Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Wybuch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Wybuch. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2016

Ko(s)miczne promienowanie tła

Idź precz, Szatanie! Ukryj te szatańskie, fluktuujące podobieństwa...

Mieliśmy COBE, nieomal mieliśmy MAP, teraz mamy WMAP. Wielki Wybuch został potwierdzony. ☻

Pomiary uczyniono w paśmie radiowym:

PasmoCzęstotliwość w GHz
K23
Ka33
Q41
V61
W94

Obróbka cyfrowa musi przede wszystkim:

  1. Połączyć tysiące pomiarów, wykonanych dla każdego piksela mapy, oraz dla wszystkich częstotliwości.
  2. Wyeliminować światło z naszej własnej galaktyki.
  3. Wyeliminować dipol wywołany przez ruch satelity względem CMB*.

(* CMB – Cosmic Microwave Background – kosmiczne promieniowanie tła.)

Źródło: NASA/WMAP

Część osób zaznacza, że jakość uzyskana na obrazie CMB jest tak dobra, jak przewidywania. Jest tam wszystko: stała kosmologiczna, zmierzona z niebywałą precyzją, jak również fluktuacje promieniowania, zmierzone z precyzją do 10-5.

Droga Mleczna. Źródło: 2Mass, przeedytowane cyfrowo przez B. Lempel

I wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko mapa ta nie przypominała mi obrobionego cyfrowo obrazu Drogi Mlecznej.

Źródło: 2Mass

Uważna analiza obrazu otrzymanego przez WMAP oraz obrobionego obrazu Drogi Mlecznej ujawnia nieco bardzo podobnych, dużych struktur. Odnotujmy, że obrazy te zostały stworzone przez różne układy projekcji, a obraz galaktyki nie obejmuje całego nieba.

Dyskusja

  1. Te podobieństwa to czysty fart.

    Przed wykluczeniem tej hipotezy, należałoby rozważyć inne ewentualności.

  2. Użyty sprzęt radioelektryczny mógł mieć kilka niedoskonałości, na przykład:

    1. Anteny kierunkowe, zawierające pary elementów obrócone względem siebie o 180°, mogą być asymetryczne. Mogą też nieznanych źródeł. Jest to bardzo możliwe, gdyż wymagana techniczna dokładność, 10-5, jest trudna od osiągnięcia (mam w tej dziedzinie trochę praktycznego doświadczenia).
    2. Wzmacniacze, filtry i detektory heterodynowe byłyby czułe na promieniowanie podczerwone, użyte w 2Mass. W rzeczy samej, jest to niemożliwe, gdyż odpowiednie pasma są zbyt różne. Mają też inne własności fizyczne.
  3. Obróbka cyfrowa danych z WMAP może być niewłaściwa.

    Wydaje się to raczej nieprawdopodobne, użyte metody są dobrze znane i pewne. Do tysięcy pomiarów dla każdego piksela mapy użyto metody statystycznej (Monte Carlo). Można oczywiście zastosować inne algorytmy, ale istnieje spora szansa, że nic się nie zmieni.

  4. Resztkowe promieniowanie z naszej galaktyki nie zostało poprawnie oddzielone.

    Chociaż promieniowanie naszej galaktyki jest dobrze poznane i zmierzono je już podczas eksperymentu COBE, a wyniki użyte przy wyliczaniu danych WMAP, to nie należy całkowicie odrzucać tej hipotezy. W rzeczywistości, pewne źródła promieniowania są dalekie od stabilnych. Z czasem dochodzi do wahania się jasności obiektów, co zaburza wyniki obliczeń. Źródła te musiałyby posiadać zmienność jasności rzędu 10-5! Było by to więc nie wykrywalne dla zwykłych metod fotometrycznych.

  5. Jeśli wyeliminować z CMB światło naszej galaktyki, to w myśl zasad logiki należy wyeliminować również światło wszystkich innych galaktyk.

    Nie zostało to jawnie uczynione. Panuje w tej sprawie niezmącona cisza, choć jest ona fundamentalna. Nie znajdujemy na ten temat żadnej publikacji. Ciszę tą można wyjaśnić dwoma powodami: nie ma możliwości odróżnienia i wyeliminowania tego światła. Stwierdzając to, przyznajemy, że cała praca, dotycząca CMB, jest arcy-fałszywa!

  6. Obecność mniej lub bardziej homogenicznej materii w naszej galaktyce (gaz lub pył) powodowałaby absorpcję części promieniowania CMB.

    Obecność materii międzygwiazdowej jest dobrze znana. Należy jednak najpierw zademonstrować, że materia ta jest istotna dla obserwowanych fluktuacji.

  7. Istnienie nieznanego promieniowania o podobnym spektrum, jak CMB, zaburzyłoby pomiary CMB.

    Możliwości tej nie uwzględniano do marca 2003 ze względu na rzekomą nieprawdopodobność. Jednak wówczas pewne obserwacje, przeprowadzone przez satelitę ISO (Kosmiczne Obserwatorium Podczerwieni), oraz opublikowane 11 kwietnia w czasopiśmie Science («The cosmic infrared background: a fossil record of galaxy encounters » - D Elbaz and C.Cesarsky.).

    Podsumowanie tego artykułu jest dostępne na stronie CEA-DAPNIA pod nazwą "La mémoire fossile des rencontres de galaxies"

    Źródło: CEA-DAPNIA

    Pokazano tu krzywą z ISO naśladującą krzywą COBE w miejscach maksimum. Zatem oba rodzaje promieniowania mogą interferować z pomiarami WMAP.

