszechświata wiedzą od dawna, że obłoki radiowe, daleko ponad biegunami aktywnych galaktyk, są oznakami prądów Birkelanda, które często rozchodzą się w luźne włókna, podczas gdy ramiona spiralne w niektórych galaktykach wykazując skręcone pasma materiału, wychodzące z ich jąder.

Wszystkie te włókna są prądami Birkelanda, lecz reprezentują one tylko widoczną część obwodu. W miarę napływania danych z coraz większej ilości teleskopów, takich jak Planck, okazuje się, że Droga Mleczna posiada charakterystykę innych galaktyk ze swojej rodziny. Halo z gwiazd, włóknista struktura, pióropusze promieniowania, mikrofalowa mgła, oraz inne zaobserwowane zjawiska wskazują na naturę elektryczną.

Rotujące granulki pyłu nie są najbardziej prawdopodobnym powodem znalezienia przez sondę Planck spolaryzowanego światła. ESA odnosi się do pola magnetycznego, lecz do istnienia pola magnetycznego musi istnieć pole elektryczne. Jest to siła elektromagnetyczna, nie zaledwie sam magnetyzm, prowadzący fale świetlne. Biorąc pod uwagę wyniki obserwacji Planck'a, polaryzacja w Drodze Mlecznej może być wywołana efektem Zeemana.

Efekt Zeemana nazwany został po Pieterze Zeemenie, jego odkrywcy, duńskim fizyku. Polega on na rozszczepianiu się linii widmowych w obecności pola magnetycznego, i zawiera podwójne lub potrójne rozszczepienie. Bazując na kierunku detekcji, polaryzacja linii będzie inna: polaryzacja kołowa zachodzi przy rotacji podłużnej dla dwóch wysokich i niskich pasmach tripletu, podczas gdy pomiędzy, lub poprzecznie, światło jest spolaryzowane równolegle do pola magnetycznego, a pozostałe dwa pasma są prostopadłe.

Ponieważ Droga Mleczna spleciona jest z włókien elektromagnetycznych prądów Birkelanda, to właśnie one mogą być źródłem polaryzacji, którą zobaczył Planck.


Stephen Smith

Przetłumaczono z https://www.thunderbolts.info/wp/2014/11/12/the-polarized-milky-way-2/

środa, 20 sierpnia 2014

Galaktyki

Zwykła definicja, czym jest galaktyka: wyspa we Wszechświecie lub rozległe zbiorowisko gwiazd nie jest może błędna, ale jest myląca. Ze względu na niezmierne odległości pomiędzy gwiazdami, nawet w najgęstszych regionach, poprawna definicja powinna brzmieć rozległa formacja chmury plazmy, zawierająca prądy elektryczne, i okazjonalnie punktów materii, zwanych mgławicami, gwiazdami i planetami.

Kształt charakteryzujący większość galaktyk opisany został przez Hannesa Alfvéna w 1981.

Pokazano tu kształt, który zaproponował. diagram ten jest pionowym przekrojem trójwymiarowej figury. Pozioma linia w centrum jest kołowym dyskiem, leżącym poziomo. W dysku tym, patrząc na niego od frontu, widzimy znany kształt galaktyki spiralnej. Równoległe, pionowe linie, wychodzące ze środka galaktyki wzdłuż jej osi rotacji, reprezentują silny prąd elektryczny w plazmie, widoczny czasami jako dżet.

Dwie pary liter - DL - oznaczają warstwę podwójną. Przypomnijmy, że zawiera ona silne pole elektryczne, i jest źródłem emisji radiowych. Dwa bezkształtne kształty na lewo pokazują typowe podwójne źródła radiowe, obserwowane w wielu galaktykach. Występują one na skutek obecności warstw podwójnych. W niektórych galaktykach dżety plazmy występują w trybie ciemnego prądu, w innych są wyraźnie widoczne.

To jest Centaurus A. Wyraźnie widać dżet. Zdjęcie to podpiera twierdzenie Haltona Arpa, że kwazary są wyrzucane z galaktyk wzdłuż osi rotacji. Przypomnijmy, że warstwa podwójna jest również miejscem silnego skurczu Z plazmy, który może ściskać rozproszoną materię w gęstsze obiekty.

Ogólny kształt obracającego się dysku, przewodzącego prąd, w kształcie zaprezentowanym przez Alfvéna definiuje tzw. silnik jednobiegunowy. Zauważmy, że poziomy dysk (ramiona galaktyki) jest miejscem, w którym prąd elektryczny jest najmniej rozproszony - więc jego gęstość jest największa. To tam z reguły znajdują się gwiazdy I populacji.

W wielu galaktykach struktura dżetu jest niewidoczna w świetle widzialnym. Zatem zanim wynaleziono orbitalne teleskopy rentgenowskie lub na podczerwień, pozostawały one nieodkryte. Teraz mamy wiele zdjęć, przedstawiających struktury Alfvéna. Obraz galaktyki M 82 poniżej zrobiony został przez orbitalny teleskop IR Subaru.

Nawet nasza sąsiadka, galaktyka Andromedy, wykazuje topologi struktury dysku silnika jednobiegunowego. Poniżej z prawej znajduje się jej zdjęcie w świetle widzialnym, po lewej zaś - w podczerwieni.

Ale Alfvén zaproponował również, że indywidualne gwiazdy również mają podobne morfologie. Zaproponował niemal identyczny diagram dla typowej gwiazdy. Po raz kolejny biorąca w tym udział plazma może być, ale nie musi, w widocznym trybie. Zatem nie wszystkie zdjęcia gwiazd będą ujawniać takie struktury - ale wiele z nich - owszem. Heliosferyczny obwód Alfvéna pokazano poniżej. Ponieważ Słońce jest typową gwiazdą, diagram ten doskonale do niego pasuje.

Propozycja ta pozostawała w strefie przypuszczeń do wiosny 2001, kiedy to pojazd Ulysses długie tuby plazmy, wychodzące z dolnego bieguna Słońca. Są one dostatecznie długie, aby rozciągnąć się dalej, niż orbita Marsa. Istnieje obecnie wiele zdjęć pojedynczych gwiazd z dżetami. Oczywiście, Alfvén wierzył, że gwiazdy mają dżety - ale niektóre bardziej widoczne od innych. Poniżej znajduje się para zdjęć, wyraźnie pokazujących dżet plazmowy i charakterystyczny dysk.

Zauważmy, że na drugim zdjęciu (Goddard Space Flight Center), na współliniowym łańcuchu wzdłuż osi dżetu formują się planety (obiekty Herbig-Haro). Zgrupowania te tworzą się przypuszczalnie w miejscach występowania warstw podwójnych. Na pierwszym zdjęciu widać wyraźnie skręcony kształt prądu Birkelanda, zawierającego warstwy podwójne. Dr Anthony Peratt wskazał, że obiektów takich, uformowanych przez skurcz Z, jest z reguły około dziewięciu.

Obojętnie, czy nazwiemy to silnikiem jednobiegunowym, dyskiem z dżetem, czy obwodem Alfvéna, struktura jest coraz częściej widywana, w miarę, jak rośnie czułość instrumentów (weźmy, na przykład, kształt pulsara Krab, na stronie głównej). Wszystkie zdjęcia poniżej przedstawiają gwiazdy. Wszystkie wykazują kształt silnika jednobiegunowego.

Następny

Strona główna

Przetłumaczono z http://electric-cosmos.org/galaxies.htm

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdzielanie czy łączenie?

Gromada galaktyk Abell2744. Źródło: NASA, ESA, oraz J. Lotz, M. Mountain, A. Koekemoer i HFF Team (STScI).

13 sieprnia 2014

Czy kolidujące galaktyki rozdzielają się?

Astronom Halton Arp odkrył szereg powiązań pomiędzy różnymi galaktykami, oraz pomiędzy galaktykami i kwazarami, które skłoniły go do spekulacji, że przesunięcie widma nie jest wyznacznikiem prędkości ucieczki lub odległości do odległych obiektów astronomicznych.

Obserwacje tych obiektów zdają się przeczyć zgodnej opinii astronomów, że Wszechświat się rozszerza. Kwazary (i niektóre galaktyki) leżą w jednej linii z galaktykami o mniejszym przesunięciu widma. Obiekty o największym przesunięciu leżące z reguły blisko jąder galaktyk, są małe i mają ogromne przesunięcia widma - niektóre wskazuj na nawet 99% prędkości światła. Galaktyki o mniejszym przesunięciu, w jednej linii z małymi, szybkimi obiektami, są wyraźnie większe, z miliardy razy większą objętością.

