Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwód elektryczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwód elektryczny. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lipca 2018

Połączenia plazmowe

Łańcuch kraterów na Enceladusie z anomalnymi bruzdami. Uznanie praw: NASA, JPL/Cal-Tech.

13 lipca 2018

Enceladus ujawnia obwód elektryczny z Saturnem.

Pod niedawnym Zdjęciem Dnia omawiano odkrycie ciężkich molekuł w gejzerach na południowym biegunie Enceladusa. Podobnie do tych, znalezionych wszędzie indziej, na przykład planety karłowatej Ceres, molekuły te są prawdopodobnie wynikiem działania elektryczności w Układzie Słonecznym.

Konwencjonalne teorie mówią, że Wszechświat jest elektryczni obojętny, więc gdy obserwacje potwierdzają elektrycznie aktywną plazmę, wówczas wymyślane są zjawiska lokalne, nie ważne, jak nieprawdopodobne. Jako przyczynę aktywności na Enceladusie prezentowane są siły pływowe lub kriowulkanizm, podczas, gdy dowody na obwody elektryczne są ignorowane, choć informacje dostarczane przez Cassini mogą prowadzić astrofizyków do pewnych konkluzji wspierających teorię elektrycznego Układu Słonecznego.

Niedawne oświadczenie prasowe głosi, że

...obserwacje pokazują po raz pierwszy, że fale [plazmowe] po liniach pola magnetycznego, łączących Saturna bezpośrednio z Enceladusem. Linie pola są jak obwód elektryczny pomiędzy oboma ciałami, z energią płynącą tam i z powrotem.

Saturn jest podłączony do Słońca, a Słońce jest podłączone do Drogi Mlecznej. Droga Mleczna jest przypuszczalnie podłączona do Grupy Lokalnej, następnie z Gromadą Virgo i tak dalej. Idea ta jest podstawą Elektrycznego Wszechświata. Oddziaływania elektryczne pomiędzy Saturnem i jego księżycami oznacza, że są to naładowane ciała, nie są obojętne elektrycznie. Saturn istnieje w dynamicznym związku ze Słońcem i ze swoją orbitalną rodziną.

Zdjęcie na górze pokazuje miriad uskoków, pęknięć, fałdowań, rowów i kraterów, które czynią tego satelitę Saturna szczególnie intrygującym. Planetolodzy natychmiast uznali formacje, biegnące przez kratery, za pęknięcia. Pozornie są podobne do uskoków tektonicznych na Ziemi. Jednak Ziemia jest bardziej aktywna geologicznie, niż jakiekolwiek inne ciało w Układzie Słonecznym i projekcja ziemskich doktryn na obce krajobrazy nie jest odpowiednia. Tradycyjna geologia wyklucza wyładowania elektryczne jako najprostszego wyjaśnienia bliznowatych znamion na Enceladusie. Zamiast tego przywołuje się trwające eony procesy, jakie miały też rzeźbić teren na dużo większej Ziemi.

Podczas Wielkiego Finału, Cassini przeleciał blisko super gorących gejzerów, strzelających z południowego bieguna. Jeden z punktów skupienia na jego trajektorii był źródłem pary wodnej, strzelającej w kosmos i odkładającej się w pierścieniach Saturna. Elektryczne luki rzeźbią powierzchnię w sposób nie do powtórzenia przez powolne procesy geologiczne. Rowy i kanały, pozostawione przez łuk, nie zawierają praktycznie pozostawionego materiału, jak gdyby z góry zstąpił wielki pazur. Brak jest bocznych przemieszczeń (które pokazałyby się, zwłaszcza w miejscach, gdzie rowy się krzyżują).

Wciąż się słyszy, że gorące bieguny na Enceladusie były zaskoczeniem dla badaczy z NASA. Jest to tak zaskakujące, jak gdybyśmy przelecieli nad Ziemią i zobaczyli, że Antarktyka jest cieplejsza od Sahary. powiedział John Spencer, astronom z Southwest Research Institute w Colorado.

Lider zespołu obrazującego Cassini, Carolyn Porco, powiedziała: Uświadomiliśmy sobie, że to radykalny wniosek – że moglibyśmy mieć wodę w ciele tak małym i zimnym. Jednakże, jeżeli mamy rację, musimy znacząco poszerzyć spektrum środowisk Układu Słonecznego, gdzie możemy mieć warunki zdolne do podtrzymywania życia.

Naukowcy przeskoczyli do wniosku, że ciekła woda pod powierzchnią musi odpowiadać zarówno za anomalną temperaturę jak i wytryski, gdyż ciepło słoneczne i ciepło wewnętrzne są jedynymi źródłami energii, na jakie pozwalają ich teorie. Ciepło słoneczne jest zupełnie nieadekwatne, ze względu na odległość. Chociaż południowy biegun Enceladusa jest cieplejszy, niż powinna być, wciąż jest to 261 stopni Celsjusza poniżej zera. Tak zwane ugniatanie pływowe ze strony Saturna zawodzi, ponieważ nie wyjaśnia to ograniczenia tego efektu do południowego półkuli.

Okazuje się, że te same problemy, jakie sprawiają warkocze komet, trapią też misję Cassini. Okazuje się również, że powołują się na tą samą teorię wąskich otworów w powierzchni, ponad komorami z gorącą wodą. Nie ma dowodów na takie otwory, tak na kometach, jak i na Enceladusie.

Stephen Smith


Przetłumaczono z: Plasma Connection

Tłumaczenie: Łukasz Buczyński

wtorek, 19 września 2017

Elektryczny wyraz

Sieć włókien w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy w świetle podczerwonym na 250, 350 i 500 mikronach. Należy do: ESA and the SPIRE & PACS consortia, Ph. André (CEA Saclay) for the Gould’s Belt Survey Key Programme Consortium, and A. Abergel (IAS Orsay) for the Evolution of Interstellar Dust Key Programme Consortium. Kliknij, aby powiększyć.

13 stycznia 2017

Ładunki elektryczne płyną przez kosmos, definiując wiele zjawisk.

Plazma nie jest substancją, lecz stanem. Materię kategoryzuje się w cztery stany: stały, ciekły, gazowy i plazmę, zatem warunków tych nie można ująć w sposób prosty. Ciała stałe wykazują wiele aspektów, w tym wymiary, temperaturę, skład, etc. To samo odnosi się do plazmy. Jak już napisano, plazma jest manifestacją wielu zjawisk, które mogą się zmieniać. Ponieważ plazma jest zjonizowana (elektrony i protony są oddzielone), prędkości jonów w plazmie są determinowane głównie polem elektrycznym. Ogólne cechy plazmy determinuje również stopień jonizacji, czyniąc ją mniej lub bardziej podatną na wpływy elektromagnetyczne.

W kosmosie, włókna ładunków elektrycznych można zobaczyć dzięki wzbudzeniu plazmy. Na przykład lampy neonowe, świecą z powodu przepływu elektryczności przez neonową plazmę z domieszką rtęci. Różne mgławice są tłumaczone w teorii Elektrycznego Wszechświata w ten sam sposób, wzbudzeniem plazmy pod wpływem pola elektrycznego, czymś, czego astrofizycy głównego nurtu nie akceptują. W kółku jednomyślności, różnice w temperaturach i promieniowaniu tłumaczone są grawitacją i siłami kinetycznymi, jak fale uderzeniowe.

14 maja 2009 roku, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), w połączeniu z NASA, wystrzeliła kosmiczne obserwatorium Herschela na orbitę wokół punktu Lagrange'a L2. Ponieważ Herschel używał detektorów podczerwieni chłodzonych ciekłym helem, których trwałość wynosi około 3 lat, jego misja zakończyła się 29 kwietnia 2013.

Według niedawnego ogłoszenia prasowego, astronomowie pracujący z danymi, dostarczonymi przez obserwatorium Herschela, znaleźli dowód na istnienie w kosmosie obwodów elektrycznych, choć oni nazwali je inaczej. Mają to być grawitacyjnie związane skręty gazu i pyłu, powstałe na skutek międzygwiezdnych fal uderzeniowych.

W przeciwieństwie do idei fal dźwiękowych, wiadomym jest, że w plazmie mogą płynąć włókna prądów elektrycznych. Owe obwody odróżniają teorię Elektrycznego Wszechświata od tych bardziej konwencjonalnych. Dowody obserwacyjne, takie, jak włókna Polaris, można połączyć z doświadczeniami w laboratorium z polami elektromagnetycznymi, podczas, gdy teorie oparte na grawitacji są niemożliwe do sprawdzenia w laboratorium.

(...)

Stephen Smith

Ukłony dla Williama Thompsona


Przetłumaczono z: Electrical Expressions

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

poniedziałek, 18 września 2017

Gwiezdne magnesy, część 2

Elektryczna Burza, DsVortex, DeviantArt

5 stycznia 2017

Z badan wynika, że pola magnetyczne w gwiazdach nie należą do rzadkości.

Według niedawnego ogłoszenia prasowego, astronomowie z Uniwersytetu w Sydney, w Nowej Południowej Walii, w Australii, ... odkryli, że silne pola magnetyczne są w gwiazdach powszechne, a nie rzadkie, jak powszechnie sądzono.

W serii Zdjęcie Dnia często podkreśla się, iż astronomowie uważają pola magnetyczne za nieistotne w powstawaniu gwiazd. Stowarzyszony profesor, Dennis Stello, to potwierdza:

Obecne modele nie zawierają pola magnetycznego wśród podstawowych składników.

Pola magnetyczne wykryto wokół i wewnątrz galaktyk. Uważa się, że wywołują je wybuchy supernowych i rotacja samych galaktyk. Jednakże modele nie były w stanie przewidzieć pól, zaobserwowanych w szeregu galaktyk spiralnych.

George Helley Hale jako pierwszy wyznaczył słoneczne pole magnetyczne przy użyciu zmian w liniach Fraunhofera, widocznych w słonecznych spektrogramach. (...)

W obecności pola magnetycznego, linie widmowe rozdzielają się i przesuwają. Jest to tak zwany efekt Zeemana. Jednakże, mimo akceptacji pól magnetycznych jako ważnych w ewolucji galaktyk, pytania o ich pochodzenie, ewolucję i strukturę pozostają otwarte.

Nie zaskakuje, że kontur linii magnetycznych wokół galaktyk jest dla myślących standardowo osób niezrozumiały. W teoretycznej bazie wiedzy, z jakiej korzystają, tworząc swoje teorie, nie ma pojęcia elektryczności, mogącej być źródłem magnetyzmu. rozważanie pól magnetycznych bez pojęcia pola elektrycznego, to jak badać powódź nie znając pojęcia deszczu.

W Elektrycznym Wszechświecie, pola elektromagnetyczne w gwiazdach i galaktykach są łatwe do zrozumienia, gdyż nie istnieją w izolacji. Chociaż słowo plazma jest często wspominane w głównym nurcie, podstawowa teoria, którą się zgłębia, jest z natury mechaniczna. Powszechnym błędem jest odnoszenie się do plazmy jako do zjonizowanego gazu, który podlega grawitacji tak samo, jak materia obojętna.

Elektryczność we Wszechświecie jest trudna do wykrycia — jest skutki można pomylić z innymi emisjami — ale pola elektromagnetyczne można skartografować. Jednakże astronomowie przyjmują, iż pola te są pradawnymi pozostałościami po Wielkim Wybuchu.

Ponieważ poruszające się ładunki stanowią prąd elektryczny, mogą one generować pola magnetyczne. Prąd jest wówczas owinięty polem. Więcej naładowanych cząstek, przyspieszających w tym samym kierunku, wzmacnia pole. Jest to znane adwokatom Elektrycznego Wszechświata, ale gdy astronomowie odnajdą takie cząstki w kosmosie, są zbici z tropu i mówią o wiatrach bądź falach uderzeniowych.

Inną istotną sprawą konieczność tworzenia przez pędząc cząstki obwodu. Z tego powodu, teoria Elektrycznego Wszechświata podkreśla połączenie z kosmiczną siecią elektryczną.

Stephen Smith

(...)


Przetłumaczono z: Star Magnets Part Two

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Opasany żelaznymi pasami

Schemat połączeń elektrycznych Ziemi. Właściciel: ESA/DTU Space.

2 stycznia 2017

Czy pod powierzchnią krąży płynny metal?

23 listopada 2013 roku, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) wystrzeliła misję satelitów Swarm z kosmodromu Plesetsk w północnej Rosji. Swarm składa się z trzech identycznych orbiterów, Alpha, Bravo and Charlie, umieszczonych na dwóch różnych płaszczyznach orbitalnych. Alpha i Bravo lecą obok siebie w nachyleniu 87.4º na wysokości 450 km (która powoli opada do 300 km), podczas, gdy Charlie umieszczony jest na 88º na 530 km. Wszystkie trzy są na orbicie polarnej. Gaz pędny powinien im starczyć na pięć i pół roku. Potem spłoną w atmosferze.

Wśród instrumentów pokładowych, satelity mają detektor wektora pola magnetycznego oraz detektor pola elektrycznego, mogą zatem mierzyć wariacje pól elektromagnetycznych, generowanych przez ziemskie oceany oraz litosferę. Ponieważ uważa się, że ziemskie pole magnetyczne wytwarzane jest przez elektryczne dynamo, tysiące kilometrów pod powierzchnią, nie ma sposobu na zobaczenie, co się tam dzieje, poza pośrednimi.

Menedżer misji Swamr, Rune Floberghagen, napisał:

Mamy niewiele sposobów zaglądania głęboko w strukturę naszej planety, ale Swarm dokonuje dużego wkładu w zrozumienie jej wnętrza...

Ziemskie pole magnetycznie nie pochodzi z jednego źródła. Zamiast tego, różne obszary generują mniejsze lub większe zaburzenia elektromagnetyczne. Jak dokładnie się ono zmienia, nie wiadomo. Swarm analizuje różnice sygnatur czasowych pomiędzy satelitami, podobnie, jak gęstość strumienia magnetycznego, w celu ustalenia czynnika zmienności.

