Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niestabilność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niestabilność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2018

Niestabilności plazmy

Nieliniowa ewolucja niestabilności diokotronowej. Uznanie praw: J. Pétri, Observatoire Astronomique de Strasbourg

17 lipca 2018

Plazma nie stosuje się do praw energii kinetycznej.

Plazma wykazała prążki i warstwy podwójne, rozmieszczenie elektronów było niemakswellowskie, są tam wszelkie rodzaje oscylacji i niestabilności. W skrócie, było to pole nie pasujące w ogóle do eleganckich, matematycznych teorii.

– Hannes Alfvén

Niestabilności plazmy nie są zbyt znane szerokiej publiczności ani astronomom. Odnoszą się do zaburzeń i zachodzą, gdy plazma jest generowana lub ściskana. Są często mylone ze zjawiskami zachodzącymi w płynach: np niestabilności Kelvina-Helmoltza czy niestabilności Rayleigh'a-Taylora.

Ponieważ plazma jest zwyczajną materią z niewielką ilością zjonizowanych cząstek, nie stosuje się do samych tylko zasad energii kinetycznej. Silnie podlega za to elektromagnetyzmowi. Nie podlega innym siłom, w tym grawitacji, z wyjątkiem peryferii. W plazmie obserwuje się szereg niestabilności: diokotronowe, węzełkowe, krawędziowa (która uniemożliwia kontrolę nad reaktorami fuzyjnymi), kiełbaskowe (zaburzenia w przepływie), reakcyjne etc.

Główną zasadą teorii Elektrycznego Wszechświata jest to, że plazma (głównie jony wodoru i helu) tworzy 99,99% Wszechświata. Pioruny, zorze, wiatr słoneczny, ośrodek międzygwiezdny, gwiazdy i galaktyki: wszystko to jest w stanie plazmy. Ponieważ elektromagnetyzm dominuje, to, co obserwujemy w kosmosie, przedstawia siły elektryczne, działające na materię, nie ważne, jak rozrzedzoną.

Ogniwo woltowe Alessandro Giuseppe Antonio Anastasio Volty, jedna z najwcześniejszych baterii, w 1820 roku otwarło oczy Hansa Christiana Ørsteda. Ørsted zidentyfikował związek pomiędzy elektrycznością i magnetyzmem.

Aparat Volty składał się z naprzemiennie ułożonych dysków z miedzi, cynku i kartonu impregnowanego solanką. Do spodu i wierzchu baterii przyłączył przewodzące przewody. Po zamknięciu obwodu, przez ogniwo płynął ładunek elektryczny. Ørsted odnotował, że w pobliżu ogniwa Volty igła kompasu się odchylała. Jego obserwacje doprowadziły André-Marie Ampèra do matematycznej analizy efekty elektromagnetycznego.

Potem, duński naukowiec Hendrik Lorentz zauważył, że prędkość i ładunek cząstki, tak samo jak pole magnetyczne, wpływają na tor ruchu cząstki. Kiedy elektryczność płynie w polu magnetycznym, na ładunki działa siła, powodując moment obrotowy. Siła ta, prostopadła do ruchu cząstki i pola magnetycznego, nazywana jest siłą Lorentza.

Zachowanie się plazmy powinno mieć pierwszeństwo w wyjaśnianiu zjawisk naturalnych. Na przykład, formacje sześciokątne obserwuje się w huraganach, kraterach, biegunach Saturna i spiralach galaktyk. Leksykon astronomiczny nie wyjaśnia zagiętych, przeplatających się ramion tego, co powinno być gładką galaktyką spiralną, ani też kraterów impaktowych o stromych ścianach i wierzchołkach pod kątem 120 stopni.

Większość fizyków ma małą wprawę w teorii elektryczności i żadną w teorii plazmy. Mają o wiele za dużo do roboty poza tematami, które uważają za nieistotne. Grawitacja jest uważana za podstawę naukowej myśli o kosmosie, więc formuły elektromagnetyzmu nie są uwzględniane.

Niestabilność diokotronowa całkiem nieźle tłumaczy sześciokąt Saturna. Teoria Elektrycznego Wszechświata postrzega również galaktyki jako skutek oddziaływań elektromagnetycznych. Włókna prądów Birkelanda przewodzą elektryczność na kosmiczne odległości, owijając się wokół siebie, dopóki nie ścisną plazmy w dyskretne formacje. Typowa galaktyka spiralna z poprzeczką składa się z dwóch lub więcej takich skrętek międzygalaktycznych włókien.

Niestabilności diokotronowe w prądach Birkelanda są odpowiedzialne za sześciokątne kształty w galaktykach i huraganach – prowadząc do elektrycznej teorii pogody. Ponieważ siły elektryczne są kwintyliony razy silniejsze od grawitacji, biorąc pod uwagę plazmę, znika wiele tajemnic.

Stephen Smith


Przetłumaczono z: Plasma Instabilities

Tłumaczył Łukasz Buczyński

niedziela, 26 czerwca 2016

Anthony Peratt, część 3 - człowiek-patyk na kamieniu

Fizyk plazmowy Anthony Peratt spotyka Elektryczny Wszechświat

Część 3: człowiek-patyk na kamieniu

Dowody, gromadzone z całego świata, obficie wykazały, że intensywna aktywność elektryczna ponad ziemskimi obserwatorami stała się tematem zbiorowych dążeń do zapisania tych zjawisk na kamieniu. Szczególnie nieodpartym przykładem jest motyw formy naskalnej nazwany człowiek-patyk.

Na ilustracji powyżej, dobrze udokumentowana forma wyładowania elektrycznego z laboratorium (dwie grafiki z lewej u góry) porównano z uderzająco podobnymi rytami naskalnymi z różnych miejsc świata.

Ryty człowieka patyka powyżej pochodzą z pracy Anthony Peratta z 2003 w Transactions on Plasma Science Instytutu Inżynierii Elektrycznej i Elektronicznej (ang. IEEE). Peratt bez ogródek wyraził swoje wnioski: Są to reprodukcje zjawisk plazmowych w kosmosie.

