niedziela, 9 sierpnia 2015

Napisy do pierwszej części "Symbols of an Alien Sky"

Ukończyłem właśnie tłumaczenie napisów do filmu Davida Talbotta Symbols of an Alien Sky. Film jest pierwszą częścią co najmniej trzyczęściowego cyklu. Skupia się on na starożytnych świadectwach wydarzeń, które do dziś zostały jako tako zapomniane, a miały miejsce na naszym niebie. Wspomniano o możliwych wyjaśnieniach tych zjawisk przy pomocy fizyki plazmy.

Jest to pierwsza wersja, nie poprawiana, więc napisy mogą, i na pewno zawierają błędy. Mam nadzieję, że większość z nich będzie co najwyżej ortograficzna ;-). Ponieważ nie chce mi się bawić w hostingi plików, które najczęściej są płatne (inaczej plik wylatuje po określonym czasie), więc po prostu wklejam treść napisów poniżej, w formacie .sub. Każdy, kto chce z nich skorzystać, może je skopiować i zapisać do pliku z rozszerzeniem .sub, wtedy takie odtwarzacze, jak VLC, je zaakceptują.

Napisy są bezpośrednim tłumaczeniem oficjalnej wersji oryginalnych napisów angielskich.

1
00:00:29,000 --> 00:00:37,000
Symbole Obcego Nieba - Część 1

2
00:01:00,000 --> 00:01:02,000
Taniec planet...


3
00:01:03,005 --> 00:01:07,010
Tak regularny i przewidywalny, że można by pomyśleć, iż poruszały się tak zawsze.

4
00:01:22,000 --> 00:01:29,000
Co za kontrast z twierdzeniami pierwszych astronomów starożytnej Mezopotamii i następnych kultur!

5
00:01:31,007 --> 00:01:34,010
Obserwowali oni ruch planet z kompulsywnym strachem.

6
00:01:36,002 --> 00:01:43,004
Dlaczego pracowici astronomowie upierali się, że planety były wysokimi bogami wcześniejszych czasów?

7
00:01:46,000 --> 00:01:49,009
Planety rządziły przeznaczeniem królów oraz królestw...

8
00:01:50,005 --> 00:01:53,010
oraz były wysłannikami zagłady, Końcem Świata.

9
00:02:01,005 --> 00:02:06,005
Co takiego było w planetach, co wzbudzało taki szacunek i strach?

10
00:02:10,006 --> 00:02:13,008
Babiloński astronom i kapłan Berossus

11
00:02:14,000 --> 00:02:17,004
powiedział, że planety, poruszając się inaczej, niż obecnie,

12
00:02:17,005 --> 00:02:19,008
spowodowały światową katastrofę.

13
00:02:22,001 --> 00:02:24,009
W Rzymie, Grecji i Gnostyków

14
00:02:25,000 --> 00:02:30,000
istniał Ex-Berossus, katastroficzne spotkanie planet.

15
00:02:31,006 --> 00:02:35,015
Jednak pamięć o planetarnym nieporządku zachowała się w szeregu starożytnych źródeł.

16
00:02:39,008 --> 00:02:42,010
Wyraził ją Platon, zachowała się również w tekstach zaratustriańskich.

17
00:02:45,000 --> 00:02:46,009
W hinduskiej Mahabharacie,

18
00:02:49,005 --> 00:02:50,007
naukach taoistów,

19
00:02:51,008 --> 00:02:53,011
oraz chińskich księgach bambusowych.

20
00:02:58,005 --> 00:03:03,010
Obecnie, z dala od światła, badacze zgłębiają pytania na temat historii planet.

21
00:03:06,000 --> 00:03:12,003
Zajmują się mitologią porównawczą, jak również planetologią i fizyką plazmy.

22
00:03:13,005 --> 00:03:17,014
Wszyscy pytają, czy w przeszłości Układ Słoneczny mógł być niestabilny.

