niedziela, 15 grudnia 2013

Przewidywania potwierdzone

Lista potwierdzonych przewidywań Elektrycznego Wszechświata

W nauce jednym z najlepszych wyznaczników jakości modelu lub teorii jest to, jak dobrze można przy jego pomocy dokonywać przewidywań. Dotyczy to nie tylko zdarzeń w przyszłości, lecz również bieżących danych. Poniżej znajduje się zbiór przewidywań bazujących na Wszechświecie Elektrycznym, które zostały potwierdzone danymi obserwacyjnymi.

Obecnie lista ta koncentruje się na przewidywaniach dokonanych przed danym zdarzeniem, lecz w przyszłości rozbudowana zostanie o zagadnienia nowoczesnej astrofizyki i astronomii.

Komety: Deep Impact

Brak wody

Thornhill: obecność wody na powierzchni jądra lub pod nią (podstawowe założenie modelu "brudnej śnieżki") jest niezbyt prawdopodobna.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Eksplozja usunęła wiele ton materiału skalnego. Niemniej przed uderzeniem, obliczone zużycie "wody" wynosiło 550 funtów na sekundę, podobnie, jak niedługo po uderzeniu. Mimo imponującej eksplozji, przewidywana woda ukryta pod powierzchnią odmówiła ujawnienia się. Wg kalkulacji NASA, misja Deep Impakt tylko pogorszyła sprawę standardowej teorii.
patrz [16 lipca 2005]

Rozpad komety

Thornhill: Istnieje zatem niewielka szansa, że astronomowie będą zaskoczeni rozpadem komety na kawałki, kiedy impaktor osiągnie powierzchnię i spowoduje intensywny łuk elektryczny.
Patrz [18 października 2001]

rezultat

Thornhill: Przewidywania się sprawdziły, ale intensywność efektów elektrycznych zależy od stopnia naładowania komety względem plazmy słonecznej w miejscu impaktu. Szkoda zatem, że NASA wybrała kometę krótkookresową która krąży jedynie pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Komety dłuższookresowe spędzają więcej czasu w obszarach niższego woltażu na rubieżach Układu Słonecznego. Kiedy więc kierują się ku Słońcu, ich elektryczny widok jest lepiej widoczny, niż u komet krótkookresowych. Również ten sam obwód elektryczny, który zasila Słońce, napędza komety. Aktywność Słońca jest bliska minimum, możemy się więc spodziewać zredukowanej aktywności kometarnej. Oczywiście, żadne z tych elektrycznych rozważań nie figuruje w myśleniu NASA.
Patrz [03 lipca 2005]

Wyraźny błysk

Thornhill: Oddziaływania elektryczne mogą być niewielkie, ale zostaną dostrzeżone, o ile NASA zwróci na nie uwagę. Mogą być podobne do tych w komecie Shoemaker-Levy 9, zanim uderzyła w atmosferę Jowisza: najbardziej oczywistym będzie błysk (wyładowanie w rodzaju pioruna) tuż przed impaktem.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

To, co zobaczyliśmy, było na prawdę zaskakujące. Najpierw mały rozbłysk, a potem przerwa. Następnie nastąpił duży rozbłysk i wszystko się rozpadło.
patrz [07 lipca 2005]

Uwolnienie energii

Thornhill: energia elektryczna zostanie przed impaktem uwolniona.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Patrz: poprzednia obserwacja.

Otoczka wokół impaktora

Thornhill: gdy impaktor wkroczy w komę, może wytworzyć wokół siebie otoczkę, stając się „kometą w komecie”. Otoczka plazmowa może utrudniać komunikację, tak samo, jak to ma miejsce w przypadku powrotu wahadłowca na Ziemię.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

W końcu, dlaczego nie ma obrazów wysłanych przez impaktor sekundy przed zderzeniem? Na dole po prawej jest ostatni obraz z kamery impaktora. Thornhill przewidział elektryczny błysk przed impaktem. Wczorajsze AZD (ang. TPOD) wyraziło zaskoczenie eksperta z NASA od wysoko prędkościowych impaktów, Petera Schultza, na temat podwójnego rozbłysku. Brak obrazów z ostatnich sekund można prosto wyjaśnić, jeżeli impaktor został trafiony przez "kometarny piorun" sekundy przed impaktem. "Zabielenie" widoczne w lewym dolnym kwadrancie oznacza znaczne wyładowanie elektryczne blisko punktu impaktu. Dane z ekipy komunikacyjnej oraz kamer sondy oblatującej powinny rozwiązać problem.
patrz [08 lipca 2005]

Awarie systemów

Thornhill: wewnętrzne napięcia elektryczne mogą doprowadzić do spięć w elektronice impaktora przed zderzeniem. Może to spowodować awarię systemu łączności i narazić misję.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Patrz: poprzednia obserwacja.
patrz [08 lipca 2005]

Energetyczna eksplozja

Thornhill: energetyczne efekty spotkania powinny przekraczać te wynikające ze zwykłego fizycznego zderzenia, tak samo, jak to miało miejsce w przypadku komety Shoemaker-Levy 9 i Jowisza.
patrz [18 października 2001]

rezultat

Jest obecnie dobrze udokumentowanym, że każdy naukowiec związany z projektem był oszołomiony ogromnym wybuchem.
patrz [07 lipca 2005]

Wiele kraterów

Thornhill: jeżeli energia jest rozłożona na szereg błysków, może to skutkować więcej niż jednym kraterem na jądrze komety - nie licząc krateru po impaktorze.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Poprzez śledzenie promieni z powrotem do ich źródła, odnotowaliśmy obecność dwóch ośrodków emisji bezpośrednio po impakcie.
patrz [19 lipca 2005]

Woda w komie

Thornhill: wskazane jest, aby badacze rozglądali się za wodą zarówno w pobliżu jądra komety, jak i z dala od niego, aby zobaczyć, że to, co biorą za wodę, powstaje z dala od jądra przez kombinację ujemnych atomów tlenu z wodorem z wiatru słonecznego. Logicznym jednak jest, że reakcja ta, poprzez niewłaściwe rozumowanie, daje zawyżone ilości lodu wodnego w jądrze komety.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Odczyty względnej ilości jonów OH powinny spaść w bezpośrednim następstwie impaktu, podczas gdy w następnych dniach powinny wzrosnąć. Choć jest to niezgodne ze standardowym modelem, wstępne dane sugerują ten właśnie wzorzec.
patrz [19 lipca 2005]

Drobny pył

Thornhill: główną różnicą pomiędzy kometą a asteroidą jest to, że pod wpływem wydłużonej orbity powierzchnia tych pierwszych łuki elektryczne oraz "elektrostatyczne procesy czyszczące" oczyszczają powierzchnię jądra, pozostawiając niewiele lub wcale pyłu i odłamków.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Zarówno objętość pyłu jak i jego niezwykle drobna struktura zadziwia kosmologów. Wyrzucony pył zdawał się być drobny jak talk. To w żadnym razie nie było spodziewane. Jest to jednak charakterystyczne dla "rozpylania katodowego", procesu wykorzystywanego do produkcji super drobnych lub super gładkich materiałów lub powłok z materiału katodowego.
patrz [17 lutego 2006]

Geologia powierzchni

Thornhill: model przewiduje wyrzeźbioną powierzchnię, naznaczoną ostrymi kraterami, wąwozami, płaskowyżami oraz grzbietami - przeciwieństwo miękkich kształtów parującej "brudnej śnieżki" (kawałek lodu topiący się w Słońcu traci ostre kształty).
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