  8. Mikrofalowe echo Wielkiego Wybuchu może być w istocie zmienione lub zaburzone podczas przejścia przez gromady galaktyk w drodze ku Ziemi.

    Zaburzenie to byłoby jedynie małymi fluktuacjami, które potwierdziłyby, że galaktyki, w szczególności nasza, oraz w ogólności wszystkie gromady galaktyk, są źródłami zaburzeń CMB.

    13 stycznia 2004, MNRAS opublikowała dokument, który w istocie zdawał się to pokazywać: arxiv.org/abs/astro-ph/0306180 - Evidence for an Extended SZ Effect in WMAP Data A.D. Myers, T. Shanks, P.J. Outram, W.J. Frith, A.W. Wolfendale.

    Korelacje te są dostępne na następujących grafikach: il. 1, il. 2, il. 3.

    Więcej informacji można znaleźć tutaj:

    1. Królewskie Towarzystwo Astronomiczne
    2. Dowody na rozległy efekt ZS w danych WMAP
    3. Efekt Y. Sunyaev'a-Zeldovich'a
  9. Według fizyków z CERN (D. J. Schwarz et al), podczas analizy danych z WMAP popełniono błędy.

    Źródlo: D. J. Schwarz et al

    Tekst ujawnia, co następuje:

    Wielko-kątowa (niskie ℓ) korelacja promieniowania mikrofalowego tła wykazuje w stosunku do standardowej kosmologii inflacji szereg anomalii statystycznych. Wykazaliśmy, że płaszczyzna czworokąta i płaszczyzny ośmiokątne przylegają daleko bardziej, niż sądzono (99,9% C.L.). Trzy z nich są prostopadłe na 99,1% C.L. do ekliptyki a ich wektory normalne przylegają na 99,6% C.L. do kosmologicznego dipolu oraz do równonocy [? equinxes]. Pozostała płaszczyzna ośmiokątna jest prostopadła do płaszczyzny supergalaktycznej na 99,6% C.L.

    Podsumowując, oznacza to, że CMB jest zjawiskiem głównie lokalnym. A dzieje się tak, ponieważ:

    1. Jest skorelowane z płaszczyzną ekliptyki, a zatem z Układem Słonecznym.
    2. Jest skorelowane z płaszczyzną galaktyki, a więc z naszą galaktyką.
  10. I na koniec – gwóźdź do trumny:

    Naszą uwagę przykuwa publikacja pod tytułem Un reflet trop parfait w Ciel & Espace N° 427, z grudnia 2005. Łączy ona obserwacje oraz obliczenia wykonane przez Richarda Lieu i Jonathana Mittaza z Uniwersytetu w Princeton – Brak soczewek grawitacyjnych w CMB, na temat efektu soczewkowania grawitacyjnego, generowanego przez gromady galaktyk, które powinno wpływać na CMB.

    Wyniki są jasne. Doskonale znane soczewki grawitacyjne (Abell 2218 i inne) powinny wpływać na CMB w stopniu przynajmniej 10%. W rzeczywistości, wpływ wynosi mniej niż 3% (być może zero).

    Abell 2218 (Źródło: HST)

    Z lewej: spodziewane (> 10%). Z prawej: otrzymane (< 3%).

    Masa gromady Abell 2218 jest dobrze znana. Można więc łatwo wyliczyć wpływ soczewki grawitacyjnej na CMB. Niezgodność z obserwacjami jest jaskrawa. Możemy to wyjaśnić dwojako:

    1. Obliczona masa gromady musi być niepoprawna (nadmierna ilość ciemnej materii?).
    2. Model kosmologiczny musi być zrewidowany (Ogólna teoria względności? Wielki Wybuch? Ciemna materia? CMB? Etc.).

    W rzeczywistości, jedynym rozsądnym i najprostszym wyjaśnieniem jest przyznanie, że CMB promieniuje z przedpola Abell 2218! A wówczas CMB nie jest w ogóle natury kosmologicznej.

  11. Jeżeli jeszcze masz jakieś wątpliwości:

    3 sierpnia 2007 Lawrence Rudnick Shea Brown oraz Liliya R. Williams opublikowali odkrycie obszarów Wszechświata, w których nie ma nic, ani galaktyk, ani nawet CMB.

    Źródło: >Lawrence Rudnick Shea Brown oraz Liliya R. Williams

    Obraz po lewej pochodzi z mapy CMB. Prawy pokazuje ten sam region, przebadany przez NVSS.

    Wyjaśnienie zjawiska, zaproponowane przez zespół i przypomniane w Astronomicznym Zdjęciu Dnia (NASA), mówi, iż wyniki byłyby zgodne z okolicznością, że regiony te nie są tak na prawdę zimne lub rzadkie, lecz światło z ich pochodzące zostało w jakiś sposób silnie przesunięte ku czerwieni w porównaniu do normalnego, na skutek soczewki grawitacyjnej (efekt Sachsa-Wolfe'a).

    Aby zaakceptować takie wyjaśnienie, rozmieszczenie źródeł radiowych nie może odpowiadać brakom materii (NVSS), jak również należałoby obserwować widoczny efekt soczewki grawitacyjnej, którego wyraźnie nie widać.

    Należy niemniej przyznać istnienie anomalnych przesunięć ku czerwieni, jak te wskazane przez W. M. Napiera. Z punktu widzenia zwolenników teorii Wielkiego Wybuchu jest to nieakceptowalne, gdyż wówczas musieliby przyznać istnienie efektu Ramana w rozrzedzonym gazie (efekt Creil), który czyni realną teorię Jacques Moret-Bailly'ego.