23
00:03:20,009 --> 00:03:22,013
Ożywiony aktywnością elektryczną

24
00:03:29,001 --> 00:03:35,001
Pozwalając na zadanie tego pytania, otwieramy drzwi do nowego zrozumienia przeszłości,

25
00:03:36,002 --> 00:03:38,002
historii planet,

26
00:03:39,002 --> 00:03:42,002
oraz powstania cywilizacji.

27
00:04:16,000 --> 00:04:18,000
Gdy słyszymy słowo "cywilizacja"

28
00:04:18,002 --> 00:04:22,004
większość z nas myśli o współczesnej technologii, ekonomii,

29
00:04:22,009 --> 00:04:26,013
szybkiej komunikacji i rozszerzającej się metropolityce.

30
00:04:30,000 --> 00:04:33,004
Ale wczesne cywilizacje były bardzo odmienne,

31
00:04:33,006 --> 00:04:35,010
i stanowią tajemnicę do rozwiązania.

32
00:04:37,000 --> 00:04:40,003
Wczesne cywilizacje miały obsesję na punkcie przeszłości.

33
00:04:41,000 --> 00:04:46,000
Wszystkie wspominały niezwykłe zdarzenia, erę bogów i cudów.

34
00:04:47,000 --> 00:04:52,000
Wszystkie twierdziły, że potężni Bogowie rządzili przez jakiś czas, po czym odeszli.

35
00:04:59,000 --> 00:05:05,006
Powstawały monumentalne kultury a same monumenty znaczyły więcej, niż tylko odbicie zdolności technicznych.

36
00:05:06,003 --> 00:05:09,010
Monumenty te świadczyły o czymś zbiorowo zapamiętanym.

37
00:05:11,000 --> 00:05:15,002
To kształtowało wczesne cywilizacje. Był to obsesyjny akt pamięci.

38
00:05:15,007 --> 00:05:17,010
Od miast Egiptu, ciągnących się wzdłuż Nilu,

39
00:05:19,000 --> 00:05:22,005
po te w Żyznym Półksiężycu Mezopotamii.

40
00:05:23,007 --> 00:05:25,012
Od Indii do Azji Południowo-wschodniej i Chin.

41
00:05:28,000 --> 00:05:29,009
Nie brak ich również w Amerykach,

42
00:05:30,002 --> 00:05:32,010
od wczesnych przodków Azteków i Majów,

43
00:05:34,000 --> 00:05:37,000
do archaicznych kultur środkowych Andów.

44
00:05:38,006 --> 00:05:41,012
Wszystkie ujawniają desperackie nawoływania do odzyskania czegoś straconego.

45
00:05:54,000 --> 00:05:59,007
Egipscy kapłani nazywali to "Erą pierwotnych bogów"

46
00:06:00,004 --> 00:06:05,007
Zaczęła się ona od rządów najwcześniejszego boga-słońca Atum, który następnie odszedł.

47
00:06:07,000 --> 00:06:14,006
Teksty klinowe mówią o bogu An, który rządził z przerażającym przepychem, po czym uciekł ze sceny.

48
00:06:16,002 --> 00:06:19,010
Grecy świętowali straconą erę Kronosa,

49
00:06:22,000 --> 00:06:26,000
lecz on również został zastąpiony przez kolejną potęgę, wyniosłego Zeusa.

50
00:06:27,002 --> 00:06:34,006
Sagi indyjskie podobnie opisują panowanie Brahmy, choć bóg ten z czasem odszedł w tło.

51
00:06:36,000 --> 00:06:39,000
Podobnie ma się rzecz z chińskimi Cheng Di i Huang Di,

52
00:06:41,000 --> 00:06:42,009
azteckim Ometeotlem,

53
00:06:44,000 --> 00:06:46,005
oraz Itzamma Majów.

54
00:06:47,000 --> 00:06:52,000
Wszyscy oni odeszli w dalekie regiony, lub zgasł ich pierwotny blask.

55
00:07:22,000 --> 00:07:27,003
Kultury upamiętniały pamięć Bogów poprzez święta i symboliczne rytuały.