...ujawnione przez NASA informacje dot. Deep Impact wszystko skomplikowały: "Obraz [jądra komety] ujawnił szczegóły topograficzne takie jak grzbiety, krawędzie oraz coś, co może być poimpaktowym kraterem, utworzonym dawno temu".
patrz [08 lipca 2005]

Możliwy nowy dżet

Thornhill: wyładowanie oraz impakt mogą zainicjować nowy dżet na jądrze komety (włókniście kolimujący - nie tryskający), który powinien nawet zmienić nagle układ, pozycję i intensywność, innych dżetów, z powodu zmiany rozkładu ładunków na jądrze komety.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Obserwatorium El Roque de los Muchachos (La Palma w Hiszpanii) zaraportowało: "Po impakcie pojawiły się nowe dżety, dwa dżety obserwowane poprzedniej nocy wciąż są aktywne. Widoczna jest również zakrzywiona rozszerzająca się chmura pyłu poimpaktowego, na ~18 arcus sekundach (ok 12 000 km) od jądra komety."
patrz [03 marca 2006]

Łuki elektryczne na powierzchni

Thornhill: mechaniczne uderzenie nie wytworzy temperatury łuku elektrycznego, która może wynosić dziesiątki tysięcy stopni na bardzo niewielkim obszarze. Problem polega na tym ,czy pomiary temperatury będą miały dostateczną rozdzielczość, żeby zauważyć bardzo wysoką temperaturę na niewielkiej powierzchni, lub przynajmniej średnią w rejonie impaktu. Anormalnie wysoka temperatura może poprzedzać impakt, towarzyszyć mu, oraz następować po nim. Oznaką łuków mogą być atomy zjonizowane w większym stopniu, niż wynikałoby to z energii uderzenia.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

Widzimy bardzo małe białe kropki na fotografii komety Wild 2, interpretujemy je jako łuki elektryczne w formie wyładowań koronowych. Fotografie o największej rozdzielczości, wykonane komecie Tempel 1 przez impaktor, pokazują szereg niewyjaśnionych łatek zabieleń, szczególnie tam, gdzie spodziewa się ich hipoteza elektryczna - na krawędziach kraterów i ścianach klifów wyrastających nad płaskimi dnami wąwozów. Zjawisko to jest, jak wierzymy, "dymnymi strzałami", na które czekaliśmy. Po ich wstępnych sugestiach, że plamki te mogą być mocno odblaskowymi plamami na powierzchni, nie słuchaliśmy już więcej komentarzy w tym temacie. Sygnatura zjawisk elektrycznych powinna być jasno widoczna pełnym strumieniu danych, które są teraz analizowane.
patrz [19 lipca 2005]

Kompozycja podpowierzchniowa

Thornhill: ani impakt, ani elektryczne wyładowanie nie ujawni "pierwotnego brudnego lodu", ale ten sam materiał, który tworzy powierzchnię.
patrz [03 lipca 2005]

rezultat

W rzeczy samej nie było różnicy w pomiarach wody po impakcie. Inne obserwacje z teleskopu Odin w Szwecji wykazały, że całkowita ilość wody spadła po impakcie, przypuszczalnie z powodu iniekcji pewnej ilości suchego pyłu.
patrz [15 lipca 2005]

Komety: Stardust

Kompozycja podpowierzchniowa

Thornhill: komety są rezultatem elektrycznych wyładowań żłobiących ciała planetarne, które wystąpiły w trakcie katastrofalnej ewolucji planetarnych orbit. To zdecydowanie zbytnie uproszczenie zakładać, że planety utworzyły się wraz ze Słońcem i występowały na swoich obecnych orbitach.
patrz [06 stycznia 2004]

rezultat

Badacze NASA ogłosili 13 marca kolejny z długiego szeregu zaskakujących odkryć na temat komet. Granule z komety Wild 2, uwięzione w aerożelu i przywiezione na Ziemię, okazały się znacznie większe niż się spodziewano, oraz zbudowane były z tych samych wysokotemperaturowych minerałów, jakie są w najpopularniejszych meteorytach. Odkrycie to było tak niespodziewane, że wczesne próbki zostały uznane za zabrudzenia z samego pojazdu kosmicznego.
patrz [14 marca 2006]

Pochodzenie komet

Thornhill: plazmowi kosmolodzy pokazali, że gwiazdy nie powstają w wyniku grawitacyjnej akrecji. Gwiazdy powstają w kosmicznym wyładowaniu wewnątrz skurczu-z plazmowego. Dyski pyłowy wokół niektórych gwiazd nie powstają w wyniku grawitacyjnego narastania, lecz raczej są wynikiem elektrycznego wyrzucenia materiału z centralnej gwiazdy. Odpychanie elektryczne może również wyjaśniać obserwacje gazowych gigantów orbitujących blisko swoich gwiazd. Idąc hierarchicznie, komety mogą być widziane jako gruz lub dzieci z planet. Nie są one pierworodne.
patrz [25 lipca 2008]

rezultat

Hope Ishii of the Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL) w Livermore, California, US, powiedziało New Scientist: „Wild 2 wciąż powinna być traktowana jak kometa, ponieważ wyrzuca gaz i pył, gdy lód na jej powierzchni paruje w Słońcu. To dobry przykład, że istnieje etap przejściowy pomiędzy asteroidą a kometą.” To pokazuje, że nie ma wyraźnej linii oddzielającej komety od asteroid.
patrz [25 stycznia 2008]

Słońce

Kształt heliosfery

Thornhill: Przewidywania naukowców z NASA nie zostały spełnione, ponieważ ich model fali uderzeniowej jest niepoprawny. Granica, do której dotarł Voyager bardziej skomplikowana i złożona, niż mechaniczne zderzenie.
patrz [29 września 2006]

rezultat

Voyager 1 i 2 osiągnęły granicę strefy wpływów Słońca odpowiednio w 2005 i 2007 roku. Przed IBEX, dane z tych dwóch punktów z obrzeży Układu Słonecznego były jedynymi tego typu. Jakkolwiek ekscytujące i cenne, dane te dostarczyły więcej pytań niż odpowiedzi. IBEX zbadał cały region oddziaływania, ujawniając zaskakujące szczegóły, kompletnie nieprzewidziane przez żadną z teorii.
patrz [20 października 2009]

Mars

diabły pyłowe w sercu burzy piaskowej

Globalna burza pyłowa, która ogarnęła Marsa w sierpniu i wrześniu 2001 roku, zawierała pakiet składający się z "diabłów pyłowych", niosących ogromne ilości pyłu marsjańskiego w falujące chmury.
patrz [09 listopada 2005]

rezultat

Zdjęcie powyżej, opublikowane 30 grudnia 2003, pokazuje widoczne wiry (słowo, którego nie używają naukowcy z NASA), rosnące w falującą chmurę z obrzeży południowej czapy polarnej podczas marsjańskiego lata. Opis towarzyszący publikacji głosi: „Jak dym unoszący się z płonącego chrustu, kłęby pyłu strumieniują z krawędzi marsjańskiej południowej czapy polarnej. Południowa półkula jest w środku sezonu letniego i doświadcza dużej liczby małych burz pyłowych, jak ta. Skutkiem tego jest zapylenie atmosfery planety i podniesienie jej temperatury.
patrz [09 maja 2007]

Topografia

Przyglądając się uważniej widać, że kanały nie tworzą topografii typowej dla wyrzeźbionej wodą.
patrz [14 maja 2007]

rezultat

Ostanie zdjęcie wysokiej rozdzielczości krateru potwierdziło to. Będzie to wyklarowane w przyszłym Zdjęciu Dnia.

