Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł pyłowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł pyłowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

Elektryczne diabły pyłowe

...może czasami być tak, że niewiedza o jednej rzeczy, że jest błędna, może być znacznie ważniejsza do wiedzy o setkach rzeczy, że są w porządku.
– Halton Arp, Quasars, Redshifts & Controversies

Elektryczny charakter diabłów pyłowych i tornad jest rzadko wspominany. W rzeczy samej, badacze dopiero niedawno zaczęli badać elektryczną naturę diabłów pyłowych, w celu zrozumienia, co się dzieje na Marsie. Elektryczną aktywność w naszej atmosferze wciąż otaczają tajemnice. Na przykład, Ziemia posiada pionowe pole elektryczne, rzędu 100 V nam etr w suchym powietrzu, którego pochodzenie jest nieznane. A naukowcy nie wiedzą, co powoduje najbardziej oczywiste zjawiska elektryczne w atmosferze - pioruny. W celu obejrzenia dyskusji nad modelem błyskawic wg Elektrycznego Wszechświata, patrz: Balon wzniósł się nad błyskawicę!.

Aczkolwiek, w ostatnim tygodniu ujrzeliśmy kolejny sukces modelu Elektrycznego Wszechświata. To już oficjalne, że diabły pyłowe na Ziemi wykazują silne pole elektryczne, przekraczające 4000 V na metr. Generują również pole magnetyczne. Badacze, którzy dokonali odkrycia, dodali kwantyfikator na Ziemi, gdyż odkrycie to było zaskoczeniem. Nie mogą być pewni, czy dotyczy to stosuje się to do diabłów pyłowych na Marsie, ponieważ ich czysto mechaniczny model nie przewiduje efektów elektrycznych, odnalezionych na Ziemi. Aczkolwiek poczyniono nieśmiałe powiązanie, którego wynikiem jest poniższa wizja artystyczna, pokazująca, jak może wyglądać marsjański pyłowy diabeł.

Artysta zdaje się intuicyjnie uwzględniać wyładowanie żarzeniowe u podstawy pyłowego diabła. Źródło: University of Michigan

W 1999 napisałem:

Pięciomilowy diabeł pyłowy na Marsie i globalne marsjańskie burze pyłowe są, jak wierzę, manifestacjami wyładowań elektrycznych na Marsie. Przy bardzo niskim ciśnieniu atmosferycznym piorun będzie bardziej jak rozproszone żarzenie zorzy. Problem powstawania burz pyłowych na Marsie polega na sposobie oderwania cząstek gleby od powierzchni przy tak słabej sile wiatru. Siły elektrostatyczne mogą to zrobić z łatwością.

Szereg lat temu, w streszczeniu Elektrycznego Wszechświata zasugerowano elektryczną naturę pyłowych diabłów i tornad. Pełniejsze wyjaśnienie efektów elektromagnetycznych w tornadowych wyładowaniach elektrycznych zamieściłem w Tajemnicach plam słonecznych. Napisałem tam:

Bez pomyłki, przy marsjańskich pyłowych diabłach nasze ziemskie tornada są karłami.Pokazuje to, że do ich utworzenia nie potrzeba chmur. Są one atmosferycznym wyładowaniem elektrycznym.

Jeszcze niedawniej zasugerowałem, że pojazd eksploracyjny Marsa, Spirit, który wylądował w rejonie nawiedzonym przez pyłowego diabła uległ wpływom elektrycznym na tyle silnym, by spowodować problemy z komputerem.

Obecnie, w raporcie w Astrobiology Magazine, dr William Farrell, Goddard Space Flight Center, NASA, powiedział:

Diabły pyłowe są na Marsie popularne, a NASA interesuje się nimi, jak również innymi zjawiskami, jako możliwymi zagrożeniami dla przyszłych ludzkich eksploratorów. Jeśli marsjański diabeł pyłowy jest silnie zelektryfikowany, jak sugerują nasi badacze, mogą powodować zwiększenie wyładowań lub iskrzenia w rozrzedzonej marsjańskiej atmosferze, zwiększoną przyczepność pyłu do skafandrów i wyposażenia, oraz zakłócać komunikację radiową. Farrell jest głównym autorem publikacji o tym badaniu, opublikowanym w Journal of Geophysical Research.
Potrzebne są dwa czynniki, obecne na Marsie i Ziemi, aby powstał diabeł pyłowy - unoszące się powietrze i źródło rotacji. powiedział dr Nilton Renno z Uniwersytetu z Michigan, w Ann Arbor, członek zespołu badawczego i ekspert od dynamiki płynów diabłów pyłowych. Zaburzenia wiatru, takie, jak zmiany kierunku i prędkości wraz z wysokością, są źródłem rotacji. Silniejsze wznoszenie jest potencjalnie źródłem silniejszego diabła pyłowego, a większe różnice wiatru dają większe rozmiary zjawiska.