56
00:07:29,000 --> 00:07:40,000
Przy każdej konstrukcji świątyni, każdej ofierze, każdych zbiorach, każdej koronacji króla,

57
00:07:44,000 --> 00:07:50,008
każdych królewskich zaślubinach, każdych obchodach Nowego Roku,

58
00:07:52,000 --> 00:07:57,004
Obchody przywoływały krytyczne zwroty w życiu samych Bogów.

59
00:08:07,000 --> 00:08:14,006
Jeśliby usunąć opowieści o Bogach, wczesne cywilizacje nie miałyby kontekstu kulturowego.

60
00:08:23,000 --> 00:08:30,000
Kim byli Bogowie, i dlaczego wcześni astronomowie deklarowali, że najpotężniejsi z nich byli planetami?

61
00:08:31,000 --> 00:08:38,000
Trop jest następujący: mity są naszpikowane terrorem i kosmiczną przemocą.

62
00:08:40,005 --> 00:08:45,010
Błagalne modlitwy i hymny przywoływały śmierć lub ciężkie przejścia wielkich Bogów,

63
00:08:47,000 --> 00:08:50,003
opowiadając, jak jedna epoka świata przeszła gwałtownie w drugą.

64
00:09:25,000 --> 00:09:30,000
Przynajmniej część motywów artystycznych i mitologicznych powinna być wam znana.

65
00:09:30,003 --> 00:09:39,010
Mit o raju i Złotej Erze, na przykład, czas doskonały, przed zejściem w kosmicznej katastrofie.

66
00:09:46,000 --> 00:09:53,006
Wzorcowe Słońce, czczone jako król świata, rządzące przed obecnym Słońcem.

67
00:09:55,000 --> 00:09:58,003
Matka Bogów, symbol piękna i życia.

68
00:10:02,000 --> 00:10:11,002
Wielki wojownik, lub bohater, narodzony z łona wielkiej bogini, aby ocalić świat od potworów, które również są niewyjaśnione.

69
00:10:36,000 --> 00:10:42,001
Być może nie ma lepszego przykładu niewyjaśnionych mitycznych motywów, niż wijący się smok.

70
00:10:44,006 --> 00:10:51,010
Ta wyjątkowa kreatura o pochodzeniu z prehistorycznych czasów, nie ma odpowiednika świecie biologicznym,

71
00:10:52,006 --> 00:10:59,015
jednak została zapamiętana na każdym zamieszkanym kontynencie, i pozostała taką przez milenia do naszych czasów.

72
00:11:14,000 --> 00:11:19,000
Możemy znaleźć zabawę z tym potworem w wersjach komiksowych,

73
00:11:22,004 --> 00:11:26,010
lecz nic w naturze nie tłumaczy dziś jego długich, falujących włosów,

74
00:11:28,006 --> 00:11:34,012
jego ognistego oddechu, brody, podwójnych wąsów,

75
00:11:37,006 --> 00:11:40,010
skrzydeł czy rozlewających się piór,

76
00:11:43,003 --> 00:11:46,005
lub jego globalnego występowania w formie podwójnej,

77
00:11:48,000 --> 00:11:52,003
oraz powiązania z błyskawicą.

78
00:11:59,000 --> 00:12:08,003
Tysiące lat po swoim prehistorycznym narodzeniu, potwór dalej pokutuje w ludzkiej fantazji, nie zamierzając odchodzić.

79
00:12:10,000 --> 00:12:16,000
Jednak spytajmy sami siebie, w jaki sposób mógł powstać archetyp węża, bez żadnej inspiracji?

80
00:12:17,000 --> 00:12:25,006
Nie powinniśmy się dziwić, że typowo współczesne uprzedzenia są głównym powodem utrzymywania się tajemnic.

81
00:12:29,000 --> 00:12:37,006
Jednym głosem, każda starożytna kultura utrzymywała, że nasz świat był niegdyś całkowicie innym miejscem.