Oczywiście większość autorytetów w dziedzinie sztuki naskalnej, szczególnie tymi zainteresowanymi źródłami wśród pierwotnych Amerykanów, argumentuje, że obecne niebieskie zjawiska odzwierciedlają jedynie rysunki Słońca, Księżyca i gwiazd. Niezależnie, większość badaczy twierdzi, że globalny wzór nie istnieje. Mówią nam raczej, że antyczni artyści uwieczniali na kamieniach subiektywne projekcje otrzymywane podczas szamańskich transów. Badania Peratta mówią coś przeciwnego – najbardziej fundamentalne wzory sztuki naskalnej występują globalnie. Poprzez ogromną pracę, najwyraźniej zabierającą czasami, według Peratta, całe życie, artyści rzeźbili na kamieniu widziane przez siebie wyładowania elektryczne na niebie.

Człowiek patyk na Hawaii

Konfiguracja człowieka-patyka pojawia się wtedy, gdy dysk, lub torus wokół liniowej kolumny wyładowania zniekształca się pd wpływem pola magnetycznego, indukowanego silnym prądem elektrycznym. Z punktu widzenia obserwatora, krawędzie górnego dysku mogą się wznosić, wyglądając jak ramiona, a krawędzie dolnego torusa – opadać, wyglądając jak nogi. Kryjący się za tym kształt klepsydry, w wieloma subtelnościami w wariacjach, nie tylko występuje na całym świecie, ale jest również jedną z najbardziej fundamentalnych form, występujących w wysokoenergetycznych wyładowaniach elektrycznych w laboratorium.

Aby w pełni zobaczyć ewolucję wyładowania elektrycznego, należy sobie wyobrazić trójwymiarowo pierwsze dwie grafiki. Ilustracje te przedstawiają strukturę półprzezroczystego wyładowania plazmy, którego reprezentacja w trójwymiarze nie jest bezpośrednio przeniesiona na kamień. Kluczowe jest to, że obracanie struktury wzdłuż jej osi nie zmieni dla obserwatora jej podstawowej formy.

Nasze uproszczenie dynamicznej geometrii pokazuje niewielkie wariacje skierowanymi w górę a skierowanymi w dół komponentami, co odpowiada obserwacjom w laboratorium jak i sztuce naskalnej. Górny puchar na szampana wynika ze zniekształcenia krawędzi dysku idących w górę. Podczas zaginania dolnego dysku, jego krzywizna przerwana jest zakończenie, co rozciąga go na zewnątrz, dają kształt spłaszczonego dzwonka.

Wszystkie przedstawione tu dzieła naskalne odpowiadają intensywnym wyładowaniom elektrycznym. W tym przypadku, wizualizacja modelowego wyładowania uwzględnia obecność dwóch symetrycznych kropek lub kółek jako ślad półprzezroczystego torusa, obserwowanego z boku. Należy jednak brać pod uwagę wiele innych szczegółów takiego wyładowania, jako, że zaginanie się krawędzi dysków może mieć nieskończenie wiele form.

Piktogram z Kayenta

Jeżeli wnioski Peratta są poprawne, to tysiące lat temu nasze niebo było pełne aktywności elektrycznej. Konsekwencje takiej możliwości wpływają bezpośrednio na zrozumienie korzeni kulturalnych świata. Co wpłynęło na zapisy zrobione przez pierwsze cywilizacje? Jakie jest powiązanie z początkami światowej mitologii, narodzinami pierwszych religii, albo masowym inwestowaniem środków w megalityczne konstrukcje?

Zarówno artyści skalni jak i kreatorzy mitów mieli w umysłach prawdziwe niebezpieczeństwo. Artyści naskalni zarejestrowali, a kreatorzy mitów zinterpretowali elektryczne zjawiska na niebie, podczas których wyładowania plazmy przechodziły przez dyskretne fazy, niektóre o niebiańskim pięknie, inne brutalne i przerażające.

Główna sprawa dotyczy powiązań pomiędzy widocznie różnymi motywami sztuki naskalnej. Na przykład, czy istnieje połączenie pomiędzy rozważanym na początku serii piktogramem z Kayenta a globalnie występującym człowiekiem-patykiem, oraz dlaczego występowanie kształt z Kayenta występuje o wiele rzadziej? Peratt uważa, że istnieje dobry powód. Piktogram z Kayenta przedstawia krytyczny moment tuż przed zapadnięciem się tej złożonej formy w prostszą formę człowieka-patyka. Promieniowanie synchrotronowe, poprzedzające tą przemianę, byłoby śmiertelne, czyniąc tą formę niemal niemożliwą do zarejestrowania, będąc na odsłoniętej przestrzeni.


Autor: David Talbott

David Talbott jest fundatorem i dyrektorem Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project). Jego książka Mit Saturna (1980) pomogła zainspirować innych, którzy obecnie dołączyli do tego wspólnego projektu. W 1996 jego praca była tematem filmu dokumentalnego Pamiętając Koniec Świata kanadyjskiego filmowca Ben Ged Low. Jest wraz z australijskim fizykiem Wallacem Thornhillem autorem dwóch książek – Pioruny Bogów i Elektryczny Wszechświat. Trzy epizody serii dokumentalnych filmów pełnometrażowych, Symbole Obcego Nieba są pomiędzy najpopularniejszymi prezentacjami kanału Projektu Pioruny na YouTube. Aktualnie publikuje serię Rozprawy na temat Obcego Nieba.

Przetłumaczono z: Anthony Peratt 3: Stickman on Stone

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

sobota, 25 czerwca 2016

Fizyk plazmowy, Anthony Peratt - część 2 - kręgosłup nieba

Fizyk plazmowy, Anthony Peratt, spotyka Elektryczny Wszechświat

David Talbott

Część 2 - kręgosłup nieba

Wydarzenia, które doprowadziły do zniszczenia kariery fizyka plazmowego, Tony'ego Peratta, mają dla nas unikalny przekaz. W ciągu całego życia, odkrywając wyzwania dla ortodoksji w nauce, nie widziałem czegoś podobnego. A widziałem wiele.

Historię tę należy opowiedzieć, gdyż jej udział w kończącej się kulminacyjnej pracy Peratta wciąż skrywa głębokie oszustwo – przykrywkę, mającą ukryć błądzenie nauki.