Pośrednictwo w elektrostatycznym rzeźbieniu

Ponieważ kanały mają wygładzone powierzchnie (nie są zaśmiecone przez otoczaki i gruz), otoczenie powinno zawierać więcej subtelnych dowodów na aktywność cząsteczkową, rzeźbienie elektrostatyczne oraz gazyfikację.
patrz [14 maja 2007]

rezultat

Lśniący wygląd wąwozów jest co najmniej zgodny z możliwością gazyfikacji, a jakkolwiek daleki od definitywnego orzeczenia. Dalsze badania czekają na realizację.

Kratery końcówkowe

Należy się spodziewać kraterów w połączeniu z kanałami, jako ich punktami startowymi lub końcowymi.
patrz [14 maja 2007]

rezultat

Ostatnie obrazy wysokiej rozdzielczości potwierdzają przewidywania obecności kraterów w strategicznych miejscach wzdłuż wąwozów, w szczególności na ich końcach. Będzie to omawiane w przyszłym Zdjęciu Dnia.

Saturn

Gorące bieguny

Thornhill: elektryczny Wszechświat przewiduje również, experimentum crucis, że obydwa bieguny powinny być gorące, a nie jeden gorący a drugi zimny.
patrz [5 lutego 2005]

rezultat

Jak poinformowano w czwartek, chłodny biegun północny Saturna posiada pokaźny punkt ciepła ze skompresowanego powietrza, takie niespodziewane odkrycie może rzucić nieco światła na planety w naszym Układzie Słonecznym oraz poza nim. Badacze wiedzieli już o gorącym punkcie na południowym, nasłonecznionym biegunie Saturna, ale dane z sondy Cassini pokazały, że zimowy biegun pogrążony w ciemności również posiada gorący punkt, powiedział Nick Teanby, naukowiec planetarny, który pracował nad tym zagadnieniem. W misji Cassini mogliśmy przyjrzeć się północnemu biegunowi, którego nie widać z Ziemi, ponieważ jest od nas odwrócony, mówi Teanby na Uniwersytecie w Oxfordzie. "Nie spodziewaliśmy się, że na północy też będzie gorący punkt." Ów gorący punkt o mały, wąski region gorętszy od otaczających go gazów - zaraportował międzynarodowy zespół w czasopiśmie Science.
patrz [03 stycznia 2008]

Księżyce Saturna

Ruchome gejzery

Co się tyczy Enceladusa, elektryczny teoretyk Wallace Thornhill oraz jego koledzy sugerują, że nie ma tam gejzerów, podpowierzchniowej wody, jak w Yellowston. Twierdzą, że gdyby NASA się przyjrzało, okazało by się, że owe dżety 'poruszają się po powierzchni'. A w ich tym ich ruchu po powierzchni, łuki elektryczne, które produkują dżety, będą 'produkować' też widoczne kanały, w miarę, jak będą wybierać materiał z powierzchni oraz przyspieszać go w przestrzeń.
patrz [13 marca 2006]

rezultat

Okazało się, że NASA ma od co najmniej kilku miesięcy dostateczne dane potwierdzające, że dżety rzeczywiście wędrują po powierzchni (zobacz np. to krótkie wideo, na którym dżety wędrują w opozycji do wizualnej rotacji sfery).
patrz [08 listopada 2006]

Brak kraterów

Thornhill: Powinniśmy się spodziewać pewnej rodziny cech pośród członków saturniańskiej rodziny - włączając w to odeszłą Ziemię, Marsa i Wenus. Na przykład księżyc Tytan, będący większy od Merkurego, wydaje się być bliskim rodzeństwem Wenus, zrodzoną z Saturna przypuszczalnie w podobnym czasie. Młody wiek Tytana zaznaczony jest przez jego ekscentryczną orbitę, która nie mogłaby się utrzymywać przez miliardy lat. Powinniśmy się więc spodziewać podobieństw pomiędzy Tytanem a Wenus.
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

„Obrazy pokazują krajobraz wyraźnie podlegający ciągle rzeźbieniu... jego powierzchnia jest dzisiaj niemal pozbawiona kraterów.” Jest to dokładnie to, co powiedzieliśmy o Wenus, kiedy orbiter Magellan ukazał nam jej powierzchnię. Aczkolwiek, jak Wenus, może tam nie być kraterów poimpaktowych do wypełnienia.
patrz [25 listopada 2004]

Jednolite temperatury

patrz poprzednie przewidywanie
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

Podobnie jak na Wenus, temperatury powierzchni na Tytanie są globalnie jednolite, z dokładnością do kilku stopni. Uważa się, że odpowiada za to efekt cieplarniany obecny na Tytanie. Aczkolwiek, podobny układ temperatur na Wenus ma korzenie w jej pochodzeniu, i nie ma wiele wspólnego z efektem cieplarnianym. Podobnie sprawa powinna mieć się z Tytanem.
patrz [25 listopada 2004]

Ogon magnetyczny

patrz poprzednie przewidywanie
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

Podobnie jak Wenus, Tytan zdaje się nie posiadać pola magnetycznego, a jeszcze posiada wyraźny ogon magnetyczny.
patrz [25 listopada 2004]

Naleśnikowate kopuły

patrz poprzednie przewidywanie
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

Pewna duża okrągła formacja, po której spodziewano się bycia kraterem, po bliższym przyjrzeniu się okazała się być płaska i bardzo podobna do naleśnikowatych kopuł na Wenus, utworzonych przez wypływającą magmę.
patrz [25 listopada 2004]

Świecenie w ultrafiolecie

patrz poprzednie przewidywanie
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

Elektryczne oddziaływania plazmy na Tytanie mogą być podobne od tych na Wenus. Tytan świeci swoją dzienną stroną w ultrafiolecie zbyt jasno, by można to było wytłumaczyć promieniowaniem słonecznym.
patrz [19 czerwca 2004]

Brak oceanów hydrokarbonowych

patrz poprzednie przewidywanie
patrz [19 czerwca 2004]

rezultat

Radar, podczerwień i obserwacje radiowe Tytana nie ujawniły śladów oceanów hydrowęglowych. Faktem jest natomiast, że jeden z radarów zwrócił odczyt "w jednym z rodzajów, których można by się spodziewać na Wenus."

Io

Gorące pióropusze

Thornhill: Przewiduję, że przyjrzeć się bliżej temperaturze tych gorących punktów, okaże się ona podobna do słonecznej, gdyż zarówno tu, jak i na słońcu, źródłem ich są łuki elektryczne (Łuki elektryczne tworzą intensywne plamy gorąca).
patrz [8 października 1999]

rezultat

Sonda zmierzyła temperaturę "wulkanicznych" gorących plam na Io i otrzymała wyniki średnio ponad piksel, co oznacza temperaturę wyższą od lawy na Ziemi - zbyt dużą, by ją zmierzyć instrumentami Galileo.
patrz [15 września 2004]

Kanały

Thornhill: Z drugiej strony, większość ciemnych kształtów wychodzących z kraterów na tym zdjęciu "wulkanu" Marduk, nie jest wypływami lawy. Mają one kształt błyskawic na Ziemi i są spowodowane potężnymi prądami uderzającymi po powierzchni, aby zaspokoić głód łuków na ładunek elektryczny. Rzeźbią one ogromne wijące się bruzdy w gruncie oraz obrabiają je z każdej strony, formując zespoły grobli oraz boczne odnogi. Znaleziono kanały o przysadzistych bokach, kończące się tak samo jak te na marsjańskich "rzekach".
patrz [8 października 1999]

rezultat

Najlepszym źródłem tego jest przyjrzenie się "wulkanom" na Io, które pokazują przysadziste, okrągło zakończone kanały. Jednym z najwidoczniejszych jest PIA02545, gdzie widzimy zapadnięte kanały na prawo od tak zwanej "kaldery".
patrz [18 maja 2000]