Jak dotąd, dane Swarm wskazują, że woda w oceanie tworzy prąd elektryczny, który z kolei wzbudza odpowiedź elektromagnetyczną w płaszczu, obszarze na głębokości od 5 do 30 km pod dnem. Chociaż efekt jest mały, dokłada się on do całościowego pola magnetycznego Ziemi. Istotną uwagą jest, że przepływ ładunków elektrycznych indukowany jest oddziaływaniem z magnetosferą.

Niedawno, ESA ogłosiła odkrycie elektromagnetycznego strumienia dżetowego pod skorupą Ziemi na wyższych szerokościach. Dżet może być cokolwiek naciągnięciem, gdyż jego prędkość wynosi około 40 km na rok. W porównaniu do materii bliżej jądra, uważa się to za pięciokrotnie szybszy proces. Planetolodzy przypisują te odczyty płynnemu metalowi, okrążającemu bieguny.

W Elektrycznym Wszechświecie, Ziemia nie jest odizolowanym ciałem, którego siły i pola pochodzą wyłącznie z wewnętrznej aktywności. Raczej, jak podkreślono w poprzednim Zdjęciu Dnia, ziemska jonosfera połączona jest ze Słońcem włóknami ładunku elektrycznego, zatem górne warstwy atmosfery są wrażliwe na emisje słoneczne. Ziemia posiada aktywną elektrycznie plazmosferę, podłączoną do obwodu elektrycznego. Na przykład, przepływ ładunków elektrycznych pomiędzy powierzchnią a jonosferą, zwany elektrycznym potencjałem jonosfery, potrafi sięgać 240 000 V, a czasami przekracza 400 000 V.

Na wysokości około 150 km znajduje się obszar dynamo, gdzie ziemskie pole magnetyczne wykazuje największy ekwipotencjał elektryczny, największy przepływ ładunku wzdłuż równika geomagnetycznego. Jednakże, to nie jonosfera jest źródłem tego procesu, lecz Słońce.

W maju 2007 roku, satelita NASA, THEMIS, wykrył magnetyczną linę w magnetopauzie, szeroką jak Ziemia. Magnetopauza jest tam, gdzie około 70 000 km od Ziemi wiatr słoneczny spotyka ziemskie pole magnetyczne, zapewniając dojście energii elektrycznej ze Słońca. Jak ujawnia ilustracja u góry, przepływ ładunków słonecznych jest związany z magnetosferą, która następnie dopełnia obwód z jonosferą. Następnie prądy jonosferyczne indukują przepływ ładunków w warstwach podziemnych. Przepływ ów jest znany jako prądy telluryczne.

Być może to nie rzeki płynnego żelaza wykryły satelity Swarm, ale strumienie ładunku elektrycznego, krążące w obszarach lepiej przewodzących ładunki z kosmosu.

Stephen Smith


Przetłumaczono z: Clenched by Iron Bands

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Upadła gwiazda czy kosmiczne spięcie?

Galaktyka M81 (NGC 3031, Galaktyka Bodego). Autorzy: Don Scott The Holin A. Grotch Observatory

31 marca 2015

Supernowe mogą nie być tym, co twierdzą astrofizycy.

Supernowe typu 1a są ważne dla astronomów z dwóch powodów: ich krzywe świetlne, czyli wykres jasności względem czasu, są traktowane jako tak przewidywalne, że mogą służyć za kosmiczną miarkę, z teoretyczną dokładnością do 3,26 miliarda lat świetlnych. Pomiary na tak ogromnych dystansach mogą być pomocne w wyznaczaniu tak zwanego tempa ekspansji Wszechświata. Z kolei supernowe typu 2, jak SN1993J w M81, podlegają takim fluktuacjom jasności, że nie są w tej materii przydatne.

Biorąc właściwy pomiar redsziftu supernowych 1a w odległościach kosmologicznych, odkryto, że tempo ekspansji Wszechświata rośnie. To z tego powodu po raz pierwszy rozważono teorię o ciemnej energii. Ponieważ cała materia Wszechświata (włącznie z kolejnym ciemnym bytem - ciemną materią) nie jest w stanie zapewnić dostatecznej bezwładności, brakujące 70% materii zastąpiono ciemną energią. Tak jak ciemna materia, ciemna energia jest niewykrywalna dla instrumentów.

Wiele poprzednich artykułów z serii Zdjęcie Dnia wskazywało, że gwiazdy nie są uproszczonymi kulami skompresowanego grawitacyjnie rozgrzanego gazu, lecz z plazmy. Plazma jest zjonizowana, czyli jest naelektryzowana. Plazma nie zachowuje się jak gaz pod ciśnieniem, lecz zgodnie z prawami fizyki plazmy. Eksperymenty laboratoryjne potwierdzają, że elektryczność przepuszczona przez plazmę powoduje powstawanie cienkich ścian o przeciwnym ładunku, zwanych warstwami podwójnymi. to jest ów często tu wspominany rozdział ładunków. Czy rozdział ów może być podstawą elektrycznych eksplozji, znanych jako supernowe?

Teoria Elektrycznego Wszechświata zgadza się z konwencjonalną astrofizyką, że supernowa może być określeniem eksplodującej gwiazdy. Aczkolwiek, w gwieździe z elektrycznej plazmy, eksplozja taka następuje przez załamanie warstw podwójnych. Moc, zasilająca gwiazdy, pochodzi z zewnętrznych prądów elektrycznych, płynących przez rozległy obwód kosmiczny. Zamiast zapadnięcia rdzenia czy akrecji białego karła, supernowa jest raczej wynikiem działania przerywacza obwodu, gdzie energia elektromagnetyczna obwodu zostaje nagle skupiona w jednym punkcie.

Gdy gwiazdowa warstwa podwójna eksploduje, energia elektryczna z jej połączenia z obwodem gwiazdowym rozbiega się w eksplozji. Wynikowe promieniowanie supernowej przebiega przez całe widmo elektromagnetyczne, od fal radiowych po promienie gamma. Niewyjaśnione atrybuty standardowych świeczek - supernowych typu 1a, dają się wyjaśnić raczej elektrycznym środowiskiem gwiazdy, niż nieprawdopodobnym nagłym jej zapadnięciem.

Ponieważ gwiazdy można rozpatrywać jako skupienie energii galaktyk, w których się znajdują, ich aktywności nie można opierać na ich masie czy w szczególności składzie chemicznym. Raczej w ogóle nie są zasilane od wewnątrz; są to obiekty utworzone elektromagnetycznie z ściśnięcia gigantycznych włókien plazmy w tak zwanym skurczu-z. Tak rodzą się gwiazdy i tak są zasiewane ziarna supernowych.


Stephen Smith

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Oryginał: Failed Star or Cosmic Short Circuit?

czwartek, 19 marca 2015

Retrospektywnie na Io

Obłoki na wulkanem Pele, na Io. Źródło: NASA/CXC/SAO

6 kwietnia 2006

Aby zobaczyć, co się dzieje na najbliższym księżycu Jowisza, Io, potrzebna jest zmiana w języku i teorii. Mechaniczna, sterylna elektrycznie terminologia tylko ukrywa zrozumienie.

Jako, że fizycy plazmowi patrzą na wszechświat, a astronomowie na plazmę, odpowiednie języki, kultywowane przez dekady, mogą tylko kontynuować dziurę w spojrzeniu. Język plazmowej kosmologii, opisujący formowanie się galaktyk, gwiazd i planet, zawiera wiele terminów znanych bardziej inżynierom elektrykom, niż astronomom - powłoki Langmuira, skurcze-z, wyładowania żarzeniowe, wyładowania łukowe, plazmoidy.

Astronomowie kultywują inny język. Banując z kosmosu naładowaną plazmę, koncentrują się na znacznie prostszych zjawiskach namagnesowanego gazu, nie naładowanego. Ich równania zachowania się plazmy są typowe dla tych opisujących płynąca wodę lub wiejący wiatr, z modyfikacjami pod efekty magnetyczne - matematyka mechaniki klasycznej. Zatem ich leksykon odzwierciedla ich perspektywę, ze słowami, których spodziewalibyśmy się po pogodynce - wiatry i strumienie, fronty uderzeniowe, wiatry i deszcze naładowanych cząstek, rękawy wiatrowe, etc.

To, co naukowcy NASA nazywają niespodziewanym deszczem naładowanych cząstek w pobliżu księżyca Jowisza, Io, jest interesującą i groźną dla pojazdu pogodą. Ale w elektrycznym wszechświecie ma to znacznie większe znaczenie, niż kosmiczny raport pogodowy. Jest to znak aktywności elektrycznej, która niezawodnie dostarcza ciągłego strumienia zaskoczeń dla nieprzywykłych do zachowań elektrycznej plazmy.

Jowisz i jego księżyce tworzą przeskalowany model Układu Słonecznego i tym samym powinien być testem hipotez o jego formowaniu się. Jednak pomimo pieniędzy, czasu i zachodu, jakie pochłonęła misja Galileo, ostatecznie zawiodła ona w dostarczeniu satysfakcjonujących odpowiedzi na temat niezwykłego środowiska gazowego olbrzyma.

Kiedy astrofizyk Thomas Gold z Cornell zaproponował w czasopiśmie Science (listopad 1979), że wulkany na Io są tak na prawdę wyładowaniami plazmowymi, dostał na łamach tego samego czasopisma odpowiedź od Gene'a Shoemaker'a et al. Przerażające jest patrzeć, jak pomimo kaskady danych potwierdzających pogląd Golda, a braku danych potwierdzających bardziej konwencjonalną interpretację, ani Science, ani żadne inne szanowane czasopismo nie rozważyło ponownie problemu. Czy do interpretacji danych z Galileo wybrano złą hipotezę? Nauka funkcjonuje najlepiej, gdy jest wiele idei do sprawdzania, zatem gdy powstają zaskoczenia, będziemy wiedzieć, kto nie jest zaskoczony nowymi odkryciami.

Model Elektrycznego Wszechświata zaleca nam również rozważenie obwodu pomiędzy Jowiszem a Słońcem, oraz Słońcem a całą galaktyką. Io może być wówczas widziany we właściwej perspektywie, jako przypadkowy pośrednik w potężniejszej wymianie elektrycznej pomiędzy Jowiszem a Słońcem. Tylko z tej, bardziej uniwersalnej perspektywy, można stawiać właściwe pytania i spodziewać się spójnych odpowiedzi.

Zobacz również: Io's "Volcanoes" Blur Scientific Vision

Zobacz również: Io's "Volcano" Prometheus

Zobacz również: Predicting the Electrical Etching of Io

Zobacz również: Io and the "Greatest Surprise"


Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Redaktor zarządzający: Amy Acheson

Redaktorzy udziałowi: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Przetłumaczono z Retrospective on Io

Przetłumaczył Łukasz Buczyński

niedziela, 22 lutego 2015

Tornado w kosmosie (2)

Góra: Herbig Haro 111, gwiazda z dżetem, którego włókna ciągną się na 12 lat świetlnych. Na dole: Hannes Alfvén, ojciec współczesnej fizyki plazmowej, odbiera Nagrodę Nobla od króla Szwecji w 1970. Źródła: Bo Reipurth CASA/U. Colorado) et al., HST, NASA.

29 sierpnia 2006

Pamięci przestróg Alfvéna.

W dwudziestym wieku, astronomowie wykazali tylko ograniczone zrozumienie dla zjawisk plazmowych. Najbardziej ignorowana jest rola prądu elektrycznego w plazmie, rzeczy im nieznanej. W rezultacie, kaskada najbardziej niedawnych obserwacji pozostawiła ich rządnych wyjaśnień.

W poprzednim Zdjęciu Dnia wskazaliśmy na tajemniczy obiekt Herbig Haro 49/50, opisany konwencjonalnie jako rodzące gwiazdy kosmiczne tornado, wykazujące cechy, które są, według słów astronomów, słabo poznane. Próby wyjaśnienia strumieni przy użyciu standardowych modeli astronomicznych zawiodły. Jaka siła odpowiada za stworzenie wysoko energetycznego strumienia, rozciągniętego na lata świetlne? I jakim sposobem dżet ten pozostał wąski i skupiony na takiej odległości? Gwiazdy z dżetami, obserwowane obecnie setkami, nie znajdują wygodnego miejsca w leksykonie tradycyjnej astronomii.

Jedyną znaną siłą, która mogłaby zapobiec gwałtownemu rozprężeniu się w próżni, jest magnetyzm, a tylko prąd elektryczny może wytwarzać pole magnetyczne. Ale we wczesnym XX wieku, środowisko astronomów przyjęło już ideę, że to grawitacja i bezwładność rządzą niebiosami. Mając skonstruowaną prostą i bezpieczną wizję kosmosu, nie są chętni do zajmowania się bardziej egzotycznymi siłami, za wyjątkiem drugorzędnych rozważań, przypisu do matematycznie eleganckiego wielkiego obrazu kosmosu.

Z górnym zdjęciem powyżej związana jest tajemnica: 1500 lat świetlnych od Ziemi leży Herbig Haro 111, posiadający dżet długi na 12 lat świetlnych, składający się z naładowanych cząstek, rozpędzonych do prędkości 500 km/s. Włóknisty i węzłowaty strumień rozciąga się na długość trzykrotnie większą, niż odległość Słońca do najbliższej gwiazdy.

Autorzy domowej strony internetowej Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, omawiając kwestię gwiazdowych dżetów, nieświadomie odzwierciedlają wizję astronomów. Szukają przyczyn skolimowanych i wąskich dżetów w pojęciach wydmuchu, umieszczonego na jednym z końców - wyjaśnieniu, które pokazuje, że cala nauka traktuje o gazach w próżni. Zgrzyty są nieuniknione. widzimy je, na przykład, kiedy autorzy strony internetowej Hubble'a przyznają, że pola magnetyczne mogą skupiać gaz w wąskie strumienie. Jest to możliwość, odpowiadają, ale nie ma jak dotąd bezpośrednich dowodów obserwacyjnych, że pola magnetyczne są ważne.