Krytyczna chwila nastąpiła wraz z ogłoszeniem seminarium naszej grupy w Portland, Oregon, 22-24 września 2000. Podjęliśmy decyzję o zaproszeniu wielu innowacyjnych naukowców. I to zadziałało, kulminując się w ogłoszeniu o rozszerzonym naukowym poszukiwaniu.

Seminarium - Nasz Brutalny Układ Słoneczny

Data: 22-24 września 2000

Portland, Oregon

Pilne uaktualnienie, dotyczące naszego seminarium i pewnych ekscytujących dodatków do naszej listy mówców: kosmolog plazmowy Anthony Peratt, astronom Halton Arp, astronom Tom Van Flandern i geolog Robert Schoch. Ci, oraz inni dodatkowi mówcy nadadzą naszemu spotkaniu znacznie szerszego rozgłosu, niż pierwotnie sądziliśmy.

I wtedy się zaczęło. Wpierw jeden, a potem drugi i trzeci mówca informował nas, że nie może przybyć. Z wymienionej wyżej listy zniknął tylko jeden: Tom Van Flandern. Zadzwoniłem do Toma, z którym miałem szczęście poznać się na naszej wcześniejszej konferencji w 1994. Poinformował mnie on, że mówcy, którzy zrezygnowali, wszyscy byli zastraszani przez człowieka, którego nazwiemy Trollem Rezydentem, z którego słów jasno wynikało, że osobiście gwarantuje on zniszczenie ich kariery w razie przybycia.

Tom i ja uzgodniliśmy, że niezależnie podzwonimy po wycofanych mówcach i wyjaśnimy im sytuację. Wciąż dobrze pamiętam te rozmowy i było jasne, że każda z zaproszonych osób na prawdę chciała przyjechać. Jedyną przeszkodą był głęboki niepokój wywołany groźbami Trolla Rezydenta.

Jak się okazało, nasze rozmowy były wystarczające, aby przekonać wszystkich mówców do przybycia. A wydarzenie to w niezwykły sposób okazało się dla nas punktem zwrotnym.

W poniedziałek, zaraz po seminarium, zwołaliśmy prywatne spotkanie mówców. Pomieszczenie wypełniała inspiracja i rozum czystego, otwartego przed nami potencjału. Na spotkaniu, emerytowany stronom Halton Arp, wiodący autorytet w temacie osobliwych galaktyk, jednoznacznie oznajmił mi swoje wrażenia: W Twojej prezentacji poruszyło mnie najbardziej to, że patrząc w miniony kosmos, widzimy rodzaje formacji, które opisałeś na minionej Ziemi.

Jedną z firm archetypowych, którą omawiałem, jest symbol Łańcucha Strzałek, motyw nierozerwalnie związany z innym archetypem, Drabiną do Nieba. Najpopularniejsza wersja opowieści głosi, że wielki wojownik strzelał strzałami w niebo, trafiając każdą w tył poprzedniej, tworząc drabinę lub schody do kraju bogów.

Szybko stało się dla mnie jasne, że szczeble drabiny najlepiej tłumaczą ułożone w stos torusy. Zauważyłem również, że same torusy pojawiają się poza splotem włókien, sięgając w górę wzdłuż osi, jeszcze przed podziałem na stos toroidów. Nie miałem jednak żadnego adekwatnego wytłumaczenia oczu maski u podstawy zjawiska. Na górze znajduje się kilka dzieł naskalnych z Ameryki Południowej, implikujących sekwencję ewolucji.

Wydaje się, że ta rewelacja zatrzymała Peratta w swoich torach. To jest ewolucja niestabilności plazmowej w laboratorium! zawołał. Gdy tylko dotarł do domu, poprosił mnie o przysłanie obrazów sztuki naskalnej. I tak zaczęła się seria wymian pomiędzy nami, w ramach której dawałem mu obrazy sztuki naskalnej, dotyczące ewoluujących formacji na antycznym niebie.

Ta właśnie wymiana doprowadziła bezpośrednio do historii opisanej w poprzedniej części. Z początku wysłałem Tony'emu tylko piktogram z Kayenta (z prawej u góry), i od tego momentu, jak mi powtarzał, wiedział, że jego życie się zmieniło. Nie można zaprzeczyć formacjom wyrytym w kamieniu. powiedział. dokładna odpowiedniość do ewolucji wyładowania w laboratorium była definitywna i nie dopuszczała innej interpretacji.

Peratt napisał:

Wiele petroglifów, najwyraźniej wyrytych szereg stuleci temu, ma swoje odpowiedniki w wyładowaniach lub niestabilnościach plazmy, czasem z dokładnością jeden do jednego lub co do ogólnych podstaw. Bardziej uderzające jest to, że obrazy utrwalone na skale odpowiadają tylko eksperymentom z niezwykłym zagęszczeniem energii, nie obserwuje się innych rodzajów czy morfologii. Dośrodkowy wzrost wzdłuż osi z rozwijaniem się do góry zewnętrznych krawędzi rzeźbionej linii i przejściem do krawędziowych splotów, zjawisko zaobserwowane w radiografach intensywnych wyładowań elektrycznych, nie mogło być znane prehistorycznym ludziom, chyba, że widzieli to na niebie.

Wpływ ruchu Elektrycznego Wszechświata (jeszcze zanim zdobył on oficjalną nazwę) był transformujący. Peratt bardzo szybko podpisał kontrakt wspierający te działania, wszystko w celu udokumentowania światowej sztuki naskalnej i powiązania jej z intensywnymi formami plazmy, widzianymi zarówno w laboratorium, jak i na niebie.

Przez szereg lat, przy pomocy szeregu asystentów i współpracowników, Peratt, używając GPS, zapisał pole widzenia starożytnych artystów w tysiącach lokacji rysunków naskalnych. Przedstawiając te dane na komputerowej mapie topograficznej, mógł obliczyć, gdzie w ziemskiej plazmosferze (magnetosferze) występowały poszczególne formy. Prace Peratta, konsekwentnie przeglądane, były potem publikowane przez szereg lat, od 2004 do 2009, czasami przy współautorstwie naszych własnych ludzi, emerytowanego profesora inżynierii energetycznej Donalda Scotta i lingwisty Rens'a van der Sluijs'a.