82
00:13:10,005 --> 00:13:18,010
Szereg tysięcy lat temu, zdarzenia piękne, a zarazem brutalne, spowodowały eksplozję ludzkiej wyobraźni.

83
00:13:23,000 --> 00:13:26,008
W historii ludzkości była to epoka powstawania mitów.

84
00:13:28,000 --> 00:13:34,000
Wpierw przyszło zaczarowane królestwo, teatr dla czczonych Bogów i Bogiń.

85
00:13:37,004 --> 00:13:38,009
Bogowie byli wspaniali.

86
00:13:44,000 --> 00:13:51,000
Ich niebiańskie siedlisko górowało nad światem, stanowiło wzorzec dla świątyń i pamiątkowych monumentów na Ziemi.

87
00:13:58,006 --> 00:14:03,013
Ale Bogowie stali się kapryśni, jedna niebiańska moc przeradzała się w inną.

88
00:14:10,005 --> 00:14:15,005
Niebo zasiedliły niedorzeczne kreatury, nigdy nie widziane na Ziemi.

89
00:14:32,005 --> 00:14:36,005
Bogowie stali się brutalni i same Niebiosa ogarnął chaos.

90
00:14:38,000 --> 00:14:47,008
Wówczas przybyli niebiańscy wojownicy i potwory, aby walczyć w Niebie, miotając pioruny, ogień i kamienie.

91
00:14:50,000 --> 00:14:55,003
Naszym celem jest znalezienie wyjaśnienia dla tego potoku mitów.

92
00:15:18,000 --> 00:15:24,001
Znany psychoanalityk Carl Jung nazwał te głębokie wzorce "Archetypami".

93
00:15:24,005 --> 00:15:31,010
Widział je jako uniwersalne struktury poza świadomością, leżące poza racjonalnym czy naukowym wyjaśnieniem.

94
00:15:40,005 --> 00:15:52,008
To prawda, mity są dla nas niezrozumiałe, jednak archetypy oferują wyjście z konfuzji, są punktami zgodności pomiędzy dalekimi sobie kulturami.

95
00:15:53,004 --> 00:15:57,010
Zgodność ta wyrasta ponad karnawał zdumienia i sprzeczności.

96
00:16:07,000 --> 00:16:12,002
Każda większa kultura zapamiętała Kosmiczną Kolumnę, wokół której obracały się Niebiosa.

97
00:16:24,000 --> 00:16:28,006
Każda kultura odnotowała również straszny aspekt, dotyczący Matki Bogów.

98
00:16:31,007 --> 00:16:37,008
Gdyby nie było wspólnych doświadczeń, zgodność archetypów nie powinna w ogóle istnieć.

99
00:16:43,005 --> 00:16:54,008
Wszystko, czego tu potrzeba, to gotowość do spotkania z archetypem bez strachu, uprzedzeń czy żadnych zaawansowanych założeń, aby usłyszeć jego przekaz.

100
00:17:02,007 --> 00:17:13,013
Istnienie setek archetypów jest faktem, tak samo, że żaden z archetypów nie mówi o znanych nam obecnie naturalnych wydarzeniach. Nawet jeden.

101
00:17:19,000 --> 00:17:23,005
U zaranai cywilizacji wszystkie archetypy były już obecne.

102
00:18:03,005 --> 00:18:08,010
Obecnie jesteśmy zafascynowani monumentalną skalą antycznych cywilizacji.

103
00:18:20,003 --> 00:18:25,010
Ale co było sednem wspomnień, które tak obsesyjnie kultywowały kultury megalityczne?

104
00:18:32,006 --> 00:18:40,008
Ślad dowodowy prowadzi głęboko w prehitoryczną przeszłość, w świat ledwo rozpoznawalny, lecz nie całkowicie stracowny.

105
00:18:49,004 --> 00:18:57,004
Więcej, niż 10 000 lat temu, paleolityczni artyści namalowali te obrazy na ścianach jaskini Lascaux we Francji.

106
00:18:57,006 --> 00:19:01,010
Byli realistyczni, z wyjątkowym okiem do szczegółów.