    Dlaczego to zjawisko anomalnego redsziftu ma miejsce tutaj a nie gdzie indziej oraz dlaczego byłoby dobre uogólnić to na wszystkie fluktuacje CMB?

    Jedyne wyjaśnienie to wyraźna wewnętrzna zależność CMB od obecności galaktyk, co jest doskonale zgodne z efektem Creil.

    Konkluzja: widzimy, że CMB nie ma żadnego związku ze zjawiskiem kosmologicznym, lecz jest lokalny.

    Ale jak zatem wytłumaczyć ujawnioną przez COBE anizotropię, pokazującą ruch z prędkością 600 km/s Układu Słonecznego względem [źródła] CMB?

    Dipol CMBR: pędząc przez Wszechświat

    Ruch galaktyk przez Wszechświat jest przypadkowy. Zatem globalne CMB wydaje się być nieruchome względem nas. W konsekwencji, jeśli nasza galaktyka posiada własny ruch, wówczas na skutek efektu Dopplera pojawia się anizotropia.

    Dodajmy, że CMB naszej galaktyki nie jest dość silne, aby zamaskować globalne CMB.

Więcej informacji:

Astronomowie znaleźli wielką dziurę we Wszechświecie.

Dipol CMBR: Pędząc przez Wszechświat.

Standardowa teoria mówi:

  1. Temperatura CMB równa 2,7K jest promieniowaniem ciała doskonale czarnego.
  2. Jest to resztkowe światło wyemitowane po Wielkim Wybuchu, Kiedy materia stała się przezroczysta. Miała ona œówczas koło 3000K.
  3. To, co widzimy obecnie, to fotografia, przedstawiająca Wszechświat z tego momentu, wykonana po 13 miliardach lat.
  4. Obserwowane fluktuacje odwzorowują zagęszczenia są spowodowane gęstniejącą materią, tworzącą gwiazdy i galaktyki.
  5. Stała kosmologiczna, wyliczona z danych WMAP, pasuje do teorii.

Czego standardowa teoria nie mówi, lub mówi bardzo dyskretnie:

  • Amplituda (10-5) fluktuacji jest o dwa rzędy wielkości za mała, aby mogły one pochodzić od gęstniejącej materii. Niektórzy hipotetyzują o ciemnej materii, której wciąż nie znaleziono.
  • Wyliczona stała kosmologiczna wychodzi poprawnie tylko po dostosowaniu parametrów względem siebie. A na końcu i tak zostaje jeden, który nie pasuje.

Czy możemy rozważyć parę innych hipotez, pozostając w obszarze standardowej teorii? To niebezpieczna wyprawa, na którą się głupio wybierzemy. ☻

Pytania i hipotezy

  • Jaka była gęstość materii, gdy Wszechświat stał się przezroczysty? To bardzo proste, była ona rzędu 4 g/m3 (warunek przejrzystości). Zauważmy, że wartość ta zależy od fizyków! (100 gm/m3, 10-12 g/m3, etc.)
  • Dla uproszczenia załóżmy sferyczny Wszechświat, czyli rozszerzający się bąbel gorącego gazu. W rzeczywistości jego gęstość nie mogłaby być jednorodna. Musiałby istnieć gradient gęstości. Wówczas, przypuszczalnie przezroczystość przemieszczałaby się od powierzchni ku środkowi, a to zajęłoby czas. Oznaczałoby to, że wszystkie wartości przezroczystości był←by prawdziwe w pewnym miejscu i w pewnym czasie!
  • Jaka była średnica Wszechświata w tym momencie? Nie ma oczywistej odpowiedzi. Nie znamy masy Wszechświata. Musimy więc rozważyć dwie hipotezy:

    1. Wszechświat wciąż jest na tyle mały, że wszystkie jego elementy są powiązane ze sobą (homogeniczność i izotropowość),
    2. albo warunek jest niespełniony.
  • W pierwszym przypadku powinniśmy przyjąć możliwość, że Wszechświat zachowuje się jak komora rezonacyjna. Powinniśmy widzieć okresowe i stacjonarne fluktuacje gęstości, jak na membranie.

    Wibracje kosmicznego bębna. Animacja B. Lempela na podstawie obrazów J. P. Lumieta.

  • W drugim przypadku nie mam owy o okresowych i stacjonarnych falach. Mielibyśmy co najwyżej chaotyczne fluktuacje.
  • Co mamy? Czy WMAP zaobserwował okresowe fluktuacje? Nie!
  • A fluktuacje chaotyczne? Tak!
  • A zatem, elementy Wszechświata są istotnie rozłączone, a prędkość propagacji fal gęstości jest zbyt mała, aby dopuścić od powstania dobrze widocznych globalnych fal stojących.
  • Czym są w sensie fizycznym chaotyczne fale? Są falami gęstości zjonizowanego gazu (fale akustyczne).
  • A zatem: należy przyporządkować tym falom fale indeksu refrakcji.
  • Cud! Mamy taki model fizyczny na niebie: mgławicę Krab. Ponieważ model taki odpowiada małemu bąblowi, odnajdujemy w nim również fale stojące, oraz fale indeksu refrakcji, rozchodzące się po mgławicy.
  • Ów gradient indeksu refrakcji indukuje zatem poważne efekty refrakcyjne. Efekty te będą pamiętane przez CMB.
  • Takie efekty refrakcyjne powodowałyby efekt soczewki o ogromnym powiększeniu. Wariacje CMB byłyby optycznie wzmocnione. Tym samym konieczne jest zredukowanie powiększenia, aby wziąć pod uwagę czynnik wybrzuszenia, na razie nieustalony (108 jak w mgławicy Kraba?).
  • Jeżeli występuje efekt refrakcji, to CMB powinno wykazywać polaryzację odpowiednią do obserwowanych fluktuacji. To właśnie pokazują obserwacje (Uniwersytet w Chicago).