Komentarz: Sławami Haltona Arpa, niewiedza jednej rzeczy, że jest błędna, jest istotniejsza niż wiedza setek rzecz, że są właściwe. W tym wypadku jest to pomylenie skutku i przyczyny. Po prostu założono, że Ziemia i jej kosmiczne środowisko są elektrycznie obojętne. Zatem potrzebna jest energia do oddzielenia ładunków i wywołania silnego pola elektrycznego w diable pyłowym. Jedynymi dostępnymi jej źródłami jest promieniowanie słoneczne i ruchy powietrza (dynamika płynów). Jednak w zelektryfikowanym Wszechświecie, ładunki są już rozdzielone w skali makroskopowej, a ruch powietrza w diable pyłowym jest efektem ich rekombinacji, a nie przyczyną rozdzielenia.

W diable pyłowym cząstki pyłu stają się naelektryzowane, gdy ocierają się o siebie w wietrze, przenosząc ładunki dodatnie i ujemne w ten sam sposób, w jaki powodujemy napięcia statyczne, szurając po dywanie. Naukowcy uważali jednak, że w diable pyłowym nie powinno być wysokich napięć w dużej skali, ponieważ przeciwne ładunki powinny równomiernie miksować się ze sobą, zatem całkowity ładunek w diable pyłowym byłby w równowadze.

Komentarz: Z eksperymentów laboratoryjnych jasno wynika, że ziarna pyłu różnych rozmiarów pod wpływem kolizji ładują się przeciwnie. Niemniej jednak siły elektryczne pomiędzy przeciwnie naładowanymi okruchami dążyłyby do zapobiegania ich separacji. Tego spodziewali się właśnie naukowcy, i to wyjaśnia ich zaskoczenie, gdy znaleźli coś przeciwnego. Jednak może to nie być takie zaskakujące, gdy przestaniemy traktować diabła pyłowego jako zagadnienie dynamiki płynów, zamiast tego postrzegając go jako słabo zjonizowaną plazmę, będącą pod wpływem ziemskiego pionowego pola elektrycznego. W takich warunkach pole elektryczne może być najsilniejsze (jak również odwrócone pole elektryczne) u podstawy diabła pyłowego, a to ze względu na uformowanie się tam plazmowej warstwy podwójnej, lub wirtualnej katody.

Aczkolwiek z obserwacji zespołu wynika, że mniejsze okruchy ładują się ujemnie, a większe dodatnio. wiatr diabła pyłowego małe, ujemne ziarna wysoko w powietrze, podczas gdy większe, dodatnie, pozostają u podstawy. To rozdzielenie ładunków wytwarza wielkoskalowe pole elektryczne, jak dodatnie i ujemne końcówki baterii. Ponieważ naelektryzowane cząstki są w ruchu, a pole magnetyczne jest skutkiem ruchu ładunków, diabeł pyłowy wytwarza również pole magnetyczne.

Komentarz: Ziemia i wszystkie inne ciała w kosmosie nie są izolowane i elektrycznie bezwładne. Są one ściśle powiązane i znajdują się pod wpływem Elektrycznego Wszechświata. Oznacza to, że diabły pyłowe nie są lokalnymi zjawiskami, lecz są napędzane jak silniki kosmicznym prądem. diabły pyłowe i chmury burzowe nie działają jak baterie czy dynama, dostarczające moc do globalnego obwodu atmosferycznego. co do efektów magnetycznych tornad i diabłów pyłowych, będą one bardzo silne, ponieważ ładunki poruszają się w nich z prędkością metrów na sekundę, nie centymetrów na godzinę, jak to ma miejsce w przewodzie prądowym.

Według zespołu, jeżeli marsjański pył posiada zróżnicowane rozmiary drobin i skład, diabły pyłowe będą naelektryzowane przez ocieranie się drobin o siebie. Marsjańskie burze pyłowe, mogące pokryć całą planetę, również są spodziewanym silnym generatorem pól elektrycznych. Zespół ma nadzieję dokonać pomiarów dużych burz na Ziemi oraz zaopatrzyć przyszłe marsjańskie lądowniki w instrumenty do pomiaru atmosferycznej elektryczności oraz magnetyzmu.