107
00:19:06,006 --> 00:19:10,012
Dlaczego ci utalentowani artyści Epoki Kamienia znikli, pozostaje tajemnicą.

108
00:19:14,000 --> 00:19:17,008
Ale większą tajemnicą jest epoka, która nadeszła.

109
00:19:25,000 --> 00:19:31,002
Wydaje się, że neolityczni artyści utracili zdolność do opisywania natury, jaką znamy.

110
00:19:34,007 --> 00:19:45,010
Prawidłowe reprezentacje natury są obecne, jednak zostały zdominowane przez duchokształtne kreatury i absurdalne formy, nigdy nie widziane na świecie.

111
00:19:50,005 --> 00:19:57,005
Jak pwostała taka tendencja? I to nie na jednym lądzie, lecz na każdym zamieszkanym kontynencie?

112
00:20:06,000 --> 00:20:10,007
Absurd? Tak, ale co sprowokowało charakterystyczne wzorce?

113
00:20:12,005 --> 00:20:17,005
Patykowaty czlowiek bez głowy, z kaczką, czy innym ptakiem na jego ramionach?

114
00:20:18,000 --> 00:20:22,009
Setki wariacji tego tematu występuje na południowym zachodzie Ameryki.

115
00:20:27,000 --> 00:20:30,007
Ale wzór się tam nie kończy.

116
00:20:34,008 --> 00:20:39,013
Zauważmy bliźniacze kropki po obu stronach tych patykowatych figurek.

117
00:20:42,000 --> 00:20:46,006
Jeden przypadek powoduje ciekawość

118
00:20:49,002 --> 00:20:53,005
ale caly ich zestaw musi wymagać wyjaśnienia.

119
00:20:56,000 --> 00:21:00,000
Inne szczegóły tylko akcentują irracjonalność.

120
00:21:08,002 --> 00:21:18,002
Odpowiedź na te zagadki nadeszła niedawno spoza tradycyjnej archeologii, z nauki o plazmie i eksperymentów laboratoryjnych z wyładowaniami elektrycznymi.

121
00:21:19,005 --> 00:21:27,012
Naukowiec plazmowy Anthony Peratt z Los Alamos laboratories pokazał, że te patykowate formy są zapisem zdarzeń elektrycznych na niebie.

122
00:21:30,000 --> 00:21:36,005
Coś jak zorza polarna, którą widzimy dzisiaj, ale tysiące razy bardziej energetyczne.

123
00:21:37,000 --> 00:21:45,000
dopasował również formy sztuki naskalnej precyzyjnie do konfiguracji, które przybierają wyładowania elektryczne w laboatorium.

124
00:21:47,005 --> 00:21:54,008
Obrazki sztuki naskalnej mają wyjaśnienie w arkuszach intensywnego prądu elektrycznego, podlegającego przemianom w wyładowaniu plazmowym.

125
00:21:55,005 --> 00:22:01,007
Centralna kolumna, którą widzimy w tej stylizowanej reprezentacji, to oś wyładowania.

126
00:22:03,000 --> 00:22:09,006
Wokół niej znajduje się torus lub arkusz naładowanych cząstek w kształcie rurowatego donuta.

127
00:22:10,007 --> 00:22:20,010
Obserwator spogląda przez przezroczystą formację: widzi o góry kieliszek od szampana, u dołu kształt zgniecionego dzwonu, gęstość plazmy jest największa w odnogach.

128
00:22:23,000 --> 00:22:31,003
Narysowana w dwóch wymiarach, formacja ta pasuje do patykowego człowieka, rysowanego na cały świecie na kamieniach w tysiącach egzemplarzy.

129
00:22:32,005 --> 00:22:43,010
Dwie kropki pod ramionami są niezwykle jasnymi ogniskami promieniowania, zwanego synchrotronowym, emitowanego z centrum torusa.

130
00:22:46,009 --> 00:22:52,014
Arkusze prądowe kontynuują zaginanie się, w miarę postępowania wyładowania elektrycznego, przez co ta forma nie jest odosobniona.

