Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skurcz-z. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skurcz-z. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2018

Dynamika elektronów w skupieniu plazmy

Praca naukowa na temat dynamiki elektronów (i poniekąd również jonów) w urządzeniu, zwanym z angielska plasma focus (co odnosi się też do samego zjawiska).

Jeżeli ktoś lubi nudne naukowe rozważania, a niezbyt lubi angielski, niniejszym linkuję polskie nieformalne tłumacenie pewnej pracy, którą wzmiankowano gdzieś na thunderbolts.info. Oto link.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Radiowe plazmoidy

Obrazy radiowe dżetów i chmur w Cygnusie A. Własność: NRAO/AUI

26 kwietnia 2018

Zasilanie elektryczne włącza się i wyłącza.

Począwszy od promieni gamma, przez promienie rentgena po obłoki radiowe, konwencjonalne teorie opierają się na grawitacji i przypsieszeniu, generującemu promieniowanie. Gęstniejące, pyłowe chmury wodoru mają przenosić dosyć pędu, aby podnieść temperaturę do milionów stopni. Owe wysokie temperatury spowodują świecenie gazu i pyłu oraz emisji promieniowania.

Idea, że elektryczność może podróżować przez kosmos, spotyka się z oporem dzisiejszej powszechnej opinii, zatem jej wpływ i cechy są niedostrzegane. Jest stare powiedzenie, że “zobaczyć to uwierzyć”. Jednakże okazuje się, że bardziej adekwatne byłoby “uwierzyć to zobaczyć”. Bez wewnętrznego modelu, jakim jest np. teoria, zewnętrzne zjawiska pozostają niezauważone.

Ładunek elektryczny wypływa wzdłuż osi rotacji galaktyk, formując warstwę podwójną, która, jak w przypadku 3C 405 (Cygnus A), jest widoczna jako “obłoki radiowe”. Następnie rozprasza się wokół galaktyki, płynąc z powrotem do jej jądra wzdłuż ramion spiralnych. Ponieważ elementy galaktycznego obwodu promieniują, widać, że są zasilane przez większy obwód. Rozszerzenie tego obwodu można obserwować radioteleskopami poprzez spolaryzowany “szum” radiowy, jaki emitują.

Niedawno, astronomowie przy pomocy Very Large Array zaobserwowali “nowy, jasny obiekt” blisko centrum Cygnusa A. Wywnioskowano stąd, że jest to kolejna supermasywna czarna dziura”, orbitująca wokół głównego, aktywnego źródła energii w jądrze galaktyki.

Cygnus A jest jednym z pierwszych źródeł radiowych, w którym wykryto “dżety i obłoki” wystrzeiwane z jego jądra. Uważa się, że jest to na skutek opadania materii na małe, silne źródło grawitacji, gdzie jest rozrywana na strzępy. Pozostałe cząstki subatomowe mają być przyspieszane od jądra galaktyki przez mechanizm, który nie jest jeszcze rozumiany. Sugeruje się, że rolę odgrywają tu wirujące pola magnetyczne wokół czarnej dziury, jednak teorii tej nie da się sprawdzić.

Jednym z wielu problemów, z jakimi muszą mierzyć się astrofizycy głównego nurtu, jest jak pola magnetyczne mogą zrównoleglać i ściskać emisje cząstek w dżet, który zachowuje spójność. Dżety radiowe innych galaktyk osiągają długość przeszło miliona lat świetlnych, zanim “rozpadną się” w wielką chmurę promieniujących radiowo cząstek, większą, niż ich galaktyczne źródło.

Ważnym, przeoczanym czynnikiem jest okoliczność, że działające tu pola są elektromagnetyczne, a nie tylko magnetyczne. Jedynym sposobem na wytworzenie pola magnetyczego jest przepływ ładunku, czyli elektryczności. Jak napisano w poprzednim Zdjęciu Dnia, jasne radiowo obiekty nie powstają dzięki grawitacji, nieważne, jak potężnej. W doświadczeniach laboratoryjnych najłatwiej je wytworzyć przez przyspieszanie naładowanych cząstek w polu elektrycznym. Za dżety i obłoki radiowe odpowiadają raczej elektromagnetyczne plazmoidy, niż grawitacja.

Wykrycie kolejnego źródła radiowego w Cygnusue A wskazuje na zachowanie plazmy w obliczu przepływu ładunku. Skurcze Benneta (skurcze-z) we włuknach plazmy powodują powstawanie i zanikanie plazmoidów, w zalezności od zmian pola elektrycznego. Silne pole elektryczne w plazmoidzie działa jak akcelerator cząstek. Elektrony, przyspieszone do dużych prędkości, spiralują w polu elektromagnetycznym, emitując fale radiowe. Jeżeli natężenie prądu jest duże, utworzy się kolejny skurcz. Radioteleskopy potwierdzają istnienie istnienie plazmoidu w jadrze Drogi Mlecznej, nie powinno zatem dziwić, że inne galaktyki wykazują podobne struktury, które pojawiają się i zanikają.


Autor: Stephen Smith

Podziękowania dla: Tobias Peterka

Przetłumaczono z: Radio Plasmoids

Przetłumaczył Łukasz Buczyński

piątek, 2 grudnia 2016

Magnetyczne zaciskanie

Na lewo: rozbłysk gamma (GRB) 110328A. Z prawej: Penumbra i włókna skupiacza plazmy. Prawa: (Z lewej) NASA/Swift/Stefan Immler. (z prawej) Focus Fusion Society.

6 października 2011

Zbiegające się, radialne włókna wskazują na międzygwiezdne prądy Birkelanda obkurczające się w kształt klepsydry.

Według niedawnego doniesienia prasowego, Burst Alert Telescope satelity SWIFT odnalazł najdłużej otrzymujące się, zaobserwowane, źródło gamma. Swift nazywa się tak dlatego, że może szybko identyfikować i transmitować współrzędne różnych niebieskich silnych źródeł energii, przez co instrumenty optyczne mogą lokalizować związane z nimi obiekty widzialne (o ile istnieją).

W obserwacjach tych brały udział również Kosmiczny Teleskop Hubble'a i Obserwatorium Rentgenowskie Chandra. Obrazy z Chandry ujawniły źródło gamma, emitujące obficie promienie rentgena w wąskich dżetach.

Jednomyślna opinia pomiędzy astrofizykami, studiującymi to zagadnienie, widzi supermasywną czarną dziurę (SMBH) w centrum galaktyki, w której wykryto GRB. Mówi się, że materia z sąsiedztwa czarnej dziury jest do niej zasysana i przyspieszana przez silne pole grawitacyjne. Ekstremalne prędkości hipotetycznie podgrzewają cząstki, w miarę przybliżania się do prędkości światła. To owo wzbudzenie uważane jest za źródło promieni rentgena i gamma.

Z drugiej strony, elektromagnetyczny skurcz-z może ścisnąć plazmę z taką siłą, że nagle się ona kurczy. Prąd elektryczny, płynący przez taki skurcz, może spowodować erupcję plazmy w wyładowaniu łukowym. Widzimy struktury plazmy, gdy patrzymy na mgławice, jak również pozostałości po supernowych, a zachowują się one zgodnie z prawami wyładowań i obwodów elektrycznych.

Jedną z oznak zjawiska w skupiaczu plazmy jest śrubowate pasmo energii, otaczającej promieniujący łuk elektryczny i torus z ciemnego prądu. Pasmami są śrubowate pola magnetyczne, ściskające plazmę. Na dwóch zdjęciach u góry, skupienie plazmy porównywane jest z emisjami gamma z GRB110328A.

To nie czarna dziura ukształtowała struktury wokół tego GRB. Blisko centrum Drogi Mlecznej, i przypuszczalnie w centrach innych galaktyk, istnieje obfitość energii elektromagnetycznej. Może tam istnieć 28 włóknistych pasm (lub 56 lub 49, lub jeszcze inne liczby, omawiane przez Alfvéna, Peratta, Thornhilla i innych) w chmurze penumbry gwiazd i mgławic, zasilanej przez efekt działa plazmowego.