Wokół osi z kwazarami o wysokim przesunięciu znajdują się małe galaktyki, towarzyszące dużym, z nieco większym od nich przesunięciem, które jest zkwantowane na konkretnych wartościach. Często łańcuch kwazarów i galaktyk towarzyszących otacza chmura emitującej fale radiowe lub rentgena plazmy.

Wzdłuż włókien prądu elektrycznego płynącego przez, do, i z galaktyk, tworzą się gwiazdy. Studia nad galaktycznym polem magnetycznym pokazały, że taki sam proces ma miejsce w bliższym lub dalszym otoczeniu każdej galaktyki. Pod niedawnym Zdjęciem Dnia omawiano inną grupę obiektów, połączonych z drogą mleczną: galaktyki karłowate. Odnotowano, że teorie ewolucji galaktyk sugerują, że powinno ich być znacznie więcej, niż jest.

Kolejnym zjawiskiem, trudnym do wyjaśnienia dla konwencjonalnych astronomów, jest koncentracja gwiazd na kołowych orbitach wokół jąder wielu galaktyk. Gromady kuliste gwiazd mogą być traktowane jako miniaturowe jądra galaktyk. Idea ta pasuje do obserwacji Arpa, że jądra galaktyk wyrzucają materiał, który daje początek nowym galaktykom towarzyszącym. Być może gromady kuliste są nasionami: mini-galaktyki rodzą się w gęstych regionach rodzicielskiej galaktyki.

Kiedy podróżujące gwiazdy napotkają inną gwiazdę o większym polu elektrycznym, mogą się podzielić na dwie mniejsze, dzięki czemu intensywność elektryczna będzie rozłożona na większy obszar. Jeśli prąd elektryczny, docierający do aktywnej gwiazdy, zwiększy się, gwiazda taka również może się podzielić w układ podwójny, ze względu na zwiększony amperaż. Ponieważ większość gwiazd jest w układach podwójnych, może to wskazywać na natężenie przepływających przez niego ładunków.

Galaktyki najprawdopodobniej zachowują się w podobny sposób. Są one częścią gromad, które z kolei są częścią supergromad. Okazuje się również, że galaktyki występują w łańcuchach wewnątrz gromad. Ponieważ galaktyki są manifestacjami prądu Birkelanda, tworzącego skurcz Bennetta, wzdłuż swoich długich na miliony lat świetlnych włókien, nie dziwi odkrycie ich dzielenia się na dwie, lub trzy córki, celem podołania zwiększaniu natężenia prądu.

Być może to, co konwencjonalnie interpretuje się jako zderzenia galaktyk, jest w rzeczywistości ich dzieleniem się. Ponieważ poruszają się one powoli, tak, że zmiana pozycji wymaga milionów lat, astronomowie mogli zobaczyć zaprzęg przed koniem i pomylić kierunki ruchu.

Stephen Smith

Przetłumaczono z https://www.thunderbolts.info/wp/2014/08/13/merger-or-division/

niedziela, 11 maja 2014

Magnetyczna zagadka


Obraz radiowy gazu blisko centrum Drogi Mlecznej. @ NRAO/AUI

31 marca 2014

Czym jest przyczajony gaz blisko centrum naszej galaktyki?

Zgodnie z niedawnym oświadczeniem prasowym, w pobliżu A* Strzelca (Sgr A*) z niezwykłą prędkością wiruje "magnetyzowana gwiazda neutronowa", zwana inaczej magnetarem. O A* strzelca mówi się, że jest supermasywną czarną dziurą, (SMBH), przebywającą w centrum Drogi Mlecznej, w przybliżeniu 26 000 lat św. od Ziemi, w gwiazdozbiorze Strzelca. Jest najbliższą SMBH, więc służy jako baza dla hipotez. Uważa się, że więcej niż 95% galaktyk posiada jedna lub więcej SMBH, ponieważ widmo ich gazu i pyłu w ich centrach wykazuje podobną charakterystykę

Mówi się, że Sgr A* zagarnia materię z otaczającej przestrzeni, gdzie nabiera ona dużej prędkości. Prędkość i kompresja przypuszczalnie generują promienie rentgena, ultrafioletu i emisje radiowe, rejestrowane na Ziemi przez teleskopy takie jak Very Large Array (VLA).

Poprzednie oświadczenie ze środowiska astronomicznego wskazywało, że chmura gazu i pyłu wkracza w SMBH naszej Drogi Mlecznej, gdzie spodziewa się jej przemiany w "spaghetti" przez siły pływowe pola grawitacyjnego, otaczającego Sgr A*. Stefan Gillessen z Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics napisał: Chmura jest tak rozciągnięta, że bliskie podejście nie jest pojedynczym zdarzeniem, lecz raczej procesem, który rozciągnie się na okres przynajmniej jednego roku... Gaz w części czołowej chmury jest obecnie rozciągnięty na ponad 160 miliardów kilometrów wokół najbliższego punktu na orbicie do czarnej dziury. Rozciąganie się materii jest powszechnie nazywane "spagetthizacją".

Aczkolwiek, jak zaraportował zespół VLA, wykryte przez nich emisje radiowe nie mają swego źródła w rozrywanej grawitacją chmurze gazu, lecz w efektach "magnetycznej gwiazdy neutronowej", wirującej tak szybko, że jej sygnał radiowy odzywa się co 3,76 sekundy.

Magnetary to anomalnymi gwiazdami, identyfikowanymi jako pulsary rentgenowskie, lub miękkich promieni gamma (SGR). Mówi się, że powstają z gwiazd neutronowych posiadających pole magnetyczne rzędu ponad 1015 gaussów. Dla porównania, ziemskie pole magnetyczne ma około połowy gaussa, więc te "magnetyczne pulsary" są niezwykle silnymi źródłami. Musi być stresujące, że dowody ich istnienia nie są bezpośrednie, nigdy nie zaobserwowano żadnej gwiazdy neutronowej.

niektóre magnetary są też uważane za źródło rozbłysków gamma, będących skutkiem "trzęsień gwiazdowych" w ultra twardej powierzchni gwiazdy neutronowej. Ponieważ ich gęstość jest ogromna, każde gwałtowne przemieszczenie w skorupie powoduje intensywną "rekoneksję magnetyczną", która wytwarza promienie gamma. Nie ma potrzeby przypominania problemów z rekoneksją magnetyczną. wystarczy powiedzieć, że należy ona klasy wymyślonych konstrukcji astrofizyków.

Jest dobrze znanym faktem, że pola magnetyczne są indukowane przez ruch ładunku elektrycznego. A zatem, musi istnieć prąd elektryczny, który generowałby pole magnetyczne w każdym domniemanym magnetarze. Jest również bezdyskusyjne, że prąd ten musi być częścią obwodu, gdyż trwały prąd elektryczny wymaga musi być częścią pełnego obwodu.

Hipoteza Elektrycznego Wszechświata nie wymaga zapadających się gwiazd, lub prędkości obrotowych tak wielkich, że normalna materia nie byłaby w stanie ich wytrzymać. Oscylacje w magnetarach (czy w ogólności pulsarach) spowodowane są przez efekt rezonansu w obwodach elektrycznych. Nagłe uwolnienie zgromadzonej w warstwie podwójnej energii elektrycznej odpowiada za okazjonalne rozbłyski gamma. Rozbłysk rozpoczyna się nagłym maksimum energii, a następnie stopniowo zanika, jak uderzenie pioruna.

Promienie rentgena i gamma nie są powodowane polami grawitacyjnymi. Nie są potrzebne kompresje ogromnych mas do malutkiej objętości, a owo intensywne promieniowanie elektromagnetyczne jest łatwo generowane z odpowiednimi modelami laboratoryjnymi. W eksperymentach tych wytworzono światło o krótkiej fali (jak promienie rentgena) przez przyspieszanie naładowanych elektrycznie cząstek w polu magnetycznym.

Nie ma eksperymentalnych dowodów na to, że materia może być ściśnięta do "niemal nieskończonej gęstości". Jak blisko tej nieskończoności musi się zbliżyć dany obiekt? Skurcz Benneta we włóknach plazmy formuje plazmoidy, a kiedy gęstość prądu zbytnio wzrasta, warstwa podwójna obwodu w katastroficzny sposób uwalnia swoją energię, co ujawnia się jako rozbłysk gamma, rentgena lub ultrafioletu.