Ruchome pióropusze

Thornhill: Pióropusze są dżetami łuków katodowych, które nie eksplodują z ujść wulkanicznych, lecz poruszają się wokół i erodują obrzeża ciemnych obszarów (zwanych przez planetarnych geologów "jeziorami lawy").
patrz [15 listopada 2004]

rezultat

Nie znaleziono żadnego ze spodziewanych ujść wulkanicznych. Zamiast tego, pióropusze "wulkanów" poruszają się po powierzchni Io, podobnie jak to było w przypadku Prometeusza, który od czasów Voyagera przesunął się o 80 km.
patrz [15 listopada 2004]

Zimne "jeziora lawy"

Thornhill: Same "jeziora lawy" są zaledwie stałą powierzchnią Io, wyrzeźbione elektrycznie przez łuki katodowe i wystawione na deszcze tlenów siarki, pochodzących z ciągłej aktywności wyładowaniowej. Nie będą wiec wykazywały spodziewanego gorąca wypłyniętej niedawno lawy.
patrz [15 listopada 2004]

rezultat

Jak zostało przewidziane przez Thornhilla, wyładowania odkryte zostały na krawędziach tak zwanych "jezior lawy", podczas gdy reszta tych ciemnych pól była całkowicie chłodna.
patrz [15 listopada 2004]

Supernowa SN1987A

Struktura pierścieni równikowych

Thornhill: Jeżeli pierścień równikowy wykaże obecność prądów Birkelanda w zewnętrznej otoczce osiowej kolumny plazmowej, wówczas supernowa będzie rezultatem kosmicznego skurczu-z w centralnej kolumnie, skupionej na gwieździe centralnej. Ważnym jest, żeby wspomnieć, że skurcz-z w naturalny sposób jest obecny w klepsydrowatych mgławicach planetarnych. Nie potrzeba tu żadnych specjalnych warunków, ani tajemniczo wyczarowanych pól magnetycznych.
patrz [24 sierpnia 2005]

rezultat

Mgławica Czerwony Kwadrat pokazuje w zbliżeniu gwiezdny skurcz-z, możemy również zobaczyć po raz pierwszy prądy Birkelanda, zwane w pracach naukowych "grzebieniami". Pasuje to do modelu elektrycznego. Supernowa SN1987A została z powodzeniem rozszyfrowana.
patrz [17 kwietnia 2007]

Tłumaczenie w toku

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/predictions.htm

Źródła

Niezbędny przewodnik po Elektrycznym Wszechświecie

Autor / edytor wykonawczy: Bob Johnson

Współautor / edytor zarządzający: Jim Johnson

Większość materiału technicznego Niezbędnego Przewodnika oparte jest na Physics of the Plasma Universe, Anthony'ego L. Peratt'a.

© 2004-2012 thunderbolts.info

Wszelkie dodatkowe komentarze na tej stronie należą do thunderbolts.info / Projekt Pioruny, jeżeli nie zaznaczono inaczej. Niniejszym udziela się pozwolenia na reprodukowanie tych materiałów do użytku niekomercyjnego i za podaniem źródła.

Polityka dozwolonego użytku:

Tłumaczenie w toku

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/eg-contents/eg-credits/

Siły ciemności


Gromada galaktyk RDCS 1252.9-2927. Kolorem purpurowym oznaczono promieniowanie rentgena. Źródło: X-ray NASA/CXC/ESO/P.Rosati et al. Optical: ESO/VLT/P.Rosati et al.

12 grudnia 2013

Czy wczesny wszechświat był napędzany "anihilacją ciemnej materii"?

Zgodnie z twierdzeniami współczesnych kosmologów, Wszechświat składa się głównie z ciemnej materii. Przeszło 95% całej istniejącej materii jest nie niewidoczna i niewykrywalna nawet dla najczulszych instrumentów. Wielu astrofizyków twierdzi, że najstarsze formacje gwiezdne były (i prawdopodobnie wciąż są) napędzana jest słabo Oddziałującymi Masywnymi Cząstkami (ang. WIMPS), zamiast fuzji termonuklearnej.

Ich przesłanki opierają się na szeregu założeń, w tym na rozmiarze i wielu wszechświata. Obecnie zakłada się, że ma on jakieś 13,7 miliarda lat, ponieważ przesunięcie ku czerwieni gromad galaktyk pokazuje, że znajdują się one w ogromnej odległości od Ziemi. Ponieważ teoria przesunięcia ku czerwieni łączy czas z prędkością i odległością, więc im większe przesunięcie, tym większa odległość i odleglejszy w czasie jest obserwowany obiekt.

Zgodność co do hipotezy na temat wieku i odległości pozwoliła astronomom zaproponować wiele pomysłów opartych na wymienionych założeniach, z której jedną jest, że pierwsze gwiazdy uformowały się niedługo po Wielkim Wybuchu i następującej po nim ekspansji wszechświata. Ponieważ Wielkowybuchowy wszechświat ma 13,5 miliarda lat, pierwszych gwiazd nie ma już z nami. Istnieje jednak wystarczająca pewność teoretyczna, że można stworzyć modele i symulacje komputerowe, które odtworzą tamten okres.

O gromadzie galaktyk, której zdjęcie znajduje się powyżej, mówi się, że reprezentuje czasy przeszło 9 miliardów lat temu, gdyż obliczenia redsziftu umieszczają jej centralne struktury mniej więcej 9 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Konwencjonalnie myśli się więc, że jest tak odległa w czasie i przestrzeni, iż można by ją umieścić w czasie, gdy rodziły się pierwsze gwiazdy. Jak utrzymuje większość astrofizyków, składa się z wielu podgromad, w czasie, gdy wszechświat zdominowany był przez „zimną ciemną materię”.

W czasie wczesnej epoki, gwiazdy musiały zawierać dużą koncentrację ciemnej materii, ponieważ teoria głosi, że gęstość ciemnej materii była niegdyś znacznie większa niż obecnie. Idąc tym tokiem myślenia, wyrasta cały nowy model fizyczny, który będzie obowiązywał przyszłych naukowców badających działanie gwiazd i galaktyk.

Dr. Naoki Yoshida Nagoya z University in Japan oraz Dr. Lars Hernquist na Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Massachusetts, stworzyli program, który symuluje „co oni wiedzą” o wczesnym wszechświecie przy uwzględnieniu powyższych założeń. Ich symulacja pokazała, że grawitacja spowodowała niewielkie zagęszczenia w materiale, a następnie pozostały materiał, włącznie z ciemną materią, spowodował ich kondensowanie się w „proto-gwiazdy”, powolnie zbierające dodatkową materię, dopóki nie stały się dostatecznie duże, aby ciemna materia zaczęła ze sobą oddziaływać, wydzielając ciepło, które z czasem spowoduje ich zaświecenie się.

Artykuł w Physical Review D przedstawił bardziej ironiczne spojrzenie na to dziwaczne „rozumowanie”. Naukowcy z Institute for Advanced Studies, the Center for Cosmology and Particle Physics oraz Harvard University przedstawili teorię, która włącza rezultaty anihilacji ciemnej materii, nowy nośnik siły, mechanizm dezintegracji ciemnej materii na elektrony i pozytrony, oraz sposób na wytłumaczenie jonizacji występującej w głębokiej przestrzeni.

To jeden z tych konceptów, które wspierają obecne twierdzenia naukowców na temat „ciemnych gwiazd”, które świecą z anihilacji ciemnej materii, podobnie, jak symulacje komputerowe, które mają „potwierdzać” środowisko, w którym te tak zwane ciemne gwiazdy istniały.