Prądy Birkelanda umożliwiają elektryczności przemierzać przez kosmos wielkie odległości, analogicznie do linii przesyłowych na Ziemi. Plazma jest kompresowana w długich, skręconych włóknach, wychodzących z jąder galaktyk. Linie te są czasem widoczne na zdjęciach galaktyk jako poprzeczki, wirujące pod kątem prostym do prądu płynącego w centralnym zgrubieniu. Jest to najgęstszy przepływ prądu, gdzie powstają gwiazdy. GRB nie powstają dzięki grawitacji, ale elektrycznej naturze Wszechświata i sposobowi zachowania się plazmy w polu magnetycznym.


Autor: Stephen Smith

Przetłumaczono z: Down the Barrel

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

czwartek, 25 grudnia 2014

Elektryczne Słońce zweryfikowane

Czy prawdopodobnym jest, że czekają na nas jakiekolwiek zadziwiające nowe rozwiązania? Czy możliwe jest, że kosmologia za 500 lat będzie tak samo rozwinięta w stosunku do naszej, jak nasza w stosunku do czasów Newtona?
- Fred Hoyle, Natura Wszechświata

Nalerzący do NASA IBEX pojazd (Interstellar Boundary Explorer) sporządził pierwszą mapę granicy pomiędzy środowiskiem słonecznym (heliosferą) a przestrzenią międzygwiezdną, o powierzchni całego nieba. Rezultaty, oznaczone jako jasna, meandrowa wstęga przecinająca mapę, wprowadziła badaczy w zakłopotanie. Niemniej odkrycie doskonale pasuje do modelu elektrycznych gwiazd.

Voyager 1 i 2 (V1 i V2 powyżej) osiągnęły granicę wpływu Słońca odpowiednio w 2005 i 2007 roku, dokonując przy tym pomiarów. Przed IBEX, były to jedyne dane, dostarczone z dwóch punktów na krawędzi Układu Słonecznego. Choć ekscytujące i znaczące, dane z tego rejonu przyniosły więcej pytań niż odpowiedzi. IBEX wykonał skan całego regionu interakcji, ujawniając zaskakujące szczegóły, nieprzewidziane przez żadną z teorii. Tutaj pokazano trochę detali wstęgi z jasnej sekcji. Źródło: SwRI.

Szeroki na metr, sześciokątny IBEX monitoruje skraj Układu Słonecznego z orbity okołoziemskiej poprzez widzenie zewnętrznej warstwy heliosfery w świetle energetycznych atomów obojętnego wodoru (ENA). Ta wstęga jest na prawdę szokująca powiedział główny badacz IBEX, David McComas z Południowo Zachodniego Instytutu Badań w San Antonio, Teksas. Badacze spodziewali się, że porywy wiatru słonecznego, wiejącego przeciw granicy będą tworzyć 20% - 30% wariacje w emisji ENA, ale wstęga jest dziesięciokrotnie intensywniejsza - wąski pas, płonący na niebie, jak ognista Droga Mleczna. Ewidentnie są tam skupiane cząstki naładowane, jednak jak się tam dostają, pozostaje wielką tajemnicą. Nasze poprzednie pomysły na temat wyglądu zewnętrznej heliosfery muszą zostać zrewidowane. Jestem zupełnie zszokowany powiedział naukowiec kosmosu Neil Murphy z Jet Propulsion Laboratory w Pascadena, Filadelfia, NASA. To niesamowite, otwiera nowy rodzaj astronomii.

Odnotowane podsumowanie podstawowych odkryć mapy ENA heliosfery, sporządzone przez naukowców misji Cassini. Źródło: S. M. Krimigis et al., The Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory.

Przewidywania naukowców z NASA nie zostaną potwierdzone, gdyż model fali uderzeniowej jest niepoprawny. Granica, do której dotarł Voyager, jest bardziej złożona, niż mechaniczne zderzenie.
− Wal Thornhill, wrzesień 2006

Nagłośniony obraz interpretacji Słońca w przestrzeni międzygwiezdnej wygląda jak front fali uderzeniowej pojazdu naddźwiękowego. Mówimy się nam, że bąbel magnetyczny heliosfery chroni nas jak kokon, podczas gdy Słońce i planety podróżują przez Drogę Mleczną. Koncepcja ta zupełnie pomija otoczkę plazmową Langmuira. Jest ona elektrycznie bezwładna. Źródło: Adler Planetarium/Chicago

IBEX odkrył, że płaszcz słoneczny zdominowany jest nie przez słoneczne, lecz galaktyczne pole magnetyczne. Ponieważ pole magnetyczne galaktyki prowadzi ustala kierunek międzygwiezdnego prądu elektrycznego w pobliżu Słońca, rezultat ten odpowiada modelowi Elektrycznego Wszechświata galaktyk i gwiazd.

Należy wspomnieć, że model kometarnej heliosfery jest celowy, jako, że pewne obrazy gwiazd wykazują ich kometarne zachowanie. Przykłady kometarnych gwiazd zawarte są w raporcie NASA:

Te zdjęcia, zrobione przez różne teleskopy, pokazują heliosfery wokół innych gwiazd (astrosfery). Źródło: SwRI (zauważmy, że tytuł oryginału został zmieniony, gdyż określenie Astrosfery nieuzasadnienie sugerowało, że każda gwiazda posiada ją w formie kometarnej).

Zjawiska kometarne nie są prostymi efektami mechanicznymi na obiektach orzących rzadki gaz. Komety są zjawiskiem elektrycznym, w którym jądro komety jest ujemną katodą w wyładowaniu plazmy słonecznej. Przykłady kometarnych gwiazd nie są powszechne, ponieważ zwykle gwiazdy są dodatnimi anodami w wyładowaniu galaktycznym. Co charakterystyczne, katody mają tendencję do wytrysków materii w plazmę, tworząc spektakularne komy i warkocze, jak to widać powyżej. Gwiazdy mogą stać się kometami na skutek przechwycenia przez jeszcze bardziej naładowaną gwiazdę. Błędem jest zakładać, że kometarny model astrosfery jest słuszny dla każdej gwiazdy.

Aczkolwiek, większym błędem konceptualnym jest wprowadzenie gwiazdowych i galaktycznych wiatrów oraz pojęcia zmiatanych warkoczy. Astrosfery i komety są wyładowaniami plazmowymi! Rządzą nimi siły elektromagnetyczne. Dyskutowanie o zewnętrznych siłach elektromagnetycznych wiatru galaktycznego dominujących kształt heliopauzy ukazuje ciekawą ślepą plamę w astrofizyce. W latach 70-tych XX w starszy już Hannes Alfvén odradzał pojęcie istnienia w kosmosie pola magnetycznego przy jednoczesnym ignorowaniu jego źródła w postaci kosmicznych prądów elektrycznych oraz ich obwodów. Alfvén przewidział nadchodzący kryzys w kosmologii. Jestem pewien, że nigdy nie przypuszczał, że w erze globalnej komunikacji naukowa rewolucja może zająć wiek lub dłużej. Ale specjalizacja i żargon specjalistów jest wrogiem komunikacji i szeroko zakrojonych badań, potrzebnych do stworzenia dużego obrazu, który nazywamy kosmologią. A żaden naukowiec nie lubi przyznawać, że jego specjalizacja znajduje się w kryzysie.

Znacznie dokładniejszą perspektywę kryzysu astrofizycznego przedstawiłem w swoim poprzednim artykule z kwietnia 2007: Astrofizyczny kryzys w czerwonym kwadracie. Napisałem tam:

Alfvén był pionierem koncepcji obwodu gwiazdowego, i wygląda na to, że jego diagram okablowania jest w swojej istocie poprawny, lecz niekompletny, gdyż nie uwzględnia obwodu galaktycznego. Alfvén zaznaczył: Prąd [gwiazdowy] jest zamknięty na dużych dystansach, ale nie wiemy, gdzie dokładnie. Kosmologowie plazmowi dostarczają odpowiedzi mapując prądy płynące wzdłuż ramion galaktyk spiralnych. Od tego jest zaledwie mały krok do ujrzenia wszystkich gwiazd jako skupienie skurczu-z w wyładowaniu galaktycznym. Zwykle prąd płynie w ciemnym trybie, nie widzimy więc z reguły spektakularnych dwubiegunowych uprzęży okablowania hiperaktywnych gwiazd.