Teleskopy na podczerwień i rentgenowskie potwierdziły istnienie w centrum Drogi Mlecznej plazmoidów skupionej plazmy. Ta wysoko energetyczna formacja elektryczna jest sercem obwodu galaktycznego. Przyspieszone do wysokich prędkości elektronu spiralują w polu magnetycznym, generując promienie rentgena. W obwodzie galaktycznym, energia elektryczna płynie dośrodkowo, przez spiralne ramiona, do rdzenia galaktyki, gdzie jest przechowywana w centralnym plazmoidzie. Gdy plazmoid osiąga krytyczną gęstość, dochodzi do wyładowania, z reguły wzdłuż osi rotacji galaktyki. Proces ten można odtworzyć w laboratorium, przy pomocy urządzenia skupiającego plazmę.

Zrozumienie elektromagnetyzmu to więcej niż możliwość wyjaśnienia zjawisk kosmicznych, bez odwoływania się do supernaturalnych czarnych dziur czy namagnesowanych pulsarów, których teoretyczne istnienie narusza prawa fizyki.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/31/magnetic-mystery-3/

sobota, 12 kwietnia 2014

Charles Bruce

Teoria Wyładowania Elektrycznego

Charles Bruce (1902 - 1979)

Powierzchnia gwiazd może być wyjaśniona jako wyładowania w formie piorunów, jakie obserwujemy też w atmosferze Ziemi.

W 1944 Charles Bruce napisał o wielu astronomicznych zjawiskach w swojej wydanej prywatnie monografii, Nowe podejście do astrofizyki i kosmogonii, pracy, która wielu z was może się wydać znajoma. Odnotował on, że wiele zjawisk widzianych nad powierzchnią gwiazd można wyjaśnić poprzez analogię, w znacznie większej skali, do wyładowań atmosferycznych na Ziemi. Używając elektryczności do opisania procesów zachodzących nad powierzchnią gwiazdy, Bruce był w stanie wyjaśnić wiele ciekawych rzeczy, trapiących astronomów, dotyczących bardzo jasnych gwiazd, lub gwiazd zmiennych, których jasność waha się w przeciągu lat, tygodni, a w pewnych przypadkach nawet godzin. Tam, gdzie konwencjonalnie myślący astronomowie borykali się z modelem gwiazdy, która musi pęknąć jak balon i skupić się ponownie, przez co jej powierzchnia musi przemieścić się na bardzo duże odległości, często w krótkim czasie, Bruce widział ten proces jako propagowanie kosmicznych piorunów przez gwiazdową atmosferę. Miał znacznie prostszą odpowiedź. Nie wymagała ona wewnętrznego przegrupowania całej gwiazdy: to, co było widoczne, było efektem atmosferycznym.

Rozszerzając swój pomysł na istnienie kosmicznej skali piorunów, Bruce zanotował, że eksplozje nowych - popularnie postrzegane jako eksplozje gwiazd - również mogą być wyjaśnione w modelu kosmicznej atmosfery. Patrząc konwencjonalnie, eksplozja nowej może oznaczać śmierć gwiazdy, dla Bruce'a to wyładowanie wielkiej skali, lecz bez katastrofalnych następstw dla gwiazdy. Teorie Bruce'a, pomimo zgodności z obserwacjami, nie zostały w ogóle wzięte pod uwagę przez astronomów, ponieważ wprowadził do języka niewłaściwe słowo: elektryczność. W sferze kosmicznej nie ma na nie miejsca, głównie ze względu na to, że Izaak Newton, wasz znamienity rodak, przekonał naukowców, że sama grawitacja jest jedyną siłą rządzącą kosmicznym ruchem. Aż dotąd, używamy grawitacji do wszystkiego, co kosmiczne. W skrócie, piśmiennictwo astronomiczne Bruce'a nie zostało wzięte poważnie za jego życia, co jest wielką szkodą, ponieważ dla tych, którzy są zdolni pojąć jego analizę, formuje ono podstawy astronomii na następne półwiecze.

Bruce postrzegał procesy elektryfikacji kosmosu raczej jako coś zachodzącego nad gwiazdą, niż jak coś fundamentalnego dla samej gwiazdy: przypuszczam, że nie nie miał powodu kwestionować przekonania, że gwiazda jest odpowiednikiem bomby wodorowej, aczkolwiek w czasie, gdy to pisał, żadnej jeszcze nie zbudowano. Niemniej jednak w 1944 istniało mniemanie, że źródłem energii gwiazdy jest jakiś proces jądrowy głęboko w jej wnętrzu. Potrzebny był jakiś długotrwały proces, gdyż wymagania geologiczne zabraniały Słońcu istnieć krótko. Słońce miało promieniować w sposób stały przez setki milionów lat, jeśli nie miliardy, aby pozwolić Ziemi otrzymać jej obecny wygląd po długiej metamorfozie, od jej pierwotnej powierzchni. Ewolucja biologiczna potrzebowała równie długiego czasu, aby pozwolić żywym organizmom powstać się ze związków chemicznych, a następnie pozwolić im się rozwinąć z postaci ameby w pierwotnym oceanie (...). A zatem to geologowie i biologowie powiedzieli astronomom, że Słońce musi być odpowiednio stare. Było to w porządku, gdyż grawitacja do bardzo słaba siła, która potrzebuje czasu na działanie. Wszystko zdawało się do siebie pasować. Słońce musiało być starożytne, a jego energia musiała być stała. Nie mogło być ono wyczerpywalnym źródłem, jak zasoby ropy na Morzu Północnym, które dziś są, a jutro ich nie ma. Musi trwać "na zawsze" i być niezaburzalne.

Jaki by nie był powód, Bruce nie kwestionował poglądu, że gwiazdy napędzane są termonuklearnie. Skupiał się na procesach zachodzących nad powierzchnią wielu z nich. Rozpatrywał jedynie część obserwacyjną astronomii: to, co się dzieje wewnątrz gwiazd jest dla nas fantazją, gdyż nikt z nas tego nie zobaczył. Widzimy jedynie promieniowanie, jakie dochodzi do nas z powierzchni, oraz zjawiska w atmosferze, przewodzącej to promieniowanie.

Bruce opisywał dokładnie to, co się działo, w pojęciu zjawiska. Jest to z pewnością oznaka dobrego podejścia naukowego - patrz, a potem wyjaśniaj. Obawiam się, że dzisiaj zbyt wielu astronomów omija szczegóły aktualnych obserwacji; wychodząc z uogólnionych streszczeń obserwacji i teorii z góry osądzonych za prawdziwe, dokonują obliczeń i mówią o rezultatach tak, jakby na prawdę myśleli, że to zaobserwowali. Ja ciągle wierzę w wyższość bezpośrednich obserwacji, i z tego względu jestem czymś na kształt dinozaura wśród moich akademickich kolegów. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na pracę Bruce'a, gdy ten przewidywał istnienie obiektów pół-gwiazdowych (kwazarów), które zdominowały astronomię w latach 1960-1970. Bardzo zgrabnie opisał zjawiska towarzyszące galaktycznej skali wyładowaniom elektrycznym, które, jego zdaniem powodowały obserwację kwazara. Gdy zbudowano i wysłano w przestrzeń pojazdy kosmiczne, zaobserwowały one wszystko, o czym on mówił. Jednak jeszcze wtedy nikt nie zwrócił na niego uwagi. To szkoda, że człowiek ten umarł, nie doczekawszy się docenienia jego świetnego wkładu w astronomię. Dołączył do grona podobnych wizjonerów, których spotkał ten sam los.


Termo-elektryczne Słońce Charlesa Bruce'a


(1) - źródło energii jądrowej, (2) - fotosferyczne wyładowanie łukowe, (3) - warstwa wyładowań iskrowych, (4) - żarzeniowe wyładowanie chromosferyczne, (5) - korona - granica żarzenia chromosferycznego, (6) - atmosfera zwiększa swoją elektryfikację wraz z czasem, (7) - przepływ promieniowania i gazu atmosferycznego, (8) - bryzgi chromosferyczne jako analogia granuli fotosferycznych.

Z artykułu: "Elektryczne gwiazdy w bezgrawitacyjnym, elektrycznym kosmosie", Earl Milton, z SIS Reviev Vol 5. No. 1 (1980/81), na podstawie przemówienia dr Miltona na spotkaniu "Aspekty Katastrofizmu" w kwietniu 1980. Oryginalny transkrypt sporządzony został przez Birgit Liesching i Christoph'a Marx'a.

Specjalne podziękowania dla Erica Crew za pomoc przy tym tekście.

Link do oryginału: http://www.catastrophism.com/texts/bruce/index.htm

czwartek, 10 kwietnia 2014

Nowe spojrzenie na bliskie sąsiedztwo - 1


Galaktyka Andromedy (M31) w ultrafiolecie i podczerwieni. Ultrafiolet: Galaxy Evolution Explorer; Podczerwień: Spitzer Space Telescope. @ NASA/JPL-Caltech

24 marca 2014

fundamentalna różnica pomiędzy standardowym modelem kosmologicznym, a Elektrycznym Wszechświatem leży w spojrzeniu na z biegiem czasu Wszechświat się formował.