Ciemno, ciemno i ciemno - zwolennicy Elektrycznego Wszechświata zastanawiają się, czy kiedykolwiek było trochę światła z ciężko opłacanych instytucji, po których spodziewalibyśmy się wzorca dla badań naukowych.

Jak powtarza fizyk i teoretyk Elektrycznego Wszechświata Wal Thornhill: „Sugeruję, żeby przestać tracić miliardy dolarów próbując wykryć nowych cząstek i sił wynalezionych przez matematyków, uganiających się za sławą oraz Nagrodami Nobla, a wykorzystać jeden procent tych sum na badanie gęstego skupienia plazmy. Nauka służy upraszczaniu. Taka jest droga Elektrycznego Wszechświata. Jest to droga wyjścia z naukowej czarnej dziury.”

Stephen Smith

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2013/12/12/the-powers-of-darkness-3/

sobota, 14 grudnia 2013

Streszczenie

Odkrywając Elektryczny Wszechświat

Wprowadzenie

W świetle ostatnich odkryć, powstaje nowe spojrzenie na fizyczny wszechświat. Nowy, przeważający punkt podkreśla rolę elektryczności w kosmosie, pokazując jednocześnie niewielki udział grawitacji w zjawiskach kosmicznych.

Obrazy odebrane przez potężne teleskopy oraz wystrzelone ostatnio sondy kosmiczne zmieniają długotrwałe założenia astronomów na temat galaktyk oraz tworzących je gwiazd, na temat ewolucji Układu Słonecznego oraz na temat natury i historii Ziemi.

Nowe odkrycia sugerują również, że nasi wcześni przodkowie mogli być świadkami niezwykle inspirujących zjawisk elektrycznych na niebie - źródła mitów i symboli obecnych na całym świecie.

Kosmologia

Obecnie widzimy na niebie rzeczy, których nigdy wcześniej sobie nie wyobrażaliśmy. Wykrywamy pola magnetyczne wszędzie, nawet w "pustych" odmętach przestrzeni międzygalaktycznej. Pola magnetyczne nie mogą istnieć bez towarzyszącym im prądów elektrycznych.

Bezpośrednia siła elektryczna jest o 39 rzędów wielkości (tysiąc miliardów miliardów miliardów miliardów) silniejsza od grawitacji. Widzialny wszechświat niemal w całości składa się z aktywnej elektrycznie plazmy.

W XX wieku pionierzy badań nad plazmą zapoczątkowali nową szkołę badań, zwaną kosmologią plazmy. Kosmologowie plazmowi sugerują, że elektryczność jest główną siłą organizującą galaktyki spiralne oraz zadziwiające gromady galaktyk, widoczne obecnie w kosmosie.

Plazmowa kosmologia osiągnęła niespodziewany sukces w przewidywaniu znaczących odkryć w erze kosmicznej. Ta nowa perspektywa nie potrzebuje czysto teoretycznych wynalazków, takich jak Wielki Wybuch, ciemna materia, ciemna energia, gwiazdy neutronowe czy też czarne dziury.

Gwiazdy

"Elektryczny Wszechświat" rozszerza poszukiwania plazmowej kosmologii na formowanie się i ewolucję gwiazd oraz ich planetarnych satelitów.

Proponenci Elektrycznego Wszechświata sugerują, że we wszechświecie nie ma izolowanych wysp. Wszystkie obiekty we wszechświecie, od cząstek subatomowych po gromady galaktyk są połączone przez manifestacje siły elektrycznej w czasie rzeczywistym

Gwiazdy formują się na przecięciach prądów galaktycznej plazmy w pyłowej plazmie kosmosu.

To elektryczność zasila gwiazdy w formie wyładowania żarzeniowego, włącznie z naszym Słońcem. Zewnętrzne źródło zasilania wyjaśnia, dlaczego temperatura Słońca rośnie ponad fotosferą, żeby osiągnąć w koronie 2 miliony stopni.

Potężny efekt sprzężenia zwrotnego plazmy zarządza mocą wyjściową Słońca, uwalnianą w postaci widzialnego promieniowania, podczas gdy moc wejściowa waha się w znanym cyklu plam słonecznych. Leży to w naturze wyładowania żarzeniowego, w którym każda gwiazda posiada słabe pole elektryczne ponad koroną.

W miarę, jak naładowane elektrycznie cząstki wiatru słonecznego oddalają się od Słońca, ulegają przyspieszeniu w słonecznym polu elektrycznym.

Rozmiar i kolor gwiazdy są zdeterminowane elektrycznie i mogą się nagle zmieniać. Nowe i Supernowe są eksplozywną odpowiedzią gwiazdy na zaburzenia energetyczne w ich galaktycznym obwodzie plazmowym.

Komety

Komety są naładowanymi elektrycznie ciałami poruszających się po orbitach eliptycznych w słonecznym międzyplanetarnym polu elektrycznym. Ich szybki ruch, gdy wkraczają w bezpośrednie okolice Słońca, wywołuje łuki elektryczne na jej jądrze. Łuki powodują dżety pyłu i jonów, które tworzą komę oraz widoczne warkocze.

Wiele komet to lite skały z suchą powierzchnią. Poszarpane kształty na ich jądrach pokazują jasno, że nie są to "brudne śnieżki" parujące w promieniach Słońca. Z powodu siły elektrycznej, kometa potrafi zasysać wodór ze Słońca o masie większej, niż jej własne jądro. Niespodziewane emisje rentgena z kometarnych wyładowań mogą sięgać 2 milionów stopni.

Kometarne jądra posiadają głębokie kratery oraz ciemną powierzchnię z powodu łuków elektrycznych. Ponieważ jądro komety jest elektrycznie erodowane, nie mogły one przetrwać eonów historii Układu Słonecznego.Wiele komet narodziło się w katastroficznych zdarzeniach zaledwie kilka tysięcy lat temu.

Badania planet

W niedawnej historii Układu Słonecznego, jego elektryczne środowisko uległo zmianie. Wobec zmiany warunków elektrycznych, zmianie uległy również orbity planet.

Bliskie przejścia planet spowodowały iskrzenie pomiędzy nimi a ich księżycami. Wszystkie ciała skaliste w Układzie Słonecznym wykazują ogromną ilość ran po zdarzeniach elektrycznych.

Elektryczne rzeźbienie występuje nawet dzisiaj, jak w przypadku najbliższego księżyca Jowisza, Io, oraz księzyca Saturna, Enceladusa.

Aktywność elektryczna trwa również na Marsie, napędzając "diabły pyłowe" wielkości Mount Everestu - wywołane różnicą potencjałów pomiędzy powierzchnią Marsa a otaczającą go przestrzenią.

Wszystkie dominujące formy powierzchni Marsa noszą wzory wyładowań elektrycznych, sugerując, że w przeszłości duża ilość materiału skalnego została z niego usunięta w sposób elektryczny.

To międzyplanetarne wyładowania utworzyły marsjański wąwóz Valles Marineris, największą znaną bruzdę na skalistej planecie. Sporo skalistego materiału, wyrwanego z Marsa stało się kometami, asteroidami oraz meteorytami. Część materiału pochodzącego z powierzchni Marsa dosięga Ziemię do dzisiaj.

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/about/syn/

Zapraszamy do Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project)

Od najmniejszej cząsteczki do największej formacji galaktycznej, sieć obwodów elektrycznych łączy i jednoczy całą naturę, organizuje galaktyki, napędza gwiazdy, daje początek planetom i naszemu własnemu światowi, kontroluje pogodę i porusza biologicznymi organizmami. Nie ma izolowanych wysp w Elektrycznym Wszechświecie.