Powyższe niefrasobliwe doświadczenie dobiegło końca 16 marca 2006 roku, wraz z upublicznieniem mapy polaryzacji wielkoskalowego CMB. Przywróciło nas to do fizycznej realności. ☻

Źródło: NASA/WMAP

W wielkiej skali, polaryzacja CMB zdaje się wyśrodkowywać na naszej galaktyce. Wyraźnie okazuje linie pola magnetycznego Drogi Mlecznej.

Cokolwiek mówią inni ludzie, polaryzacja ta nie wymaga do wyjaśnienia ciemnej materii. CMB jest zjawiskiem związanym z naszą galaktyką, a ogólnie ze wszystkimi galaktykami. Jest to zjawisko całkowicie lokalne.

  1. Bibliografia WMAP Science Team Publications.
  2. Polaryzacja pierwszego planu.
  3. Analiza polaryzacji.

Wnioski:

  1. Nie ma związku przyczynowego pomiędzy fluktuacjami CMB a formowaniem się galaktyk, czy to w modelu standardowym czy jakimkolwiek innym.
  2. Przywoływanie hipotetycznej ciemnej materii zaprzecza samemu sobie.
  3. Potrzebny jest nowy model formowania się galaktyk.
  4. W CMB nie ma nic z pierwotnego światła.

CMB widziane przez Planck

Półsferyczna asymetria i zimna plama w CMB.

17 i 18 października 2013 roku ESA opublikowała w Internecie następujące dokumenty:

  1. Półkulowa asymetria i zimna plama w CMB.
  2. Portret kosmosu jako młodego Wszechświata. Radzimy przeczytać finalny komentarz. Ciekawi nas, jakie jeszcze epicykle będą potrzebne do uratowania standardowego modelu kosmologicznego.

Dokumenty do konsultacji

  1. A finite dodecahedral Universe. (Jean-Pierre Luminet)
  2. Vibrations of the Cosmic Drumhead. (Jean-Pierre Luminet).
  3. Giant galaxies of 1000 billion sun masses a billion years after Big Bang (z > 4) !
  4. Sphere_a_gradient_indice.pdf (French)
  5. Trylogia Kraba (patrz wyżej)
  6. Observational Cosmology: caveats and open questions in the standard model (Martín López-Corredoira - 06/01/2006)
  7. Is the low-ℓ microwave background cosmic??
  8. On the absence of gravitational lensing of the CMB
  9. New Nine Year Results on the Oldest Light in the Universe
  10. Beam profile sensitivity of the WMAP CMB power spectrum (U. Sawangwit & T. Shanks - Durham University, UK)
  11. A Cold Cosmic Mystery Solved. (Institute for Astronomy. University of Hawaii. Szapudi et al)

Wnioski: Wielki Wybuch jest zepsuty. ☻


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: The Co(s)mic Microwave Background:

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

sobota, 23 kwietnia 2016

Dziwadło, kość w poprzeczce!

NGC 1512. Źródła: HST, NASA, ESA i D. Maoz (Tel-Aviv University and Columbia University).

Powyższa fotografia galaktyki mocno przypomina ESO 269-57. Tak długo, jak na nią patrzyłem, nie tylko miałem wrażenie dejavu, ale również czułem duże podniecenie. Zdjęcie jest niekompletną mozaiką, ale jego jakość jest niezwykła. Jądro jest wyjątkowo nieprześwietlone a rozdzielczość jest doskonała.

Centrum NGC 1512.

Komentarz z HST:

Nalerzący do NASA Kosmiczny Teleskop Hubble'a i jego aparat szerokiego widoku oraz Kamera Planetarna 2 zrobiły to szerokokątne zdjęcie pobliskiej galaktyki NGC 1512. Delikatna poprzeczka z materiału dającego się ledwo zauważyć, przecina galaktykę w poziomie. Poprzeczka zasila w gaz jądro galaktyki, pobudzając powstawanie gwiazd w pierścieniu. Niebieskie gwiazdy na obrzeżu galaktyki tworzą wielkie ramiona spiralne.

Komentarz z HST nie jest zbytnio zadowalający. Pozostawia mnie zmieszanego. Galaktyka ta zawiera coś dziwnego, co wprawne oko od razu zauważa. Jest to spirala, jak i nie jest. Jest to spirala z poprzeczką, ale i nie jest. Poprzeczka jest rozmyta. Jądro jest spiralne, ale jest zupełnie oddzielone od wielkiej zewnętrznej spirali. Całą ją otacza jasna, okrągła korona. Można przypuszczać, i będzie się mieć rację, myśląc, że mała galaktyka przeszła przez większą, a to, co obserwujemy, jest wynikiem kolizji. Ale czy jest to lepszy scenariusz, niż ten, którym uraczyło nas HST? Ta właśnie wątpliwość mnie nurtuje. Konieczne było odnalezienie tego, co sprowokowało mnie do postawienia problemu. Poddałem więc zdjęcie obróbce cyfrowej, jak to robiłem z innymi.

Obraz przetworzony cyfrowo.