Ostatecznie większość astronomów przyjęło do wiadomości wszechobecne istnienie pól magnetycznych w kosmosie. Ale w obliczu tej wiedzy, jak mogli oni zachować swoją fundamentalną zasadę, według której elektryczność nie wpływa na kakrokosmos?

Przez pewien czas astronomowie sądzili, że mają sojusznika w błyskotliwym inżynierze plazmowym, Hannesie Alfvénie, któremu cała współczesna fizyka zawdzięcza nowe spojrzenie na rolę elektryczności i magnetyzmu z plazmie. Wkład Alfveacute;na oparty był na pionierskich badaniach laboratoryjnych. W swoich wczesnych publikacjach mówi on o polu magnetycznym, które jest wmrożone w obojętną [elektrycznie] plazmę. Dla astronomów pojęcie to było bardzo atrakcyjne! Oznaczało to, że plazma w kosmosie mogła zostać namagnesowana na wczesnym etapie ewolucji gwiazd i galaktyk, wszystko to pod kontrolą dynamiki grawitacyjnej wyższego rzędu. Każde energetyczne zdarzenie mogło być wciąż wyjaśniane w terminach odseparowanych wysp materii, poruszających się wyłącznie w uścisku grawitacji.

Będąc pod wczesnymi założeniami Alfvéna, astrofizycy zaczęli studiować magnetyczną plazmę, bez poszukiwania większych prądów elektrycznych. Zaczęli postrzegać prądy elektryczne jako miejscowe i lokalne zjawiska, potrzebne tylko do tego, aby namagnesować plazmę, doskonały przewodnik. Obecnie, koncept Alfvéna co do wmrożonego w plazmę pola magnetycznego stanowi fundament większości interpretacji głównego nurtu, dotyczących magnetyzmu w kosmosie. Podejście to pozwala astronomom patrzeć w przeszłość na przyczynowe prądy elektryczne, jako na dłużej już nieistotne. Studiowanie namagnesowanej plazmy nazywa się obecnie magnetohydrodynamiką, i przyznaje się, że Alfvén jest fundatorem tej dziedziny. W 1970 odebrał on Nagrodę Nobla za fundamentalne odkrycia w magnetohydrodynamice.

Krytycznym zwrotem tej historii, o którym się niemal w ogóle nie mówi w społeczności astronomów, jest to, że Alfvén uświadomił sobie, że był w błędzie. Wykorzystał okazję, jaką była jego przemowa z okazji odebrania nagrody, aby prosić naukowców o zignorowanie jego wcześniejszej pracy. Pola magnetyczne, powiedział, to tylko część historii. nie należy przeoczać prądów elektrycznych, które te pola tworzą, a współczesne próby modelowania plazmy kosmicznej bez istnienia prądów elektrycznych skieruje astronomię i astrofizykę na drogę do kryzysu.

Alfvén twierdził, że zachowanie plazmy jest zbyt skomplikowane i kapryśne dla matematyków. Jest to dziedzina zupełnie nie dla eleganckich teorii matematycznych. Wymaga ona praktycznej uwagi w laboratorium. Na nieszczęście, obserwował, jak plazmowy wszechświat staje się poletkiem dla teoretyków, którzy nigdy nie widzieli plazmy w laboratorium. Wielu z nich wciąż wierzy we wzory, o których wiemy z eksperymentów, że są błędne.

Alfvén wciąż i wciąż powtarzał: założenia dzisiejszej kosmologii są rozwijane przy pomocy najbardziej wymyślnej matematyki, i tylko sama plazma nie rozumie, jak piękne to są teorie i absolutnie odmawia podporządkowania się im.

Kryzys teoretyczny tylko się pogłębił, gdy astronomowie zobaczyli Wszechświat przy pomocy potężniejszych teleskopów, oraz urządzeń, które mogą widzieć pełne pasmo elektromagnetyczne. Gdziekolwiek spojrzeli, napotykali efekty działania pola magnetycznego - dzika kartę, która nieuchronnie niweczyła ich podstawowe założenie standardowej astronomii: plazma kosmiczna nie może permanentnie posiadać wmrożonego pola magnetycznego. W rozrzedzonym środowisku plazmowym, do podtrzymania pola magnetycznego potrzebny jest prąd elektryczny. Obiekty Herbig Haro - i niezliczone inne obiekty w kosmosie - są fundamentalnymi wyzwaniami dla elektrycznie sterylnego wszechświata astronomów.

Dziesięciolecia temu Alfvén pokazał, że gwiazdy posiadają obwód elektryczny, obejmujący płaski prąd równikowy i polarne prądy strumieniowe. Zanotował, że energia elektromagnetyczna może być przechowywana w płaszczyźnie prądu równikowego, aż do pewnego krytycznego momentu, kiedy energia jest przełączana do wyładowania biegunowego. Wynikowy strumień otrzymywałby energię z przyspieszających cząstki warstwy podwójnej, izolującej ściany plazmy, przez którą biegnie silne pole elektryczne. W obecności tego pola, grawitacja gwiazdy musi ustąpić miejsca sile znacznie potężniejszej, która wyrzuca przyspiesza materię na zewnątrz (podobny mechanizm jest obecnie opracowywany dla zaawansowanych plazmowych silników rakietowych).

Dekady eksperymentów laboratoryjnych pokazały, że toroidalne pole magnetyczne, utworzone przez biegunowe wyładowanie plazmowe, zwęża to wyładowanie w wąski strumień. W próżni, pole magnetyczne powstrzymuje gorący gaz przed gwałtownym rozproszeniem i schłodzeniem, jak kłąb pary. W ten sam sposób eksperymenty z plazmą pokazały, że to energia elektryczna tworzy i oświetla włókna i węzły wzdłuż ścieżki wyładowania. Tak więc teoretycy elektryczności mogą się tylko drapać po głowie, gdy widzą okrzyki zaskoczenia i zakłopotanie na widok tajemniczych międzygwiezdnych dżetów. Nowe odkrycia po prostu potwierdzają obserwacje Alfvéna i jego kolegów: eksperymenty laboratoryjne nad plazmą są skalowalne do kosmicznych wymiarów.

To zdrowy rozsądek inżynierów elektryków, nie eleganckie równania, ukazują oczywistość obiektów Herbig Haro. Prąd osiowy, zwężany indukowanym toroidalnym polem magnetycznym, płynie wzdłuż dżetu na całej jego długości. Tylko pole elektryczne może przyspieszać cząstki w przestrzeni międzygwiezdnej. Nie ma tu wydmuchów na jednym końcu, wykonujących niemożliwe. Dżet nie przeczy dobrej nauce, lecz ją umacnia. I jeśli zdjęcie mówi głośniej niż dzisiejsze grawitacyjne dogmaty, to jest tak dlatego, że przestrzeń międzygwiezdna ożywiana jest prądami elektrycznymi.


Redaktorzy zarządzający: Steve Smith, Mel Acheson

Przetłumaczono z http://www.thunderbolts.info/tpod/2006/arch06/060829tornadospace2.htm

czwartek, 19 lutego 2015

Dysk szczątków wokół Rei

Impresja artystyczna dysku szczątków wokół Rei. Źródło: ESA/NASA.

7 stycznia 2015

Stopniowy spadek w liczbie elektronów po każdej stronie Rei, wykrywanych przez dwa instrumenty Cassini, są dowodem na chmurę pyłu.

Naukowcy z Jet Propultion Laboratory w Pasadena w Kaliforni odkryli pierścień okruchów, otaczający zamarznięty księżyc Saturna, Reę. Kosmiczny próbnik Cassini, orbitujący obecnie wokół Saturna, odkrył przy pomocy swoich instrumentów obrazowania magnetosferycznego sygnały wskazujące na pierścień potencjału, gdy stwierdzono, że strumień elektronów z gazowego olbrzyma gwałtownie się wyłącza po każdej ze stron dysku Rei.

Geraint Jones, główny autor publikacji, która pojawiła się w Nature, napisał: Jak dotąd, tylko o planetach wiedziano, że posiadają pierścienie, ale Rea zdaje się mieć jakieś rodzinne powiązania ze swoim upierścienionym rodzicem Saturnem. Nie jest zaskoczeniem, że Rea dołączyła do siostrzanych księżyców, które wyrzucają w przestrzeń duże ilości swojego materiału.

We wcześniejszym artykule z serii Zdjęcie Dnia, na temat aktywnych księżyców Tetysa i Dione, struktury brane za blizny po asteroidach okazały się być miejscami, w których prąd elektryczny usuwa naładowane cząsteczki i wymiata je w przestrzeń. Materia jest przyciągana wzdłuż ścieżki obwodu do plazmosfery Saturna. Dzisiejsze oddziaływania elektryczne pomiędzy ciałami niebieskimi są niczym, w porównaniu z tym, co musiało się dziać w przeszłości.

Powierzchnia Rei jest połamana i wyrzeźbiona w sposób sugerujący energię, wystarczająco dużą, by niemal zniszczyć księżyc. Były tam eksplozje silne wystarczająco do zachwiania asteroidą, aczkolwiek brakuje odłamków i bloków skalnych, jakich można się spodziewać w rezultacie. Tym niemniej, jeżeli we względnie niedawnej przeszłości łuki elektryczne zdziesiątkowały księżyc, skały i lód prawdopodobnie wyparowały, rozdarte na małe kawałki, i dopiero wtedy zostały wyrzucone w przestrzeń.

Pierścień szczątków, otaczający Reę jest przypuszczalnie wskazówką do tych wydarzeń. Teoretycy elektryczności twierdzą, że Saturn przemieszcza się wewnątrz słonecznej plazmosfery i oddziałuje z polem elektrycznym Słońca. Ponieważ planety i księżyce w Układzie Słonecznym są ciałami naładowanymi elektrycznie, nie będąc odizolowane w pustej przestrzeni, należy się tylko spodziewać, że będą oddziaływać elektrycznie ze swoimi rodzicami. Najprostszą, najbardziej bezpośrednią odpowiedzią na pytanie o naturę obłoków jonowych, emitowanych przez Tetysa i Dione — a teraz Reę — jest wyładowanie elektryczne, spowodowane pozycją w obwodzie elektrycznym Saturna.

Nie ma potrzeby czarowania nieprawdopodobnymi dynamikami bezwładności (pływy czy ugniatanie grawitacyjne). Na tej samej zasadzie pierścień wokół Rei jest pozostałością sproszkowanej skały i lodu, pozostałymi z milionów watów elektryczności, która przeszła przez skorupę księżyca.


Stephen Smith

Przetłumaczono z https://www.thunderbolts.info/wp/2015/01/07/rheas-debris-disc/

środa, 20 sierpnia 2014

Galaktyki

Zwykła definicja, czym jest galaktyka: wyspa we Wszechświecie lub rozległe zbiorowisko gwiazd nie jest może błędna, ale jest myląca. Ze względu na niezmierne odległości pomiędzy gwiazdami, nawet w najgęstszych regionach, poprawna definicja powinna brzmieć rozległa formacja chmury plazmy, zawierająca prądy elektryczne, i okazjonalnie punktów materii, zwanych mgławicami, gwiazdami i planetami.

Kształt charakteryzujący większość galaktyk opisany został przez Hannesa Alfvéna w 1981.

Pokazano tu kształt, który zaproponował. diagram ten jest pionowym przekrojem trójwymiarowej figury. Pozioma linia w centrum jest kołowym dyskiem, leżącym poziomo. W dysku tym, patrząc na niego od frontu, widzimy znany kształt galaktyki spiralnej. Równoległe, pionowe linie, wychodzące ze środka galaktyki wzdłuż jej osi rotacji, reprezentują silny prąd elektryczny w plazmie, widoczny czasami jako dżet.

Dwie pary liter - DL - oznaczają warstwę podwójną. Przypomnijmy, że zawiera ona silne pole elektryczne, i jest źródłem emisji radiowych. Dwa bezkształtne kształty na lewo pokazują typowe podwójne źródła radiowe, obserwowane w wielu galaktykach. Występują one na skutek obecności warstw podwójnych. W niektórych galaktykach dżety plazmy występują w trybie ciemnego prądu, w innych są wyraźnie widoczne.

To jest Centaurus A. Wyraźnie widać dżet. Zdjęcie to podpiera twierdzenie Haltona Arpa, że kwazary są wyrzucane z galaktyk wzdłuż osi rotacji. Przypomnijmy, że warstwa podwójna jest również miejscem silnego skurczu Z plazmy, który może ściskać rozproszoną materię w gęstsze obiekty.

Ogólny kształt obracającego się dysku, przewodzącego prąd, w kształcie zaprezentowanym przez Alfvéna definiuje tzw. silnik jednobiegunowy. Zauważmy, że poziomy dysk (ramiona galaktyki) jest miejscem, w którym prąd elektryczny jest najmniej rozproszony - więc jego gęstość jest największa. To tam z reguły znajdują się gwiazdy I populacji.

W wielu galaktykach struktura dżetu jest niewidoczna w świetle widzialnym. Zatem zanim wynaleziono orbitalne teleskopy rentgenowskie lub na podczerwień, pozostawały one nieodkryte. Teraz mamy wiele zdjęć, przedstawiających struktury Alfvéna. Obraz galaktyki M 82 poniżej zrobiony został przez orbitalny teleskop IR Subaru.

Nawet nasza sąsiadka, galaktyka Andromedy, wykazuje topologi struktury dysku silnika jednobiegunowego. Poniżej z prawej znajduje się jej zdjęcie w świetle widzialnym, po lewej zaś - w podczerwieni.