Poniżej pokazano diagram z tego artykułu, ponownie opisany.

W międzyczasie, w 2005, wytłumaczyłem wszystkie trzy pierścienie supernowej 1987A, w kontekście skurczu-z w kosmicznej plazmie. Powyżej widzimy właściwe cechy plazmowego skurczu-z w eksperymencie (z lewej), szczegóły koncentrycznego cylindra prądu Birkelanda (pośrodku), oraz widoczną płaszczyznę, powstałą przez przechodzenie włókna prądu Birkelanda przez dysk materii wyrzucony przez gwiazdę pośrodku supernowej 1987A. Jasne koraliki są efektem podobnym do światła reflektora padającego na cienką chmurę. Tendencja do łączenia się tych koralików w pary oraz niezwykle powolne tempo ekspansji pierścienia równikowego sugeruje, że model skurczu-z jest poprawny.

Normalna gwiazda będzie miała to samo środowisko skurczu-z co supernowa, ale ze znacznie mniejszą energią. Tak więc zamiast wspaniałego pierścienia świateł na niebie, astronomowie wykrywają jasną wstęgę ENA, spowodowaną słabym wzbudzeniem materii z wiatru słonecznego, spowodowaną lokalnym skurczem galaktycznym.

diagram pokazuje konceptualny przekrój wzdłuż centralnej kolumny gwiazdowego skurczu-z w miejscu Słońca. Nie wiadomo, czy istnieje warstwa podwójna wewnątrz lub na zewnątrz heliosfery. nieznana jest średnica całego cylindra. Ten od supernowej 1987A jest rzędu roku świetlnego, co czyni średnicę heliosfery ponad 600 razy mniejszą! Zauważmy, że jak przystało na obracające się naładowane ciało, pole magnetyczne Słońca nie przylega do międzygwiazdowego pola magnetycznego i osi cylindra skurczu-z. Pole magnetyczne Słońca ma zasięg zaledwie do malutkiej heliosfery, jest jednak modulowane przez prąd galaktyczny. Osiowe warstwy podwójne (DL) Alfvéna zostały tu uwzględnione, chociaż ich odległość od Słońca jest nieznana. Warstwy podwójne powstają w przenoszącej prąd plazmie i są obszarami, w których dochodzi do oddzielenia ładunków powstaje silne napięcie elektryczne (zobacz dyskusję poniżej).

Model skurczu-z oferuje proste wyjaśnienie gigantycznej wstęgi wokół heliosfery. Skurcz-z jest w naturalny sposób przylegający do międzygwiazdowego pola magnetycznego. Jony wiatr słonecznego są rozpraszane i neutralizowane przez elektrony z prądu Birkelanda, formując emisje ENA, pochodzące z pierścienia skurczu-z, gigantycznego pierścienia wokół Układu słonecznego, prostopadłego do międzygwiazdowego pola magnetycznego.

Heliosferyczny obwód Słońca podłączony jest do obwodu galaktycznego przez centralną kolumnę oraz dysk naładowanych cząstek. Ścieżki prądu są wyznaczane polem magnetycznym. Otwarte, helikalne pole magnetyczne, odkryte wysoko ponad biegunami Słońca przez sondę Ulisses, potwierdzają model obwodu gwiazdowego Alfvéna. A wiatr słoneczny zdaje się łączyć z większym dyskiem naładowanych cząstek wokół heliosfery.

dodając detale do tego modelu, powinniśmy oczekiwać, w miarę napływania nowych danych, że badacze mogą wykryć w tej wstędze ENA jasne punkty, struktury włókniste, oraz ruch jasnych punktów, odpowiadający obracaniu się podwójnych włókien prądu Birkelanda oraz ich możliwej koalescencji.

Czasopismo Science zamieściło opinię jednego z badaczy, mówiącą, że:

ustalenie prawdziwego kształtu heliosfery zajmie trochę czasu... (...) Kształt ten to niewątpliwie coś pomiędzy idealną kometą a doskonałą bańką, ale wszyscy się zgadzają, że badacze muszą zrozumieć, jak ta wstęga formuje rzeczywisty kształt heliosfery.

Jest to prawda, ale naukowcy ciągle doznają zdumień, podczas swojego braku wątpliwości, że galaktyczny wiatr i międzygwiezdne pole magnetyczne są głównymi czynnikami kształtującymi heliosferę.

Badacze zaobserwowali, jak zmiany w wietrze słonecznym wpływają na obserwacje ENA w trakcie podchodzenia Słońca do maksimum swojego 11-letniego cyklu. Takie obserwacje są bardzo ważne. Cykl słoneczny kontrolowany jest przez lokalny galaktyczny skurcz-z, więc jakakolwiek wariacja w ENA może dostarczyć wskazówek co do pochodzenia pół-cyklicznej zmienności obwodu doprowadzającego prądem stałym energię elektryczną do Słońca lub cyklu słonecznego. Jasność ENA powinna się zmieniać, przypuszczalnie poza fazą cyklu słonecznego.

W 1984 Alfvén przewidział ze swojego modelu obwodu słonecznego, że istnieją dwie warstwy podwójne, każda połączona z jednym biegunem Słońca, w nieznanej od niego odległości. Napisał:

Ponieważ ani warstwa podwójna, ani obwód nie da się wyprowadzić z modelu płynu magnetycznego, model taki jest bezużyteczny w opisie przesyłu energii przez warstwy podwójne. Musi być zastąpiony modelem cząsteczkowym i teorią obwodów... Zastosowania do układu prądu heliosferycznego prowadzą do przewidzenia dwóch warstw podwójnych na osi Słońca, które mogą dawać promieniowanie wykrywalne na Ziemi. Warstwy podwójne w kosmosie powinny być klasyfikowane jako nowy rodzaj obiektów niebieskich.
− H. Alfvén, Double Layers and Circuits in Astrophysics, IEEE Transactions On Plasma Science, wol. PS-14, nr 6, grudzień 1986.

Jest trochę innych badaczy, zachęconych odkryciem emisji ENA, co powinno rzucić dalsze światło na środowisko elektryczne Słońca. Osiowe warstwy podwójne powinny być widoczne jako pobliskie, fluktuujące źródła promieniowania kosmicznego i radiowe. Ich oscylacje mogą modulować przepływ prądu i być źródłem cyklu słonecznego. Miał już miejsce raport odnośnie niewyjaśnionych wysoko energetycznych gorących punktów promieniowania kosmicznego w kierunku sugerowanego ogona heliosfery. Energie tego promieniowania są w zakresie możliwym do powstania przez akcelerację w galaktycznej warstwie podwójnej (Carlqvist). Może wkrótce nadejść potwierdzenie z obserwacji wysoko energetycznych elektronów promieniowania kosmicznego. Elektrony ulegają stratom synchrotronowym i odwrotnemu rozpraszaniu Comptona, nie mogą więc podróżować bardzo szybko od swoich źródeł, co czyni je czułym na pobliskie źródła galaktyczne i propagację. Jeżeli diagram powyżej jest bliski prawdzie, możemy spodziewać się elektronów przybywających z warstwy podwójnej w przeciwnym kierunku do jądrowego promieniowania kosmicznego.

Model Elektrycznego Wszechświata oparty jest na hierarchii powtarzających się wzorów plazmy, od rozmiarów galaktyki do kilku centymetrów w laboratorium. Jest to zatem potwierdzalne eksperymentalnie, w przeciwieństwie do większości dzisiejszych teorii astrofizycznych. Odkrycia kosmiczne, jak to, powinny skutkować eksperymentami w laboratoriach plazmowych na całym świecie, zamiast marnującego czas i zasoby teoretyzowaniem, opartym na nawet bardziej skomplikowanych i nieprawdopodobnych modelach, opartych na niepoprawnych koncepcjach na temat plazmy kosmicznej. niedawne wyniki IBEX, które zadziwiły badaczy, jeszcze bardziej wzmacniają model Elektrycznego Wszechświata, model, który pewnie przewiduje kształt środowiska plazmowego Słońca w klespydrowatym skurczu-z, kształty mgławic planetarnych oraz supernowych, zrównanych z lokalnym polem magnetycznym. Piękne, symetryczne kształty, wyrastające w wyładowaniach plazmowych z bardzo prostych zasad, odtwarzają wszystkie modele, które ignorują elektryczną naturę materii i cały Wszechświat.