Teraz widok jest wyraźniejszy. Poprzeczka może być, jak w przypadku ESO 269-57, materią wyrzuconą z jądra. A jądro to ma kształt spirali. Na widocznych krańcach poprzeczki, materia rozdziela się w kędziory, formując zewnętrzną koronę galaktyki. Są one miejscem intensywnego powstawania gwiazd. Obserwacja ta uderza w mechanizm formowania się ramion i poprzeczki w galaktykach (grawitacyjne fale rezonansowe). Może to również podważać teorię ewolucji galaktyk, zasugerowaną przez diagram Hubble'a. Wciąż [do wyjaśnienia/wyjaśniony?] jest mechanizm centralnej spirali oraz symetryczny wyrzut materii, pozwalający na powstanie poprzeczki i zewnętrznej korony. Oraz skąd się bierze wyrzucona materia.

Przetworzony cyfrowo obraz w wysokiej rozdzielczości (507 KB).

Klasyfikacja galaktyk według Hubble'a.

Hipotezy o formowaniu i ewolucji [galaktyk]

Przeanalizujmy tą galaktykę, zaczynając od jądra NGC 1512. Następnie przechodźmy na zewnątrz, w miarę oddalania.

Efekt QSM

Jądro

Biorąc model M87, zakładamy, że mamy tutaj do czynienia z dwiema czarnymi dziurami, T1 i T2, oraz że działa tu mechanizm wyrzutu (dżet), indukowany przez interakcje grawitacyjno-magnetyczne oraz torus plazmowy, jednak te wyrzuty są niewystarczające, aby zabronić przechwytywania T1 przez dżet materii z T0. Trajektorie obu czarnych dziur podlegają prawom Keplera. Są zatem elipsami. Kiedy T0 i T1 są najbliżej, wielkość i prędkość wyrzutu osiąga maksimum (nazwijmy ten efekt krótko QSM). Dzieje się to na przeciwnych punktach elips, wyśrodkowanych na ich środku masy.

Efekt QSM (bez rotacji peryhelium)

wewnętrzna spirala

  1. Z powodu dualnej rotacji T0 i T0, oba dżety przybrałyby nieuchronnie, w miarę oddalania się, kształt spirali. Wygenerowałoby to dwie symetryczne fale masy. Ponieważ QSM zawsze ma miejsce w tym samym miejscu, globalny wyrzut materii nie jest jednorodny.
  2. Wyrzucona materia jest pomału spowalniana przez lepkość [ośrodka]. Po każdej połowie obrotu, fala masy, powiązana z ramieniem spiralnym, zderza się z poprzednio wyrzuconą masą. To formuje wewnętrzny pierścień. Ze względu na odległość i przerwę czasową w rozszerzaniu się masy, istnieje opóźnienie czasowo-przestrzenne pomiędzy osiami spiral, osią QSM oraz osiami poprzeczek, co pociąga za sobą przesunięcie geometryczne (w szczególności obroty i względne osie projekcji).
  3. Jeżeli oś elipsy podlega bardzo powolnemu obrotowi (wariacja peryhelium), to strefa QSM również powoli się przesuwa. Ma to ważne konsekwencje dla wewnętrznego pierścienia i poprzeczki (pogrubianie i powolny obrót).

Powstawanie gwiazd

Wnętrze pierścienia posiada nadmiar masy w miejscu obecności QSM. Tam również obserwujemy większą część narodzin gwiazd. Tam również rodzi się poprzeczka. Można jednak założyć, że skoro gwiazdy wykazują taki wybuch, oraz wydają się być młode, to dzieje się tak dzięki młodej masie, dostarczanej przez zwinięty centralny dżet. Widoczny wiek i obfitość gwiazd byłaby więc myląca, gdyż dostarczana masa to głównie wodór, co zaburzałoby metaliczność (za mało metali).

Narodziny i ewolucja poprzeczki

Wewnętrzny pierścień zachowuje się jak rezerwuar materii, który pod wpływem działania z dżetu wewnątrz spirali, jest przepełniony. Dzieje się to tam, gdzie różnica ciśnień jest największa, a zatem ponad QSM. Tak powstaje poprzeczka. A ta przesuwa się powoli wraz z przesuwaniem się QSM (z powodu rotacji peryhelium dużej osi rotacji czarnych dziur). Zatem poprzeczka jest sumą kolejnych radialnych wyrzutów.

Pierścień zewnętrzny i proces powstawania zewnętrznych gwiazd

Masa wyrzucona w poprzeczce, tak jak w przypadku wewnętrznej spirali, zderza się z poprzednio wyrzuconą materią. Układa się ona w zewnętrzny pierścień, oraz formuje tam, na skutek efektu fali uderzeniowej, nowe gwiazdy. Pierścień wzmacnia się z czasem i formuje ogromne ramiona galaktyczne. Nowo powstałe gwiazdy musza być również zanieczyszczone metalami z gazu przybyłego w poprzeczce. Nie powinno być zaskoczeniem, że gaz jest zanieczyszczony materią bogatą w ciężkie pierwiastki pochodzące z wewnętrznego pierścienia. Tu również widoczny wiek gwiazd może być mylący (zbyt dużo metali).

Jądro M87

Powyższa grafika ukazuje nam akrecję materii w dysk, względem osi biegunowej, ku czarnej dziurze, lecz pewna ilość materii jest też wyrzucana na zewnątrz w płaszczyźnie równikowej, ku jądru, oraz w płaszczyźnie torusa, formującego potem dżet. To mocno wskazuje na proces recyklingu materii.