Ale Alfvén zaproponował również, że indywidualne gwiazdy również mają podobne morfologie. Zaproponował niemal identyczny diagram dla typowej gwiazdy. Po raz kolejny biorąca w tym udział plazma może być, ale nie musi, w widocznym trybie. Zatem nie wszystkie zdjęcia gwiazd będą ujawniać takie struktury - ale wiele z nich - owszem. Heliosferyczny obwód Alfvéna pokazano poniżej. Ponieważ Słońce jest typową gwiazdą, diagram ten doskonale do niego pasuje.

Propozycja ta pozostawała w strefie przypuszczeń do wiosny 2001, kiedy to pojazd Ulysses długie tuby plazmy, wychodzące z dolnego bieguna Słońca. Są one dostatecznie długie, aby rozciągnąć się dalej, niż orbita Marsa. Istnieje obecnie wiele zdjęć pojedynczych gwiazd z dżetami. Oczywiście, Alfvén wierzył, że gwiazdy mają dżety - ale niektóre bardziej widoczne od innych. Poniżej znajduje się para zdjęć, wyraźnie pokazujących dżet plazmowy i charakterystyczny dysk.

Zauważmy, że na drugim zdjęciu (Goddard Space Flight Center), na współliniowym łańcuchu wzdłuż osi dżetu formują się planety (obiekty Herbig-Haro). Zgrupowania te tworzą się przypuszczalnie w miejscach występowania warstw podwójnych. Na pierwszym zdjęciu widać wyraźnie skręcony kształt prądu Birkelanda, zawierającego warstwy podwójne. Dr Anthony Peratt wskazał, że obiektów takich, uformowanych przez skurcz Z, jest z reguły około dziewięciu.

Obojętnie, czy nazwiemy to silnikiem jednobiegunowym, dyskiem z dżetem, czy obwodem Alfvéna, struktura jest coraz częściej widywana, w miarę, jak rośnie czułość instrumentów (weźmy, na przykład, kształt pulsara Krab, na stronie głównej). Wszystkie zdjęcia poniżej przedstawiają gwiazdy. Wszystkie wykazują kształt silnika jednobiegunowego.

Następny

Strona główna

Przetłumaczono z http://electric-cosmos.org/galaxies.htm

poniedziałek, 10 lutego 2014

Czarne rozbłyski


Artystyczna wizja rozbłyskującej czarnej dziury, GX 339-4. Źródło: NASA

27 stycznia 2014

Teoria czarnych dziur przeczy sama sobie.

Większość astrofizyków próbuje wyjaśnić wąskie dżety, wytryskające z różnych źródeł, przy pomocy słów takich jak "dysza" lub "wysokie ciśnienie", co przeczy znanemu zachowaniu gazów w próżni. Na przykład, nawiązując do niedawnej informacji prasowej, odkryto flary wytryskujące z źródła blisko centrum Drogi Mlecznej. Wg zgodnej opinii źródłem tym jest czarna dziura.

Jak powiedział Poshak Gandhi z Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA), Jeżeli myślisz o dżecie z czarnej dziury jak o ognistym wężu, wówczas to jest tak, jakbyśmy odkryli, że przepływ jest przerywany, a ognisty wąż gwałtownie zmienia rozmiary.

GX 339-4, odkryty przez Wide-field Infrared Survey Explorer, znajduje się ok 20 000 lat świetlnych stąd. Wg konwencjonalnych założeń jest on co najmniej 6 razy masywniejszy od Słońca, posiadając pole grawitacyjne 30 000 razy silniejsze od ziemskiego. Ekstremalna aktywność GX 339-4 wywołana jest przypuszczalnie przez towarzyszącą mu gwiazdę, karmiącą swoją materią czarna dziurę. Aczkolwiek część tego materiały zostaje wyrzucona w przestrzeń z prędkością przyświetlną.

Mechanizmy, pozwalające intensywnemu polu grawitacyjnemu na wyrzucanie mocno skolimowanych obłoków materii w przestrzeń, pozostają nieznane. Uważa się, że wymagają one silnych pól magnetycznych, jednak nie jest znane źródło owego magnetyzmu, skoro w raportach o takich zjawiskach nie ma wzmianek o elektryczności.

Niektóre rozbłyski i wytryski promieni rentgena uważa się za rezultat kolizji molekularnych, powodujących świecenie gazu. Jak wskazują teorie, rozbłyski gamma mogą również powstawać wtedy, gdy super przyspieszona materia zostaje zassana do czarnej dziury. Poza ciepłem, grawitacja nie może wytworzyć promieni rentgena i gamma. Eksperymenty laboratoryjne pokazały, że są one znacznie prościej wytwarzane przez naładowane cząstki przyspieszane w polu elektrycznym.

W poprzednich artykułach z serii Zdjęcie Dnia, dotyczących czarnych dziur, wspomniano, że terminologia używana do opisu "grawitacyjnych punktowych źródeł" jest wysoce spekulatywna: czasoprzestrzeń, osobliwości i nieskończona gęstość to pojęcia abstrakcyjne, wykluczające realistyczne badania natury Wszechświata.

Gwiazdy są węzłami w obwodach elektrycznych. Energia elektromagnetyczna może być przechowywana w równikowym prądzie powierzchniowym, okalającym gwiazdę, dopóki jakieś zdarzenie wyzwalające nie spowoduje jego przełączenia w wyładowanie biegunowe. Elektryczny dżet może przechwycić tą energię z naturalnego akceleratora cząstek, "plazmowej warstwy podwójnej" o silnym polu elektrycznym. biegunowe wyładowanie powoduje powstanie toroidalnych pól magnetycznych, zawężających strumień w wąski dżet.

Przez całą długość dżetu powinny płynąć osiowe prądy elektryczne. Tylko pola elektryczne potrafią przyspieszać naładowane cząstki przez przestrzeń międzygwiezdną.

nie ma dowodów na to, że materia może być ściskana do "nieskończonej gęstości". Reostrykcja osiowa we włóknie plazmy tworzy plazmoidy, które stają się gwiazdami i galaktykami. Elektryczność odpowiada za narodziny gwiazd, podobnie jak za ich śmierć. Kiedy gęstość prądu staje się zbyt duża, warstwa podwójna w gwiezdnym obwodzie w katastroficzny sposób uwalnia nadmiar energii, objawiając się jako rozbłysk gamma lub rentgena, albo też rozbłysk termiczny.

Stephen Smith

Ukłony dla Larry'ego White'a

Notka redaktora: 1 lutego 2011, należący do NASA Wide-field Infrared Survey Explorer został wyłączony.

piątek, 24 stycznia 2014

Supernowa 1987A odkodowana

Supernowa 1987A jest najbliższym nam zjawiskiem supernowej badanym przez teleskop. Po raz pierwszy zaobserwowano ją w lutym 1987, w pobliżu obłoku Magellana, galaktyki karłowatej w pobliżu Drogi Mlecznej, w odległości zaledwie 169 000 lat św. od Ziemi. Dokładne obserwacje od 1987 roku dostarczyły dowodów, że supernowe to katastrofalne wyładowania elektryczne, skupione na gwieździe.


Enigmatyczna i piękna struktura SN1987A z trzema osiowymi pierścieniami. Świecenie pierścienia równikowego jest oczywiste. Dwie jasne gwiazdy są po prostu w polu widzenia, i nie są powiązane z supernową. Źródło: NASA/STScI/CfA/P.Challis.

Supernowa to najbardziej energetyczne zjawisko widziane we Wszechświecie. Zaakceptowane wyjaśnienie mówi o końcowym etapie życia gwiazdy, lub stadium czerwonego olbrzyma, kiedy kończy się paliwo jądrowe. Nie ma więcej uwalniania energii z jądra, więc gwiazda zapada się w sobie. Jeżeli ma ona odpowiednią masę, wówczas uważa się, że zapadające się warstwy "odbijają" się od jądra, czego rezultatem jest eksplozja, a fala wybuchu wyrzuca otoczkę gwiazdy w przestrzeń międzygwiezdną. Jasny pierścień równikowy jest efektem zderzenia wyrzuconej materii z pozostałościami "wiatru" gwiazdowego. Pozostałe dwa blade pierścienie są problematyczne. Najlepsze, co wynaleźli teoretycy, to postulat jakiegoś rodzaju obracającego się strumienia z tak zwanej pozostałości po supernowej, omiatającego i podświetlającego otoczkę z gazów we wcześniejszej epoce. Natura ad-hoc owego wyjaśnienia jest oczywista.

Wykrycie pulsara w pozostałościach po niektórych supernowych tłumaczy się implozją gwiezdnego rdzenia, który tworzy gwiazdę neutronową. Pulsar emituje wyrzuty energii z częstotliwością do tysięcy razy na sekundę. Uważa się, że pulsar musi być super gęstym obiektem, który może się obracać z prędkością tysięcy razy na sekundę i emitować obracający się strumień promieni rentgena (jak latarnia morska). Zdrowy rozsądek podpowiada, że ten mechaniczny model pulsarów jest niewłaściwy, gdyż część z nich wiruje poza czerwoną linią, nawet jak na takie dziwaczne obiekty.

Od niedawna na stronie projektu Chandra można zobaczyć przykład konwencjonalnego myślenia. 17 sierpnia umieszczono tam nową historię:

Supernowa 1987A - szybki pochód w stronę przeszłości


Obraz rentgenowski: NASA/CXC/PSU/S.Park & D.Burrows.; Obraz optyczny: NASA/STScI/CfA/P.Challis

Ostatnie obserwacje ujawniły nowe szczegóły płomienistego pierścienia, otaczającego gwiezdną eksplozję, wytworzoną przez supernową 1987A. Dane pozwalają na wgląd w zachowanie gwiazdy w latach przed wybuchem, i pokazały, że zaczęło się spodziewane pojaśnienie pierścienia. Miejsce eksplozji zostało prześledzone do pozycji niebieskiego nadolbrzyma, zwanego Sanduleak-69º 202 (w skrócie SK-69), posiadającego masę około 20 Słońc.

Następne obserwacje optyczne, ultrafioletowe i rentgenowskie pozwoliły astronomom na poskładanie historii SK-69: około 10 milionów lat temu gwiazda utworzyła się z ciemnego, gęstego obłoku gazu i pyłu. Milion lat temu gwiazda straciła większość zewnętrznych warstw w powolnym wietrze gwiazdowym, który utworzył rzadki obłok gazu wokół niej. Przed eksplozją, prędko wiejący przez jej gorącą powierzchnię wiatr spowodował kawitację w chłodnym obłoku gazu.

Intensywny błysk ultrafioletowy z supernowej oświetlił krawędź tej kawitacji, co ujawniło się jako jasny pierścień, widoczny przez Teleskop Hubble'a. W międzyczasie, supernowa wysłała falę uderzeniową, dudniącą przez obszar kawitacji. W 1999, Chandra pokazał tą falę, a astronomowie zaczęli czekać, spodziewając się zderzenia fali z obszarem kawitacyjnym, gdzie napotkałaby ona znacznie gęstsze pokłady gazu z wiatru gwiazdowego giganta, i przy czym powstałby znaczny wzrost promieniowania rentgena.

Ostatnie dane z teleskopów Chandra oraz Hubble'a wskazują, że ów najbardziej oczekiwany proces się rozpoczął. Optyczne gorące punkty otaczają teraz pierścień jak naszyjnik diamentów. Obrazy z Chandra ujawniły w miejscach tych punktów gaz o temperaturze milionów stopni. Spektrum rentgenowskie, uzyskane z teleskopu Chandra, dostarczyło dowodów, że optyczne gorące punkty i gaz wytwarzający promienie rentgena są efektem kolizji rozszerzającej się fali uderzeniowej z gęstymi "palcami" wystającymi z pierścienia wokółgwiazdowego.


Źródło: NASA/CXC/M.Weiss

Wypustki utworzyły się dawno temu, gdy jako wynik oddziaływania wiatru o dużej prędkości z gęstym obłokiem wokółgwiazdowym. Zderzenie fali uderzeniowej (żółty) z z gęstymi wypustkami chłodnego gazu wywołało gorące punkty (biały) emisji widzialnej oraz rentgena. Rozszerzające się resztki (niebieski) gwiazdy są zbyt chłodne, aby wytworzyć emisje rentgenowskie.

Gęste wypustki oraz widoczny pierścień są tylko wewnętrznymi krawędziami nieznanych rozmiarów chmury materii, wyrzuconej dawno temu przez SK-69. W miarę, jak fala uderzeniowa porusza się w gęstą chmurę, promienie ultrafioletowe i rentgena z niej wychodzące będą podgrzewać otaczający gwiazdę gaz.

Wówczas, jak zauważył Richard McRay, jeden z naukowców zaangażowanych w projekt Chandra, "supernowa 1987A oświetli własną przeszłość."

***

Z drugiej strony, supernowa 1987A pokazuje tylko, jak słabo teorie o eksplozjach supernowych zgadzają się z obserwacjami.

Oficjalne ilustracyjne wyjaśnienie powyżej jest tylko domysłowe, oraz opiera się (po raz kolejny) na niewidocznej materii, którą gwiazda miałaby wyrzucić w odpowiednie miejsca, oraz włókniste formy, które posłużyłyby do wyjaśnienia obserwowanych efektów. Sformułowanie "przewidziane znaczne pojaśnienie pierścienia" jest obłudne. Ani obecność trzech pierścieni, ani też wzór jasnych "koralików" w pierścieniu równikowym nie wynikają z teorii. "Obrazy pierścieni z Hubble'a są spektakularne i niespodziewane" powiedział dr Chris Burrows z ESA oraz z Space Telescope Science Institute w Baltimore, Maryland, gdy odkrył je po raz pierwszy. "To bezprecedensowy i dziwaczny obiekt. Nie widzieliśmy dotąd nic zachowującego się podobnie." Wzór jasnych koralików nie jest wyjaśniany przez rozszerzającą się falę uderzeniową.

Z SN1987A istnieje bardziej fundamentalny problem. Okazało się, że gwiazda w środku była "niebieskim nadolbrzymem". Ale wybuch supernowej wymaga obecności 10-krotnie większego czerwonego nadolbrzyma. Nie ma dowodów, że SN1987A była czerwonym nadolbrzymem, emitującym duże ilości wiatru gwiazdowego. Historia gwiazdy nie została poparta obserwacjami, została sfabrykowana na potrzeby teorii.