~ David Talbott i Wallace Thornhill, Pioruny Bogów

Projekt Pioruny (ang. The Thunderbolts Project) jest interdyscyplinarną współpracą zainteresowanych naukowców, niezależnych badaczy oraz zainteresowanych osób indywidualnych. Założony został w 2004 roku. Jego podstawową misją jest zgłębiać paradygmat Elektrycznego Wszechświata. Zarówno historyczne, jak i obecne odkrycia w nauce rzucają światło na elektromagnetyczne siły w naturze, od świata kwantowego i układów biologicznych do skali planetarnej, gwiezdnej oraz galaktycznej.

Pomiędzy różnymi aktywnościami, Projekt Pioruny publikuje książki i filmy edukacyjne, sponsoruje spotkania oraz konferencje, tworzy również wszechstronną stronę internetową, oferującą Piorunujące Zdjęcie Dnia (PZD), Niezbędny Przewodnik po Elektrycznym Wszechświecie, forum publiczne oraz wiele innych. Dodatkowo promotoruje przełomowe badania, niezależne od akademickich, korporacyjnych czy rządowych instytucji.

Projekt Pioruny rozrasta się w znacznym tempie, rośnie w siłę jako autorytatywny głos w szerokim i różnorodnym środowisku internetowym. Od swojego rozpoczęcia, współpraca jest koordynowana przez dyrektora Davida Talbotta oraz doradcy naukowego Wallaca Thornhilla.

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/about/

Podsumowanie pierwszego etapu

Witam wszystkich, którzy zaglądali tu od czasu powstania tego bloga, bądź też zaglądają tu po raz pierwszy. Jako, że ukończyłem zasadniczo pierwszy etap prac - tłumaczenie przewodnika - chciałem ciepło pozdrowić odwiedzających za nabicie mi już ponad tysiąca odsłon ;-P. Podziękowania dla chłopaków z davidicke.pl za dostrzeżenie tej strony i zaproponowania współpracy... ekhe, w sensie wsparcia moralnego, ale to już jest dużo. Przede mną jeszcze trochę roboty webmasterskiej - trzeba podorabiać pasek menu oraz podkategorie, na wzór tych z thunderbolts.info, bo są praktyczne. Nie jestem jeszcze pewien, co będzie następne w tłumaczeniu. Być może będę brał na przemian z działu Zdjęcie Dnia oraz Potwierdzone Przewidywania.

Jeszcze raz pozdrawiam i zapraszam do zaglądania.

środa, 11 grudnia 2013

Niezbędny przewodnik po elektrycznym wszechświecie - rozdział 11 - promieniowanie

11.1 Światło


Wschód słońca oświetlający krajobraz w świetle widzialnym

Światło widzialne rozciąga się od czerwonego, przez żółć i zieleń, po niebieski i fiolet. Newton był pierwszym, który odkrył, że białe światło składa się z mieszaniny wszystkich kolorów. Może on zostać rozbite na składowe kolory poprzez dyfrakcję na pryzmacie, który odbija poszczególne kolory w różny sposób. Siatka dyfrakcyjna jest często używana w astronomii, ponieważ niewielkie źródła światła mają mniejsze straty energii przy przechodzeniu przez nią, niż przez szkło dyfrakcyjne.


Białe światło może być rozszczepione na kolory składowe przez odbicie od drobno brużdżonej metalowej siatki. Dzięki uprzejmości NASA, Jet Propulsion Laboratory

Maxwell, który stworzył równania pola elektromagnetycznego, dowiódł, że światło jest w istocie falą elektromagnetyczną (EM). Jak w przypadku każdej fali, wynikiem mnożenia częstotliwości i długości jest prędkość rozchodzenia się takiej fali. Oczywiście, światło porusza się z prędkością światła, ale Maxwell mógł użyć swoich równań, aby pokazać, że każda fala elektromagnetyczna porusza się z prędkością światła, a zatem światło jest falą elektromagnetyczną.

Światło widzialne odpowiada jedynie niewielkiej części częstotliwości bądź długości fali. Cały zakres zwany jest spektrum elektromagnetycznym

11.2 Spektrum

Jakkolwiek spektrum stanowi kontinuum, jego poszczególne wycinki doczekały się swoich nazw od typowych fal w nim obecnym.

Zaczynając od najniższych częstotliwości, o największej długości fali, spektrum zaczyna się od fal radiowych, przez mikrofale (jak w kuchenkach mikrofalowych), fale terahercowe (będące w zastosowaniu w komunikacji wojskowej), podczerwone (jak w grzejnikach), spektrum widzialne (czerwone, pomarańczowe, żółte, zielone, niebieskie, fioletowe), ultrafiolet (lampy do opalania i prześwietleniowe, analiza materiałów), promienie rentgena (wewnętrzne obrazowanie medyczne) oraz promienie gamma (leczenie raka).

Powyższe spektrum przedstawione jest na poniższym diagramie. Zauważmy, że przestrzeń widzialna jest tylko niewielkim zakresem widma. Gdy formułowano model grawitacyjny, naukowcy widzieli jedynie docierające do nas światło widzialne.


Diagram spektrum elektromagnetycznego, na przykładzie obrazów mgławicy Krab, pokazujący, jak wyglądałaby, gdybyśmy mogli widzieć poza zakresem światła widzialnego. Dzięki uprzejmości NASA

Od początku XX wieku, a szczególnie od początku ery kosmicznej w latach 50-tych, rozwinięto przyrządy, służące do wirtualnego wykrywania wszystkich długości fali. Ilość otrzymywanych z nieba informacji wzrosła wówczas wykładniczo. Obserwacje często były zaskakujące, ponieważ to, co obserwowano w paśmie widzialnym, często nijak nie miało się do obrazu w innych zakresach widma.


Spektrum elektromagnetyczne, uwidaczniające szczegóły przedziału światła widzialnego. Źródło: Wiki Commons


Jowisz widoczny w świetle widzialnym (skala szarości) z zorzami świecącymi promieniach rentgena, widocznymi tu w "fałszywych" kolorach (fiolet). Źródło: NASA / Chandra X-ray Telescope

11.3 Promieniowanie

Promieniowanie jest procesem, w którym energia jest emitowana z ciała, przekazywana przez medium lub przestrzeń, i ewentualnie absorbowana przez inne ciało. Ciała emitujące i absorbujące mogą być tak małe, że będą rozmiarów atomowych, lub nawet rozmiarów subatomowych, jak elektrony.

Jednym z mechanizmów transmitowania energii jest fala elektromagnetyczna. Innymi słowy, wszelkie promieniowanie jest elektromagnetyczne.

To oznacza, że tryby emisji i radiacji pociągają za sobą oscylację pól elektrycznych oraz magnetycznych, niosącą energię na zasadzie podobnej do wibrowania struny, która również przenosi energię wzdłuż swojej długości. Ponieważ prędkość transmisji energii wibracyjnej jest stała dla danego medium, i wielkość ta jest równa częstotliwości wibracji razy razy długość fali (częstotliwość × długość = prędkość). Jeśli znasz częstotliwość, możesz z niej policzyć długość fali i na odwrót.

Spektrum oznacza zakres możliwych częstotliwości lub długości fal promieniowania. W miarę wzrostu częstotliwości, proporcjonalnie zwiększa się również ilość energii niesionej przez falę. Promieniowanie jonizujące to promieniowanie niosące dość energii do zjonizowania atomu. Ogólnie rzecz biorąc, promieniowanie od fal radiowych po światło widzialne nie są dość energetyczne, podczas gdy ultrafiolet, rentgena i gamma - owszem. Jak już wspomniano, energia jonizacji jest różna dla różnych pierwiastków oraz molekuł.