Jako, że miałem wiele okazji do refleksji, zobaczyłem siebie zadziwionego intelektualnym ruchem, który eksplodował pod wpływem wkładu Peratta, licząc sobie obecnie dziesiątki tysięcy ludzi, chcących wiedzieć więcej. Często zastanawiałem się co by było, gdyby pojedynczy Inkwizytor (Troll Rezydent) odniósł sukces w zamknięciu naszego seminarium we wrześniu 2000. Herosem tej historii jest bez wątpienia nasz dobry przyjaciel i krytyk, emerytowany astronom Tom Van Flandern.


Autor: David Talbott

David Talbott jest fundatorem i dyrektorem Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project). Jego książka Mit Saturna (1980) pomogła zainspirować innych, którzy obecnie dołączyli do tego wspólnego projektu. W 1996 jego praca była tematem filmu dokumentalnego Pamiętając Koniec Świata kanadyjskiego filmowca Ben Ged Low. Jest wraz z australijskim fizykiem Wallacem Thornhillem autorem dwóch książek – Pioruny Bogów i Elektryczny Wszechświat. Trzy epizody serii dokumentalnych filmów pełnometrażowych, Symbole Obcego Nieba są pomiędzy najpopularniejszymi prezentacjami kanału Projektu Pioruny na YouTube. Aktualnie publikuje serię Rozprawy na temat Obcego Nieba.

Przetłumaczono z: Anthony Peratt Part 2: Backbone of the Sky

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

wtorek, 1 kwietnia 2014

Skalna nauka


(Z lewej) petroglif typu pipeta, wyrzeźbiony w owalu, jak znaleziony na "Skale o trzech rzeźbionych ścianach. Fontanalba, Vallée Des Merveilles, Mercantour National Park, France. © Marinus Anthony Van Der Sluijs." (Z prawej) komputerowa symulacja stosu plazmowych toroidów, zaczynających ulegać ciśnieniu toroidów sąsiadujących. © Anthony Peratt

06 marca 2014

Rzeczy mogą być wyrzeźbione w kamieniu, a wciąż pozostawać mgliste.

Petroglify przychodzą bez podpisów. Wskazówki do ich zrozumienia znacznie częściej są przegapiane, niż odnajdowane. Poszukiwania sensu w sztuce naskalnej jest przedstawiane jak każda inna gałąź archeologii.

Zdjęcie powyżej jest częścią drugiego co do wielkości w Europie repozytorium petroglifów zaraz po Valcamonica (włochy). Ulokowane w Vallée des Merveilles (południowo wschodniej Francji), zawiera około 30 000 rzeźbień, pokrywających południowe i zachodnie zbocza Mount Bégo - szczytu, którego nazwa bazuje na indoeuropejskim słowie 'god' (pol. bóg). Autorytety proponują zgrubną datę aktywności naskalnej na 3000 lat p.n.e., bazując na istniejących narzędziach kultur agrarnych, ale przyznają, że nie sposób tego zgadnąć. Górna granica, wynosząca 8000 lat p.n.e., została wyznaczona na podstawie lodu lodowcowego w okolicy.

Przytłaczająca większość petroglifów w dolinie pasuje do wzorca pałeczki lub rogu, orzących wołów lub halabardy, z symbolicznymi konotacjami, które umykają współczesnym odwiedzającym. Obrazowość zdaje się być przesiąknięta symbolizmem religijnym, ale mniej niż 1% z nich przedstawia bezdyskusyjnie tematy kosmologiczne lub mitologiczne. Konkretnie, kilka z nich zdaje się być powiązane z niestabilnościami plazmowymi, które są z kolei związane ze sztuką naskalną, którą zajmuje się Anthony Peratt - kilka spiral i koncentrycznych kół, otoczonych promieniami 'słońc', lub kół, wydłużonych ręcznych narzędzi, z węzłami na różnych dystansach i zwieńczonych ptakiem, grupa zwana schodami do raju oraz ciekawa, abstrakcyjna konfiguracja, zreprodukowana powyżej.

Opisana przez parkowe autorytety jako prostokątny obszar o zaokrąglonych przydatkach albo z zamkniętymi przydatkami. Z wyjątkiem stałego prostokąta w środku, przydatki wykazują uderzające podobieństwo do kategorii petroglifów Peratta, zwanych zdublowaną pipetą. Pasuje to do układu w sekwencji intensywnej kolumny plazmowej, ulegającej skurczowi-z, w ktorej ułożone w stos plazmoidy pojawiają się jako spłaszczone pasy z jasnymi ogniskami po obu stronach:

Tam, gdzie stos toroidów zawiera zarówno sferoidy, jak i spłaszczone toroidy, promieniowanie optyczne jest najintensywniejsze tam, gdzie plazma jest najgęstsza, np. blisko krawędzi toroidów. To prowadzi do mniej znanych, ale wciąż powszechnych petroglifów, znanych jako "pipety"... Pipety pokazują... wszystkie mają symetryczne pary "oczu". Aczkolwiek, wiele petroglifów pokazuje jedynie obrys pipety, bez zaznaczania gorących punktów czy "oczu".

Aczkolwiek całkowita liczba połączonych plazmoidów wynosi typowo 9, często w danym czasie widać tylko kilka. Czy anonimowy artysta z Mount Bégo dołączył do danych archeologicznych spektakularny obraz czterech toroidów, świadectwo niezwykłej aktywności plazmowej w atmosferze ponad nim? Prawdopodobnie, ale to stwarza pytanie, dlaczego tak niewiele sztuki naskalnej w tym miejscu przypomina podobne zjawiska.

Przypuszczalnie było to miejsce pielgrzymek, gdzie ceremonie religijne łączyły się z ryciem petroglifów. Wiele popularnych tematów mogło wynikać z tradycji, przenoszonej z pokolenia na pokolenie, podczas gdy tylko czasem włączano do nich rzadkie, okazjonalne zjawiska na niebie. W rzeczy samej nie jest wcale niemożliwym, żeby dominujące motywy "rogów" i "halabard" powstały na podobieństwo intensywnych zórz polarnych, jednak pozostaje to czystym przypuszczeniem.