***

Osiowy kształt SN1987A jest taki sam, jak mgławic planetarnych. Pięćdziesiąt lat temu, brytyjski naukowiec, Dr. Charles E. R. Bruce (1902-1979) argumentował, że dwubiegunowy kształt temperatury oraz pole magnetyczne mgławic planetarnych mogłoby być wyjaśnione jako wyładowanie elektryczne. Bruce był idealnie usytuowany do dokonania odkrycia, będąc zarówno inżynierem elektryki, biegłym w zachowaniu wysoko energetycznych błyskawic, jak i członkiem Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Został zignorowany.


C. E. R. Bruce, wskazujący, że przykłady mgławic planetarnych wyraźnie nie są tylko rozchodzącą się powłoką gazów. Dzięki uprzejmości E. Crew.

Miejscem poszukiwań prawdziwych odpowiedzi nie są abstrakcyjne teorie astrofizyczne, lecz praktyczne eksperymenty i symulacje na supekromputerach, przeprowadzone przez niektórych kosmologów plazmowych. Wykonali oni najpotężniejsze wyładowania elektryczne, jakie spowodował człowiek na tej planecie. Rezultat zwany jest skurczem-z, lub reostrykcją osiową. Określenie to pochodzi od najczęstszego przedstawiania prądu, płynącego wzdłuż osi z, równolegle do pola magnetycznego. Przy dostatecznym prądzie, plazma uformowana przez wyładowanie ściska się elektromagnetycznie w sznury kiełbasy, węzły i niestabilności, wszystko to wzdłuż osi z.


Wyładowania elektryczne (figury Lichtenberga) oświetlają powierzchnię Maszyny Z, najpotężniejszego na świecie emitera promieni rentgena, podczas niedawnego strzału z akceleratora. Najnowszy postęp dał moc promieniowania około 290 miliardów watów w ciągu miliardowych sekundy, około 80-krotne zużycie światowe.

Od czasów Bruce, oraz podążający pionierska ścieżką gwiezdnych obwodów elektrycznych Hannesa Alfvéna, dla plazmowych kosmologów stało się jasne, że elektryczny skurcz z jest instrumentem do tworzenia gwiazd. Raz uformowana, gwiazda kontynuuje świecenie pod wpływem energii elektrycznej dostarczanej z Wszechświata przez kosmiczne linie transmisyjne, znane jako włókna prądów Birkelanda. Te gigantyczne włókna można śledzić dzięki ich emisjom radiowym. Gwiazdy również je znaczą w galaktykach, na takiej samej zasadzie, jak światła uliczne znaczą przebieg linii elektrycznych.

Gwiazdy są zjawiskiem elektrycznym, nie termonuklearnym. Co za tym idzie, rozmiar gwiazd, ich kolor oraz spektrum nie mówią nam nic o ich wieku. Czerwony nadolbrzym jest duży, ponieważ podlega niewielkim siłom elektrycznym. Nie następuje to pod koniec jego życia. W dodatku, pod działaniem niewielkich sił raczej nie dochodzi do wybuchu. Natomiast gwiazda niebieska jest pod działaniem dużych sił. Nie popieramy postulatów ad-hoc, że SN1987A była czerwonym nadolbrzymem.


Powyżej widzimy zmiany w równikowym pierścieniu na przestrzeni czasu. Paru astronomów napisało "pochodzenie otaczającego gwiazdę pierścienia jest wielką zagadką SN 1987A. Czemu jest tak cienki i prawie kołowy? Dlaczego rozchodzi się tak wolno? nie mamy dziś jasnych odpowiedzi na te pytania. Wiemy jednak, że pierścień SN 1987A nie jest unikatowy. Wiele mgławic planetarnych posiada podobne, dwubiegunowe struktury."

Jak gwiazda wybucha? Konwencjonalny model "eksplozji poprzedzonej implozją" posiada wiele skrótów. Za to gwiazda elektryczna posiada wewnętrzną separacje ładunków, która może zasilić gwiazdowych rozmiarów błysk. Pozbywa się nacisku elektrycznego przez rozpraszanie lub odrzucanie naładowanej materii. Gwiazda posiada również energię elektromagnetyczną nagromadzoną w równikowym prądzie. Materia jest wyrzucana równikowo, jako wyładowania pomiędzy gwiazdą a pierścieniem równikowym. Nasze własne Słońce robi to regularnie na małą skalę. niemniej jednak, gdy nagromadzona energia przekroczy pewną wartość krytyczną, może zostać rozładowana w rodzaju wyładowania biegunowego, lub odrzucenia materii, wzdłuż osi obrotu. SN 1987A wykazuje taki dwubiegunowy wyrzut w postaci dwóch obłoków plazmy (wewnątrz jasnego pierścienia).

Gwiazda towarzysząca może zainicjować wyładowanie, które zaowocuje rozproszeniem. W tym kontekście znacząca jest obserwacja niewyjaśnionego i dyskutowanego "tajemniczych punktu", położonego na linii łączącej obydwa obłoki plazmy, widocznego przez okres kilu miesięcy po wybuchu. Punkt te był zbyt odległy, żeby mógł być wyrzucony przez supernową, były też zbyt jasny (10% jasności supernowej), żeby mogło to być światło odbite od materii. Mógł to być towarzysz, który zainicjował, lub był częścią obwodu elektrycznego supernowej.

Jasny, perlisty pierścień pokazuje, że materia została wyrzucona równikowo. Aczkolwiek, nie rozszerza się on. Pozostałe dwa słabsze pierścienie, położone powyżej i poniżej gwiazdy, również wykazują podobna strukturę jasnych punktów.

Patrząc konwencjonalnie, fala uderzeniowa powinna posiadać raczej symetrię sferyczną, niż osiową. Nie ma też szczególnego powodu, żeby fala taka tworzyła pierścień jasnych punktów. Powinniśmy się spodziewać pewnych oznak sferycznej kawitacji.

Gwiazdy są zjawiskiem plazmowego wyładowania elektrycznego. Energia elektryczna wytwarza ciężkie pierwiastki w pobliżu ich powierzchni. Jest ona przesyłana na kosmiczne odległości w liniach przesyłowych, jakimi są włókna prądów Birkelanda. Energia może się uwalniać stopniowo, albo gromadzić w gwiazdowym obwodzie, żeby uwolnić się katastrofalnie. To obwód elektryczny, a nie gwiazda, jest źródłem energii supernowej. To właśnie dlatego ilość energii niektórych mgławic planetarnych przekracza energię emitowaną z gwiazdy centralnej. Patrz: Eta Carina.

Energia elektryczna, rozpraszana przez supernową, jest niewyobrażalna, nie dziwi więc obfitość ciężkich pierwiastków i neutrin, wyrzucanych w przestrzeń przez gwiazdową "błyskawicę".

***

Istotne dowody na elektryczną naturę supernowych muszą pochodzić z eksperymentów i obserwacji.

Anthony L. Peratt, członek IEEE, opublikował artykuł w IEEE Transactions on Plasma Science, wol. 31, nr. 6, grudzień 2003. Nosi on tytuł "Charakterystyki wysoko prądowych, reostrykcyjnych zórz, jakie zarejestrowano w czasach starożytnych". Opisał w nim niezwykłą charakterystykę wysoko energetycznego wyładowania plazmowego. Omówił mega-amperowe strumienie cząstek oraz pokazał ich 56 lub 28-śmio zgięciową symetrię. Napisał:

Stały strumień naładowanych cząstek ma tendencje do tworzenia zwartych cylindrów, zwłókniających się w indywidualne prądy. Obserwowany z dołu, układ ten zawiera koła, koliste pierścienie jasnych punktów, oraz intensywne strumienie wyładowań, łączące zewnętrzne i wewnętrzne struktury.


Fotografia przedstawia tytanową płytkę grubą na 0,6 mm, położoną 15 cm od 100 kilo-gaussowego, sub-mega amperowego strumienia naładowanych cząstek. Początkowo strumień był cylindryczny, ale po przebyciu 15 cm zwłóknił się. W zakresie sub-giga amperowym, maksymalna liczba samo skurczonych włókien, dozwolonych, zanim cylindryczne pole magnetyczne przestanie dzielić się na "wyspy", wynosi 56.

Rezultaty potwierdzają fakt, że pojedyncze włókna prądowe są zarządzane swoim własnym polem magnetycznym, które znika pod wpływem zwiększania liczby pojedynczych prądów. Skalowanie jest stałe dla zadanej grubości wiązki, od wiązek mili-amperowych, do multi-mega amperowych, oraz średnicy wiązki od milimetrów do tysięcy kilometrów.

Zjawisko skalowania plazmy rozciąga się na ponad 14 rzędów wielkości, więc jasny pierścień supernowej 1987A może być rozważany jako gwiezdnej skali płytka tytanowa z równikowym arkuszem wyrzutu działającym jak "płytka" dla niewidocznego osiowego prądu Birkelanda.

Peratt dodał: „Ponieważ elektryczne włókna są równoległe, przyciągają się dzięki sile Biota-Savarta, parami, a czasem potrójnie. To sprawia, że 56 włókien z czasem redukuje się do 28 (...). Podczas parowania zarejestrować można każdą liczbę mniejszą od 56, ponieważ nie jest ono zsynchronizowane, aby miało przebiegać jednolicie. Aczkolwiek istnieją tymczasowe stany stabilne przy liczbach 42, 35, 28, 14, 7 i 4. Każda formacja par jest wirem o wzrastającym stopniu złożoności.

Obrazy SN1987A wskazują, że prąd Birkelanda wokół niej został sparowany do liczby bliskiej 28. Jasne punkty wykazują tendencję do łączenia się w pary i trójki. Model płytki pokazuje, dlaczego żarzący się pierścień jest prawie kołowy i porusza się tak wolno - niepodobnie do fali uderzeniowej. Jest raczej jak chmura, przesuwająca się w nocy przez wiązki jupiterów.

Jeśli pierścień równikowy pokazuje prądy Birkelanda w zewnętrznej powłoce kolumny prądu osiowego, wówczas wybuch supernowej jest rezultatem kosmicznego skurczu-z w centralnej kolumnie, skupionego na gwieździe centralnej. Ważne jest odnotowanie, że skurcz-z występuje naturalnie w powszechnych, klepsydrowych mgławicach planetarnych. Nie potrzeba specjalnych warunków ani tajemniczo wyczarowanych pól magnetycznych.


Dostarczona eksperymentalnie oraz przez symulacje geometria ekstremalnych prądów plazmowych w kolumnie plazmy. Prądy Birkelanda będą widoczne tylko tam, gdzie gęstość plazmy jest duża.

Jest to również kształt SN1987A z trzema pierścieniami. Uważne patrzenie na jej rozwój będzie edukacyjne dla kosmologów plazmowych. Nie przewiduję, aby pierścień się rozrastał, jak to powinien zrobić pierścień od fali uderzeniowej. niektóre jasne punkty mogą obracać się wokół siebie oraz łączyć. Jest to okazja rzadsza niż diament, aby zweryfikować elektryczną naturę supernowej. Supernowa 1987A oświetli przyszłość plazmowej kosmologii!

Plazmowi kosmologowie nie ignorują pulsarów, odnajdywanych czasami w pozostałościach po supernowych. Healy i Peratt napisali w "Radiacyjne właściwości magnetosfer pulsarów: obserwacje, teoria i eksperyment": „źródło energii promieniowania może znajdować się nie w samym pulsarze, lecz może ona pochodzić z oddziaływania pulsara ze środowiskiem, jak i z zewnętrznego obwodu. (...) Nasze wyniki wskazują na model "planetarnej magnetosfery", gdzie zasięg magnetosfery, a nie punkty emisji na obracającej się powierzchni determinują emisje pulsara.”

Innymi słowy, do utworzenia pulsara nie potrzebujemy super gęstego obiektu. Wystarczy zwyczajna pozostałość po gwieździe, podlegająca okresowym wyładowaniom. Plazmowa kosmologia ma tą zaletę, że nie wymaga gwiazd neutronowych ani czarnych dziur, do wyjaśnienia małych źródeł promieniowania.

To kończy elektryczny szkic supernowej 1987A.

Postscriptum:

Odkrycie elektrycznej natury supernowej ma swoje implikacje tu, na Ziemi. Rozlegle interdyscyplinarny zasięg modelu Elektrycznego Wszechświata został naświetlony przez niedawne odkrycie Peratta starożytnych obiektów o 56 lub 28-śmio zgięciowej symetrii. Zasięg obejmuje koncentryczne petroglify na całym świecie, oraz geoglify (kręgi kamienne), megality i inne konstrukcje. Najsławniejszym megalitem z 56-ścio zgięciową symetrią jest Stonehenge.


Widok z powietrza na Stonehenge. Obejmuje on kołowy wał, rów oraz wał przeciwskarpy. Widoczny jest również szereg dziur Aubrey'a. Heel Stone jest widoczny z prawej na dole.

Nasi przodkowie widzieli bliskie wyładowania plazmowe. To podnosi fundamentalną kwestię niedawnej historii Ziemi i jej bagażu życia.

Eksplozja w nowym zrozumieniu będzie intelektualną i kulturalna supernową!

Wall Thornhill

Dalsza lektura

W. Thornhill, The Z-Pinch Morphology of Supernova 1987a and Electric Stars
ISSN : 0093-3813
INSPEC Accession Number: 9618789
Digital Object Identifier : 10.1109/TPS.2007.895423
Data bieżącej wersji : 13 sierpnia 2007
Data oznaczenia : sierpień 2007
Sponsorowane przez: IEEE Nuclear and Plasma Sciences Society

Link do oryginału: http://www.holoscience.com/wp/supernova-1987a-decoded-2/

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Gwiazdy w skupieniu plazmowym


Fragment mgławicy Carina, z widocznymi resztkami supernowej N 63a. Źródło: HST/ACS/WFC

20 stycznia 2014

Supernowa jest tym, czym określił ją Hannes Alfvén - wybuchem warstwy podwójnej.