Wal Thornhill

Przetłumaczono z http://www.holoscience.com/wp/electric-sun-verified/

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czarny piorun

Wytrysk w częstotliwościach radiowych, wychodzący z galaktyki IC 310. Źródło: ESO.

14 listopada 2014

Ze sztormu czarnej dziury gwałtownie wybuchają promienie gamma.

Niezwykle potężny rozbłysk promieni gamma został niedawno zarejestrowany przez teleskopy MAGIC na Wyspach Kanaryjskich. Najbardziej znaczącą obserwacją był widoczny gwałtowny przepływ promieniowania. Innymi słowy, promienie gamma zaiskrzyły jak piorun. Zgodnie z doniesieniem prasowym, cząsteczki przyspieszyły w w niezwykle wąskim regionie, najprawdopodobniej z silnych pól elektrycznych.

Należy zaznaczyć, że czarne dziury są zjawiskiem implikowanym. Nigdy nie zarejestrował ich żaden instrument. Polega to na założeniu, że materia jest przyspieszana i kompresowana przez pole grawitacyjne czarnej dziury, dopóki nie zostanie całkowicie zniszczona na tak zwanym horyzoncie zdarzeń. Założenie to wpływa na wszelkie idee dotyczące zachowania się Wszechświata w skali galaktycznej, jako że przyjmuje się, iż 98% wszystkich galaktyk zawiera supermasywne czarne dziury (SMBH).

Dżety naładowanych cząstek, wylatujące z IC 310 są traktowane przez astronomów jako wynik energii obrotowej, wytwarzanej przez SMBH w jej centrum. Teorie konwencjonalne mówią, że grawitacja jest dominującą siłą we Wszechświecie, więc każda anomalia jest naginana do obowiązujących reguł teorii. Tak wąski punkt widzenia poskutkował publikacjami naukowymi, których wspólnym refrenem są zagadki i niespodziewane wyniki. Chociaż dane z MAGIC sprowokowały komentarze zdające się sugerować aktywność elektryczną, jako podstawę zjawisk zachodzących w IC 310, konkluzją są efekty kinetyczne, takie, jak moment kątowy zasilający ten dżet radiowy i wybuchy promieni gamma.

Uważa się, że dżety i rozbłyski z galaktyk spowodowane są gwiazdami, które zbyt blisko przechodzą centralnej czarnej dziury, gdzie są rozrywane przez siły pływowe lub energię obrotową. Większość gazów gwiazdy ucieka, ale niewielka część jest przechwytywana potężną grawitacją i formuje obracający się dysk. Bliżej czarnej dziury, ciepło wydzielane przez molekularne zderzenia rozrywa atomy, przez co dysk świeci dalekim ultrafioletem oraz promieniami rentgena. Gdy materia wpada do czarnej dziury, pojawia się rozbłysk gamma.

Orędownicy Elektrycznego Wszechświata proponują, że prąd elektryczny w plazmie generuje pola magnetyczne, które zawężają obszar przepływu ładunku. Jak wskazano w poprzednim Zdjęciu Dnia, ściśnięty kanał nazywany jest skurczem Benneta, lub skurczem-z. Skurczone elektryczne włókna pozostaje spójne na duże odległości, owijając się wokół siebie, przybierają helikalne struktury, mogące przenosić energię przez kosmos. To właśnie te włókna są dżetami widocznymi w galaktykach i gwiazdach.

Nie potrzeba gigantycznych mas, skompresowanych do malutkich rozmiarów, a owe rozbłyski i dżety są łatwo wyjaśnialne przez właściwe modele eksperymentalne. Istnieją inne czynniki, które należy rozważyć, analizując z kosmosu, zanim przejdzie się do super gęstych obiektów oraz innych fantastycznych obiektów, jako przyczyn.

Nie ma dowodów na to, że można ścisnąć materię do niemal nieskończonej gęstości. Skurcze-z we włóknach plazmowych tworzą plazmoidy. Elektryczność odpowiedzialna jest za powstawanie gwiazd i galaktyk. Gdy gęstość prądu robi się zbyt duża, warstwy podwójne obwodu w katastrofalny sposób uwalniają swoją nadmiarową energię i pojawiają się jako rozbłyski gamma, rentgena lub ultrafioletu.

Teleskopy na podczerwień i promienie rentgena potwierdziły istnienie w sercu Drogi Mlecznej plazmoidów ze skupionej plazmy. Ta wysokoenergetyczna formacja jest rzeczywistą siłą w naszym obwodzie galaktycznym. Ponieważ pył blokuje światło widzialne, nie można było zobaczyć rdzenia, dopóki nie wynaleziono teleskopów widzących w podczerwieni i rentgenie, które to promieniowanie penetruje kurz. Promieniowanie z plazmoidu Drogi mlecznej jest typowe dla bardzo wzbudzonych gwiazd, co oznacza niezwykle silne natężenia elektryczne. Silne pole elektryczne plazmoidu działa jak akcelerator cząstek. Elektrony, przyspieszone do wysokich prędkości, wirują wzdłuż pola magnetycznego, emitując promienie o dużej częstotliwości.

W obwodzie galaktycznym, prąd elektryczny płynie dośrodkowo, wzdłuż ramion spiralnych, powodując świecenie gwiazd, i jest koncentrowany i przechowywany w centralnym plazmoidzie. Gdy plazmoid osiągnie krytyczną gęstość, rozładowywuje się, z reguły wzdłuż osi rotacji galaktyki. Proces ten można zreplikować w laboratorium przy pomocy skupiacza plazmowego.

Tak więc, mimo błędnych pomysłów na narodziny z wirującego pola grawitacyjnego, może być tak, że w centrum IC 310 mamy rozbłyski piorunów.


Stephen Smith

Przetłumaczono z https://www.thunderbolts.info/wp/2014/11/14/black-lightning/

wtorek, 12 sierpnia 2014

Plazma - podstawowy stan materii

Definicje

Kiedy jeden lub więcej zewnętrznych (walencyjnych) elektronów zostanie oddzielonych od atomu, mówimy, że atom jest zjonizowany. Wykazuje wówczas dodatni ładunek elektryczny, i jest zwany jonem dodatnim. Z drugiej strony, jeśli dodatkowy elektron jest dodany do obojętnego elektrycznie atomu, zyskuje on ładunek ujemny, i jest nazywany jonem ujemnym. Siły elektryczne pomiędzy różnymi jonami są rzędy wielkości większe, niż siły mechaniczne, np wytwarzane grawitacją. Elektryczna plazma jest chmurą jonów i elektronów, które, na skutek wzbudzenia pod wpływem pól elektromagnetycznych, mogą zaświecić i zachowywać się w niezwykły sposób. Najbardziej znanymi przykładami elektrycznej plazmy są lampy neonowe, błyskawice czy spawarka. Ziemska jonosfera jest przykładem plazmy, która nie emituje widzialnego światła. Plazma wypełnia przestrzeń naszego Układu Słonecznego. Chmura cząstek tworzących wiatr słoneczny jest plazmą. Cała nasza Droga Mleczna składa się głównie z plazmy. W rzeczywistości, 99% Wszechświata jest plazmą!

Historia

Pod koniec XIX wieku, w Norwegii, fizyk Kristian Birkeland wyjaśnił, ze powodem, dla którego widzimy zorze polarne, jest ich plazmowa natura. Birkeland odkrył również zwinięte, korkociągowe ścieżki prądu elektrycznego w plazmie. Czasami są one widoczne, czasem nie - zależy to od gęstości prądu w plazmie. Dzisiaj, te strugi jonów i elektronów nazywane są prądami Birkelanda. Tajemnicze krasnoludki, elfy i niebieskie fontanny, związane z burzami elektrycznymi na Ziemi, są przykładami takich właśnie prądów w plazmie górnej atmosfery.

Na początku XX wieku, laureat nagrody Nobla, Irwing Langmuir, studiował elektryczną plazmę w swoim laboratorium w General Electric. Rozwinął on wiedzę na temat inicjowania prądów Birkelanda. W istocie to on pierwszy użył słowa plazma na określenie niemal biologicznego, samo organizującego się zjonizowanego gazu, w obecności prądów elektrycznych i pól magnetycznych.