Promieniowanie następuje tam, gdzie jakikolwiek ładunek elektryczny podlega przyspieszaniu. Pamiętając o tym, że zmiana kierunku również jest przyspieszaniem, ponieważ zmienia się kierunek, widzimy, że każdy ładunek poddany zmianie kierunku lotu również będzie promieniował.


Schematyczny diagram elektronu promieniującego na skutek przyspieszenia

Obecne teorie wyjaśniają owo promieniowanie jako emisję fotonu lub paczki energii. Foton nie ma masy, lecz posiada energię w postaci fali elektromagnetycznej. Foton zachowuje się jak cząstka oraz jak fala. Każdy z typów ujawnia się w oddzielnych warunkach.

Podsumowując:

  • Promieniowanie jest emitowane przez każde naładowane elektrycznie ciało podlegające przyspieszaniu.
  • Każde promieniowanie pociąga za sobą fale elektromagnetyczne.
  • Promieniowanie przenosi energię.
  • Spektrum reprezentuje zakres wszystkich możliwych częstotliwości lub długości fali promieniowania.

11.4 Promieniowanie cieplne

Promieniowanie cieplne jest promieniowaniem emitowanym z ciała lub jego części na skutek posiadania przez to ciało temperatury.

Temperatura jest miarą energii cieplnej. Energia cieplna pobudza naładowane cząstki wewnątrz atomów do losowych wibracji. Powoduje to emitowanie promieniowanie w pewnym zakresie częstotliwości. Podobnie swoją temperaturę może posiadać region plazmy.

Pewna część tego promieniowania jest jest emitowana z ciała jako ciepło (podczerwień). Właściwie każda materia z jakąkolwiek energią cieplną będzie promieniować elektromagnetycznie: im jest zimniejsza, tym dłuższa będzie fala promieniowania. zimny pył międzygwiezdny promieniuje terahercowo lub sub-milimetrowo, już na poziomie około 10 kelwinów.


Zimna nocna półkula Saturna w podczerwieni, wg spektrometru termo-optycznego sondy Cassini z 2006. Dzięki uprzejmości NASA / JPL / Cassini Imaging Team

Z powodu losowej natury wibracji dużej liczby cząstek, emitowane promieniowanie będzie miało pewien zakres częstotliwości lub długości fal. Analiza statystyczna pokazuje, że funkcja zależności natężenia od długości fali jest zależna od długości tej fali. Jest to tak zwane prawo Planck'a i jest zilustrowane poniżej dla pewnego zakresu temperatur. Promieniowanie emitowane w takiej idealnej sytuacji znane jest jako promieniowanie ciała doskonale czarnego, co oznacza po prostu, że dotyczy ono ciała o całkowitej idealnej równowadze termodynamicznej. Źródło diagramu: artykuł o ciele doskonale czarnym na Wikipedii.


Promieniowanie ciała doskonale czarnego dla 3 różnych temperatur, pokazujących maksimum emisji przesuwające się ku krótszym falom wraz z rosnącą temperaturą. Źródło: Wiki Commons

Graf jasno pokazuje, że dla danej temperatury promieniowanie osiąga maksimum dla jednej konkretnej częstotliwości emitowanego promieniowania. W miarę wzrostu temperatury, długość fali w "czubku" intensywności maleje. Jest to opisane innym prawem, zwanym prawem Vienna. Proszę zwrócić uwagę, że czerwona linia oznacza mniejszą temperaturę oraz mniejszą przestrzeń pomiędzy tą linią a osią, w porównaniu z niebieską dla wyższej temperatury.

Obszar pod wykresem krzywej promieniowania odpowiada całkowitej energii emitowanej przy danej temperaturze, na jednostkę powierzchni. Całkowita energia emitowana z jednostki powierzchni zależy wyłącznie od temperatury. Jest to tak zwane prawo Stefana-Boltzmanan.

Jeżeli wzór dystrybucji emitowanego promieniowania dany jest prawem Plancka, wówczas przyjmuje się, że jego źródłem jest losowy ruch cząstek w źródle. Mówimy wówczas, że promieniowanie jest promieniowaniem termicznym. To znaczy, że gdy promieniowanie posiada swój rozkład częstotliwości lub długości fal, który pochodzi z losowych ruchów wibracyjnych cząstek. Promieniowanie samo w sobie jest elektromagnetyczne, jak każde inne.

Jeśli okaże się, że promieniowanie jest termiczne, wówczas możemy określić temperaturę jego ciała źródłowego, poprzez porównanie do odpowiedniej krzywej dla promieniowania ciała doskonale czarnego. Oznacza to, że możemy określić temperaturę odległych obiektów, o ile promieniowanie przez nie wysyłane jest promieniowaniem cieplnym. Światło gwiazd okazało się mieć w przybliżeniu charakterystykę światła ciała doskonale czarnego, tak więc kolor temperaturowy gwiazd można wywnioskować z ich spektrum.

Promieniowanie nietermiczne to po prostu promieniowanie nie emitowane wg charakterystyki termicznej. Musi być więc generowane inaczej, niż losowe, indukowane termicznie ruchy cząstek układu w równowadze termodynamicznej.

Nie próbujemy tutaj powiedzieć, że temperatura nie może odgrywać roli w wytwarzaniu innych wzorów promieniowania. Po prostu układ taki nie jest w równowadze termodynamicznej. Innymi słowy, energia podlega wymianie w układzie, w którym temperatura zmienia się wraz z czasem. Jest to odstępstwo od idealnego modelu ciała doskonale czarnego i oznacza, że ciału nie można przypisać jednej konkretnej temperatury.

Względnie, promieniowanie może być emitowane poprzez indywidualne cząstki podlegające przyspieszaniu na skutek przyczyn innych, niż losowe zderzenia z innymi cząstkami.

11.5 Promieniowanie optyczne w kosmosie

Promieniowanie jest w kosmosie często w postaci widzialnej bądź radiowej. W zakresie widzialnym, większość promieniowania generowana jest przez elektrony przeskakujące na nową orbitę w atomie (przejście uwięziony-uwięziony), wolne elektrony rekombinujące z atomami w atomy elektrycznie neutralne (przejście wolny-uwięziony), oraz oraz elektrony spowalniane przez oddziaływanie z innymi cząstkami (przejście wolny-wolny).

Przejście więziony-uwięziony jest źródłem zarówno linii emisyjnych, jak i absorbcyjnych w spektrum. Każdy pierwiastek chemiczny posiada zakres energii przypisany do zakresu możliwych orbit elektronów wokół jądra atomu. Podczas przeskoczenia elektronu z orbity na orbitę, energia jest albo pobierana, albo emitowana. Energia ta reprezentuje różnicę energii odpowiadającej poszczególnym orbitalom i jest precyzyjnie dobrana do każdego przeskoku.

Ponieważ energia fotonu jest proporcjonalna do jego częstotliwości, więc te różnice w energiach skutkują ustalonym zbiorem częstotliwości dla każdego pierwiastka. Jeśli widmo emisyjne pierwiastka wykreślić względem częstotliwości, powstanie wykres złożony z raptownych pagórków w miejscach o charakterystycznych częstotliwościach. Są to tak zwane linie emisyjne spektrum.

Z drugiej strony, jeżeli światło o szerokim spektrum przepuścić przez materiał złożony z konkretnych pierwiastków lub molekuł, będą one absorbować światło na charakterystycznych częstotliwościach. W wynikowym spektrum będą braki na tych częstotliwościach, a zamiast nich pojawią się ciemne linie. Są to tak zwane linie absorbcyjne.