Wielki Obłok Magellana jest względnie małą, nieregularną galaktyką, położoną w przybliżeniu 168 000 lat św. od Ziemi. Odległość jest przybliżona, ponieważ otrzymano różne paralaksy podczas różnych pomiarów.

Wewnątrz LMC znajduje się obiekt odnoszony zwykle do "pozostałości supernowej", gdyż przeważające obecnie teorie ewolucji gwiazdowej uważają takie obiekty za niezmiernie masywne. Twierdzi się, że są one krótko żyjące, zamieniające w niezwykle szybkim tempie swoją masę na wypromieniowywaną energię w procesie fuzji nuklearnej. Gdy paliwo nuklearne się zużyje, proces kończy się, wraz z implozją gwiazdy i wyrzuceniem przez nią zewnętrznych warstw gazu i pyłu.

Eksplodująca gwiazda, która utworzyła pozostałość N 63A, miała posiadać masę 50-ciu Słońc.

Tak zwany wiatr słoneczny z gwiazdy giganta wytworzył, zgodnie z doniesieniem prasowym nt Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, "bąbel". Mówi się, że supernowa wybucha wewnątrz bąbla, zostawiając czysty obszar, zawierający małe chmury odrzuconego materiału, którego wiatr nie zdołał wydmuchać - podobne do kółek z dymu w bańce mydlanej.

Wg długotrwałej doktryny w teoriach astrofizycznych, fala uderzeniowa po supernowej odpowiada za tworzenie się nowych gwiazd, gdy napotyka ona obłoki gazu z otaczającej mgławicy. Gazy są stłaczane wzdłuż frontu falowego, osiągając odpowiedni moment kątowy i przyspieszenie grawitacyjne, aby zacząć się kondensować. Zgodnie z teorią mgławicową, gdy tylko kondensacja przekroczy punkt krytyczny, rodzi się gwiazda.

Aczkolwiek z analizy zespołu Hubble wynika, że fala uderzeniowa N 63A porusza się zbyt szybko przez rozszerzające się chmury gazu, wpadając na "obłoczki" i rozrywając je. Ich przeznaczeniem nie jest trwałość.

Astronomowie nie mają pojęcia, dlaczego gwiazdy wyrzucają chmury gazu i pyłu, które mogą się potem stać gwiazdami. Główną przyczyną zagadki jest to, że gwiazdy nie zbudowane są z gazu i pyłu. Są one miejscem skupienia prądów Birkelanda, które płyną wewnątrz obwodów przez galaktykę.

Elektromagnetyczny skurcz-z może ścisnąć plazmę z taką siłą, że gwałtownie kompresuje się ona w gwiazdę, formując toroidalny prąd wokół równika. Gęstość prądu wiejącego przez skurcz powoduje, że plazma nowej gwiazdy wybucha w wyładowaniu łukowym.

Wyjaśnienie Elektrycznego Wszechświata jest takie, że mgławice i supernowe są strukturami plazmowymi, i zachowują się one zgodnie z prawami wyładowań i obwodów elektrycznych.

Zamiast mechanicznego działania i implozji gazów, N 63A była prawdopodobnie utworzona poprzez nadmiar wpływającego prądu, przekraczający zdolność gwiazdy do zachowania równowagi ze swoim otoczeniem. Gwiezdna plazma nie mogła dłużej utrzymać separacji ładunków, przez co warstwa podwójna zwarła się i wybuchła, jak obwód elektryczny na Ziemi wybucha, gdy popłynie nim zbyt dużo prądu.

nie ma potrzeby sprężania gwiazd z chmur gazu i pyłu poprzez ciskanie w nie falami uderzeniowymi. Elektryczna powłoka wokół nowej gwiazdy otrzymuje energię z prądu Birkelanda, w którym jest zanurzony, wchodząc tryb wyładowania żarzeniowego. Grawitacja i ciepło mają w tym swój udział, jakkolwiek niezbyt duży.

Była o tym mowa w wielu artykułach z serii Zdjęcie Dnia, że nie żyjemy w mechanicznym Wszechświecie, w którym wszystko jest inicjowane przez eksplozje, fale uderzeniowe, odbicia, ekspansje oraz inne kinetyczno grawitacyjne zdarzenia i procesy. Wszechświat jest raczej kotłem energii przekraczających siłę grawitacji i bezwładności o szereg rzędów wielkości.

Zjawiska widoczne na zdjęciu Hubble'a przedstawiają raczej elektryczność przemieszczającą się przez plazmę, a nie rozszerzający się front fali uderzeniowej. Promienie rentgena są typowe dla silnego naelektryzowania. Prąd elektryczny wytwarza je, przechodząc przez ciężkie jony w plazmie.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/19/stars-in-the-plasma-focus/

wtorek, 14 stycznia 2014

Eta Carinae


Źródło: NASA, HST, WFPC2, J. Hester (ASU)

16 lipca 2004

Gwiazda Eta Carinae nagle stała się drugą pod względem jasności w latach 1837-1856. Potem zanikła i stała się niewidoczna. W 1940 jej jasność zaczęła rosnąć i stała się znów widoczna gołym okiem.

Astronomowie spodziewali się zobaczyć resztki po eksplozji gwiazdy - mały, jasny rdzeń w środku i chmurę rozszerzającego się gazu. Jednak kiedy Kosmiczny Teleskop Hubble'a zwrócił ku niej swoje oko, astronomowie ujrzeli chmurę w kształcie klepsydry, wielką na niemal rok świetlny. (Ponieważ nie jest to gwiazda, to chmura nosi nazwę Eta Carinae. Gwiazda, która powinna być w centrum, jest zasłonięta przez chmurę.) Dwa obłoki uciekają od centralnego dysku z prędkością ponad miliona km na godz. Chmura jest najbardziej świecącym obiektem w naszej galaktyce. Wydziela milion razy więcej energii niż nasze Słońce, głównie w podczerwieni, ale również w rentgenie.

co znajduje się w środku, jest tajemnicą, ponieważ jest zasłonięte. Tradycyjne źródła energii gwiazdowej - grawitacyjny kolaps i fuzja nuklearna - nie mogą odpowiadać za gorącą na trzy miliony stopni chmurę tak daleko od gwiazdy centralnej.

Aczkolwiek, w 1968 roku, dr Charles Bruce z UK Electrical Research Association wysunął propozycję, że mgławice planetarne, takie jak Eta Carinae, są wyładowaniami elektrycznymi. Ponieważ wyładowanie jest częścią galaktycznego prądu, dostarczającego moc do gwiazd, mgławica przyjmie charakterystyczny dwubiegunowy kształt wzdłuż osi prądu, z toroidem wokół równika. W przypadku Eta Carinae, większość mocy jest przechwytywanej przez otaczający pył. Ten efekt "elektrycznego pieca" wyjaśnia zarówno ogromne temperatury z dala od gwiazdy, jak i zanikające promieniowanie. Nadejście takiego kosmicznego pioruna ukazałoby się jako oświetlający galaktykę błysk, jak to miało miejsce w XIX wieku.

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Redaktorzy pomocniczy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, Walter Radtke, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Webmaster: Michael Armstrong

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2004/arch/040716eta-carinae.htm

Kolejna aktywnie wydmuchująca galaktyka


Źródło: Gerald Cecil UNC/Chapel Hill et al., NASA

26 października 2004

Wspólną charakterystyką spiralujących prądów Birkelanda w wyładowaniu plazmowym, jest ich wydmuchiwanie na szczycie. Wpierw pojawia się trąba lub rożek na filarze najintensywniejszej części wyładowania. Często również materia gromadzi się wokół osi wyładowania, tworząc z trąby trójząb. Może też dojść do tego, że trzy, cztery lub więcej prądów wytworzy kilka włókien, wyrastających z siebie nawzajem.

Wyrastające włókna z centrum galaktyki NGC 3079 (zdjęcie powyżej) ilustrują to zachowanie. Są one dowodem na galaktycznych rozmiarów wyładowanie piorunowe energii w jadrze. Ponieważ piorun jest tylko częścią obwodu elektrycznego, obejmującego całą galaktykę, oczekujemy zaobserwowania wzbudzeń w innych jej częściach. I znajdujemy: zewnętrzne krawędzie ramion spiralnych są kropkowane jasnymi punktami, tradycyjnie nazywanymi "obszarami gwiazdotwórczymi". Tutaj powrotny prąd osiowy, kurczony do mniej lub bardziej równo oddalonych par włókien, zaginają się ku płaszczyźnie równika. Na zagięciu, siły elektryczne rosną, a materia akumuluje. Faktycznie powstają gwiazdy, lecz są to gwiazdy elektryczne, oświetlone przez rzekę prądu, eksplodującą z ich jadra.

Dlaczego NGC 3079 jest wzbudzona? Elektryczny Wszechświat zakłada, że energie sterujące galaktyką pojawiają się dzięki przypływom w większym, niewidocznym połączeniu z innymi galaktykami. Mapowanie intensywności fal radiowych i rentgena w jej otoczeniu może ukazać powiązania z "rodzicem". Owa galaktyka mogła wystrzelić NGC 3079 - przed tym, jak urosła ona do swoich obecnych rozmiarów - w podobnym elektrycznym przypływie. Obecnie NGC 3079 jest na etapie wyrzucania swojego własnego odprysku: Halton Arp zidentyfikował dziewięć kwazarów o wysokim przesunięciu ku czerwieni, powiązanych z tą galaktyką, a obecni bada kolejne trzy, które mogą uzupełnić brakujące pary kwazarów już odkrytych.

(Elektryczna charakterystyka aktywnych galaktyk idzie ręka w rękę z jej rodziną kwazarów, zarówno tutaj, jak i u innych galaktyk aktywnych. Powiązania te zawierają cenne wskazówki dotyczące zachowania się plazmy w kosmosie.)

(...)

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Redaktorzy pomocniczy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, Walter Radtke, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Webmaster: Michael Armstrong

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2004/arch/041026paradigm-galaxy.htm

sobota, 11 stycznia 2014

Widząc więcej elektryczności w kosmosie


(Z lewej) Warstwa podwójna eksplodująca ze Słońca, przyspieszając w kosmos tony plazmy w postaci "koronalnego wyrzutu masy". (Z prawej) Hałaśliwe radiowo warstwy podwójne (pomarańczowy) z obu stron galaktyki aktywnej pomiędzy nimi - Fornax A. Cienkie włókno, łączące galaktykę z warstwą podwójną i transmitujące energię elektryczną, która steruje jej radiacją, nie widać na tym zdjęciu.

1 lipca 2005

Odkąd laboratoryjni badacze dokumentują zachowanie się plazmy, wiele niewyjaśnionych zjawisk w naturze stało się zrozumiałych. Elektryczne warstwy podwójne są znacznym przykładem, dając wiele jasnych odpowiedzi na wiele obserwacyjnych tajemnic. W tych przypadkach, popularne spekulacje oparte na czystej matematyce, nie są już dłużej użyteczne.

Kurczenie się plazmy we włókna następuje zarówno na skutek sił magnetycznych, jak i elektrycznych. Możemy wykryć pola magnetyczne na odległość i rozumieć, dlaczego włókna zachowują się tak a nie inaczej. Ale kolejna powszechna formacja plazmowa jest czysto elektryczna. Możemy ją wykryć tylko wysyłając do niej sondę.

Anthony Peratt, powiązany z laureatem Nagrody Nobla Hannesem Alfvénem, opisał tą formację w swoim podręczniku Fizyka Plazmowego Wszechświata. Napisał tam o „...dwóch cienkich i bliskich regionach o przeciwnej nadwyżce ładunku, przez co powstaje spadek potencjału...” Owe dwa regiony są zwane "warstwą podwójną". Ponieważ bliska jest nam idea, że dodatnie i ujemne ładunki przyciągają się nawzajem, pomysł, żeby warstwa ładunków dodatnich pozostawała blisko warstwy ładunków ujemnych jest sprzeczna z intuicją.

Ale te "cienkie i bliskie regiony przeciwnego ładunku" nie są samotne w przestrzeni. Tworzą się w prądzie elektrycznym - w strumieniu naładowanych cząstek - i działają jak część obwodu włókna.

Pochodzenie warstwy podwójnej jest efektem sprzężenia zwrotnego. fluktuacje w gęstości i prędkości ładunków powodują powstawanie spadek potencjału, ten z kolei przyspiesza ładunki i prowadzi do dalszych fluktuacji w przepływie prądu.

W prądzie ujemne elektrony wieją w jednym kierunku, a dodatnie jony w drugim. Spadek potencjału zwiększa prędkość przepływu po stronie niższego potencjału - elektronów po jednej stronie, jonów po drugiej.

Zwiększona prędkość oznacza zmniejszoną gęstość. Aby zachować neutralność elektryczną obwodu, inne cząstki o tym samym ładunku są "łapane" u wylotu strumienia. Owe złapane ładunki tworzą warstwę podwójną, z elektronami po jednej stronie i jonami po drugiej, oraz z polem elektrycznym pomiędzy nimi.

Z odpływem i przypływem wielu czynników we włóknie (gęstość, prędkość, skład, temperatura etc.), warstwy podwójne mogą się pojawiać i znikać. Amplitudy wariacji w tych czynnikach mogą być duże. Warstwy podwójne mogą przyspieszać cząstki do energii promieni kosmicznych. Są "hałaśliwe radiowo", emitując w promieniowanie w szerokim paśmie częstotliwości. Przyspieszają cząstki w strumienie. Mogą wywierać ciśnienie na plazmę i rozszerzać ją w polu magnetycznym. Mogą eksplodować i uwolnić energię zindukowaną w obwodzie elektrycznym, której będzie znacznie więcej niż w samej warstwie podwójnej.