131
00:22:54,007 --> 00:22:57,007
Dwuwymiarowa reprezentacja może wyglądać tak.

132
00:23:01,007 --> 00:23:16,013
Praca Peratt'a wykazała, że patykowaty człowiek z głową kaczki w wersji z południowego zachodu Ameryki oraz wariacje z Hawajów po Arabię Saudyjską, to formacja wyładowania plazmowego, temat, w którym jest światowym ekspertem.

133
00:23:21,000 --> 00:23:26,002
Badania Peratt'a są całkowicie niezależne od naszych.

134
00:23:29,002 --> 00:23:37,003
Tysiące rysunków naskalnych umożliwiły superkomputerowi identyfikację formacji, widzianej z różnych miejsc na Ziemi.

135
00:23:38,000 --> 00:23:41,008
Dopasowanie, które udokumentował, nie może być przypadkowe.

136
00:23:42,002 --> 00:23:53,003
Nasze własne śledztwo, wyprzedzające badania Peratt'a o niemal trzy dekady, zbiega się z nim w niezwykły sposób, który wyklaruję w drugim epizodzie.

137
00:23:57,000 --> 00:24:03,000
Dla uczonych i w ogóle naukowców, sztuka naskalna pozostaje zagadką.

138
00:24:03,008 --> 00:24:08,010
Przez dwieście lat eksperci debatowali nad tą ogromną bliblioteką rysunków naskalnych.

139
00:24:11,000 --> 00:24:16,002
Obecnie definitywne wyjście jest w zasięgu ręki, domagając się nowej perspektywy,

140
00:24:16,008 --> 00:24:22,010
która podąża neiodpartymi dowodami na wysoce energetyczne elektryczne wydarzenia na starożytnym niebie.

141
00:24:24,008 --> 00:24:33,012
Ten, kto kontynuuje ten kierunek badań nie może się bać pytania, jak ruch planet wpływał na zelektryfikowane środowisko kosmiczne,

142
00:24:35,000 --> 00:24:38,007
o którym nauka wie tylko od kilku tekad.

143
00:25:10,000 --> 00:25:17,000
Czy to możliwe, że do nauk wkradł się fundamentalny błąd?

144
00:25:20,006 --> 00:25:25,010
Dzisiaj jesteśmy świadkami niewzrószonej pewności w regularności ruchu planet,

145
00:25:29,000 --> 00:25:32,000
jednak czy to zaufanie jest usprawiedliwone?

146
00:25:38,000 --> 00:25:41,002
Musimy się cofnąć o 37 lat.

147
00:25:42,008 --> 00:25:47,012
Wtedy to oświecił mnie kontrowersyjny teoretyk, Immanuel Welikowski.

148
00:25:49,001 --> 00:25:54,003
Był on autorem książki "Światy na Zderzeniu", po raz pierwszy opublikowanej w 1950.

149
00:25:55,000 --> 00:25:57,002
Następnie napisał wiele innych książek.

150
00:25:59,000 --> 00:26:03,001
W książkach tych zreinterpretował zarówno historię planet, jak i ludzkości.

151
00:26:05,008 --> 00:26:13,016
Będąc wybitnym uczonym, kolegą Alberta Einsteina, Welikowski twierdził, że dawniej planety poruszały się po niestabilnych torach.

152
00:26:15,006 --> 00:26:20,014
I że więcej niż raz, planeta przeszła dostatecznie blisko Ziemi, żeby spowodować globalną katastrofę.

153
00:26:28,007 --> 00:26:31,010
Większość astronomów natychmiast odrzuciło jego książkę

154
00:26:32,002 --> 00:26:35,003
a część z nich groziła bojkotem wydawnictwa Macmillan,

155
00:26:36,000 --> 00:26:40,002
zmuszając firmę do porzucenia książki, gdy była ona największym bestsellerem.