Zgodnie ze standardowym modelem, jakiś czas po Wielkim Wybuchu, gaz i pył zorganizowały się w gwiazdy, gromady gwiazd, a następnie czarne dziury, które łączyły się w super masywne czarne dziury. Te super masywne czarne dziury ogniskami, wokół których zbierał się grawitacyjnie gaz, pył i gwiazdy, tworząc galaktyki różnych kształtów i rozmiarów. Uważa się, że brały w tym również udział halo z ciemnej materii.

Model Elektrycznego Wszechświata ma zupełnie inne podejście. Nie było Wielkiego Wybuchu, ani żadnego wyraźnego aktu stworzenia, a Wszechświat był tym, czym zawsze był: w 99,999% plazmą. Z czasem, kosmiczna plazma zorganizowała się w komórki, jak to zwykle robi plazma, oddzielone przez różnice w gęstości materii i ładunków i ograniczone warstwami podwójnymi. Wzdłuż granic komórek włókna i arkusze organizują się w prądy Birkelanda. Wszechświat podlega samo organizacji pod wpływem elektromagnetycznych właściwości plazmy.

Jak wyjaśniono przez Peratta (1986), włókna te są bardzo efektywne w koncentrowaniu materii i "wypłukiwania" jej z otoczenia. Galaktyki tworzą się wzdłuż włókien, a to wyjaśnia łańcuchy galaktyk, przypominające perły na nitce. Duże ilości formują się również na oryginalnych ścianach komórek plazmowych, co wyjaśnia wielkoskalowe "Wielkie Ściany" i powłoki z galaktyk, które się obserwuje.

W standardowym modelu, dynamika galaktyk determinowana jest wyłącznie grawitacją. Tam, gdzie krzywe rotacji nie pokrywają się z obserwacjami materii, zakłada się istnienie halo z ciemnej materii. Galaktyczne pola magnetyczne są incydentalne i uważa się, że powstają z czasem z małych magnetycznych zawirowań (ponownie, dołem do góry). W modelu tym mówi się również swobodnie o polach magnetycznych, bez wspominania o związanych z nimi prądach elektrycznych.

W modelu Elektrycznego Wszechświata, rotacyjna energia galaktyk pochodzi częściowo z grawitacji (gdzie jądro przejawia dynamikę obrotów ciała stałego), ale również z prądu elektrycznego, podłączonego do galaktyki przez elektryczne "linie transmisyjne", ciągnące się pomiędzy nimi. W skrócie, galaktyki działają jak silnik jednobiegunowy, napędzany przez prąd o zmiennej gęstości. Galaktyczne pola magnetyczne są wytwarzane przez prąd elektryczny, który jest integralna częścią jej procesu formowania się i dalszej dynamiki. Bez koherentnych pól magnetycznych, rozciągniętych w całą strukturę, nie było by galaktyk.

Warto tutaj dodać kilka słów o znaczącej pracy zawartej w publikacji Anthony Peratta, wspomnianej wyżej. W swoich badaniach, Peratt przeprowadził symulacje komputerowe interakcji prądów Birkelanda. Rezultaty pokazują, jak dynamika plazmy prowadzi do struktur galaktycznych, ewoluujących z podwójnych radiogalaktyk, poprzez radiowe kwazary, do galaktyk eliptycznych a następnie spiralnych. Publikacja ta ma głębokie spojrzenie. Istnieją prace, które można czytać na nowo i na nowo, i wciąż odkrywać nowe skarby. To jest jedna z takich prac.

Jak ujawniły symulacje Peratta, galaktyka ewoluuje jako dwa (lub więcej) prądy Birkelanda, poruszające się razem z siłą przyciągającą, proporcjonalną do ich liniowego dystansu (zwróćmy uwagę, że nie jest to kwadrat odległości). W obserwacjach astronomicznych, dwa prądy Birkelanda wykrywane są jako radiowe "płaty" promieniowania synchrotronowego.

Gdy dwa skurczone włókna Birkelanda zbliżą się do siebie, plazma międzygalaktyczna zostaje uwięziona i formuje eliptyczny rdzeń w centrum geometrycznym pomiędzy dwoma włóknami, który później staje się jądrem galaktyki. Pole magnetyczne pomiędzy włóknami kondensuje i łączy plazmę, zwiększając jej wewnętrzną energię. W tym momencie eliptyczny rdzeń jest analogiem kwazara radiowego.

Dwa włókna Birkelanda (koncentrujące również materię wewnątrz swojej obkurczanej magnetycznie objętości) owijają się wokół siebie, zmieniając morfologię rdzenia plazmowego (spłaszczając elipsę), oraz być może ewoluując w ramiona, w miarę, jak prąd elektryczny, płynący w nich osiowo, płynie do rdzenia. Na tym etapie dwa prądy Birkelanda łączą się w rdzeniu. A zatem jądro galaktyki powstaje z tego, co zostało uwięzione przez prądy Birkelanda, natomiast ramiona powstają głównie z samych skurczonych włókien prądów Birkelanda.

Obracające się włókna Birkelanda dostarczają początkowej rotacji do galaktycznej wielkości struktury plazmowej. W miarę, jak struktura się obraca, powstają towarzyszące temu pola magnetyczne, o typowej charakterystyce "dynama".

Prąd kontynuuje podróż przez galaktykę wzdłuż płaszczyzny równikowej jako część większego obwodu międzygalaktycznego. Ten prąd przechodzi przez pola magnetyczne, wspomniane wyżej jako spowodowane energią rotacji, na co galaktyka odpowiada jak silnik jednobiegunowy. To właśnie to odpowiada za "anormalne" prędkości obrotowe, obserwowane na obrzeżach galaktyk.

Galaktyka jest zarazem jednobiegunowym generatorem, z przewodzącą plazmą w dysku galaktycznym przechodzącą poprzez to samo pole magnetyczne. Powoduje to prądy osiowe, płynące przez oś galaktyki, oraz sięgające na zewnątrz aż do zapętlenia z prądami w płaszczyźnie równikowej. Owe prądy osiowe rozszerzają się na warstwy podwójne nad galaktycznymi biegunami. Owe polarne warstwy podwójne przyspieszają naładowane cząstki do wysokich prędkości, tworząc "dżety" nad i pod galaktyką.

Pole magnetyczne w galaktyce powstaje jako rezultat prądu międzygalaktycznego, płynącego wzdłuż płaszczyzny równikowej. Prąd, płynący radialnie przez płaszczyznę równikową, tworzy lokalne pola magnetyczne, ściskające plazmę we włókna Birkelanda. To przynosi definicję ramionom spiralnym. Dalsze zwłóknianie i wyższe gęstości prądów powodują formowanie się gwiazd w ramionach.

Rozważając te zupełnie różne punty widzenia, oddolną akrecję grawitacyjną versus odgórną organizację elektromagnetyczną, obserwacje galaktyk wokół nas powinny pozwolić nam wybrać, który model jest właściwszy. Galaktyki, które obserwujemy, powinny nosić znaczniki swojej historii i sił, które je utworzyły.

Dwa obiekty z naszego najbliższego otoczenia, M31 (Andromeda) i M33 (Trójkąt), zostały bardzo dobrze przebadane ze względu na ich bliskość. To robi z nich świetnych kandydatów do porównania względnej mocy wyjaśniającej obu modeli.

Galaktyki te mają pewne interesujące atrybuty, które są omówione przy okazji obydwu modeli:

  1. Zarówno M31 jak i M33 mają pole magnetyczne, podobne w natężeniu, ale różne jeśli idzie o morfologię.
  2. M31 posiada wyraźny i bardzo spójny pierścień magnetyczny, o promieniu jakichś 33 000 lat świetlnych.
  3. M33 ma bardziej nieregularne pole magnetyczne, a jego siła zdaje się znaczyć ramiona spiralne.
  4. O M33 mówi się, że brakuje jej w jadrze super masywnej czarnej dziury (prędkość obrotowa maleje przy zbliżaniu się do jądra).

Sprawdzanie tych odkryć, oraz opieranie się na symulacjach Peratta, wraz z podobna pracą na modelu standardowym, będzie sprawdzianem obu modeli. Ważne jest, aby sprawdzić model teoretyczny, gdyż można go wtedy znacznie usprawnić.

Aczkolwiek, poprawność modelu często zależy od rozważenia go w szczegółach, lub od zakwestionowania jego podstawowych założeń. Jedno umożliwia poprawki, podczas gdy drugie inspiruje do głębszych przemyśleń.