Poszukiwanie inspiracji dla petroglifów pozostaje domeną skalną. Gruntowne badania topologii, orientacji oraz geograficznej i chronologicznej dystrybucji indywidualnych form może doprowadzić do przełomu w naszym rozumieniu, jednak jest przed nami sporo pracy do wykonania. Jak na razie, najbardziej rozważnym podejściem jest zabezpieczania śladów przed zniszczeniem, oszacować każdą ze stron, osadzić je w ich własnym kontekście oraz zacieśnić dopasowania do hipotetycznej aktywności plazmowej w atmosferze, w przypadku braku innego dopasowania. Nie jest to nauka rakietowa (ang. rocket) - to nauka skalna (ang. rock).

Rens Van Der Sluijs

Książka Rens Van Der Sluijs: Traditional Cosmology: The Global Mythology of Cosmic Creation and Destruction

Mitopedia: http://mythopedia.info/

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/05/rock-science-2/

środa, 12 marca 2014

Słoneczna supernowa


Obraz złożony, zrobiony przez teleskopy Herschel (czerwony) oraz Hubble (niebieski), przedstawiający mgławicę Krab. Prawa: ESA/Herschel/PACS/MESS Key Programme Supernova Remnant Team; NASA, ESA and Allison Loll/Jeff Hester (Arizona State University)

24 lutego 2014

Jak supernowe łączą się ze Słońcem?

7 czerwca 2011 doszło na Słońcu do największego wybuchu plazmy, jaki zarejestrowało Solar Dynamic Observatory (SDO). SDO wystartowało 11 lutego 2011 na orbitę geosynchroniczną, mając w planach pięcioletnią misję. Posiada możliwość obserwowania Słońca w wielu długościach fali, włączając w to daleki ultrafiolet. Wyposażone jest również w sejsmologiczną i magnetyczną aparaturę obrazującą, mogącą mapować dane pola magnetycznego.

Słoneczne pole magnetyczne jest trudne do wykrycia. Nawiązując do wypowiedzi dr Davida Longa z UCL Mullard Space Science Laboratory: ...atmosfera Słoneczna posiada pole magnetyczne około dziesięciokrotnie słabsze niż zwykły magnes sztabkowy. Aczkolwiek, kiedy dochodzi do sytuacji takiej, jak CME z czerwca 2011, astrofizycy mogą użyć zwiększonej siły pola magnetycznego do dokładniejszego mapowania procesów słonecznych.

Jak proponuje teoria Elektrycznego Wszechświata, Słońce jest dodatnią elektrodą zasilaną polami elektromagnetycznymi, które przenikają galaktykę. W najdalszym limicie wyładowania koronalnego, miliony kilometrów od powierzchni, znajduje się ujemnie naładowany region, zwany heliosferą: warstwa podwójna, która izoluje komórkę słoneczną od otaczającej ją plazmy galaktycznej. Różnica woltażu pomiędzy Słońcem a galaktyką, zachodzi w warstwie podwójnej, lub arkuszu heliopauzy. Wewnątrz heliopauzy obecne jest słabe, ale stałe pole elektryczne, skoncentrowane na Słońcu. Ponieważ pole elektryczne Słońca jest słabe, jego pole magnetyczne jest również słabe.

Na nieszczęście, NASA nie traktuje Słońca w ujęciu elektrycznym. Zamiast tego, niedawne ogłoszenie prasowe pełne jest opisów pól lub dynamiki płynów, jak gdyby Słońce było ogromną kroplą oleju, drgającą w przestrzeni. Masywne CME oraz następujący po nim elektromagnetyczny transport plazmy określono jako "krople atramentu padające na wodę" oraz "wspaniały przykład mieszanki światła i ciężkiej cieczy". Konkluzje są takie, że plazma podlega niestabilności Rayleigh'a-Tylora.

Mówi się, że mgławica Krab jest pozostałością po gwieździe, która eksplodowała w 1054 roku n.e. Ponieważ uważa się, że powstałe włókna również wykazują obecność niestabilności Rayleigh'a-Tylora, analitycy misji SDO uważają, że te dwa zjawiska są podobne. Materia bardziej gęsta, niż średnia gęstość mgławicy Krab, jest uważana za "spadającą z powrotem" w rozrzedzony gaz i pył. Jak olej spadający przez wodę, cięższy materiał rozgałęzia się.

Jak stało w wielu poprzednich artykułach z serii Zdjęcie Dnia, supernowe, mgławice i CM są zjawiskami elektrycznymi, nie podlegające samym tylko efektom kinetyczno grawitacyjnym. Plazma zachowuje się w sposób nieznany większości ludzi. Jest zupełnie różna od gazu. Ponieważ ok 90% światła emitowanego z mgławic planetarnych (jak mgławica Krab) pochodzi ze zjonizowanego tlenu, powinny być one rozpoznane jako tlenowe tuby wyładowaniowe, podobne do lamp neonowych.

CME pokazują, że wybuchy słoneczne połączone są polem magnetycznym, sięgającym tysięcy kilometrów. CME zwykle wyrzuca plazmę o masie milionów ton w Układ Słoneczny. Sygnaturą wyrzutu CME jest zwiększenie się jasności i częstotliwości zórz polarnych na Ziemi. Dzieje się tak, gdyż wyrzut składa się z naładowanych cząstek, przyciąganych przez ziemskie bieguny magnetyczne. Zauważano niektóre CME, które opuszczały Słońce z niezwykłym przyspieszeniem, zmierzono prędkości dochodzące do 70 000 km/s.

Aczkolwiek słoneczne pola elektryczne i magnetyczne są słabe, samo Słońce jest ogromne, co oznacza, że siły elektromagnetyczne mogą działać z wielkim impetem. Pole magnetyczne ściska prądy elektryczne we włókna, które owijają się wokół siebie, formując warstwy podwójne. Warstwy podwójne pojawiają się, gdy prąd porusza się przez plazmę, powodując pojawianie się niedaleko siebie regionów naładowanych przeciwnie. Pojawia się między nimi pole elektryczne, przyspieszające naładowane cząstki. Czasami, energia nagromadzona w takiej warstwie podwójnej jest katastrofalnie uwalniana w "wybuchu Langmuira". Wybuchy te są tym, co widzimy w słonecznych rozbłyskach i CME.