Podstawowe właściwości

Tryby działania

Istnieją trzy różne stany funkcjonowania plazmy:

  • Tryb ciemnego prądu - natężenie prądu elektrycznego (przepływ naładowanych cząstek) wewnątrz plazmy jest niewielkie. Plazma nie świeci. Jest całkowicie niewidoczna. Nie wiemy o jej istnieniu, dopóki nie zmierzymy aktywności elektrycznej czułymi instrumentami. Obecnie przykładami plazmy operującej w ciemnym trybie są magnetosfery planet.
  • Tryb żarzenia - natężenie prądu elektrycznego jest znaczne. Plazma się jarzy. Jasność jarzenia zależy od intensywności prądu. Przykłady: lampa neonowa, mgławica emisyjna, korona słoneczna.
  • Tryb łuku - natężenie prądu jest bardzo wysokie. Plazma silnie promieniuje w całym widmie. Prąd ma tendencje do tworzenia skręconych włókien. Przykładami takiego trybu są spawarka, błyskawica i fotosfera słoneczna.

We wszystkich trzech trybach plazma emituje mierzalne promieniowanie elektromagnetyczne (szum radiowy). Przez cały czas gęstość prądu (ampery na metr kwadratowy) determinuje stan, w jakim znajduje się plazma. Atomowa struktura jonizowanego gazu również ma na to wpływ.

Warstwy podwójne

Jedną z najbardziej istotnych właściwości plazmy jest jej zdolność do samo organizacji - czyli elektrycznego izolowania się jednej części od pozostałych. Warstwa izolacyjna nazywana jest warstwą podwójną (DL). Gdy studiuje się plazmę w laboratorium, jest ona z reguły zamknięta w cylindrycznej szklanej tubie. Na obu końcach tuby znajdują się elektrody. Jedna elektroda (zwana anodą) posiada większy woltaż niż druga (katoda). Przy takim ustawieniu następuje jonizacja i zaczyna płynąć prąd. Jony dodatnie (atomy pozbawione części elektronów) oddalają się od anody, a jony ujemne (atomy z dodatkowymi elektronami) będą się do niej przybliżać. Matematyczna suma tych dwóch przeciwnie skierowanych przepływów jest całkowitym prądem płynącym w plazmie.

Jeżeli różnica potencjałów pomiędzy elektrodami jest wystarczająco duża, gdzieś pomiędzy nimi uformuje się warstwa podwójna. Skupi się na niej niemal cały spadek napięcia, przyłożony pomiędzy elektrody. Plazma po stronie anody DL będzie miała w przybliżeniu taki sam woltaż, jak anoda, zaś plazma po drugiej stronie - jak katoda. Obie części plazmy będą od siebie odizolowane przez DL. Cząstki po jednej stronie DL nie odczuwają pola elektrycznego, ze względu na równoważący ładunek po drugiej. Niemniej całkowity prąd elektryczny, jest wszędzie taki sam (po obu stronach DL). Plazma jest doskonałym przewodnikiem, a co za tym idzie, nie ma na niej znaczącego spadku napięcia podczas przewodzenia prądu - stąd potrzeba warstwy podwójnej, która bierze na siebie większość spadku napięcia. Innymi słowy, DL znajduje się tam, gdzie jest w plazmie najsilniejsze pole elektryczne.

Jeśli włoży się do plazmy ciało obce, utworzy się wokół niego warstwa podwójna, izolująca go od reszty plazmy. Efekt ten stwarza problemy z wykrywaniem napięcia w plazmie przez sondy, w celu zmierzenia potencjału w danym miejscu. Jest to dobrze znana właściwość plazmy. W laboratorium rozwinięto wiele metod, aby to ominąć.

W kosmosie niemożliwym jest wysłać próbnik, aby zmierzyć woltaż słonecznej plazmy w jakimś miejscu. Woltaż jest wielkością względną (jak prędkość), musi być mierzony względem czegoś. Próbnik zacząłby, mając woltaż równy powierzchni Ziemi. W miarę przedzierania się przez plazmę słoneczną, będzie gromadził ładunek i przejmował jej woltaż. Aczkolwiek w kosmosie można zmierzyć natężenie pola elektrycznego.

Skurcz Z

Prąd elektryczny, przechodzący przez plazmę, przyjmuje skręconą formę, odkrytą przez Birkelanda. Prądy Birkelanda najczęściej pojawiają się w parach. Pary te mają tendencję do ściskania pomiędzy sobą dowolnego materiału (zjonizowanego i nie tylko) w plazmie. Nazywa się to skurczem Z. Zdolność prądu Birkelanda do gromadzenia i kompresowania nawet nie zjonizowanego materiału nazywa się konwekcją Marklunda.

Hannes Alfvén i wmrożone pole magnetyczne

Przez lata zakłądano, że plazma jest doskonałym przewodnikiem, do tego stopnia, że każde pole magnetyczne w niej powstałe będzie w nią wmrożone.

Techniczne wyjaśnienie jest następujące: jedno z równań Maxwella wskazuje, że pole E jest równe -dB/dt. A zatem, jeśli pole elektryczne w regionie jest serowe, to pole magnetyczne musi być tam niezmienne względem czasu (jest stałe). Jeśli więc każda plazma jest doskonałym przewodnikiem (czyli nie może posiadać pola elektrycznego - a więc różnicy potencjałów), wówczas każde pole magnetyczne wewnątrz niej musi być zamrożone - czyli nie może się w żaden sposób zmieniać.

Obecnie wiemy, że między różnymi punktami w plazmie mogą być niewielkie różnice potencjału. Inżynier plazmowy Hannes Alfvén wskazał na ten fakt podczas swojego przemówienia po otrzymaniu nagrody Nobla z fizyki w 1970. Przewodniość elektryczna każdego materiału, z plazmą włącznie, zdeterminowana jest przez dwa czynniki: gęstość dostępnych nośników (jonów) w materiale, oraz ich ruchliwość. W plazmie, ruchliwość nośników jest ogromna. Jony i elektrony mogą się poruszać w przestrzeni bardzo swobodnie. Ale ich koncentracja (ilość na jednostkę objętości) może w ogóle nie być duża, jeśli plazma jest pod niskim ciśnieniem. Tak więc, chociaż plazma jest bardzo dobrym przewodnikiem, nie jest doskonałym przewodnikiem. Mogą w niej występować słabe pola elektryczne. A zatem pola magnetyczne nie mogą być w nią wmrożone.

Prądy w plazmie na skalę kosmiczną

Ponieważ plazma jest dobrym (ale nie doskonałym) przewodnikiem, jest odpowiednikiem kabli przesyłających prąd. Jest dobrze znane, że jeśli jakiś przewodnik przecina pole magnetyczne, zaczyna w nim płynąć prąd. Na tej zasadzie działają prądnice i alternatory. A zatem, jeżeli dojdzie do względnego ruchu plazmy, powiedzmy w ramieniu galaktyki, i pola magnetycznego w tym samym miejscu, w plazmie popłynie prąd Birkelanda. Prąd ten wytworzy z kolei własne pole magnetyczne.

Zjawiska plazmowe są skalowalne. Oznacza to, że jej elektryczne i fizyczne właściwości pozostają takie same, niezależnie od jej rozmiaru. Oczywiście, zjawiska dynamiczne zachodzą znacznie szybciej w małym laboratorium niż w np galaktyce. Są one jednak identyczne, gdyż wynikają z tych samych praw fizyki. Mamy więc odpowiedni sposób do symulowania kosmicznej plazmy w laboratorium - i generowania efektów dokładnie takich, jak w przestrzeni kosmicznej. W rzeczywistości, prądy elektryczne w plazmie powodują większość zjawisk obserwowanych astronomicznie, które są niemożliwe od wyjaśnienia tylko przy pomocy grawitacji oraz magnetyzmu.

Dlaczego astrofizycy ignorują zjawiska elektryczne?