Tom Wilson

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/23/a-new-look-at-near-neighbors-part-one-2/

Galaktyczne superwiatry


Gwiazdotwórcza galaktyka NGC 253. @ NASA, ESA, J. Dalcanton oraz B. Williams (University of Washington)

18 marca 2014

Radialne włókna wewnątrz galaktyk identyfikują je jako zjawiska plazmowe.

Jeśli człowiek nie wie, do jakiego portu zmierza, żaden wiatr nie jest dobry.
− Seneca

Galaktyka nieregularna M82 - znana też jako galaktyka Cygaro - tworzy parę z galaktyką Barnarda, M81, w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. M82 zwana jest też galaktyką "gwiazdotwóczą", gdyż uważa się, że tempo powstawania w niej nowych gwiazd jest 10 razy szybsze niż w Drodze Mlecznej. Tak zwane "wiatry gwiazdowe" z nowych gwiazd i fale uderzeniowe z supernowych powodują ucieczkę gorącego wodoru i azotu (o temperaturze większej niż 10 milionów kelwinów) z jadra galaktyki na odległość szeregu tysięcy lat świetlnych.

Zgodnie z zasadami teorii Elektrycznego Wszechświata, ewolucja galaktyk może być wyjaśniona na gruncie wielkoskalowych wyładowań plazmy, przyjmujących formę obracających się kół koherentnych włókien. Gwiazdy w galaktykach maja tendencje do łączenia się w długie łuki, jak korale na nitce, co jest jedną z setek tajemnic, z którymi musi się konfrontować współczesna astronomia. Żadna oparta wyłącznie na grawitacji teoria nie potrafi wyjaśnić tworzenia się gwiazd, ale galaktyki spiralne z poprzeczką oraz ogromne eliptyczne wiry mogą gromadzić się w sięgające milionów lat świetlnych gromady, wykraczające poza jakąkolwiek konwencjonalną definicję.

Kiedy plazma przemieszcza się przez chmurę gazu lub pyłu, chmura ta się jonizuje i zaczyna płynąć prąd elektryczny. Kiedy elektryczność płynie przez jakąkolwiek substancję, wytwarza się pole magnetyczne. Jednym z aspektów magnetyzmu w plazmie jest to, że tworzy on tak zwane "plazmowe sznury". Pole magnetyczne otacza plazmę, ograniczając ją do koherentnego układu, zwanego prądem Birkelanda.

W poprzednich artykułach z serii Zdjęcie Dnia, odnotowaliśmy, że wiele struktur we Wszechświecie jest aktywnymi źródłami energii, jak na przykład M82. U galaktyk takich często obserwuje się wyrzuty naładowanej elektrycznie materii z biegunów. Kosmologowie plazmowi wiedzą od dawna, że te zjonizowane masy, rozszerzające się daleko ponad biegunami galaktyk "radiowych", są oznakami aktywności elektrycznej.

Niemal każde ciało we Wszechświecie wykazuje jakieś formy zwłóknienia. Jonowe warkocze komet są włókniste. Mgławice planetarne układają się w zawiłą sieć. Gwiazdy Herbig-Haro oraz energetyczne galaktyki emitują dżety, które rozwijają się w warkocze. Spiralne ramiona niektórych galaktyk wyglądają "włochato", z wystającymi z nich wątkami materiału.

Każdy element w obwodzie galaktycznym promieniuje energię, i musi być zasilane przez oddziaływanie z większym obwodem. Zasięg tego większego obwodu jest ilustrowany odkryciami galaktyk ułożonych w sznury.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/17/galactic-superwinds-3/

piątek, 4 kwietnia 2014

Wyspowy Wszechświat


Trzy oddziałujące ze sobą galaktyki: NGC 7137 (po środku z lewej), NGC 7174 (po środku z prawej) oraz NGC 7176 (u dołu z prawej). @ NASA, ESA, oraz R. Sharples (University of Durham)

13 marca 2014

Galaktyczne pola magnetyczne odkryte zostały ponad 50 lat temu.

Astronomowie dalej zadają podstawowe pytania dotyczące galaktyk: co powoduje ich pola magnetyczne? Co daje tm polom ich kształt oraz siłę?

Badacze, używając ostatnich symulacji komputerowych, uważają, że znaleźli odpowiedź. Chłodny gaz opadający na galaktyki, eksplozje supernowych, narodziny nowych gwiazd oraz energia rotacji owych galaktyk powoduje powstawanie tych pól. Aczkolwiek, pominęli oni inne czynniki w swoich równaniach, jako że ich modele nie przewiduje pól obserwowanych w szeregu reprezentatywnych galaktyk spiralnych.

Jak naukowcy obserwują pozasłoneczne pola magnetyczne? George Ellery Hale jako pierwszy wyznaczył pola magnetyczne Słońca za pomocą "efektu Zeemana", lub zmian w pozycjach linii Fraunhofera w spektrogramach Słońca. Widmo optyczne pokazuje, jakie pierwiastki chemiczne znajdują się na Słońcu, jak również na innych gwiazdach. Dzięki rozłamaniu światła gwiazd na składowe, na podobieństwo pryzmatu, ciemne linie w specyficznych miejscach pokazują drogę do wyznaczenia pierwiastków tworzących te gwiazdy.

W przypadku obecności pola magnetycznego, linie widmowe pierwiastków przesuwają się. Te zmiany pozycji zwane są efektem Zeemana. Nie jest zaskakującym, że gwiazdy, a także galaktyki, otoczone są polem magnetycznym, niewytłumaczalnym dla osób patrzących w sposób konwencjonalny. Wiedza teoretyczna, z jakiej wychodzą, nie zawiera pojęcia elektryczności, która mogłaby powodować powstawanie magnetyzmu.

Zamiast tego dyskutuje się o "formacji gwiazd redukującej energię turbulencji", "wyrzutach gazu", oraz "jak szybko z losowego pola magnetycznego powstaje uporządkowane". Żadnego elektromagnetyzmu, żadnych pól elektrycznych, oraz żadnych efektów typu motor-generator.

Pola magnetyczne w kosmosie są łatwiejsze do wykrycia niż prądy elektryczne, zatem współcześni astronomowie sądzą, że są one "pierwotnymi" pozostałościami po Wielkim Wybuchu. Polegając na tej konkluzji, próbują wyjaśnić ukształtowanie się struktur Wszechświata.

Fakt, że poruszające się naładowane cząstki, stanowiące prąd elektryczny, wytwarzają pole magnetyczne, jest znany od czasów Michaela Faradaya. niestety, brak wiedzy często oznacza brak wizji. Jak stwierdzono poprzednio, poruszające się, naładowane cząstki tworzą prąd elektryczny, a ten jest utrzymywany w polu magnetycznym. Gdy więcej cząstek przyspiesza w tym samym kierunku, pole staje się silniejsze. Jest to dobrze znane inżynierom elektryczności, ale gdy to samo w kosmosie odnajdują astronomowie, mówią o "wiatrach" i "falach uderzeniowych".

Inną rzeczą, nie braną pod uwagę podczas prób wyjaśnienia struktur Wszechświata, jest fakt, że aby naładowane cząstki popłynęły, muszą one płynąć w obwodzie. Energetyczne zdarzenia nie mogą być wyjaśnione jedynie lokalnymi warunkami. Należy uwzględnić efekty całego obwodu. Z tego powodu, podczas, gdy powszechny punkt widzenia pozwala jedynie na istnienie "wysp" w przestrzeni kosmicznej, Elektryczny Wszechświat podkreśla połączenia w aktywnej elektrycznie "sieci transmisyjnej", złożonej z włókien prądów Birkelanda.

Włókna rozszerzają się i eksplodują, przyspieszając plazmę do niemal podświetlnych prędkości. Dżety z przeciwnych biegunów galaktyki kończą się energetycznymi chmurami, promieniującymi w rentgenie. Fenomen ten wynika z właściwości plazmy, nie z kinetyki gazów, grawitacji czy fizyki cząstek elementarnych. Astrofizycy widzą pola magnetyczne, ale nie kryjącą się za nimi elektryczność, są wiec na straconej pozycji w ich wyjaśnianiu.

Astronomowie sądzą, że galaktyki są chmurami wodoru i pyłu międzygalaktycznego, połączonych grawitacją, dopóki nie zapadną się w świecące ognie termonuklearne. Konwencjonalne środowisko proponuje również, aby większość galaktyk zawierała czarne dziury o niewiarygodnej gęstości. To owe "grawitacyjne punkty" mają pobudzać galaktyki do wirowania, wytwarzać rozciągające się na tysiące lat świetlnych dżety promieniujące w rentgenie i gamma, oraz "radiowe płaty", czasami większe od galaktyki macierzystej.