Ponieważ warstwy podwójne zużywają energię - przyspieszając cząstki i promieniując - muszą być zasilane przez źródło zewnętrzne. Zdolność prądów Birkelanda do transmitowania energii na ogromne odległości, oznacza, że źródło może znajdować się wiele lat świetlnych - setki a nawet tysiące - od odbiornika.

We wszechświecie plazmowym, energetyczne zdarzenia nie mogą być wyjaśnione tylko przy pomocy warunków lokalnych. Należy rozważyć efekty całego obwodu - co może obejmować całą galaktykę lub grupę galaktyk. Z tego właśnie powodu, gdy przeważające standardowe spojrzenie zezwala tylko na istnienie izolowanych [wysp] galaktyk i gwiazd w kosmosie, model elektryczny podkreśla łączność.

Na zdjęciu Fornax A, powyżej, niewielki, lecz energetyczny plazmoid w centrum galaktyki wyładowuje energię wzdłuż przeciwnie skierowanych włókien prądów Birkelanda (niewidocznych na tym zdjęciu) do obłoków radiowych. Rozproszony prąd zawraca z nich do ramion spiralnych, gdzie jego zwiększona gęstość powoduje powstawanie gwiazd, po czym wraca do centralnego plazmoidu.

Irving Langmuir, jeden z wczesnych pionierów badań nad plazmą, odkrył warstwy podwójne podczas badań w swoim laboratorium w latach 20-tych XX w. Hannes Alfv&aecute;n, ojciec plazmowej kosmologii, w 1958 zaproponował ich istnienie w kosmosie. Warstwy podwójne w kosmosie nie zostały odkryte aż do 1978 roku, kiedy to dokonały tego orbitujące poprzez nie sztuczne satelity, które dokonały pomiarów zmian ich pola elektrycznego.

Fakt ten jest niepodważalny. Ale tradycyjne teorie astrofizyki - kinetyka gazów, grawitacja i fizyka cząstek elementarnych - nie dostarczają elektrycznego spojrzenia, aby uczynić ten fakt istotnym. A fakty nieistotne są po prostu ignorowane. Często ich się nawet nie zauważa.

Zjawisko warstw podwójnych staje się duchem, na którego polują konwencjonalni astrofizycy. Potrafią oni dostrzec i rozpoznać pola magnetyczne w kosmosie. Używają konceptualnych narzędzi magnetohydrodynamiki (MHD - fizyka płynów podatnych na siły magnetyczne), aby wyjaśnić magnetyczne wpływy na gaz.

Jednak ponieważ warstwa podwójna jest w pełni elektryczna i może być zarejestrowana tylko poprzez wysłanie do niej sondy, konwencjonalni astrofizycy nie są w stanie zdać sobie sprawy z jej istnienia. Ponieważ pole elektryczne w prądzie Birkelanda jest równoległe do pola magnetycznego (prąd przyległy do pola), więc pole elektryczne warstwy podwójnej również takie jest, więc MHD nie ma tu zastosowania. Koncepcje astrofizyczne powodują ślepe plamy w postrzeganiu.

Astrofizycy widzą tylko efekty działania warstw podwójnych, są więc na straconej pozycji w ich wyjaśnianiu. Energetyczne zdarzenia następują bez obecności współmiernych do nich przyczyn, zupełnie, jakby jakiś duszek bruździł we wszechświecie. Na lewym zdjęciu powyżej, pętla włókna słonecznego rozszerza się nagle i eksploduje, popychając masę plazmy, która przyspiesza do znacznego procentu prędkości światła. Dżety z przeciwnych biegunów galaktyki kończą w energetycznych chmurach (po prawej u góry), która obficie promieniuje w paśmie radiowym i rentgenowskim.

Tekst w ostatnim odnośniku - napisany z konwencjonalnego punktu widzenia - pokazuje ślepą plamę astrofizyki: próba wyjaśnienia zaczyna się od "plazmy", ale przechodzi w "gaz", a kończy się na "wierze", że nieco światła na anormalne przyspieszanie może rzucić magnetyzm.

Konwencjonalni teoretycy bazują na matematycznych sztucznościach - takich jak czarne dziury i rekoneksja magnetyczna - aby wypełnić czymś swój ślepy punkt. Ale nauka bazuje na faktach, a nie sztucznościach. A fakty są takie, że warstwy podwójne można wytwarzać w laboratoriach zarejestrować bezpośrednio w kosmosie. Czarne dziury i rekoneksję magnetyczną - nie.

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Drugorzędni redaktorzy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Webmaster: Michael Armstrong


Przetłumaczono z: Seeing More Electricity in Space

Dorastająca galaktyka


Źródło: ESO/J. Dietrich

09 stycznia 2014

NGC 4666 jest jednym z najmłodszych nabytków gromady galaktyk Virgo. W sposób widoczny daje również początek innym galaktykom.

Galaktyka owa leży osiem stopni na południe od M49, matki gromady Virgo. Nie ustalono dotąd, czy NGC 4666 jest bezpośrednim dzieckiem M49, czy też któregoś z jej potomków. Leży ona dokładnie na linii wyrzutu, na której znajduje się też wiele innych obiektów wyrzuconych przez M49: M87 na jednym końcu i 3C273 na drugim. Obiekty te połączone są obwodem elektrycznym, którego przebieg można prześledzić dzięki ich emisjom rentgenowskim i radiowym. Z kolei linie wyrzutu z M87 i 3C273 rozszerzają drzewo rodzinne o trzecią generację, a pary kwazarów na obu końcach osi obrotu wnucząt znaczą ich narodziny (przeczytaj omówienie wyrzutów w książce Arpa Seeing Red, wydawnictwo Mikamar Publishing).

Młodzieńczy wigor NGC 4666 widoczny jest w jej kwitnących formacjach gwiazdowych. Wysoko energetyczny prąd Birkelanda, kierujący wzrostem galaktyki, podlega reostrykcjom, które formują gwiezdnych rozmiarów niestabilności, czyli gwiazdy. Masowe przepływy plazmy (zwane konwencjonalnie wiatrem gwiazdowym), ich częste erupcje w eksplodujących warstwach podwójnych i rozszerzające się pętle prądów (zwane konwencjonalnie "supernowymi") są przykładami działania galaktycznych prądów sterujących.

Nawracające wyrzucanie plazmoidu skupionej plazmy w jądrze galaktyki najprawdopodobniej wytworzyło galaktyki towarzyszące drugiej generacji, na dole po lewej, NGC 4668, oraz na górze po prawej: galaktyki te leżą na osi obrotu NGC 4666, są mniejsze oraz mają większe przesunięcie ku czerwieni. Na tej linii znajduje się również pewna ilość kwazarów, ale czekają one na identyfikację.

Prądy Birkelanda, kierujące galaktyką, ukazują się w promieniach rentgena. Pióropusze rentgenowskie (dżety) wychodzące z biegunów ukazują największe przewężenie w klepsydrowatej reostrykcji w międzygalaktycznych prądach Birkelanda. Elektryczna konfiguracja jest podobna do tej w mgławicach planetarnych. Biegunowe pióropusze prądowe oraz indukowany równikowy torus są, oczywiście, odwzorowane w mapie pola magnetycznego galaktyki.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/09/adolescent-galaxy-2/

piątek, 10 stycznia 2014

Włączyć płomień!


Błysk słoneczny klasy X1.7, sfotografowany 12 maja 2013 (jasny punkt na lewo) przez NASA Solar Dynamic Obserwatory (SDO). Obraz składa się z dwóch zdjęć - zrobionego w widmie 171 oraz 131 angstromów. Źródło: NASA/SDO/AIA

7 stycznia 2013

Co powoduje, że niektóre gwiazdy gwałtownie zmieniają swoją jasność?

Teoria Elektronicznego Słońca głosi, że plamy słoneczne, rozbłyski, anomalne nagrzewanie korony oraz koronalne wyrzuty masy na Słońcu są wywołane zmianami w zasilaniu elektrycznym, jakie dostarcza mu galaktyka. Innymi słowy, Słońce zasilane jest zewnętrznie, nie wewnętrznie, i nie jest samoregulującym się reaktorem fuzyjnym. To raczej włókna prądów Birkeladna przenoszą energię elektryczną przez Drogę Mleczną, zaopatrując Słońce w raz mniej, raz więcej energii.

Świecące, skręcone włókno widać czasem jako "dżet" wyrzucany z gwiazd lub niektórych galaktyk. Owe włókna to również prądy Birkelanda, są one widoczną częścią ogromnego obwodu elektrycznego, tworzącego wielkoskalowe struktury we Wszechświecie. Owe prądy wytwarzają pola magnetyczne, które można wykryć, zatem helikalny kształt prądów Birkelanda jest znany.

Zachowanie plazmy jest zależne od warunków w tych obwodach. Fluktuacje w przepływie prądu skutkują pojawianiem się warstw podwójnych o ogromnym woltażu. Oznacza to, że siły elektryczne w warstwie podwójnej mogą być szereg rzędów wielkości większe od grawitacji. Warstwy podwójne dzielą plazmę na komórki, które mogą mieć różne temperatury i gęstości.

Szereg komponentów połączonych razem oraz sterowanych obwodami elektrycznymi, składa się na serce teorii Elektrycznego Wszechświata. Naładowane cząstki przyspieszone silnymi polami elektrycznymi promieniują energią z różną przepustownością. Zmiana warunków w prądzie Birkelanda może z czasem zaowocować zmianą w emisji niektórych galaktyk. Duże włókno, zaobserwowane w połączeniu z erupcją słoneczną z 12 maja 2013, która zrodziła trzy rozbłyski klasy X w ciągu 24 godzin, ujawniają swoje elektryczne pochodzenie. Na szczęście, nie były to rozbłyski w stronę Ziemi, a Słońce nie było tak brutalne przez szereg miesięcy aż dotąd.

W Elektrycznym Wszechświecie, zachowanie się wyładowań plazmowych uważa się za najlepszy model aktywności słonecznej. Eksperymenty laboratoryjne z dodatnio naładowaną sferą pokazują formowanie się plazmowego torusa wokół równika. Wyładowania elektryczne niwelują torus na niskich i średnich szerokościach sfery. Tzw bryzgi chromosferyczne są zgodne z "pączkowaniem anodowym", efektem plazmowym spodziewanym po dodatnio naładowanym elektrycznym Słońcu.

Zbliżenia na włókna plam słonecznych, widocznych wyraźnie w ich penumbrze, wskazują, że są to wiry elektryczne. Konwencjonalne myślenie sugeruje, że Słońce przyspiesza w kosmos naładowane cząstki w taki sam sposób, w jaki zasilane są fale dźwiękowe. Erupcje w fotosferze wędrują na zewnątrz przez "prowadnice akustyczne", znane jako tuby magnetyczne. Struktury zwane wytryskami chromosferycznymi wznoszą się tysiące kilometrów nad fotosferę i unoszą ze sobą gorący gaz.

Standardowe teorie dotyczące Słońca mówią również, że istnieje "pas konwekcyjny", w którym materia słoneczna schodzi w dół, do aktywnego magnetycznie obszaru, gdzie jest "reenergetyzowana". Gdy pole magnetyczne plamy zaczyna zanikać, mówi się, że pas konwekcyjny ciągnie to, co pozostało, do wnętrza Słońca. Jak twierdzi się w artykule z NASA, są one wciągane 300 000 km pod powierzchnię, gdzie są remagnetyzowane przez "słoneczne dynamo". Plamy tężeją w rzece plazmy, unosząc się znów do fotosfery aby rozpocząć nowy cykl słoneczny.

Aczkolwiek, jeżeli Słońce jest miejscem dodatniego ładunku względem otaczającej plazmy międzygwiezdnej, plamy pojawią się, gdy wyładowania elektryczne spenetrują fotosferę, pozwalając prądowi elektrycznemu wpłynąć w głąb niej. Tuby elektromagnetyczne ukazują chłodniejsze wnętrze Słońca. Idea akustycznego transferu ciepła z z jadra nie może być poparta żadną obserwacją Słońca.

Łuki koronalne i wielokrotne pętle łączą plamy i rosną w chromosferę. Chromosfera jest otoczką plazmową, warstwą podwójną Słońca, gdzie zgromadzona jest większość energii elektrycznej. Kiedy prąd płynący przez słoneczną otoczkę plazmową zwiększy swoje natężenie poza punkt krytyczny, może spowodować nagłe i gwałtowne uwolnienie energii, powodując rozbłyski słoneczne oraz ogromne erupcje.

Potężne, pętlowe prądy elektryczne wytwarzają drugorzędne, toroidalne pole magnetyczne, które otacza pętlę. Kiedy prąd za bardzo urośnie, plazmowa warstwa podwójna ulega zniszczeniu. Zdarzenie to przerywa przepływ prądu a zgromadzona energia elektromagnetyczna jest uwalniana w przestrzeń jako rozbłysk słoneczny. Rozbłyski słoneczne mogą więc być traktowane jako ogromne błyskawice, wyładowujące znaczne ilości materii z niemal relatywistycznymi prędkościami.

Podkreśla to zwolennik Elektrycznego Kosmosu, Wallace Thornhill, który zastrzegł: „Po 100 latach ignorowania, elektryczny model gwiazd zaczyna się podnosić. To spojrzenie inżynierów oferuje spójne zrozumienie naszego miejsca we Wszechświecie (kosmologia), i praktyczny wgląd w eksploracji kosmosu. Jeśli Słońce świeci jak żarówka "wetknięta" do Elektrycznego Wszechświata, obiektywne testy stają się oczywiste. Być może, wraz z prawdziwym zrozumieniem gwiazd, możemy osiągnąć koniec dzieciństwa w kosmosie.”

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/06/flame-on-2/

czwartek, 2 stycznia 2014

Circinus: rentgenowski układ podwójny?