Skoro położono tak mocny fundament pod pracę nad elektrycznymi własnościami Wszechświata, dlaczego główny nurt astrofizyki wciąż ignoruje to pole badań, zamiast tego łatając swoje upadające, grawitocentryczne modele coraz większą ilością teoretycznych fikcji? Dlaczego konwencjonalni astronomowie i kosmologowie systematycznie wyłączają pola elektryczne oraz prądy nie tylko ze swoich rozważań, ale i ze swoich programów? Dlaczego świadomie ignorują fakt, że wiele niewyjaśnionych zjawisk da się łatwo wyjaśnić poprzez rozpoznanie istnienia pól i prądów elektrycznych w plazmie słonecznej i galaktycznej?

Odpowiedź brzmi:

Magnetyzm był znany od średniowiecza. Nawet już wcześniej wiedziano, że kawałek żelaza może oddziaływać z innym - na odległość.

Ale wcześni astronomowie (jak ich współcześni kuzyni) nie byli uprzedzeni o istnieniu zjawisk elektrycznych. Johannes Kepler (1571-1630) wyjaśnił już matematycznie kształt orbit planet, gdy Izaak Newton opublikował swój traktat o grawitacji w 1687. Gdy to nastąpiło, nic więcej nie było potrzebne do wyjaśnienia i przewidywania ruchów planet - do dzisiaj. Wszystko było rozwiązane.

Było to oczywiście na długo przed Benjaminem Franklinem (1706-1790) i jego puszczaniem latawca w czasie burzy, oraz zanim James Clerk Maxwell (1831-1879) wyprowadził swoje równania, łączące pola magnetyczne z elektrycznymi. ale pola elektryczne są trudne do zmierzenia. A astronomowie nie wiedzieli, że będą one im potrzebne. Zatem nigdy ich nie włączali do zaakceptowanego modelu, jak działa Układ Słoneczny czy kosmos.

Oto dlaczego, do dzisiaj, większość astrofizyków nigdy nie zaliczyło kursu elektrodynamiki czy dynamiki i wyładowań plazmy. Próbują opisać dynamikę plazmy przy pomocy równań stosowalnych tylko do dynamiki płynów i efektów magnetycznych. To jest to, co Alfvén nazwał magneto-hydrodynamiką. nie zdają sobie sprawy, że magneto oznacza również elektro. A to z kolei wyjaśnia, dlaczego ślepi astronomowie mówią o wietrze słonecznym, skręconym warkoczu czy falach uderzeniowych, zamiast o prądzie elektrycznym w plazmie, polach elektrycznych, skurczach Z i warstwach podwójnych. Wyjaśnia to również, dlaczego twierdzą oni, że linie pola magnetycznego mogą się gromadzić, łączyć i rekombinować. Są po prostu niedouczeni, a więc i w zrozumiały sposób zamistyfikowani, tą dziedziną nauki inżynieryjnej.

Następny

Strona główna

Przetłumaczono z http://electric-cosmos.org/electricplasma.htm

piątek, 24 stycznia 2014

Supernowa 1987A odkodowana

Supernowa 1987A jest najbliższym nam zjawiskiem supernowej badanym przez teleskop. Po raz pierwszy zaobserwowano ją w lutym 1987, w pobliżu obłoku Magellana, galaktyki karłowatej w pobliżu Drogi Mlecznej, w odległości zaledwie 169 000 lat św. od Ziemi. Dokładne obserwacje od 1987 roku dostarczyły dowodów, że supernowe to katastrofalne wyładowania elektryczne, skupione na gwieździe.


Enigmatyczna i piękna struktura SN1987A z trzema osiowymi pierścieniami. Świecenie pierścienia równikowego jest oczywiste. Dwie jasne gwiazdy są po prostu w polu widzenia, i nie są powiązane z supernową. Źródło: NASA/STScI/CfA/P.Challis.

Supernowa to najbardziej energetyczne zjawisko widziane we Wszechświecie. Zaakceptowane wyjaśnienie mówi o końcowym etapie życia gwiazdy, lub stadium czerwonego olbrzyma, kiedy kończy się paliwo jądrowe. Nie ma więcej uwalniania energii z jądra, więc gwiazda zapada się w sobie. Jeżeli ma ona odpowiednią masę, wówczas uważa się, że zapadające się warstwy "odbijają" się od jądra, czego rezultatem jest eksplozja, a fala wybuchu wyrzuca otoczkę gwiazdy w przestrzeń międzygwiezdną. Jasny pierścień równikowy jest efektem zderzenia wyrzuconej materii z pozostałościami "wiatru" gwiazdowego. Pozostałe dwa blade pierścienie są problematyczne. Najlepsze, co wynaleźli teoretycy, to postulat jakiegoś rodzaju obracającego się strumienia z tak zwanej pozostałości po supernowej, omiatającego i podświetlającego otoczkę z gazów we wcześniejszej epoce. Natura ad-hoc owego wyjaśnienia jest oczywista.

Wykrycie pulsara w pozostałościach po niektórych supernowych tłumaczy się implozją gwiezdnego rdzenia, który tworzy gwiazdę neutronową. Pulsar emituje wyrzuty energii z częstotliwością do tysięcy razy na sekundę. Uważa się, że pulsar musi być super gęstym obiektem, który może się obracać z prędkością tysięcy razy na sekundę i emitować obracający się strumień promieni rentgena (jak latarnia morska). Zdrowy rozsądek podpowiada, że ten mechaniczny model pulsarów jest niewłaściwy, gdyż część z nich wiruje poza czerwoną linią, nawet jak na takie dziwaczne obiekty.

Od niedawna na stronie projektu Chandra można zobaczyć przykład konwencjonalnego myślenia. 17 sierpnia umieszczono tam nową historię:

Supernowa 1987A - szybki pochód w stronę przeszłości


Obraz rentgenowski: NASA/CXC/PSU/S.Park & D.Burrows.; Obraz optyczny: NASA/STScI/CfA/P.Challis

Ostatnie obserwacje ujawniły nowe szczegóły płomienistego pierścienia, otaczającego gwiezdną eksplozję, wytworzoną przez supernową 1987A. Dane pozwalają na wgląd w zachowanie gwiazdy w latach przed wybuchem, i pokazały, że zaczęło się spodziewane pojaśnienie pierścienia. Miejsce eksplozji zostało prześledzone do pozycji niebieskiego nadolbrzyma, zwanego Sanduleak-69º 202 (w skrócie SK-69), posiadającego masę około 20 Słońc.

Następne obserwacje optyczne, ultrafioletowe i rentgenowskie pozwoliły astronomom na poskładanie historii SK-69: około 10 milionów lat temu gwiazda utworzyła się z ciemnego, gęstego obłoku gazu i pyłu. Milion lat temu gwiazda straciła większość zewnętrznych warstw w powolnym wietrze gwiazdowym, który utworzył rzadki obłok gazu wokół niej. Przed eksplozją, prędko wiejący przez jej gorącą powierzchnię wiatr spowodował kawitację w chłodnym obłoku gazu.

Intensywny błysk ultrafioletowy z supernowej oświetlił krawędź tej kawitacji, co ujawniło się jako jasny pierścień, widoczny przez Teleskop Hubble'a. W międzyczasie, supernowa wysłała falę uderzeniową, dudniącą przez obszar kawitacji. W 1999, Chandra pokazał tą falę, a astronomowie zaczęli czekać, spodziewając się zderzenia fali z obszarem kawitacyjnym, gdzie napotkałaby ona znacznie gęstsze pokłady gazu z wiatru gwiazdowego giganta, i przy czym powstałby znaczny wzrost promieniowania rentgena.

Ostatnie dane z teleskopów Chandra oraz Hubble'a wskazują, że ów najbardziej oczekiwany proces się rozpoczął. Optyczne gorące punkty otaczają teraz pierścień jak naszyjnik diamentów. Obrazy z Chandra ujawniły w miejscach tych punktów gaz o temperaturze milionów stopni. Spektrum rentgenowskie, uzyskane z teleskopu Chandra, dostarczyło dowodów, że optyczne gorące punkty i gaz wytwarzający promienie rentgena są efektem kolizji rozszerzającej się fali uderzeniowej z gęstymi "palcami" wystającymi z pierścienia wokółgwiazdowego.