Elektryczny model kosmosu nie opiera się na założeniach, że galaktyki są chmurą skondensowanego, bezwładnego wodoru i drobin nie większych od molekuły. A zatem, czym są galaktyki?

W 1981, Hannes Alfvén powiedział, że galaktyki najbardziej przypominają jeden z wynalazków Michaela Faradaya, silnik jednobiegunowy. Jest on napędzany polem magnetycznym, indukowanym w kołowo przewodzącej płycie. Płyta umieszczana jest między biegunami elektromagnesu, co powoduje jej wirowanie z prędkością proporcjonalną do przepływającego prądu.

Galaktyki poruszają się wewnątrz włóknistego obwodu elektrycznego, w którym elektryczność płynie przez kosmos od jego początku do końca. Widzimy efekty tych pól elektromagnetycznych, które przenikają przestrzeń. Elektryczność organizuje się w masy plazmy, większe czasami od gromad galaktyk. Plazma ta składa się głównie z obojętnych atomów, jednak obecne są również wolne elektrony protony i inne naładowane cząstki.

Pierwotna energia elektryczna jest rzędy wielkości większa od grawitacji. "Sznury plazmy", zawierające prądy Birkelanda, przyciągają się nawzajem z siłą liniową względem odległości, zatem prądy Birkelanda są najpotężniejszymi długodystansowymi atraktorami we Wszechświecie. Płynące przez pyłową plazmę prądy elektryczne podtrzymują pola magnetyczne, wykrywane w gwiazdach i galaktykach.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/12/island-universes-3/

piątek, 7 lutego 2014

Motyle na nitce


NGC 6537 - przykład dwubiegunowej mgławicy planetarnej. Ostatnie obserwacje podobnych obiektów w pobliżu jądra galaktyki pokazują ich przyleganie do płaszczyzny galaktyki. NGC 6537 nie została objęta tymi badaniami. Źródło: ESO

6 lutego 2014

Współczesna astronomia ma problem z mgławicami planetarnymi (PN): grawitacja nie jest w stanie zrobić tego, co one robią.

Astronomowie wynaleźli rodzaj pseudo magnetyzmu, aby wyjaśnić dziury poznawcze. Ów pseudo magnetyzm jest zreifikowanym domniemaniem, które odcina się od prądów elektrycznych, wytwarzających rzeczywiste pole magnetyczne.

Wg powszechnie zaakceptowanej teorii PN powstają z gwiazd u kresu ich życia. Umierająca gwiazda "wydmuchuje" swoje zewnętrzne warstwy w otaczający ją "gaz" międzygwiezdny. Przewiduje się sferyczny bąbel rozrzuconych atomów, rozszerzający się w ośrodku o jeszcze większym rozrzucie atomów. Teoria każe nam wierzyć, że atomów tych wystarczy do utworzenia fali uderzeniowej w przestrzeni bliskiej próżni. Nie mamy sposobu, żeby przetestować to w laboratorium, ponieważ nie potrafimy wytwarzać tak wysokiej próżni.

Nadal jest to sferyczne. Teraz fale uderzeniowe w gęstym ośrodku mogą wszystko skomplikować. Ale PN wykazują kształty motyla lub klepsydry, zwłóknionej klepsydry, zwłóknionej i skręconej klepsydry. Nawet te, które wydają się kołowe, wykazują dowody na to, że są w istocie klepsydrowate, tylko widziane wzdłuż osi. Nie ma w nich nic sferycznego, nic losowego (jak w przypadku skomplikowanych fal uderzeniowych).

Aby zamienić sferyczny wydmuch w cylindryczny wybuch, musi zadziałać coś poza grawitacją. Ponieważ astronomowie niewiele wiedzą o magnetyzmie, nie licząc mitów (takich jak te, że pole składa się z "linii", które mogą być "wmrożone" i trwać się bez przyczyny), wyczarowują tą pseudo substancję, gdziekolwiek trzeba wyjaśnić trudności z grawitacją i gazami. A zatem zamrożony magnetyzm tworzy mgławice planetarne.

Ale nawet fantazja posiada swoje ograniczenia. Niedawne studia nad mgławicami planetarnymi blisko jądra galaktyki ujawniły, że ich osie są przyległe do płaszczyzny galaktyki. Przyleganie, które widzimy w przypadku tych dwubiegunowych mgławic, sygnalizuje coś dziwacznego, związanego z układami gwiazdowymi wewnątrz centralnego zgrubienia. wyjaśniał Brian Reers. Aby układać się tak, jak je widzimy, układy gwiezdne, które utworzyły te mgławice, powinny obracać się w osi prostopadłej do chmur międzygwiezdnych, z których powstały, co jest bardzo dziwaczne.

Albert Zijlstra, drug autor publikacji, w której doniesiono o odkryciu, powtarza zaskoczenie: Podczas, gdy jakiekolwiek przyleganie byłoby zaskoczeniem, jego obecność w zatłoczonym centralnym regionie galaktyki jest tym bardziej nieoczekiwane.

"Zaskoczenie" jest oczywiście eufemistycznym określeniem na "falsyfikację teorii".

W Elektrycznym Wszechświecie, gwiazdy formują się ze skurczu Bennetta na galaktycznym prądzie Birkelanda. Tam, gdzie koncentryczne tuby włókien w prądzie Birkelanda zaczynają być niestabilne, tuby ściskają się w kształt klepsydry. Ze skurczu tworzy się plazmoid - komórka plazmy otoczona warstwami podwójnymi, przypuszczalnie podobna do pioruna kulistego. Prąd przepływający przez skurcz zasila gwiazdę (jak bateria w obwodzie). Jeśli gęstość prądu zwiększy się odpowiednio, aby popchnąć plazmę do stanu żarzenia, kształt klepsydry (lub jego część o dostatecznej gęstości prądu) zacznie się świecić w paśmie widzialnym (prąd zawsze promieniuje radiowo oraz często w pasmie rentgena).

Blisko jądra galaktyki, prądy zaczynają się tłoczyć, w miarę, jak karmią się tym, co jest nazywane mechanizmem gęstego skupienia plazmy. Obecne tam PN powinny być bardziej równoległe do płaszczyzny galaktyki, niż w oddaleniu, gdzie prąd ma więcej miejsca na ewentualne zygzakowanie, w galaktycznym wyładowaniu.

Informacja prasowa wzmiankuje w końcowym dopisku, że Bardzo mało wiadomo o pochodzeniu i charakterystyce pola magnetycznego, obecnego w naszej galaktyce w jej młodym wieku...

W ramach kontrastu, kilku obecnych tam astronomów zawiodło w dokonaniu odpowiednich pomiarów. Halton Arp dumał kiedyś, że lepiej nie wiedzieć czegoś błędnego, niż wiedzieć setkę rzeczy poprawnych. Astronomowie lepiej by zrobili, gdyby swoje bardzo mało wiedzy na temat pola magnetycznego młodej galaktyki - swoje wierzenia, że jest ono zamrożone - zresetowali do "niczego".

Mel Acheson

Powiązane ogłoszenie prasowe:

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/02/06/butterflies-on-a-string-2/

środa, 15 stycznia 2014

Kształtowanie tego, co jest


Zgrupowanie galaktyk Arp 194. Źródło: NASA, ESA, Hubble Heritage Team (STScI/AURA)

14 stycznia 2014

Galaktyki są świetlistymi dziećmi elektrycznego rodzicielstwa, nie zrodzonym w ciemności z niewidzialnych sił.

„Słuchaj jednej strony, a będziesz w ciemności. Posłuchaj obydwu, a cię oświeci.”

− Lord Chesterfield

"Galaktyki występują w wielu kształtach i rozmiarach, ale do niedawna astronomowie nie umieli powiedzieć, dlaczego. Obecnie naukowcy używają teorii ciemnej materii, aby przewidzieć pochód galaktyk odnalezionych w kosmosie." Opis matematyczny ciemnej materii został włączony do programów komputerowych, które tworzą modele formowania się galaktyk.

Podawane wartości zależą od źródła, ale astronomowie zgodnie podają, że ciemna materia tworzy około 25% Wszechświata. Tak zwana "ciemna energia" ma stanowić 70%, podczas gdy pozostałe 5% to materia barionowa, widoczna gołym okiem i wykrywalna przyrządami.

Astronomowie terminem "barionowa" określają wszelką materię, z której składają się cala kosmiczne - to jest materię złożoną z protonów i neutronów. Zauważmy, że elektrony nie są barionami, tylko leptonami, lecz są ignorowane w skali astronomicznej, gdyż zazwyczaj i tak towarzyszą protonom.