Komentarz: W elektrycznym modelu Układu Słonecznego, wszystkie planety uczestniczą w dostarczaniu elektronów do dodatnio naładowanego Słońca. Merkury przypuszczalnie robi to w podobny sposób do naszego Księżyca, poprzez efekt fotoelektryczny lub zimne emisje katodowe. Sporadycznie emisje te mogą być dostatecznie silne, aby w określonych gorących punktach wywołać obserwowane na Księżycu żarzenie. Następna planeta od Słońca, Wenus, posiada jonosferę oplecioną sznurami prądu z wiatru słonecznego. Wydaje się, że pole elektryczne na gorącej powierzchni Wenus jest tak silne, że ponad pewną wysokością atmosfera otaczająca powierzchnię żarzy się na skutek wyładowania powierzchniowego, znanego pod nazwą ogni św. Elma. Będąc gęstą plazmą, odbijała sygnał radarowy orbitera Magellan, dając wrażenie, jakby góry na Wenus zbudowane były z czystego metalu, zbijając z tropu naukowców planetarnych.

Na Ziemi mamy chmury wodne, które ładują się elektrycznie pomiędzy jonosferą a Ziemią, zabezpieczając nas przed występowaniem super-piorunów z Wenus. Chociaż istnieją rzadkie raporty o piorunach z czystego nieba, Ziemia przeprowadza wyładowanie w dwóch etapach - poprzez błyskawicę z Ziemi do chmury, a następnie żarzący się wytrysk ku jonosferze. Drugi etap dopiero niedawno został rozpoznany, a rozbłyskom nadano cudaczne nazwy, jak krasnoludki, elfy czy gnomy, które przypuszczalnie odzwierciedlają niewiarę naukowców, zanim oficjalnie przyznano ich istnienie. W rzadkich przypadkach, potężny piorun schodzi do ziemi bezpośrednio z czubka chmury. Taki super piorun brutalnie wydobywa elektrony z ziemi i może rzeźbić małe bruzdy, podobne do tych na innych skalistych ciałach Układu Słonecznego.

Ten 40-stopowy wąwóz ostał wyrzeźbiony przez piorun. Bardziej kręte ścieżki pioruna widoczne są na dole rowu. Źródło: National Geographic, June 1950.

To jest sekcja znanego księżycowego wąwozu, Doliny Schrötera, która również wykazuje poskręcane ścieżki pioruna wzdłuż podłoża.

Z reguły, wyładowanie z chmury do gruntu przyjmuje formę wielokrotnych iskier, które nazywamy błyskawicą. Aczkolwiek w niektórych rejonach świata błyskawice przełączają się w wolniejsze wyładowanie, tornado. Wœóczas, zamiast bezpośredniego przekazania ładunku między chmurą a ziemią poprzez cienki kanał pioruna, ładunek jest zmuszany przez potężne siły elektromagnetyczne do wirowania w długim, wąskim cylindrze lub wirze. Pomiar pola magnetycznego i prądu ziemskiego w pobliżu podstawy tornada wskazuje, że jest ono odpowiednikiem szeregu setek komórek burzowych. To skoncentrowana energia elektryczna w wirze dokonuje zniszczeń daleko większych, niż zdolny byłby to zrobić zwykły wir wiatrowy. Wyjaśnia to wypalone powierzchnie i obiekty, znajdowane czasem po przejściu tornada.

Cienka i sucha atmosfera Marsa, oraz duży gradient temperatur przy powierzchni zdecydowanie sprzyjają powstawaniu diabłów pyłowych. Aczkolwiek, podobnie jak w przypadku innych planet, Mars dostarcza elektronów do wyładowania słonecznego. Wysokie stężenie elektronów nad Marsem było wyraźne, gdy tylko przybył tam pierwszy orbiter. Również obrazy z Marsa, przedstawiające pełne pyłu, różowe niebo, były zaskoczeniem. Naukowcy spodziewali się głęboko niebiesko-czarnego nieba, ponieważ atmosfera Marsa jest cieńsza od ziemskiej około sto razy, oraz mniej zdolna do podtrzymywania unoszącego się pyłu. W cienkim, praktycznie bezchmurnym powietrzu Marsa, diabeł pyłowy jest najlepszym sposobem przepływu elektronów z powierzchni ku jonosferze. Cząstki pyłu, będąc naładowanymi, zawisają w marsjańskiej atmosferycznym polu elektrycznym, barwiąc niebo na różowo. Innymi słowy, marsjańskie diabły pyłowe są bardziej spokrewnione z tornadami. Wznoszą się do 8 kilometrów w niebo, a ich niszczycielska siła przy powierzchni jest znacznie większa, niż zwykłego wirującego wiatru w marsjańskim cienkim powietrzu.