Źródło: NASA/CXC/M.Weiss

Wypustki utworzyły się dawno temu, gdy jako wynik oddziaływania wiatru o dużej prędkości z gęstym obłokiem wokółgwiazdowym. Zderzenie fali uderzeniowej (żółty) z z gęstymi wypustkami chłodnego gazu wywołało gorące punkty (biały) emisji widzialnej oraz rentgena. Rozszerzające się resztki (niebieski) gwiazdy są zbyt chłodne, aby wytworzyć emisje rentgenowskie.

Gęste wypustki oraz widoczny pierścień są tylko wewnętrznymi krawędziami nieznanych rozmiarów chmury materii, wyrzuconej dawno temu przez SK-69. W miarę, jak fala uderzeniowa porusza się w gęstą chmurę, promienie ultrafioletowe i rentgena z niej wychodzące będą podgrzewać otaczający gwiazdę gaz.

Wówczas, jak zauważył Richard McRay, jeden z naukowców zaangażowanych w projekt Chandra, "supernowa 1987A oświetli własną przeszłość."

***

Z drugiej strony, supernowa 1987A pokazuje tylko, jak słabo teorie o eksplozjach supernowych zgadzają się z obserwacjami.

Oficjalne ilustracyjne wyjaśnienie powyżej jest tylko domysłowe, oraz opiera się (po raz kolejny) na niewidocznej materii, którą gwiazda miałaby wyrzucić w odpowiednie miejsca, oraz włókniste formy, które posłużyłyby do wyjaśnienia obserwowanych efektów. Sformułowanie "przewidziane znaczne pojaśnienie pierścienia" jest obłudne. Ani obecność trzech pierścieni, ani też wzór jasnych "koralików" w pierścieniu równikowym nie wynikają z teorii. "Obrazy pierścieni z Hubble'a są spektakularne i niespodziewane" powiedział dr Chris Burrows z ESA oraz z Space Telescope Science Institute w Baltimore, Maryland, gdy odkrył je po raz pierwszy. "To bezprecedensowy i dziwaczny obiekt. Nie widzieliśmy dotąd nic zachowującego się podobnie." Wzór jasnych koralików nie jest wyjaśniany przez rozszerzającą się falę uderzeniową.

Z SN1987A istnieje bardziej fundamentalny problem. Okazało się, że gwiazda w środku była "niebieskim nadolbrzymem". Ale wybuch supernowej wymaga obecności 10-krotnie większego czerwonego nadolbrzyma. Nie ma dowodów, że SN1987A była czerwonym nadolbrzymem, emitującym duże ilości wiatru gwiazdowego. Historia gwiazdy nie została poparta obserwacjami, została sfabrykowana na potrzeby teorii.

***

Osiowy kształt SN1987A jest taki sam, jak mgławic planetarnych. Pięćdziesiąt lat temu, brytyjski naukowiec, Dr. Charles E. R. Bruce (1902-1979) argumentował, że dwubiegunowy kształt temperatury oraz pole magnetyczne mgławic planetarnych mogłoby być wyjaśnione jako wyładowanie elektryczne. Bruce był idealnie usytuowany do dokonania odkrycia, będąc zarówno inżynierem elektryki, biegłym w zachowaniu wysoko energetycznych błyskawic, jak i członkiem Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Został zignorowany.


C. E. R. Bruce, wskazujący, że przykłady mgławic planetarnych wyraźnie nie są tylko rozchodzącą się powłoką gazów. Dzięki uprzejmości E. Crew.

Miejscem poszukiwań prawdziwych odpowiedzi nie są abstrakcyjne teorie astrofizyczne, lecz praktyczne eksperymenty i symulacje na supekromputerach, przeprowadzone przez niektórych kosmologów plazmowych. Wykonali oni najpotężniejsze wyładowania elektryczne, jakie spowodował człowiek na tej planecie. Rezultat zwany jest skurczem-z, lub reostrykcją osiową. Określenie to pochodzi od najczęstszego przedstawiania prądu, płynącego wzdłuż osi z, równolegle do pola magnetycznego. Przy dostatecznym prądzie, plazma uformowana przez wyładowanie ściska się elektromagnetycznie w sznury kiełbasy, węzły i niestabilności, wszystko to wzdłuż osi z.


Wyładowania elektryczne (figury Lichtenberga) oświetlają powierzchnię Maszyny Z, najpotężniejszego na świecie emitera promieni rentgena, podczas niedawnego strzału z akceleratora. Najnowszy postęp dał moc promieniowania około 290 miliardów watów w ciągu miliardowych sekundy, około 80-krotne zużycie światowe.

Od czasów Bruce, oraz podążający pionierska ścieżką gwiezdnych obwodów elektrycznych Hannesa Alfvéna, dla plazmowych kosmologów stało się jasne, że elektryczny skurcz z jest instrumentem do tworzenia gwiazd. Raz uformowana, gwiazda kontynuuje świecenie pod wpływem energii elektrycznej dostarczanej z Wszechświata przez kosmiczne linie transmisyjne, znane jako włókna prądów Birkelanda. Te gigantyczne włókna można śledzić dzięki ich emisjom radiowym. Gwiazdy również je znaczą w galaktykach, na takiej samej zasadzie, jak światła uliczne znaczą przebieg linii elektrycznych.

Gwiazdy są zjawiskiem elektrycznym, nie termonuklearnym. Co za tym idzie, rozmiar gwiazd, ich kolor oraz spektrum nie mówią nam nic o ich wieku. Czerwony nadolbrzym jest duży, ponieważ podlega niewielkim siłom elektrycznym. Nie następuje to pod koniec jego życia. W dodatku, pod działaniem niewielkich sił raczej nie dochodzi do wybuchu. Natomiast gwiazda niebieska jest pod działaniem dużych sił. Nie popieramy postulatów ad-hoc, że SN1987A była czerwonym nadolbrzymem.


Powyżej widzimy zmiany w równikowym pierścieniu na przestrzeni czasu. Paru astronomów napisało "pochodzenie otaczającego gwiazdę pierścienia jest wielką zagadką SN 1987A. Czemu jest tak cienki i prawie kołowy? Dlaczego rozchodzi się tak wolno? nie mamy dziś jasnych odpowiedzi na te pytania. Wiemy jednak, że pierścień SN 1987A nie jest unikatowy. Wiele mgławic planetarnych posiada podobne, dwubiegunowe struktury."

Jak gwiazda wybucha? Konwencjonalny model "eksplozji poprzedzonej implozją" posiada wiele skrótów. Za to gwiazda elektryczna posiada wewnętrzną separacje ładunków, która może zasilić gwiazdowych rozmiarów błysk. Pozbywa się nacisku elektrycznego przez rozpraszanie lub odrzucanie naładowanej materii. Gwiazda posiada również energię elektromagnetyczną nagromadzoną w równikowym prądzie. Materia jest wyrzucana równikowo, jako wyładowania pomiędzy gwiazdą a pierścieniem równikowym. Nasze własne Słońce robi to regularnie na małą skalę. niemniej jednak, gdy nagromadzona energia przekroczy pewną wartość krytyczną, może zostać rozładowana w rodzaju wyładowania biegunowego, lub odrzucenia materii, wzdłuż osi obrotu. SN 1987A wykazuje taki dwubiegunowy wyrzut w postaci dwóch obłoków plazmy (wewnątrz jasnego pierścienia).

Gwiazda towarzysząca może zainicjować wyładowanie, które zaowocuje rozproszeniem. W tym kontekście znacząca jest obserwacja niewyjaśnionego i dyskutowanego "tajemniczych punktu", położonego na linii łączącej obydwa obłoki plazmy, widocznego przez okres kilu miesięcy po wybuchu. Punkt te był zbyt odległy, żeby mógł być wyrzucony przez supernową, były też zbyt jasny (10% jasności supernowej), żeby mogło to być światło odbite od materii. Mógł to być towarzysz, który zainicjował, lub był częścią obwodu elektrycznego supernowej.

Jasny, perlisty pierścień pokazuje, że materia została wyrzucona równikowo. Aczkolwiek, nie rozszerza się on. Pozostałe dwa słabsze pierścienie, położone powyżej i poniżej gwiazdy, również wykazują podobna strukturę jasnych punktów.