Wnioski

  1. Struktura galaktyk nie zależy od ich wieku.
  2. Struktura galaktyk zależ głównie od oddziaływania pomiędzy czarnymi dziurami w ich jądrach. Zależy również od sposobu wyrzucania materii na zewnątrz i efektywności oporu w otaczającej przestrzeni.
  3. Pomiary wieku gwiazd w galaktykach mogą być zupełnie zaburzone przez wpływ materiału z jadra tych galaktyk. Zatem spektrogramy nie są więc decydujące i wymagają uwzględniania poprawek. Jest to szczególnie istotne, gdy galaktyka jest odległa, gdyż w takim przypadku można dokonać tylko uśrednionego pomiaru w jaśniejszych obszarach, głównie w jądrze, bogatego głównie w pierwotne pierwiastki, jak wspomniano poprzednio!
  4. Jądro M87 pokazuje nam, jak materia jest recyklingowana w galaktykach. Prowadzi nas to ku ewolucyjnemu, ogólnemu modelowi galaktyk: modelowi systemowemu.
  5. Galaktyki w ogóle nie mają wieku, gdyż ciągle recyklingują swoją masę.
  6. Należy więc rozważyć nukleosyntezę, dotąd uważaną za pierwotną, jako w istocie ciągłą.
  7. Gdyby wiec obserwacje te potwierdzono innymi metodami, wówczas pojęcie Wielkiego Wybuchu zostałoby poważnie zakwestionowane.
  8. Odnotujmy, że poddawałoby to w wątpliwość również Półstabilny Wszechświat zaproponowany przez Freda Hoyla, Narlikara i Burbidge'a. Model ten wprowadza sporadyczną kreację materii z niczego, co czyni go tak samo podejrzanym, jak Wielki Wybuch.

Dokumenty

Des galaxies géantes de 1000 milliards de masses solaires un milliard d’années après le Big Bang (z > 4) (Źródło: Institut d'Astrophysique de Paris - marzec, 2004). Potwierdzenie problemów z formowaniem galaktyk.


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: Odd, a Snag in the Bar

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

wtorek, 24 lutego 2015

Rzeczy, które są niemożliwe

Źródła: Na górze z lewej: Mel Acheson, VEMASAT. Na górze z prawej: NOAA Photo Library, NOAA Central Library; OAR/ERL/National Severe Storms Laboratory (NSSL). Na dole z lewej: J. Clarke (Boston U. ) & Z. Levay (STScI ), ESA, NASA. Na dole pośrodku: F. N. Owen ( NRAO ) et al., VLA, NRAO, AUI. Na dole z prawej: B. Balick ( U. Washington ) et al., WFPC2, HST, NASA.

19 kwietnia 2005

Założenia teoretyczne zawsze były częścią procesu naukowego. Mówią one, co jest w założeniu niemożliwe. Ale nowe odkrycia często zaskakują nas możliwościami, które wymagają nowych założeń.

Obrazek powyżej zawiera kilka rzeczy, które są niemożliwe według popularnych założeń, które utrzymywały się przez większość XX wieku.

Na górze z lewej: Wyładowanie elektryczne w laboratorium, tworzy krater, posiadający wszystkie anomalie rzekomych kraterów impaktowych na innych planetach i księżycach.

Na górze z prawej: znana wszystkim błyskawica w czasie burzy, jest łukiem elektrycznym, łączącym dwie komórki przeciwnie naładowanej plazmy, które, zgodnie z obliczeniami, nie mogły powstać na skutek wiatru.

Na dole z lewej: Zorza na Saturnie, będąca elektrycznym wyładowaniem żarzeniowym, zasilana jest prądami w jego magnetosferze.

Na dole pośrodku: Dżet aktywnej galaktyki M87, złożony jest z gorącej plazmy, zwężonej do włókna przez siły elektromagnetyczne prądu elektrycznego, płynącego wzdłuż jego osi.

Na dole z prawej: Mgławice planetarne są wyładowaniami żarzeniowymi, zasilanymi galaktycznymi prądami elektrycznymi, gwiazdowej wielkości odpowiednikami laboratoryjnych tub wyładowaniowych.

Mając w pamięci te niemożliwości, proponujemy dla osób śledzących od dłuższego czasu debatę naukową na temat natury i pochodzenia Wszechświata. Gra toczy się między standardową kosmologią, a nową szkołą kosmologii plazmowej.

I

Nie można osiągnąć separacji masy w kosmosie. Co za tym idzie, Wielki Wybuch jest niemożliwy.

Z klasycznego punktu widzenia, grawitacja jest siłą całkowicie przyciągającą, wynikającą z własności masy, która jest częścią materii. Gdy ilość materii w dowolnej objętości przekroczy punkt krytyczny, w którym siły grawitacji stają się większe od dowolnej siły powstrzymującej, materia zapadnie się i powstanie czarna dziura.

Z perspektywy relatywistycznej, krzywizna czasoprzestrzenna wokół materii, a więc jej jednostek, ma tendencje do poruszania się ku centrum. Kiedy ilość materii w dowolnej objętości przekroczy próg krytyczny, za którym krzywizna czasoprzestrzeni jest większa niż jakiekolwiek rozszerzające właściwości, materia zapada się i powstaje czarna dziura.

Ponieważ teoria Wielkiego Wybuchu zakłada, że cała materia pochodzi z pradziadka wszystkich czarnych dziur, to aby ją stamtąd wyciągnąć i rozdzielić na odseparowane części, potrzeba więcej energii, niż istnieje we Wszechświecie. Wszechświat, jaki obserwujemy, nie może tak na prawdę istnieć.