Gdy marsjańskie tornada przechodzą nad powierzchnią planety, często pozostawiają za sobą ciemne, przecinające się ślady. Zakłada się, że po prostu wiatr zabrał jasny pył, ujawniając pod spodem ciemniejszą powierzchnię. Jest jednak możliwe, że marsjańskie tornada powodują elektryczne uszkodzenie powierzchni, a co za tym idzie - erozję. Stanowią one z pewnością znacznie większe zagrożenie dla lądowników i przyszłych astronautów, niż sądzili naukowcy.

W międzyczasie mamy przykład innego ciała o zniszczonej elektrycznie powierzchni, którego wzory powierzchniowe silnie przypominają te, które tworzone są na Marsie przez elektryczne tornada. Chodzi o księżyc Jowisza, Europę.

Wędrujące wyładowania stworzyły olbrzymie bruzdy na Europie, oddając wielką siłę tych wędrujących łuków elektrycznych, w porównaniu do dzisiejszych rozproszonych wyładowań na Marsie. Bruzdy na Europie nie są pęknięciami w lodzie. Są one natomiast zamarzniętymi nagraniami katastroficznej mocy piorunów Jowisza, uwolnionych przez elektrownię planety.

Model Elektrycznego Wszechświata dostarcza zunifikowanego konceptu dla zrozumienia Układu Słonecznego poprzez proste zaakceptowanie wszechobecnych dowodów na przewodnią rolę elektryczności i siły elektrycznej w mechanizmie kosmosu. Przyszli historycy ocenią naukę XX wieku jako niezwykłą ze względu na swoje trzymanie się kosmologii opartej na rozumowaniu jeszcze sprzed rewolucji przemysłowej. Elektryczność była wtedy tajemnicą, i taką pozostała dla 21-wiecznych astronomów i geologów. Po raz kolejny, niewiedza o jednym fakcie, że jest zły, jest ważniejsza niż wiedza o setkach, że są dobre.


Wal Thonrhill

Przetłumaczono z Electric Dust Devils

poniedziałek, 2 marca 2015

Europa i Mars

Źródło: NASA/JPL

18 marca 2005

gigantyczne pyłowe diabły na Marsie oferują wyraźne wskazówki co do prawdziwej natury sieci szczelin na Europie.

Być może czytelnicy, którzy podążali za naszą dyskusją dotyczącą kanałów wyładowań elektrycznych na księżycu Jowisza, Europie, rozpoznają dziwaczny krajobraz na zdjęciach powyżej. Rozpoznajesz, czytelniku, które zdjęcie przedstawia powierzchnię Europy?

Górne zdjęcie jest szczególnie interesujące, gdyż pokazuje, w jaki sposób siła, która stworzyła liniowe wąwozy, odpowiada również za inne formy krajobrazu. Jak obserwowali teoretycy elektryczności, występowanie pęknięć na wielu różnych ciałach w Układzie Słonecznym jest jedną z nierozwiązanych zagadek.

Niższy obrazek również jest ciekawe. Jest na nim świadectwo silnego związku między powstawaniem pęknięć a niezwykłym wzorem kraterów lub wypaleń na planetach, księżycach i asteroidach. Odnotujmy, że wiele bruzd zdaje się być czymś nieco więcej niż łańcuchami ciemnych kropek, wzór przypominający nam, że wiele wąwozów to coś więcej niż rozbudowane łańcuchy kraterów. Wcześniejsze założenia teoretyczne naukowców planetarnych nie pozwalają na dostrzeganie powtarzających się wzorów, ani zwracanie na nich uwagi.

Zatem tutaj jest puenta. Żadne z powyższych zdjęć nie przedstawia Europy, chociaż smugi wyglądają dokładnie tak, jak kompleksy kanałów na Europie. Dla porównania, poniżej dodaliśmy dobre zdjęcie tego księżyca Jowisza: link.