Niżej, główna żółta linia emisyjna sodu, pochodząca z rozgrzanych atomów sodu. Powyżej znajduje się widmo absorbcyjne światła ze źródła podobnego do ciała doskonale czarnego (np. gwiazdy) przepuszczone przez obszar przestrzeni zawierający sód. Ciemna linia oznacza miejsce, w którym atomy sodu pobrały światło na charakterystycznej dla nich częstotliwości, pozostawiając ciemną linię. Dzięki uprzejmości ThinkQuest (www.thinkquest.org), ufundowane przez Oracle Education Foundation

Tutaj znajduje się wprowadzenie do linii emisyjno-absorbcyjnych promieniowania ciała doskonale czarnego, a tutaj jest więcej w kontekście spektroskopii.

Jeżeli, dla przykładu, jakiś element zostanie podgrzany wewnątrz gwiazdy, wygeneruje charakterystyczne promieniowanie, które możemy odczytać jako jasne linie emisyjne na Ziemi. Z drugiej strony, jeśli szerokopasmowe światło zostanie przepuszczone przez materiał absorbcyjny, możemy określić pierwiastki obecne w tym materiale poprzez analizę ciemnych linii absorbcyjnych.

Przejścia wolny-uwięziony mają miejsce, kiedy elektron zostanie przechwycony przez jon i dochodzi do emisji energii rekombinacji w postaci promieniowania. Ilość uwolnionej energii zależy od utworzonego elementu oraz orbity zajmowanej przez elektron. Jak w przypadku przejść związany-związany, mogą dominować konkretne częstotliwości.

Promieniowanie typu wolny-wolny następuje, gdy elektron poddawany jest zderzeniom nieprzechwytującym z jonami lub drobinami pyłu. Trajektoria elektronu zmieni się również, gdy przeleci on w pobliżu innej naładowanej elektrycznie cząstki. To również da promieniowanie, być może w świetle widzialnym.

11.6 Promieniowanie radiowe w kosmosie

Fale radiowe są istotne, ponieważ wiele ich rodzajów może przenikać ziemską jonosferę, a więc mona je wykryć przy pomocy zlokalizowanych na ziemi radioteleskopów.


Zespół radioteleskopów w Nowej Południowej Walii, Australia. Źródło: University of Waikato oraz Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO)

Część promieniowania radiowego w kosmosie jest rezultatem wspólnego zachowania się dużej ilości elektronów w plazmie. Gdy plazma jest dostatecznie gęsta, wówczas elektrony mogą kolektywnie oscylować na częstotliwości zwanej częstotliwością plazmową, zależną jedynie od ilości elektronów w danym regionie. Owe oscylacje powodują promieniowanie w niezwykły sposób.


Słońce, jak widać (w fałszywych kolorach), w falach radiowych o częstotliwości 1,4 GHz, z silnymi emisjami w aktywnych regionach w słonecznym pasie równikowym. Dzięki uprzejmości National Radio Astronomy Observatory (NRAO/AUI)

Ten typ promieniowania może pojawić się, na przykład, gdy strumień elektronów, wychodzący przykładowo z warstwy podwójnej, przechodzi przez region neutralizującej plazmy.

Istnieją też inne mechanizmy wytwarzania fal radiowych, przy których obecne jest pole magnetyczne. Należą do nich promieniowanie cyklotronowe (gdzie elektrony nie osiągają prędkości relatywistycznych), promieniowanie Magneto-Bremsstrahlung z prędkościami podchodzącymi łagodnie pod relatywistyczne, oraz promieniowanie synchrotronowe (gdzie prędkości elektronów są relatywistyczne).

Promieniowanie synchrotronowe powstaje, gdy elektrony poruszają się wzdłuż pola magnetycznego, jak to ma miejsce w prądach Birkelanda (patrz 11.3). Przyspieszenie dośrodkowe powoduje wysyłanie promieniowania. Ponownie, promieniowanie to może wystąpić we wszystkich częstotliwościach spektrum.

W astrofizyce, nietermiczne emisje promieniowania są przede wszystkim promieniowaniem synchrotronowym. Jest to prawdą dla emisji radiowych z galaktyk, obłoków supernowych, podwójnych radiogalaktyk oraz kwazarów. Dodatkowo Słońce oraz Jowisz również emitują sporadycznie ten rodzaj promieniowania.

Emisje synchrotronowe wytwarzają również promieniowanie w paśmie widzialnym, co widać w przypadku mgławicy Krab albo "dżetu" galaktyki M87. Mgławica Krab (krótki klip wideo) emituje również pewne ilości promieni synchrotronowych w paśmie rentgena.

Analiza widma synchrotronowego może dać pewne informacje o źródle relatywistycznych elektronów, co może być pomocne w odkrywaniu przyczyn promieniowania kosmicznego, promieniowania rentgena, oraz promieni gamma. Promieniowanie synchrotronowe jest również dowodem na istnienie ogromnych pól magnetycznych w kosmosie, oraz na przetwarzanie, gromadzenie i uwalnianie ogromnych ilości energii w kosmicznej plazmie, włączając w to dżety galaktyczne. Więcej informacji o promieniowaniu synchrotronowym można znaleźć tutaj.

Promieniowanie może być również produkowane w reostrykcjach-z jako rezultat siły v × B.

Radioastronomia może więc rozszerzyć zakres dostępnych dla nas informacji poza zakres obrazów widocznych w samych tylko teleskopach optycznych. Wykrywanie źródeł promieniowania o spektrum wyższym od rentgena może popchnąć tą wiedzę jeszcze dalej.


Galaktyka aktyna Centaurus A (NGC 5128), nałożone obrazy submilimetrowy (emisje radiowe na pomarańczowo), widzialny (biały), oraz promieniowanie rentgenowskie (niebieski). Średnica galaktyki wynosi w przybliżeniu 200 000 lat świetlnych, przybliżona odległość do niej wynosi 10 milionów lat świetlnych. Źródła: rentgen: NASA/CXC/Cfa/R. Kraft et al.: submillimetrowe: MPIfR/ESO/APEX/A.Weiss et al. Optyczne: ESO/WFI

Krótkie wideo z NASA dotyczące tej galaktyki znajduje się tutaj, aczkolwiek w Elektrycznym Wszechświecie nie spekuluje się o czarnych dziórach jako możliwym czynniku tworzącym galaktyczne dżety i następujące w ich wyniku promieniowanie.

We wszystkich przypadkach okazuje się, że plazma oraz prądy elektryczne wewnątrz niej są doskonałymi emiterami promieniowania, ponieważ, jak widzieliśmy, elektryczność jest w plazmie ogromnie dobra w cząstkach, przyspieszanych przez warstwy podwójne, a które następnie emitują promieniowanie. Tutaj znajduje się interesujący artykuł z arXiv.


Łuki plazmy słonecznej, w dolnej koronie, utrwalone w pasmie ultrafioetowymprzez instrumenty TRACE, dzięki uprzejmości The TRACE Picturebook, NASA.

Owa wydajna produkcja promieniowania przez mechanizmy elektryczne wydaje się być znacznie bardziej prawdopodobnym źródłem większości promieniowania wykrywanego w kosmosie, niż ogromne ilości ciemnej materii oraz materii super gęstej, potrzebnych, by wyjaśnić przyspieszanie cząstek w sposób czysto grawitacyjny.

Ma się rozumieć, że rekoneksja magnetyczna - rzekome rozłamywanie i rekoneksja linii pola magnetycznego, również jest często przywoływana jako źródło tego typu obserwacji w modelu grawitacyjnym. Jak jednak widzimy, jest to po prostu niemożliwe, ponieważ linie pola magnetycznego nie istnieją materialnie, podobnie jak linie topograficzne.

Autor oryginału: Bob Johnson - Jim Johnson

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2012/03/30/essential-guide-to-the-eu-chapter-11/