Ciemna materia opisywana jest bardziej przez to, czym nie jest, niż czym jest. Jak stwierdzono powyżej, nie istnieje ona w postaci gwiazd ani planet, które można zobaczyć. Nie są to ciemne chmury normalnej materii barionowej, ponieważ takie chmury można zaobserwować poprzez pochłanianie przez nie promieniowania. Ciemna materia nie jest antymaterią. Ponieważ gdy materia i antymateria anihilują ze sobą, powstają promienie gamma, więc ciemna materia powinna świecić światłem o wysokiej częstotliwości.

Jak twierdzi się w orzeczeniach prasowych, badacze użyli teorii "zimnej ciemnej materii Lambda" do napisania nowego modelu na superkomputer, który był w stanie mocno przybliżyć rzeczywistą liczbę galaktyk spiralnych i eliptycznych, jakie obserwujemy.

Użycie ciemnej materii w swoich obliczeniach uważają za kluczowe, gdyż uważa się, że galaktyki są otoczone "halo" z ciemnej materii. Tak duża koncentracja niewidocznej materii jest podstawą dla spójności gromad galaktyk, jak również dla pojedynczych galaktyk, przed "rozleceniem się".

Pewne zapewnienia, że o zgodności przewidywań modelu muszą być zrównoważone faktem, że równania dobrano tak, aby pasowały do obserwacji. Aby oferować "przewidywania", wiele założeń musi być rozważanych dosłownie. Aczkolwiek, jak wytknięto w poprzednich artykułach serii Zdjęcie Dnia, istnieje wiele aspektów, których model ten nie przewiduje - np. wielkoskalowe struktury we Wszechświecie.

Popularna astronomia obarcza ciemną materię rolą organizowania struktur galaktycznych. Kolejny matematyczny duszek, czarne dziury, również są bardzo ważne dla tej hipotezy, gdyż mówi się o nich, że zamieszkują jądro niemal każdej galaktyki. Zarówno czarne dziury jak i ciemna materia (podobnie jak ciemna energia), są niezbędnymi konstrukcjami matematycznymi w środowisku astronomicznym, ponieważ w ich umyśle grawitacja jest sine qua non wszystkich sił, które rządzą ruchem galaktyk w kosmosie.

Ci, którzy rozważają teorię Elektrycznego Kosmosu, mają zupełnie inne podejście.

Astrofizyk Hannes Alfvén pierwszy zaproponował swoją teorię "elektrycznych galaktyk" w 1981 roku. Galaktyki oraz ich ruch naśladują silnik jednobiegunowy bardziej, niż cokolwiek innego. Silnik jednobiegunowy działa, ponieważ prąd elektryczny wytwarza pole magnetyczne, które powoduje wirowanie metalowego dysku z prędkością proporcjonalną do przyłożonego prądu.

Dysk galaktyki jest jak dysk silnika jednobiegunowego, lub silnika Faradaya, nazwanego tak od swojego wynalazcy, Michaela Faradaya. Ogromne prądy Birkelanda płyną w osiach galaktyki na zewnątrz wzdłuż dysku. Gwiazdy wewnątrz dysku zasilane są tymi prądami. Galaktyki, z kolei, dostają tą energię z międzygalaktycznych prądów Birkelanda, widocznych w kosmosie jako włókniste struktury, które można śledzić poprzez ich pole magnetyczne.

Włókna elektryczności można zobaczyć wszędzie: statyczne iskrzenie, błyski piorunów, "dżety" promieni rentgena wychodzące z biegunów galaktyk, oraz "struny" supergromad, które tworzą wielkoskalowe struktury Wszechświata. Prądy Birkelanda oddziałują na siebie z daleko zasięgowym potencjałem przyciągającym rzędu wielkości 39 większym od grawitacji, więc wpływy ciemnej materii można pominąć jako całkowicie niepotrzebne.

Ładunki elektryczne płynące przez pyłową plazmę energetyzują i podtrzymują gromady, galaktyki i gwiazdy.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/14/shaping-what-is-2/

wtorek, 14 stycznia 2014

Kolejna aktywnie wydmuchująca galaktyka


Źródło: Gerald Cecil UNC/Chapel Hill et al., NASA

26 października 2004

Wspólną charakterystyką spiralujących prądów Birkelanda w wyładowaniu plazmowym, jest ich wydmuchiwanie na szczycie. Wpierw pojawia się trąba lub rożek na filarze najintensywniejszej części wyładowania. Często również materia gromadzi się wokół osi wyładowania, tworząc z trąby trójząb. Może też dojść do tego, że trzy, cztery lub więcej prądów wytworzy kilka włókien, wyrastających z siebie nawzajem.

Wyrastające włókna z centrum galaktyki NGC 3079 (zdjęcie powyżej) ilustrują to zachowanie. Są one dowodem na galaktycznych rozmiarów wyładowanie piorunowe energii w jadrze. Ponieważ piorun jest tylko częścią obwodu elektrycznego, obejmującego całą galaktykę, oczekujemy zaobserwowania wzbudzeń w innych jej częściach. I znajdujemy: zewnętrzne krawędzie ramion spiralnych są kropkowane jasnymi punktami, tradycyjnie nazywanymi "obszarami gwiazdotwórczymi". Tutaj powrotny prąd osiowy, kurczony do mniej lub bardziej równo oddalonych par włókien, zaginają się ku płaszczyźnie równika. Na zagięciu, siły elektryczne rosną, a materia akumuluje. Faktycznie powstają gwiazdy, lecz są to gwiazdy elektryczne, oświetlone przez rzekę prądu, eksplodującą z ich jadra.

Dlaczego NGC 3079 jest wzbudzona? Elektryczny Wszechświat zakłada, że energie sterujące galaktyką pojawiają się dzięki przypływom w większym, niewidocznym połączeniu z innymi galaktykami. Mapowanie intensywności fal radiowych i rentgena w jej otoczeniu może ukazać powiązania z "rodzicem". Owa galaktyka mogła wystrzelić NGC 3079 - przed tym, jak urosła ona do swoich obecnych rozmiarów - w podobnym elektrycznym przypływie. Obecnie NGC 3079 jest na etapie wyrzucania swojego własnego odprysku: Halton Arp zidentyfikował dziewięć kwazarów o wysokim przesunięciu ku czerwieni, powiązanych z tą galaktyką, a obecni bada kolejne trzy, które mogą uzupełnić brakujące pary kwazarów już odkrytych.

(Elektryczna charakterystyka aktywnych galaktyk idzie ręka w rękę z jej rodziną kwazarów, zarówno tutaj, jak i u innych galaktyk aktywnych. Powiązania te zawierają cenne wskazówki dotyczące zachowania się plazmy w kosmosie.)

(...)

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Redaktorzy pomocniczy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, Walter Radtke, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Webmaster: Michael Armstrong

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2004/arch/041026paradigm-galaxy.htm

sobota, 11 stycznia 2014

Obwód gromady Virgo

4 październik 2005

Nowe techniki, pozwalające dostrzec wątłe struktury pomiędzy galaktykami w gromadzie Virgo, potwierdzają istnienie międzygalaktycznych obwodów plazmowych.

Zdjęcie słabej poświaty pomiędzy galaktykami gromady Virgo opublikowano niedawno z następującym podpisem:

„Astronomowie z Case Western Reserve University zarejestrowali najgłębszy szerokokątny obraz po raz pierwszy ujawniający bezpośrednio szeroką, złożoną sieć "między gromadowego światła gwiazd" - prawie 1000 razy słabszego od nocnego nieba - wypełniającą przestrzeń pomiędzy galaktykami w gromadzie. Owe rzeki, pióropusze i kokony, tworzące to niezwykle słabe światło, zbudowane są z gwiazd wyekstrachowanych z galaktyk podczas ich zderzeń wewnątrz gromady. Służą za "archeologiczny zapis" brutalnego życia gromad galaktyk.”

Astronomowie plazmowi od razu rozpoznali w tych "strumieniach", "pióropuszach" i "kokonach" prądy Birkelanda i powłoki plazmowe. Zdjęcie jest bezpośrednim potwierdzeniem obwodów międzygalaktycznych, łączących galaktyki, jak to przewidzieli plazmowi kosmologowie.

W Elektrycznym Wszechświecie, owa świecąca plazma nie jest "oderwanymi podczas kolizji gwiazdami", lecz rzadkim zgrupowaniem cząstek tworzących plazmę międzygalaktyczną. Siła elektromagnetyczna prądu Birkelanda maleje proporcjonalnie z odległością (a nie z jej kwadratem od ciała, jak to jest w przypadku grawitacji). Tym samy siły te mają silniejszy i dalszy wpływ: działają jak "kosmiczne odkurzacze", ściągając i koncentrując materię z ogromnych dystansów.