Oba zdjęcia powyżej przedstawiają regionalne krajobrazy na Marsie, gdzie przez powierzchnię przechodzą diabły pyłowe, zostawiając za sobą ślady. Badacze byli oniemiali mocą elektryczną tych wirów wielkości Everestu, erodujących powierzchnię Marsa. Ponieważ atmosfera Marsa ma zaledwie jeden procent gęstości ziemskiej, to zdecydowanie nie sam wiatr powoduje takie efekty. Istotnie, eksperci szukają sposobu, w jaki marsjańskie powietrze w ogóle jest w stanie unieść glebę (zobacz też: nasze następne Zdjęcie Dnia - Elektryczne tornada na Marsie).

Podobieństwa wychodzą poza pęknięcia Europy i powierzchniowe zadrapania Marsa. Te doły i pociemniałe plamy - często skupiony w liniowe formy - w żadnym wypadku nie mogą być kraterami impaktowymi. Większość wykazuje stały rozmiar. Ale łuki elektryczne są znane z produkowania takich wzorów, włącznie z pociemnieniem powierzchni w miejscu ich występowania. Zobacz artykuły Zdjęcie Dnia z 30 listopada 2004 - Kratery na Marsie, oraz z 2 lipca 2004 - Kratery w laboratorium.

Zarówno na Marsie, jak i Europie, widzimy kombinacje ciemniejszych i jaśniejszych śladów, w porównaniu z powierzchnią, na której występują (kontrastujące, jaśniejsze ścieżki diabłów pyłowych na Marsie, można zobaczyć tutaj). Ta wspólna cecha, jak wyjaśnimy w jutrzejszym Zdjęciu Dnia, jest do wyjaśnienia elektrycznie.

Porównanie kanałów Europy ze śladami marsjańskich pyłowych diabłów tylko podkreśla nowe możliwości, wprowadzone przez hipotezę elektryczną. A kiedy przychodzi do planety Mars, możliwości są właściwie nieograniczone.


Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Redaktor zarządzający: Amy Acheson

Kontrybutorzy: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Przetłumaczono z: Europa and Mars.

Przetłumaczył Łukasz Buczyński

niedziela, 1 marca 2015

Elektryczne diabły pyłowe na Marsie

Źródło: University of Michigan

21 marca 2005

Gigantyczne kolumny wirującego pyłu na Marsie dodają nowe zaskoczenia do eksploracji planet. Eksperci zgadzają się obecnie, że analogiczne pyłowe diabły na Ziemi zawierają silne pola elektryczne.

Ogólnie rzecz biorąc, ziemskie diabły pyłowe zawsze traktowane były jako zjawiska trywialne. Ale to spojrzenie zmieniło się wraz z niedawnym odkryciem badaczy z Arizony i Nevada. Odkryli oni, że diabły pyłowe mają silne pole elektryczne, często przekraczające 4000 V na metr.

Odkrycie było zaskoczeniem. Pierwotne termiczne i mechaniczne modele nie przewidywały pól elektrycznych. Ale, ironicznie, to odkrycia na planecie Mars sprowokowały ponowne rozważenie wirów atmosferycznych na Ziemi. Na Marsie, diabły pyłowe, znacznie większe od ziemskich tornad, przechodzą sporadycznie przez powierzchnię, czyniąc rzeczy, które tradycyjna meteorologia uważa za niemożliwie w niemal pozbawionym atmosfery marsjańskim środowisku. Ścieżki tych wirów wiatrowych wielkości Everestu świadczą o niewyobrażalnej aktywności wysokich energii, znaczącej powierzchnię Marsa ciemniejszymi pasmami (patrz również Zdjęcie Dnia: Europa i Mars).

Gęstość atmosfery marsjańskiej odpowiada tylko jednemu procentowi atmosfery ziemskiej. W jaki sposób marsjański wiatr może wydobywać grunt z energią wystarczającą do pozostawiania rozległych ścieżek, wyraźnie widocznych z kosmosu? Oczywiście, to samo pytanie dotyczy globalnych burz pyłowych, które są obserwowane od dekad.

W lipcu 1999, Wallace Thornhill napisał: 5-kilometrowej wysokości diabły pyłowe na Marsie oraz globalne marsjańskie burze pyłowe są, jak wierzę, manifestacją wyładowań elektrycznych na Marsie. A jeszcze niedawniej napisał: Diabły pyłowe na Marsie są niewątpliwie tornadami, przy których ziemskie tornada to karły... Do ich powstania nie są potrzebne chmury. Są one zjawiskiem atmosferycznego wyładowania elektrycznego.