Być może elektryczność płynąca przez mgławicę Krab powoduje te same zjawiska, które rejestruje SDO. Zamiast nuklearnej furii, inicjującej CME oraz termonuklearnej eksplozji tworzącej mgławicę Krab, oba te ciała niebieskie powinny być rozpatrywane na gruncie fizyki plazmy.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/02/24/solar-supernova/

niedziela, 2 lutego 2014

Grawitacja jak żaba


Żaba lewitująca w polu magnetycznym o natężeniu 16 tesli. Źródło: High Field Magnet Laboratory, Radboud University, Nijmegen, Netherlands

30 stycznia 2014

Wyłącznie grawitacyjny wszechświat nie potrafi wyjaśnić pewnych rozbieżności.

Ilya Prigogine od młodego wieku był zaniepokojony, że zaakceptowana teoria fizyczna jest zbiorem jaskrawych rozbieżności z obserwacjami: determinizmem oraz symetrią względem czasu. Większość obserwacji dotyczyła przypadkowości i nieodwracalności. Nikt jeszcze nie widział "od-smażonego" jajka, czy młodniejącej staruszki.

Po latach wysiłków, Prigogine rozszerzył podstawowe prawa fizyki, aby obejmowały nieodwracalność, biorąc pod uwagę bieżące odkrycia teorii złożoności i fizyki niestabilności. Jak odniósł się w "Koniec Pewności", rezultaty umiejscawiają prawdopodobieństwo (lub bardziej poprawnie - możliwości) w samym środku fizycznych procesów. Tradycyjne formuły mechanicznego determinizmu stają się specjalnym przypadkiem izolowanych układów w równowadze.

Różnica pomiędzy izolowanymi, stabilnymi modelami, a oddziałującymi i niestabilnymi jest taka, jak pomiędzy żabą rozciętą a skaczącą. Trzpienie równowagi i skalpel redukcjonizmu opisują rozciętą żabę w detalach. Ale żaba się nie rusza.

Rozważmy teraz grawitację: F = G M*m r2 jest dobrze przypięte. Jak [ktoś] mógłby powiedzieć: "i kto by w to wątpił, skoro ty w to nie wątpisz". Ale gdy odłożymy stół sekcyjny teorii, zaczyna ona drżeć: każdy pomiar "stałej" G pokazuje inną wartość. Cóż, może ktoś uderzył w stół. Ale teraz różne sondy kosmiczne w Układzie Słonecznym wykazują anomalne spowalnianie. Żaba kopie.

Kiedy żaba wskoczy do galaktyki, dzieje się zachowuje się niespodziewanie: pływa w niej. Dziesięciolecia obserwacji prędkości i pozycji gwiazd pozwoliły skonstruować astronomom diagram rotacji galaktyk. Co zaskakujące, gwiazdy blisko krawędzi poruszały się mniej więcej tak samo szybko, jak te blisko centrum. Wszystkie gwiazdy poruszają się z mniej więcej tą samą prędkością. Widać, że F = G M*m r.

Ale nie ma obawy. Możemy żabę przywieźć z powrotem na stół, łapiąc ją w siatkę ciemnej materii. Nie ważne, że owa siatka jest cięższa od całej galaktyki, czy też czegokolwiek, co dotąd widzieliśmy. Ważnym jest, żeby odzyskać żabę - i zabić ją!

Jednak odkrycie Haltona Arpa o powiązaniu kwazarów z pobliskimi galaktykami, połączone z kwantyzacją przesunięcia ku czerwieni, grozi ucieczką żaby na dobre. Każda gromada galaktyk i kwazarów posiada własną, niewiele się różniącą stałą "kwantyzacji". W każdej gromadzie stopnie kwantyzacji są tak ostre, dyspersja tak mała, że kiedy zabrać kwantyzację, nie pozostaje prawie żaden redszift, który mógłby być rezultatem orbitowania. Arp zauważył w Kwazary, redszift i kontrowersje na stronie 114: Z pewnością grawitacja ciągle działa! Galaktyki i ich kwazary są po prostu zawieszone w kosmosie, drapiąc się w nosy przy F = 0.

Pointa - wracając do Ilya Prigogine - jest taka, że żywe systemy są dużo bardziej skomplikowane niż martwe. Każda teoria ma swoją "domenę stosowalności", jak zauważył Leon Rosenfeld. Ale granice domeny nie są prawie nigdy zbadane. Łatwiej jest podkręcić matematykę teorii, niż odkryć jej ograniczenia, oraz - ludzka natura ma skłonność do boskiego wynoszenia się - łatwiej jest założyć uniwersalną stosowalność, niż wyznaczyć jej zakres.

Ale uniwersalność jest zaledwie założeniem, stojącym przed ciężką pracą weryfikacji. Grawitacja, jaką znamy, będzie uniwersalna tylko wtedy, gdy jej powiązania będą zweryfikowane przez przestrzeń i historię. Skoro krzywe rotacji galaktyk oraz zkwantowany redszift kwestionuje łatwą przestrzenną ekstrapolację "martwej" teorii, więc dokładna, globalna struktura mitu podważy łatwą, tymczasową ekstrapolację.

Żaba pływa po nieskartografowanym oceanie, gdzie mit i przesunięcie ku czerwieni wołają: "TUTAJ SMOKI!".

Uniwersalna grawitacja zaczyna wyglądać jak martwa żaba w stawie hodowlanym.

Mel Acheson

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/30/gravitation-as-frog-2/

sobota, 11 stycznia 2014

Dorastająca galaktyka


Źródło: ESO/J. Dietrich

09 stycznia 2014

NGC 4666 jest jednym z najmłodszych nabytków gromady galaktyk Virgo. W sposób widoczny daje również początek innym galaktykom.

Galaktyka owa leży osiem stopni na południe od M49, matki gromady Virgo. Nie ustalono dotąd, czy NGC 4666 jest bezpośrednim dzieckiem M49, czy też któregoś z jej potomków. Leży ona dokładnie na linii wyrzutu, na której znajduje się też wiele innych obiektów wyrzuconych przez M49: M87 na jednym końcu i 3C273 na drugim. Obiekty te połączone są obwodem elektrycznym, którego przebieg można prześledzić dzięki ich emisjom rentgenowskim i radiowym. Z kolei linie wyrzutu z M87 i 3C273 rozszerzają drzewo rodzinne o trzecią generację, a pary kwazarów na obu końcach osi obrotu wnucząt znaczą ich narodziny (przeczytaj omówienie wyrzutów w książce Arpa Seeing Red, wydawnictwo Mikamar Publishing).