Efekt skurczu (reostrykcja) organizuje plazmę we włókno które działa jak "kabel zasilający". Ponieważ kable te się przyciągają, gdy są daleko, ale odpychają, gdy są blisko, przejawiają tendencję do spiralowania wokół siebie. Przy wystarczająco silnym oddziaływaniu, materia w kablach zostaje ściśnięta do postaci łuków, między którymi gromadzą się "misy" lub wybrzuszenia. To prowadzi do znanej postaci galaktyki spiralnej. Tak więc galaktyki są "ładowane" obwodami międzygalaktycznymi, podobnie do świateł ulicznych zasilanych przez sieć miejską.

Wariacje w takich czynnikach jak gęstość, temperatura lub układ pomiędzy kablami uruchamia powstawanie warstw podwójnych i powłok. Formacje te dzielą plazmę na obłoki lub komórki, wewnątrz których plazma ma tendencję to zachowywania tych samych właściwości. Komórki dzielą się później (fraktalnie) na mniejsze komórki, włókna wewnątrz nich. W pobliskich galaktykach widzimy te podziały jako gwiazdy i mgławice. Międzygalaktyczny prąd jest również podzielony na "węzły" jasnych punktów i gromad gwiezdnych.

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menedżer: Mel Acheson

Inni redaktorzy: Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Webmaster: Michael Armstrong

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2005/arch05/051004virgo.htm

Dorastająca galaktyka


Źródło: ESO/J. Dietrich

09 stycznia 2014

NGC 4666 jest jednym z najmłodszych nabytków gromady galaktyk Virgo. W sposób widoczny daje również początek innym galaktykom.

Galaktyka owa leży osiem stopni na południe od M49, matki gromady Virgo. Nie ustalono dotąd, czy NGC 4666 jest bezpośrednim dzieckiem M49, czy też któregoś z jej potomków. Leży ona dokładnie na linii wyrzutu, na której znajduje się też wiele innych obiektów wyrzuconych przez M49: M87 na jednym końcu i 3C273 na drugim. Obiekty te połączone są obwodem elektrycznym, którego przebieg można prześledzić dzięki ich emisjom rentgenowskim i radiowym. Z kolei linie wyrzutu z M87 i 3C273 rozszerzają drzewo rodzinne o trzecią generację, a pary kwazarów na obu końcach osi obrotu wnucząt znaczą ich narodziny (przeczytaj omówienie wyrzutów w książce Arpa Seeing Red, wydawnictwo Mikamar Publishing).

Młodzieńczy wigor NGC 4666 widoczny jest w jej kwitnących formacjach gwiazdowych. Wysoko energetyczny prąd Birkelanda, kierujący wzrostem galaktyki, podlega reostrykcjom, które formują gwiezdnych rozmiarów niestabilności, czyli gwiazdy. Masowe przepływy plazmy (zwane konwencjonalnie wiatrem gwiazdowym), ich częste erupcje w eksplodujących warstwach podwójnych i rozszerzające się pętle prądów (zwane konwencjonalnie "supernowymi") są przykładami działania galaktycznych prądów sterujących.

Nawracające wyrzucanie plazmoidu skupionej plazmy w jądrze galaktyki najprawdopodobniej wytworzyło galaktyki towarzyszące drugiej generacji, na dole po lewej, NGC 4668, oraz na górze po prawej: galaktyki te leżą na osi obrotu NGC 4666, są mniejsze oraz mają większe przesunięcie ku czerwieni. Na tej linii znajduje się również pewna ilość kwazarów, ale czekają one na identyfikację.

Prądy Birkelanda, kierujące galaktyką, ukazują się w promieniach rentgena. Pióropusze rentgenowskie (dżety) wychodzące z biegunów ukazują największe przewężenie w klepsydrowatej reostrykcji w międzygalaktycznych prądach Birkelanda. Elektryczna konfiguracja jest podobna do tej w mgławicach planetarnych. Biegunowe pióropusze prądowe oraz indukowany równikowy torus są, oczywiście, odwzorowane w mapie pola magnetycznego galaktyki.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/09/adolescent-galaxy-2/

środa, 8 stycznia 2014

Komety i galaktyki


Galaktyka Kometa (u góry po lewej) w gromadzie galaktyk Abell 2667. Źródło: NASA, ESA, Jean-Paul Kneib (Laboratoire d’Astrophysique de Marseille).

02 stycznia 2014

Galaktyczne ogony, jasne komy i centralne jądra przypominają komety.

Co to jest kometa? większość astronomów uważa komety za małe, kruche, nieregularne obiekty, złożone głównie z lodu wodnego oraz pyłu, pomiędzy którymi znajduje się węgiel i mieszanki na bazie silikonu - "brudne śnieżki", jak je opisał Fred Whipple w 1950 roku. Zgodność opinii podpiera tą teorię od ponad 60 lat.

Zgodnie z propozycją Whipple'a, gdy kometa zbliża się do Słońca, "gorący" wiatr słoneczny przemienia jej stałe jądro bezpośrednio w parę poprzez sublimację, omijając fazę ciekłą. Materiał zaczyna rozszerzać się na zewnątrz, formując chmurę gazów i pyłu, znaną pod nazwą komy. Światło i wiatr słoneczny oddziałują z komą, formując długi warkocz.

Aczkolwiek, zwolennicy Elektrycznego Wszechświata widzą to inaczej.

Komety spędzają większość czasu daleko od Słońca, gdzie gęstość ładunku jest mała. Dopóki kometa porusza się powoli, jej pole elektryczne osiąga równowagę ze słabym, radialnym polem Słońca. Gdy kometa zbliża się do centrum układu Słonecznego, jej jądro przyspiesza przez obszar zwiększonej gęstości ładunku i woltażu.

Polaryzacja ładunku w jądrze skutkuje napięciami elektrycznymi, przez co wokół komety powstaje rozległa koma (otoczka plazmowa). Pojawiają się wytryski wyładowań, które wędrują po powierzchni, podobnie jak wytryski na powierzchni księżyca Jowisza, Io. Jeżeli wewnętrzne napięcie elektryczne będzie zbyt duże, kometa może eksplodować jak przeładowany kondensator, rozpadając się na fragmenty lub znikając na zawsze. Podobny efekt jest przypuszczalnie odpowiedzialny za eksplozje meteorytowe w ziemskiej atmosferze, jak ta, do której doszło nad Tunguską w Syberii.

Co zaskakujące, zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pokazało "dziwnie wyglądającą galaktykę spiralną", poruszająca się z prędkością 3,5 miliona km/h przez gromadę Abell 2667. Jej duża prędkość jest przypisywana przez większość siłom grawitacyjnym ciemnej materii, gorący gaz oraz inne galaktyki w gromadzie.

„Unikalna galaktyka, oddalona od nas o 3,2 miliarda lat św., posiada rozciągnięty strumień jasnych, niebieskich węzłów i rozmazanych kosmyków jasnych gwiazd, odepchniętych siłami pływowymi oraz "ciśnienie wypychające" gęstego, gorącego gazu.”

W poprzednich artykułach z cyklu Zdjęcie Dnia, takie rzeczy, jak fale uderzeniowe, gorący gaz oraz kolizje, niebyły rozpatrywane jako właściwe wyjaśnienie wysoko energetycznego promieniowania elektromagnetycznego z głębi kosmosu. Od promieni gamma, przez rentgena, daleki ultrafiolet, teorie konwencjonalne bazują na przyspieszeniu grawitacyjnym, eksplozjach i zderzeniach jako jedynych rzeczach, które są zdolne do wytwarzania takich zjawisk.

Konwencjonalna historia o gazie oderwanym z tej galaktyki przez ciśnienie oraz gwiazdach rozerwanych grawitacją gromady galaktyk nie ma miejsca w Elektrycznym Wszechświecie. Gaz oraz gwiazdy podlegają znacznie silniejszym oddziaływaniom elektromagnetycznym, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz galaktyki. Konwencjonalny, mechaniczny model komet nie pasuje do Galaktyki kometa, tak samo jak do komet w naszym Układzie Słonecznym.

We wszechświecie istnieją połączenia elektryczne. Od najmniejszej skali oddziaływań atomowych, po skalę największych konglomeracji kosmicznych, elektryczność daje moc i ukazuje swoją aktywność w jasny sposób.

Stephen Smith i Wallace Thornhill

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/02/comets-and-galaxies-3/