Obecnie, zainteresowanie elektryczną naturą marsjańskich diabłów pyłowych gwałtownie rośnie. W raporcie Astrobiology Magazine, dr. William Farell z Goddard Space Flight Center, NASA, raportuje: Jeśli marsjańskie diabły pyłowe są silnie zelektryzowane, jak sugerują nasze badania, mogą powodować zwiększone wyładowania lub łuki w rozrzedzonej marsjańskiej atmosferze. Według Thornhilla, takie łuki w rozrzedzonej atmosferze Marsa byłyby wyładowaniem żarzeniowym, podobnym do wyładowania typu krasnoludek nad ziemskimi burzami.

Obrazek powyżej jest autorstwa artysty z Uniwersytety w Michigan, i przedstawia elektrycznego pyłowego diabła. Czy autor intuicyjnie uwzględnił wyładowanie żarzeniowe u jego podstawy. Na zdjęciach z Global Surveyor tych marsjańskich kolumn pyłu, niesamowity blask jest w silnym kontraście z ciemniejącym pyłem, wyrzucanym w niebo (zdjęcie tego zjawiska umieściliśmy tutaj).

Aby zobaczyć elektryczną naturę tych wirujących drapaczy chmur, należy odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadaliśmy w poprzednim artykule Zdjęcie Dnia. Dlaczego na powierzchni Marsa widać zarówno jasne, jak i ciemne smugi, takie same, jak na księżycu Jowisza, Europie? Eksperymenty laboratoryjne z łukami [elektrycznymi] pokazały, że wyładowania wypalają podłoże, pozostawiając pociemniałe ślady. Chociaż są one enigmatyczne dla naukowców planetarnych, takie pociemnienia są ewidentne na rozległych połaciach Marsa. Są szczególnie skoncentrowane w rejonach ścieżek potężnych diabłów pyłowych, występujących zwykle pośród gęstej populacji małych, ciemnych plam. W miejscach tych, gdzie aktywność elektryczna wypala grunt bezpośrednio, lub też, gdzie pociemniały materiał został wyniesiony w atmosferę, po czym powrócił na powierzchnię, warstwa takiego materiału jest wyraźnie cienka. Łatwo sobie wyobrazić, że kiedy diabły pyłowe o niższej energii przechodzą po takiej powierzchni, usuwają warstwę ciemnego materiału, ukazując pierwotne, jaśniejsze podłoże.

Niestety, nawet przy nowym zainteresowaniu elektryzowanymi wiatrami na Marsie, większość dyskusji wciąż opiera się na starych mechanicznych i termicznych koncepcjach, bez uwzględniania roli dużych sił elektrycznych w formowaniu się tych zjawisk. Większość nowych modeli nie łamie starego paradygmatu. Aby otrzymać pole elektryczne, teoretycy wierzą, że muszą najpierw odseparować ładunki, a to wymaga energetycznych ruchów zarówno dużych, jak i małych cząstek gleby. W wyniku zderzeń, większe cząstki stają się dodatnie, a mniejsze ujemne. Następnie siła wiatru oddziela cząstki w regiony o innej wielkości drobin, tworząc pole elektryczne.

Ale w bliskiej próżni atmosferze Marsa, jakim sposobem większe drobiny mogą unieść się na mile w niebo, z siłą zdolną do wytworzenia wyraźnego napięcia? W modelu elektrycznym nie ma potrzeby istnienia lokalnego dynama. Rozdział ładunków w atmosferze już istnieje. Wobec braku ziemskich chmur, obniżających ładunek przez sprowadzanie go do ziemi w formie pioruna, wyładowania na Marsie przyjmują postać tornad. Prawdziwą siłą sprawczą wirów powietrznych jest większy, międzyplanetarny obwód elektryczny, który który steruje globalnymi burzami na Marsie, jak i ziemską pogodą. Jeżeli jest to prawda, wówczas moc marsjańskich pyłowych diabłów może nauczyć nas sporo o zachowaniu elektryczności w Układzie Słonecznym.

Zobacz również: Elektryczne diabły pyłowe.

Zobacz również: Tornada jako wyładowania elektryczne.


Redaktorzy wykonawczy: David Talbott, Wallace Thornhill

Redaktor zarządzający: Amy Acheson

Wkład redaktorski: Mel Acheson, Michael Armstrong, Dwardu Cardona, Ev Cochrane, C.J. Ransom, Don Scott, Rens van der Sluijs, Ian Tresman

Przetłumaczono z http://www.thunderbolts.info/tpod/2005/arch05/050321electridevils.htm