Ale pojawia się argument teoria nie zaczyna się od czarnej dziury. Zaczyna się od obserwacji, że materia jest już rozproszona, a obliczenia prowadzą do początkowej czarnej dziury. Nie wiemy, co wysadziło czarną dziurę, widzimy jedynie rezultaty.

II

Nie można osiągnąć separacji ładunków w przestrzeni. Zatem Elektryczny Wszechświat jest niemożliwy.

Siła przyciągająca pomiędzy ładunkami elektronu i protonu jest 39 rzędów wielkości większa od grawitacji pomiędzy nimi. Aby oddzielić atomy od jąder atomów w łyżce soli, potrzeba większej energii, niż zawiera jej Wszechświat. elektron i jon w przestrzeni, gdzie nie ma nic poza próżnią, będą szukać siebie, aby jak najszybciej zneutralizować własne pole elektryczne. Efekty elektryczne w przestrzeni kosmicznej tak na prawdę nie mogą istnieć.

Ale pojawia się argument teorie o plazmowym Wszechświecie nie zaczynają się od neutralnej materii. Zaczynają się od obserwacji, że ładunki są już rozdzielone. Wszystkie zjawiska, jakie widzimy, są widoczne, ponieważ promieniują one energią, uwalnianą podczas rekombinowania ładunków. Obserwujemy, że podlegają one prawom obwodów elektrycznych w plazmie: formują włókna, komórki i warstwy podwójne; ewolucja przez charakterystyczną sekwencję niestabilności, gdy ładunki elektryczne próbują uzyskać równowagę; oddziaływanie wielkoskalowych obwodów do obwodów mniejszej skali. Nie wiemy, skąd największy obwód bierze swoją moc; nie wiemy, dlaczego 99% Wszechświata składa się z rozdzielonych ładunków. Widzimy jedynie rezultaty.

Jaki jest morał z ej gry? Ano taki, że to, co tak na prawdę mamy, to wyjaśnienia bez założeń.


Kontrybutorzy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Przetłumaczono z http://www.thunderbolts.info/tpod/2005/arch05/050419impossible.htm

czwartek, 6 lutego 2014

Kwazar na tle galaktyki


Źródło: Jane C. Charlton (Penn State) et al., HST, ESA, NASA

1 października 2004

3 października 2003 - dowiedziono błędności Wielkiego Wybuchu. Ponownie. A oto i dowód (zdjęcie powyżej). Galaktyka NGC 7319 ma określenie Seyfert 2, co oznacza, że jest osłonięta przez tak ciężkie obłoki pyłu, że tłumią one większość jej światła z aktywnego jądra, definiującego zwykłą galaktykę Seyfert. Galaktyka ta posiada przesunięcie ku czerwieni równe 0,0225. Mała, biała plamka jest kwazarem, usytuowanym bądź przed chmurą zakrywającą galaktykę, bądź tkwiącym w wyższych warstwach pyłu. Redszift kwazara wynosi 2,114.

Dlaczego dowodzi to błędności Wielkiego Wybuchu? Jednym z dwóch filarów tej teorii jest to, że przesunięcie ku czerwieni jest proporcjonalne do odległości. Oznacza to, że im większy redszift ma dany obiekt, tym dalej się znajduje. Drugi filar polega na tym, że redszift jest również miarą prędkości. Ponownie, im większy redszift, tym większa prędkość oddalania się. Połączenie tych dwóch filarów daje rozszerzający się Wszechświat, który można prześledzić wstecz do Wielkiego Wybuchu.

Pasquale Galianni, Margaret Burbidge, Halton Arp, V. Junkkarinen, Geoffrey Burbidge i Stefano Zibetti, astronomowie, którzy napisali publikację opisującą to odkrycie, studiowali również chmury gazu otaczające kwazara. Istnieje tam jasny, trójkątny dżet (patrz na wstawkę powyżej), którego gruby koniec tkwi w jądrze galaktyki, a cienki wskazuje na kwazar. Obserwacje radiowe, rentgenowskie i spektralne pokazują, że obszar ten jest zaburzony. Gazy w tym miejscu podlegają większym turbulencjom, niż w innych regionach galaktyki. Sugeruje to, że coś dużego i potężnego przeszło tamtędy, poruszając się od jądra galaktyki. Poza dżetem, region galaktyki w pobliżu kwazara żarzy się od nadmiaru niskiej gęstości linii emisyjnych zjonizowanego gazu. Ale nie ma tam nic, co mogłoby je pobudzać do świecenia, za wyjątkiem "niemożliwego" kwazara.

Nie jest to pierwszy definitywny dowód przeciwko zasadzie redszift = odległość, aczkolwiek jest to chyba najlepszy jak do tej pory. Halton Arp zbierał dowody dyskredytujące redszift od późnych lat 60-tych. Jego najnowsza taktyka polega na spojrzeniu na obiekty zwane ULX-ami (kwazar powyżej jest jednym z nich). ULX oznacza ultra jasne źródło promieni rentgena, które mają niską koncentrację tychże promieni wewnątrz, lub blisko galaktyki aktywnej. Koncentracja promieni rentgena silniejsza, niż w jakimkolwiek znanym obiekcie astronomicznym, nawet w supernowej. Przez ostatnie dwa lata Arp pokazał, że co najmniej 20 takich obiektów to kwazary, o przesunięciu ku czerwieni znacznie większym, niż powiązane z nimi galaktyki. Przykład powyżej to najbliższa siebie para spośród tych 20-stu.