Młodzieńczy wigor NGC 4666 widoczny jest w jej kwitnących formacjach gwiazdowych. Wysoko energetyczny prąd Birkelanda, kierujący wzrostem galaktyki, podlega reostrykcjom, które formują gwiezdnych rozmiarów niestabilności, czyli gwiazdy. Masowe przepływy plazmy (zwane konwencjonalnie wiatrem gwiazdowym), ich częste erupcje w eksplodujących warstwach podwójnych i rozszerzające się pętle prądów (zwane konwencjonalnie "supernowymi") są przykładami działania galaktycznych prądów sterujących.

Nawracające wyrzucanie plazmoidu skupionej plazmy w jądrze galaktyki najprawdopodobniej wytworzyło galaktyki towarzyszące drugiej generacji, na dole po lewej, NGC 4668, oraz na górze po prawej: galaktyki te leżą na osi obrotu NGC 4666, są mniejsze oraz mają większe przesunięcie ku czerwieni. Na tej linii znajduje się również pewna ilość kwazarów, ale czekają one na identyfikację.

Prądy Birkelanda, kierujące galaktyką, ukazują się w promieniach rentgena. Pióropusze rentgenowskie (dżety) wychodzące z biegunów ukazują największe przewężenie w klepsydrowatej reostrykcji w międzygalaktycznych prądach Birkelanda. Elektryczna konfiguracja jest podobna do tej w mgławicach planetarnych. Biegunowe pióropusze prądowe oraz indukowany równikowy torus są, oczywiście, odwzorowane w mapie pola magnetycznego galaktyki.

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/09/adolescent-galaxy-2/

poniedziałek, 25 listopada 2013

Niezbędny przewodnik po elektrycznym wszechświecie - rozdział 9 - niestabilności obwodów plazmowych

9.1 Eksplodująca warstwa podwójna

Energia indukcji obwodu jest funkcją prądu i indukcyjności. Jeżeli jakikolwiek obwód indukcyjny zostanie przerwany, np. przez otwarcie przełącznika, wówczas energia indukcyjna obwodu zostanie wyzwolona w punkcie przerwania. Jest to znane zjawisko, rutynowo wykorzystywane w inżynierii elektrycznej, o czym więcej tutaj.


Wykresy eksplodującego przewodnika w różnych obwodach indukcyjnych, z raportu "Inicjacja eksplozji przez eksplodujący przewodnik", United States Naval Ordinance Laboratory, White Oak, Maryland, 15 May 1963

W obwodzie plazmowym, przerwanie prądu może nastąpić na skutek niestabilności warstwy podwójnej. Gdy coś takiego ma miejsce, wówczas cała energia obwodu uwalniana jest w warstwie podwójnej. To może spowodować jej eksplozję, co w rezultacie prowadzi do ogromnego spadku woltażu w rozszerzającej się warstwie oraz rozproszenia ogromnej ilości energii w postaci ciepła i promieniowania, będącego wynikiem oddziaływania przyspieszonych cząstek z inną materią. Może się to dziać przy stałym polu magnetycznym. Nie odgrywa ono tutaj wielkiej roli.


Ekslozja gwiazdy, Nova Cygni 1992, prezentująca efekt gwałtownego uwolnienia przez gwiazdę dużej ilości energii, z torusem plazmy świecącym najwyraźniej w "węzłach" niestabilności. Wyliczona średnica pierścienia wynosi 154,5 miliarda kilometrów, lub 96 miliardów mil - prawie 6 lat świetlnych. Źródło: NASA/Hubble Space Telescope, 1994

Jeśli płynący w obwodzie prąd wciąż występuje po eksplozji, cykl może się powtarzać w nieskończoność. Tworzy się warstwa podwójna, prąd rośnie, warstwa podwójna eksploduje uwalniając ogromną emisję promieniowania, prąd ponownie zaczyna płynąć, tworzy się nowa warstwa podwójna.

Jest oczywistym, że ten rodzaj zachowania nie może być opisany modelem pola. Ten poziom złożoności osiągnąć może tylko model prądowy.

Rozszerzające się obwody

Energia z obwodu indukcyjnego może być również uwolniona w wybuchowej ekspansji pętli prądowej na skutek sił generowanych przez sam prąd w pętli. Widzieliśmy już, jak prąd osiowy prowadzi do skurczu magnetycznego. Przeciwną sytuacją jest pętla prądowa generująca osiowe pole magnetyczne. W tej sytuacji, siła I × B jest skierowana radialnie na zewnątrz.

Jeżeli wewnętrzne ciśnienie nie jest zbalansowane przez inną siłę, wówczas pętla prądowa zacznie się rozszerzać. W metalowym przewodniku siła taka pojawia się wewnętrznie w samej strukturze metalu. W plazmie może być jej zbyt mało, szczególnie, jeśli energia indukcyjna zostaje uwolniona w krótkim odcinku czasu, np. na skutek zapaści warstwy podwójnej.

Może być to przyczyną eksplozji pętli prądowej, jak to jest często obserwowane w przypadku słonecznych koronalnych wyrzutów masy (CME), gdzie pętla prądowa gwałtownie rozszerza się w kierunku od powierzchni Słońca. To proste wytłumaczenie bazujące na znanych zjawiskach elektrycznych jest kontrastowe do rozwiązania z modelu grawitacyjnego, w którym wprowadzono "magnetyczną rekoneksję" linii pola magnetycznego. Ponieważ linie te nie istnieją fizycznie, trudno jest powiedzieć, jak mogą one się "rozłamać" i "złączyć" ponownie, uwalniając przy tym energię.


Koronalny wyrzut masy słonecznej (Słońce przysłonięte dyskiem). Źródło: SOHO, 2002

9.3 Inne włókniste niestabilności

Włókniste prądy są, jak widzimy, polem dla siły skurczu. Aczkolwiek skurcz sam w sobie jest w szeregu okoliczności niestabilny. Jeśli siła skurczu się zwiększy i spowoduje skurczenie, spowoduje to dalsze zwiększenie siły skurczu i kurczenia się plazmy. Włókno prądowe może być tak skurczone, że formuje się w serię wybrzuszeń i przewężeń, jak sznur kiełbasy.