Circinus X-1 w promieniach rentgena (niebieski) i radiowych (fioletowy). Tło pochodzi z Digitized Sky Survey. Prawa: obraz rentgenowski: NASA/CXC/Univ. of Wisconsin-Madison/S. Heinz et al; optyczny: DSS; radiowy: CSIRO/ATNF/ATCA

27 grudnia 2013

Gwiazdy neutronowe nie są możliwym wyjaśnieniem energetycznych obiektów.

Ostatnio obserwatorium Chandra odkryło coś, co zostało nazwane "najmłodszą" rentgenowską gwiazdą podwójną, wypromieniowującą ogromne ilości energii w przestrzeń. Bez uwzględniania elektryczności, promieniowanie rentgenowskie mogłoby pochodzić tylko od materii bardzo rozgrzanej lub szybko się poruszającej. Należało więc zaproponować hipotezę, jak taka duża ilość energii może być wygenerowana w tak relatywnie małej przestrzeni. NASA oraz badacze z uniwersytetu w Wisconsin napisali:

Jedną z podstawowych zasad chemii jądrowej jest "strefa stabilności". Jest to obserwacja, że jeśli dodamy do jądra pewną ilość neutronów, to musimy dodać też odpowiednią, niemal proporcjonalną, ilość protonów (oraz towarzyszącym im elektronów), aby otrzymać stabilne jądro.

Rysując wykres liczby neutronów w stosunku do protonów we wszystkich pierwiastkach okazuje się, że ich stosunek wychodzi około 1-1 w lżejszych, a około 5-1 w cięższych. Atom poza tym zakresem spontanicznie się rozpada, aż osiągnie równowagę. Jeśli posiada zbyt mało neutronów, wypromieniuje protony, i vice versa. Jądro zbudowane z samych tylko neutronów byłoby kompletnie niestabilne.

W teorii Elektrycznego Wszechświata nie potrzeba żadnych egzotycznych obiektów, jak gwiazdy neutronowe, ani sił podobnych do skoncentrowanej grawitacji z gwiazd neutronowych. Elektryczność jest więcej niż zdolna do stworzenia zjawisk widocznych w Circinus X-1. Dwa "płaty dżetów" mogą być widziane prościej jako żarzący się stożek plazmy widziany pod kątem (jak np w przypadku mgławicy Czerwony Kwadrat). Konfiguracja ta przedstawia skurcz-z plazmy, obserwowany również w pozostałościach supernowych i w mgławicach planetarnych.

Dyski ekspulsyjne również często towarzyszą takim energetycznym systemom. Zwykle nazywa się je "dyskami akrecyjnymi". Wyładowania plazmowe, lub łuki elektryczne, są znane z tego, że wytwarzają silne światło. Im więcej prądu elektrycznego damy do łuku, tym większej częstotliwości ono będzie. Zależnie od dostarczonej mocy może świecić ultrafioletem, promieniami rentgena albo gamma.

Elektryczność jest siłą napędzającą gwiazdy - im więcej elektryczności przepływa przez gwiazdę, tym większy efekt na wyjściu, powodujący potężne wyrzuty energii, wykrywane przez różne instrumenty, jak np. Chandra. Gwiazdy są anodami w ogromnym galaktycznym obwodzie, więc standardowe modele zawsze będą ponosić porażki w zgodnym z obserwacjami opisywaniu ich zachowania.

Stephen Smith

Przetłumaczono z: Circinus: an X-Ray Binary?

poniedziałek, 25 listopada 2013

Niezbędny przewodnik po elektrycznym wszechświecie - rozdział 9 - niestabilności obwodów plazmowych

9.1 Eksplodująca warstwa podwójna

Energia indukcji obwodu jest funkcją prądu i indukcyjności. Jeżeli jakikolwiek obwód indukcyjny zostanie przerwany, np. przez otwarcie przełącznika, wówczas energia indukcyjna obwodu zostanie wyzwolona w punkcie przerwania. Jest to znane zjawisko, rutynowo wykorzystywane w inżynierii elektrycznej, o czym więcej tutaj.


Wykresy eksplodującego przewodnika w różnych obwodach indukcyjnych, z raportu "Inicjacja eksplozji przez eksplodujący przewodnik", United States Naval Ordinance Laboratory, White Oak, Maryland, 15 May 1963

W obwodzie plazmowym, przerwanie prądu może nastąpić na skutek niestabilności warstwy podwójnej. Gdy coś takiego ma miejsce, wówczas cała energia obwodu uwalniana jest w warstwie podwójnej. To może spowodować jej eksplozję, co w rezultacie prowadzi do ogromnego spadku woltażu w rozszerzającej się warstwie oraz rozproszenia ogromnej ilości energii w postaci ciepła i promieniowania, będącego wynikiem oddziaływania przyspieszonych cząstek z inną materią. Może się to dziać przy stałym polu magnetycznym. Nie odgrywa ono tutaj wielkiej roli.


Ekslozja gwiazdy, Nova Cygni 1992, prezentująca efekt gwałtownego uwolnienia przez gwiazdę dużej ilości energii, z torusem plazmy świecącym najwyraźniej w "węzłach" niestabilności. Wyliczona średnica pierścienia wynosi 154,5 miliarda kilometrów, lub 96 miliardów mil - prawie 6 lat świetlnych. Źródło: NASA/Hubble Space Telescope, 1994

Jeśli płynący w obwodzie prąd wciąż występuje po eksplozji, cykl może się powtarzać w nieskończoność. Tworzy się warstwa podwójna, prąd rośnie, warstwa podwójna eksploduje uwalniając ogromną emisję promieniowania, prąd ponownie zaczyna płynąć, tworzy się nowa warstwa podwójna.

Jest oczywistym, że ten rodzaj zachowania nie może być opisany modelem pola. Ten poziom złożoności osiągnąć może tylko model prądowy.

Rozszerzające się obwody

Energia z obwodu indukcyjnego może być również uwolniona w wybuchowej ekspansji pętli prądowej na skutek sił generowanych przez sam prąd w pętli. Widzieliśmy już, jak prąd osiowy prowadzi do skurczu magnetycznego. Przeciwną sytuacją jest pętla prądowa generująca osiowe pole magnetyczne. W tej sytuacji, siła I × B jest skierowana radialnie na zewnątrz.

Jeżeli wewnętrzne ciśnienie nie jest zbalansowane przez inną siłę, wówczas pętla prądowa zacznie się rozszerzać. W metalowym przewodniku siła taka pojawia się wewnętrznie w samej strukturze metalu. W plazmie może być jej zbyt mało, szczególnie, jeśli energia indukcyjna zostaje uwolniona w krótkim odcinku czasu, np. na skutek zapaści warstwy podwójnej.

Może być to przyczyną eksplozji pętli prądowej, jak to jest często obserwowane w przypadku słonecznych koronalnych wyrzutów masy (CME), gdzie pętla prądowa gwałtownie rozszerza się w kierunku od powierzchni Słońca. To proste wytłumaczenie bazujące na znanych zjawiskach elektrycznych jest kontrastowe do rozwiązania z modelu grawitacyjnego, w którym wprowadzono "magnetyczną rekoneksję" linii pola magnetycznego. Ponieważ linie te nie istnieją fizycznie, trudno jest powiedzieć, jak mogą one się "rozłamać" i "złączyć" ponownie, uwalniając przy tym energię.


Koronalny wyrzut masy słonecznej (Słońce przysłonięte dyskiem). Źródło: SOHO, 2002

9.3 Inne włókniste niestabilności

Włókniste prądy są, jak widzimy, polem dla siły skurczu. Aczkolwiek skurcz sam w sobie jest w szeregu okoliczności niestabilny. Jeśli siła skurczu się zwiększy i spowoduje skurczenie, spowoduje to dalsze zwiększenie siły skurczu i kurczenia się plazmy. Włókno prądowe może być tak skurczone, że formuje się w serię wybrzuszeń i przewężeń, jak sznur kiełbasy.


Zdjęcie przedstawiające supełkową lub "kiełbasianą" niestabilność w jednym z najwcześniejszych urządzeń z-skurczu plazmy, tuby Pyrex używanej przez zespół AEI w Aldermaston, UK, około 1951/52 - domena publiczna

Jeśli prąd osiowy jest dostatecznie silny, wówczas skurcz może doprowadzić do całkowitego zapadnięcia się. W takiej sytuacji prąd osiowy zostaje przekształcony w prąd pierścieniowy w strefach skurczu, oraz w pączkopodobne magnetyczne plazmoidy wzdłuż linii włókna. Jeżeli materia była już zgromadzona we włóknie, wówczas zostanie ona rozprowadzona na włóknie jak perły na nitce. Może to wyjaśnić wiele liniowych układów ciał w kosmosie.


Źródło: Ilustracja 3.b) z "Charakteryzacji międzygwiezdnych włókien przy pomocy teleskopu Herschel w IC 5146", Astronomy and Astrophysics Letter to the Editor, 529, L6 (2011), D. Arzoumanian et al., z dodanymi notkami wyjaśniającymi

Ilustracja powyżej posiada pokrywające "linie grzbietowe" wzdłuż linii największej gęstości włókien, widocznej w pasmie podczerwonym tego regionu. Analiza 27 segmentów pokazała, że typowa szerokość włókna wynosi około 0,1 parseka (1/3 roku świetlnego), niezależnie od długości. Obszary formowania się gwiazd i protogwiazdowych "rdzeni" znajdowane zostawały szczególnie w obszarze linii grzbietowych owych międzygwiezdnych włókien.

Autorzy zanotowali, że "jeżeli wielkoskalowe turbulencje stwarzają odpowiedni mechanizm do powstania włókien, to fakt, że pregwiazdowe rdzenie utworzyły się w niestabilnych grawitacyjnie włóknach sugeruje, że grawitacja jest główną siłą sterującą dalszą ewolucją włókien." Podejście elektryczne wzmiankuje, że wiele niestabilności plazmowych obserwowanych w kosmosie zostało odtworzonych w ziemskich laboratoriach, lecz wzmianki o takich mechanizmach są rzadko rozważane w wyjaśnieniach prezentowanych w recenzowanej prasie naukowej.

Kolejną formą niestabilności jest niestabilność węzłowa. Występuje najczęściej w prądach Birkelanda, gdzie prąd przylega do zewnętrznego pola magnetycznego. Skurcz formuje się wówczas silnie w sposób helikalny. Efektem jest przesunięcie cylindra prądu względem kierunku pola. Wygląda to jak węzeł na prądzie, gdy spojrzeć pod odpowiednim kątem.


Fotografia niestabilności plazmowej w laboratorium: "Węzeł powstaje, gdy centralna kolumna staje się dostatecznie długa, żeby spełnić warunek niestabilności". Z prezentacji "Symulacja astrofizycznych dżetów w laboratorium". Dzięki uprzejmości profesora Bauma Bellana, KTTP & Caltech

Fizyk plazmowy Paul Bellan, wraz ze swoimi studentami z CalTech, badają niestabilności plazmowe, aby lepiej poznać potężne zjawiska obserwowane na Słońcu. Tutaj znajduje się krótkie wideo (kilka klatek reprezentujących 16,5 mikrosekund ewolucji), przedstawiające jeden z laboratoryjnych eksperymentów obejmujący tworzenie niestabilności plazmowej, jako załącznik do pracy Anny Moser: "Nature: Magnetic reconnection from a multiscale instability cascade".

9.4 Niestabilności Peratta

W bieżących badaniach Anthony Peratta, raportowanych przez pisma IEEE oraz innych instytucji akademickich, zidentyfikowano szereg bardzo energetycznych wyładowań plazmowych, które teraz otrzymały swoją nazwę. Tutaj znajduje się reprezentatywna publikacja Peratta oraz Van Der Sluijs.

Niestabilności Peratta są stanami wyładowania plazmowego, które przyjmują konkretną formę, oraz które, mimo nazwy, pozostają stabilne przez wystarczająco długo okres czasu, aby dało się je zaobserwować. Pod pewnymi względami są one jak warstwy podwójne, które są dynamicznymi "niestabilnościami", pozostającymi w jednym miejscu i powodującymi gwałtowny ruch cząstek.

Niestabilności Peratta często przyjmują formę wyładowania kolumnowego, otoczonego przez leżące na sobie torusy plazmowe. Torusy dolny i górny mogą ewoluować w kształty filiżanki lub dzwonu. Krawędzie toroidów często wyciągają się w dół i w górę. Ilość toroidów waha się od trzech do dziewięciu i przypominać wszystko od kielicha po drabinę. Istnieją również inne formy, w zależności od natury plazmy oraz prądu przez nią płynącego.

Badania Peratta nad fenomenami plazmowymi na wielu skalach skłoniły go do wysnucia przypuszczenia, że rysunki naskalne z względnie bliskiej historii mogą być świadectwem obserwacji form wyładowania plazmowego, z towarzyszącą mu charakterystycznymi dla niestabilności formami i kształtami, co zostało pokazane w uderzającej graficznie publikacji IEEE, Characteristics for the Occurrence of a High-Current Z-Pinch Aurora as Recorded in Antiquity, IEEE Transactions on Plasma Science, Vol. 31, No. 6, December 2003.

Należy tu uwypuklić, że żadna z tych form niestabilności nie mogłaby być przewidziana poprzez analizę bazującą na polach magnetycznych, chociaż symulacje PIC potwierdzają te wyniki. Widzimy po raz kolejny, że zachowanie plazmy jest często zbyt skomplikowane, aby dało się opisać równaniami magnetohydrodynamiki. Istnieje potrzeba oparcia analizy na ruchu cząstek, co jest rozwiązaniem bazującym na prądzie.

Co więcej, niestabilności plazmowe mogą być mechanizmem właściwym do wyjaśnienia wielu złożonych oddziaływań zachodzących w układach gwiezdnych i planetarnych, jak również energetycznych zjawisk na powierzchni oraz wokół gwiazd.

Autor oryginału: Bob Johnson - Jim Johnson

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2012/02/26/essential-guide-to-the-eu-chapter-9/