Patrząc konwencjonalnie, fala uderzeniowa powinna posiadać raczej symetrię sferyczną, niż osiową. Nie ma też szczególnego powodu, żeby fala taka tworzyła pierścień jasnych punktów. Powinniśmy się spodziewać pewnych oznak sferycznej kawitacji.

Gwiazdy są zjawiskiem plazmowego wyładowania elektrycznego. Energia elektryczna wytwarza ciężkie pierwiastki w pobliżu ich powierzchni. Jest ona przesyłana na kosmiczne odległości w liniach przesyłowych, jakimi są włókna prądów Birkelanda. Energia może się uwalniać stopniowo, albo gromadzić w gwiazdowym obwodzie, żeby uwolnić się katastrofalnie. To obwód elektryczny, a nie gwiazda, jest źródłem energii supernowej. To właśnie dlatego ilość energii niektórych mgławic planetarnych przekracza energię emitowaną z gwiazdy centralnej. Patrz: Eta Carina.

Energia elektryczna, rozpraszana przez supernową, jest niewyobrażalna, nie dziwi więc obfitość ciężkich pierwiastków i neutrin, wyrzucanych w przestrzeń przez gwiazdową "błyskawicę".

***

Istotne dowody na elektryczną naturę supernowych muszą pochodzić z eksperymentów i obserwacji.

Anthony L. Peratt, członek IEEE, opublikował artykuł w IEEE Transactions on Plasma Science, wol. 31, nr. 6, grudzień 2003. Nosi on tytuł "Charakterystyki wysoko prądowych, reostrykcyjnych zórz, jakie zarejestrowano w czasach starożytnych". Opisał w nim niezwykłą charakterystykę wysoko energetycznego wyładowania plazmowego. Omówił mega-amperowe strumienie cząstek oraz pokazał ich 56 lub 28-śmio zgięciową symetrię. Napisał:

Stały strumień naładowanych cząstek ma tendencje do tworzenia zwartych cylindrów, zwłókniających się w indywidualne prądy. Obserwowany z dołu, układ ten zawiera koła, koliste pierścienie jasnych punktów, oraz intensywne strumienie wyładowań, łączące zewnętrzne i wewnętrzne struktury.


Fotografia przedstawia tytanową płytkę grubą na 0,6 mm, położoną 15 cm od 100 kilo-gaussowego, sub-mega amperowego strumienia naładowanych cząstek. Początkowo strumień był cylindryczny, ale po przebyciu 15 cm zwłóknił się. W zakresie sub-giga amperowym, maksymalna liczba samo skurczonych włókien, dozwolonych, zanim cylindryczne pole magnetyczne przestanie dzielić się na "wyspy", wynosi 56.

Rezultaty potwierdzają fakt, że pojedyncze włókna prądowe są zarządzane swoim własnym polem magnetycznym, które znika pod wpływem zwiększania liczby pojedynczych prądów. Skalowanie jest stałe dla zadanej grubości wiązki, od wiązek mili-amperowych, do multi-mega amperowych, oraz średnicy wiązki od milimetrów do tysięcy kilometrów.

Zjawisko skalowania plazmy rozciąga się na ponad 14 rzędów wielkości, więc jasny pierścień supernowej 1987A może być rozważany jako gwiezdnej skali płytka tytanowa z równikowym arkuszem wyrzutu działającym jak "płytka" dla niewidocznego osiowego prądu Birkelanda.

Peratt dodał: „Ponieważ elektryczne włókna są równoległe, przyciągają się dzięki sile Biota-Savarta, parami, a czasem potrójnie. To sprawia, że 56 włókien z czasem redukuje się do 28 (...). Podczas parowania zarejestrować można każdą liczbę mniejszą od 56, ponieważ nie jest ono zsynchronizowane, aby miało przebiegać jednolicie. Aczkolwiek istnieją tymczasowe stany stabilne przy liczbach 42, 35, 28, 14, 7 i 4. Każda formacja par jest wirem o wzrastającym stopniu złożoności.

Obrazy SN1987A wskazują, że prąd Birkelanda wokół niej został sparowany do liczby bliskiej 28. Jasne punkty wykazują tendencję do łączenia się w pary i trójki. Model płytki pokazuje, dlaczego żarzący się pierścień jest prawie kołowy i porusza się tak wolno - niepodobnie do fali uderzeniowej. Jest raczej jak chmura, przesuwająca się w nocy przez wiązki jupiterów.

Jeśli pierścień równikowy pokazuje prądy Birkelanda w zewnętrznej powłoce kolumny prądu osiowego, wówczas wybuch supernowej jest rezultatem kosmicznego skurczu-z w centralnej kolumnie, skupionego na gwieździe centralnej. Ważne jest odnotowanie, że skurcz-z występuje naturalnie w powszechnych, klepsydrowych mgławicach planetarnych. Nie potrzeba specjalnych warunków ani tajemniczo wyczarowanych pól magnetycznych.


Dostarczona eksperymentalnie oraz przez symulacje geometria ekstremalnych prądów plazmowych w kolumnie plazmy. Prądy Birkelanda będą widoczne tylko tam, gdzie gęstość plazmy jest duża.

Jest to również kształt SN1987A z trzema pierścieniami. Uważne patrzenie na jej rozwój będzie edukacyjne dla kosmologów plazmowych. Nie przewiduję, aby pierścień się rozrastał, jak to powinien zrobić pierścień od fali uderzeniowej. niektóre jasne punkty mogą obracać się wokół siebie oraz łączyć. Jest to okazja rzadsza niż diament, aby zweryfikować elektryczną naturę supernowej. Supernowa 1987A oświetli przyszłość plazmowej kosmologii!

Plazmowi kosmologowie nie ignorują pulsarów, odnajdywanych czasami w pozostałościach po supernowych. Healy i Peratt napisali w "Radiacyjne właściwości magnetosfer pulsarów: obserwacje, teoria i eksperyment": „źródło energii promieniowania może znajdować się nie w samym pulsarze, lecz może ona pochodzić z oddziaływania pulsara ze środowiskiem, jak i z zewnętrznego obwodu. (...) Nasze wyniki wskazują na model "planetarnej magnetosfery", gdzie zasięg magnetosfery, a nie punkty emisji na obracającej się powierzchni determinują emisje pulsara.”

Innymi słowy, do utworzenia pulsara nie potrzebujemy super gęstego obiektu. Wystarczy zwyczajna pozostałość po gwieździe, podlegająca okresowym wyładowaniom. Plazmowa kosmologia ma tą zaletę, że nie wymaga gwiazd neutronowych ani czarnych dziur, do wyjaśnienia małych źródeł promieniowania.

To kończy elektryczny szkic supernowej 1987A.

Postscriptum:

Odkrycie elektrycznej natury supernowej ma swoje implikacje tu, na Ziemi. Rozlegle interdyscyplinarny zasięg modelu Elektrycznego Wszechświata został naświetlony przez niedawne odkrycie Peratta starożytnych obiektów o 56 lub 28-śmio zgięciowej symetrii. Zasięg obejmuje koncentryczne petroglify na całym świecie, oraz geoglify (kręgi kamienne), megality i inne konstrukcje. Najsławniejszym megalitem z 56-ścio zgięciową symetrią jest Stonehenge.


Widok z powietrza na Stonehenge. Obejmuje on kołowy wał, rów oraz wał przeciwskarpy. Widoczny jest również szereg dziur Aubrey'a. Heel Stone jest widoczny z prawej na dole.

Nasi przodkowie widzieli bliskie wyładowania plazmowe. To podnosi fundamentalną kwestię niedawnej historii Ziemi i jej bagażu życia.

Eksplozja w nowym zrozumieniu będzie intelektualną i kulturalna supernową!

Wall Thornhill

Dalsza lektura

W. Thornhill, The Z-Pinch Morphology of Supernova 1987a and Electric Stars
ISSN : 0093-3813
INSPEC Accession Number: 9618789
Digital Object Identifier : 10.1109/TPS.2007.895423
Data bieżącej wersji : 13 sierpnia 2007
Data oznaczenia : sierpień 2007
Sponsorowane przez: IEEE Nuclear and Plasma Sciences Society

Link do oryginału: http://www.holoscience.com/wp/supernova-1987a-decoded-2/