Zdjęcie przedstawiające supełkową lub "kiełbasianą" niestabilność w jednym z najwcześniejszych urządzeń z-skurczu plazmy, tuby Pyrex używanej przez zespół AEI w Aldermaston, UK, około 1951/52 - domena publiczna

Jeśli prąd osiowy jest dostatecznie silny, wówczas skurcz może doprowadzić do całkowitego zapadnięcia się. W takiej sytuacji prąd osiowy zostaje przekształcony w prąd pierścieniowy w strefach skurczu, oraz w pączkopodobne magnetyczne plazmoidy wzdłuż linii włókna. Jeżeli materia była już zgromadzona we włóknie, wówczas zostanie ona rozprowadzona na włóknie jak perły na nitce. Może to wyjaśnić wiele liniowych układów ciał w kosmosie.


Źródło: Ilustracja 3.b) z "Charakteryzacji międzygwiezdnych włókien przy pomocy teleskopu Herschel w IC 5146", Astronomy and Astrophysics Letter to the Editor, 529, L6 (2011), D. Arzoumanian et al., z dodanymi notkami wyjaśniającymi

Ilustracja powyżej posiada pokrywające "linie grzbietowe" wzdłuż linii największej gęstości włókien, widocznej w pasmie podczerwonym tego regionu. Analiza 27 segmentów pokazała, że typowa szerokość włókna wynosi około 0,1 parseka (1/3 roku świetlnego), niezależnie od długości. Obszary formowania się gwiazd i protogwiazdowych "rdzeni" znajdowane zostawały szczególnie w obszarze linii grzbietowych owych międzygwiezdnych włókien.

Autorzy zanotowali, że "jeżeli wielkoskalowe turbulencje stwarzają odpowiedni mechanizm do powstania włókien, to fakt, że pregwiazdowe rdzenie utworzyły się w niestabilnych grawitacyjnie włóknach sugeruje, że grawitacja jest główną siłą sterującą dalszą ewolucją włókien." Podejście elektryczne wzmiankuje, że wiele niestabilności plazmowych obserwowanych w kosmosie zostało odtworzonych w ziemskich laboratoriach, lecz wzmianki o takich mechanizmach są rzadko rozważane w wyjaśnieniach prezentowanych w recenzowanej prasie naukowej.

Kolejną formą niestabilności jest niestabilność węzłowa. Występuje najczęściej w prądach Birkelanda, gdzie prąd przylega do zewnętrznego pola magnetycznego. Skurcz formuje się wówczas silnie w sposób helikalny. Efektem jest przesunięcie cylindra prądu względem kierunku pola. Wygląda to jak węzeł na prądzie, gdy spojrzeć pod odpowiednim kątem.


Fotografia niestabilności plazmowej w laboratorium: "Węzeł powstaje, gdy centralna kolumna staje się dostatecznie długa, żeby spełnić warunek niestabilności". Z prezentacji "Symulacja astrofizycznych dżetów w laboratorium". Dzięki uprzejmości profesora Bauma Bellana, KTTP & Caltech

Fizyk plazmowy Paul Bellan, wraz ze swoimi studentami z CalTech, badają niestabilności plazmowe, aby lepiej poznać potężne zjawiska obserwowane na Słońcu. Tutaj znajduje się krótkie wideo (kilka klatek reprezentujących 16,5 mikrosekund ewolucji), przedstawiające jeden z laboratoryjnych eksperymentów obejmujący tworzenie niestabilności plazmowej, jako załącznik do pracy Anny Moser: "Nature: Magnetic reconnection from a multiscale instability cascade".

9.4 Niestabilności Peratta

W bieżących badaniach Anthony Peratta, raportowanych przez pisma IEEE oraz innych instytucji akademickich, zidentyfikowano szereg bardzo energetycznych wyładowań plazmowych, które teraz otrzymały swoją nazwę. Tutaj znajduje się reprezentatywna publikacja Peratta oraz Van Der Sluijs.

Niestabilności Peratta są stanami wyładowania plazmowego, które przyjmują konkretną formę, oraz które, mimo nazwy, pozostają stabilne przez wystarczająco długo okres czasu, aby dało się je zaobserwować. Pod pewnymi względami są one jak warstwy podwójne, które są dynamicznymi "niestabilnościami", pozostającymi w jednym miejscu i powodującymi gwałtowny ruch cząstek.

Niestabilności Peratta często przyjmują formę wyładowania kolumnowego, otoczonego przez leżące na sobie torusy plazmowe. Torusy dolny i górny mogą ewoluować w kształty filiżanki lub dzwonu. Krawędzie toroidów często wyciągają się w dół i w górę. Ilość toroidów waha się od trzech do dziewięciu i przypominać wszystko od kielicha po drabinę. Istnieją również inne formy, w zależności od natury plazmy oraz prądu przez nią płynącego.

Badania Peratta nad fenomenami plazmowymi na wielu skalach skłoniły go do wysnucia przypuszczenia, że rysunki naskalne z względnie bliskiej historii mogą być świadectwem obserwacji form wyładowania plazmowego, z towarzyszącą mu charakterystycznymi dla niestabilności formami i kształtami, co zostało pokazane w uderzającej graficznie publikacji IEEE, Characteristics for the Occurrence of a High-Current Z-Pinch Aurora as Recorded in Antiquity, IEEE Transactions on Plasma Science, Vol. 31, No. 6, December 2003.

Należy tu uwypuklić, że żadna z tych form niestabilności nie mogłaby być przewidziana poprzez analizę bazującą na polach magnetycznych, chociaż symulacje PIC potwierdzają te wyniki. Widzimy po raz kolejny, że zachowanie plazmy jest często zbyt skomplikowane, aby dało się opisać równaniami magnetohydrodynamiki. Istnieje potrzeba oparcia analizy na ruchu cząstek, co jest rozwiązaniem bazującym na prądzie.

Co więcej, niestabilności plazmowe mogą być mechanizmem właściwym do wyjaśnienia wielu złożonych oddziaływań zachodzących w układach gwiezdnych i planetarnych, jak również energetycznych zjawisk na powierzchni oraz wokół gwiazd.

Autor oryginału: Bob Johnson - Jim Johnson

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2012/02/26/essential-guide-to-the-eu-chapter-9/