Nawiązując do nowych obserwacji, jeden z kosmologów powiedział: "Jeśli astronomia jest nauką, ta publikacja oznaczałaby koniec wielkiego wybuchu." Zamiast tego, publikacja ta została ledwie odnotowana, gdy zaprezentowano ją na spotkaniu American Astronomical Society w styczniu 2004. Gdy zgłoszono ją do pisma astronomicznego, komitet przeglądający zalecił jej gruntowne przeedytowanie. Siedzi teraz z redaktorem, czekając na pozwolenie na publikację. I czeka. I czeka.

Czas, aby zasiedziali astronomowie (w każdym wieku) spakowali swoje założenia co do Wielkiego Wybuchu i poszli na emeryturę. Nadszedł czas dla pionierów, aby odkryć nowe powiązania pomiędzy galaktykami a kwazarami. To oznacza cały nowy Wszechświat do odkrywania (...). Kształt, rozmiar i wiek Wszechświata musi być odkryty na nowo. Nowe obserwacje dostarczają wskazówek o tym, jak rodzą się galaktyki, jak rosną, a nawet jak umierają. To wielka okazja dla tych, którzy traktują astronomię jak przygodę odkrywania, niż jako wyścig do koryta.

(...)

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Redaktorzy pomocniczy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, Walter Radtke, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2004/arch/041001quasar-galaxy.htm

Palce Boga


Źródło: (góra) Halton Arp, (dół) AAO newsletter, Aug 1996

18 października 2004

Teoria Wielkiego Wybuchu określa rozmiar, kształt i wiek Wszechświata (zgodnie z ostatnimi danymi z satelitów, jest on sferą o średnicy 78 miliardów lat świetlnych a jego wiek wynosi 13,7 miliarda lat). Ponieważ astronomowie wierzą, że przesunięcie ku czerwieni jest miarą odległości, większość odległości milionów galaktyk, kwazarów oraz rozbłysków gamma zostało zniekształconych. Odmienna interpretacja przesunięcia ku czerwieni oznacza zupełnie inny Wszechświat. Badania Haltona Arpa pokazały, że redszift nie może być miarą odległości. Mapki powyżej pokazują porównują gromadę galaktyk we Wszechświecie obserwowanym przez Arpa z układem w teoretycznym Wszechświecie Wielkiego Wybuchu.

Te trzy diagramy nazywane są "mapkami ciasta", ponieważ z powodu ich podobieństwa do kawałka ciasta. Nasza pozycja (Ziemia) znajduje się we wszystkich przypadkach w dolnym punkcie. Odległość (od Ziemi) mierzona jest wzdłuż prostych krawędzi. Na górnym obrazku po lewej widzimy, jak grupa galaktyk wyglądałaby we Wszechświecie Arpa, bez perspektywy Wielkiego Wybuchu. Jest to rodzina galaktyk, kwazarów i chmur gazu o różnym redszifcie (na górnym diagramie, duże kropki mają mały redszift, średnie mają średni, a małe duży). W środku znajduje się dominująca galaktyka - z reguły największa, oraz posiadająca najmniejszy redszift. Galaktyka centralna otoczona jest przez obiekty o niskim i średnim redszifcie, a idąc ku brzegom zgrupowania, znajdujemy galaktyki o największym redszifcie, a także regiony HII, obiekty BL Lac oraz kwazary.

Rysunek po prawej pokazuje, co się stanie, jeżeli tą samą gromadę spróbujemy potraktować interpretacją redsziftu jako miarą odległości. Gromada stanie się zniekształcona. Sfera stanie się rozciągniętym bąblem. Środkowa galaktyka zostanie umieszczona przed nim, następne będzie szpikulec obiektów o średnim redszifcie, a na końcu bąbel i obiekty o dużym redszifcie.

Wykazuje to każda gromada na niebie, jak boskie palce wskazujące na Ziemię z każdego kierunku. Ostatni obrazek jest wycinkiem nieba szerokości 90 stopni, pokazującym wszystkie galaktyki umiejscowione zgodnie zgodnie z ich przesunięciem ku czerwieni. Jasno widać zniekształcenia "Bożych Palców", z których każdy reprezentuje grupę galaktyk (bąble i obszary pustki nie są tak oczywiste, ponieważ mapa urywa się przed osiągnięciem obiektów o dużym redszifcie). Wszystkie wskazują w kierunku Ziemi.

Bez zniekształcenia wywołanego zrównaniem redsziftu z odległością, ujawnia się nowy obraz gromad galaktyk, a także samego Wszechświata. Wiek Wszechświata pozostaje nieznany, ponieważ nie mamy stałej ekspansji, dzięki której można by prześledzić czas do wybuchu. Rozmiar również nie jest znany. Większość kwazarów oraz niektóre galaktyki są znacznie bliżej, niż myślano, gdyż ich położenie zostało zniekształcone przez Palce Boga. Nie wiemy jednak, jak daleko Wszechświat się rozciąga poza granicą zasięgu naszych teleskopów. Zostaliśmy przeniesieni z tego, co zwane jest "końcem nauki", gdzie wszystko zostało odkryte, do "początku nowego Wszechświata", gdzie niemal wszystko jest niezbadanym terenem. Cóż za niezwykła perspektywa dla nauki w XXI wieku.

Zobacz też: Kwazar na tle galaktyki

(...)

Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Menadżer: Amy Acheson

Redaktorzy pomocniczy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, Walter Radtke, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/tpod/2004/arch/041018fingers-god.htm