156
00:26:41,005 --> 00:26:47,005
Jednak, gdy nastała era kosmiczna, nasze sondy planetarne i księżycowe ujawniły zdewastowane powierzchnie [planet],

157
00:26:47,006 --> 00:26:50,012
powodując odnowienie zainteresowania twierdzeniami Welikowskiego.

158
00:27:04,000 --> 00:27:11,006
Przy współpracy z Welikowskim miałem przywilej publikacji serii na temat jego wyzwania rzuconego nauce.

159
00:27:12,000 --> 00:27:19,000
Welikowski powiedział, że kosmiczna katastrofa pozostawiła ślady na pokojowych obecnie planetach.

160
00:27:19,008 --> 00:27:21,008
Włącznie z Ziemią.

161
00:27:23,003 --> 00:27:27,006
Powiedział, że planeta Wenus wyglądała na niebie jak kometa,

162
00:27:28,000 --> 00:27:32,002
a jej niemal zderzenie z Ziemią spowodowało zdziesiątkowanie wczesnych cywilizacji.

163
00:27:45,000 --> 00:27:49,006
Powiedział, że zdarzeniom tym towarzyszyła wysoka aktywność elektryczna.

164
00:27:50,000 --> 00:27:59,007
Planety poruszały się po nietrwałych torach, i okazjonalnie niemal zderzały się ze soobą, przy czym pomiędzy nimi dochodziło do przejścia kosmicznej błyskawicy.

165
00:28:00,005 --> 00:28:07,013
Powiedział również, że ludzka pamięć tych wydarzeń stanowi dowód, którego nauka nie może zignorować.

166
00:28:11,000 --> 00:28:16,007
Wkrótce stało się dla mnie jasne, że Welikowski otworzył drzwi do nowych możliwości,

167
00:28:17,000 --> 00:28:20,006
być może do nowego zrozumienia mitycznych archetypów jako całości.

168
00:28:22,000 --> 00:28:26,004
Ale dlaczego dowody te wydają się zbyt niedorzeczno, aby dać im wiarę?

169
00:28:32,007 --> 00:28:40,010
Dlaczego wszystkie te archaiczne kultury skupiły się na pamięci Bogów jako ciałach górujących na minionym niebie?

170
00:28:56,009 --> 00:29:01,015
Byłem szczególnie urzeczony czymś, co Welikowski zaproponował w pracy dotąd nieopublikowanej.

171
00:29:05,000 --> 00:29:11,000
Twierdził, że w najwcześniejszej z zapamiętanych epok, niebo dominowała planeta Saturn,

172
00:29:12,000 --> 00:29:13,001
przebywając blisko Ziemi.

173
00:29:13,009 --> 00:29:17,010
Była obecna przez mityczny Złoty Wiek.

174
00:29:20,000 --> 00:29:26,002
Była to szalona idea i znalazłem w niej inspirację do życiowego zadania.

175
00:29:29,000 --> 00:29:34,005
Starożytne kultury, na całym świecie, twierdziły, że niebem rządziło niegdyś wzorowe słońce.

176
00:29:37,000 --> 00:29:41,000
Dla Egipcjan, tym dawnym rządzącym był stworzyciel Atum-Ra,

177
00:29:41,005 --> 00:29:43,012
rządząc z centrum i szczytu nieba.

178
00:29:46,000 --> 00:29:51,006
W starożytnej Mezopotamii widzimy pierwotne słońce jako wielkie, obracające się koło na niebiosach.

179
00:29:52,005 --> 00:29:54,010
Astronkmowie nazwali to ciało

180
00:29:56,000 --> 00:29:57,005
planetą Saturn.

181
00:30:01,005 --> 00:30:04,010
Nazwę tej planety znamy o Rzymian,

182
00:30:05,002 --> 00:30:06,002
Saturn,

183
00:30:09,000 --> 00:30:13,005
ale archaiczne łacińskie imię dla Saturna brzmiało Sol - Słońce.

184
00:30:14,005 --> 00:30:20,010
W najwcześniejszych tekstach greckich, planeta Saturn, zwana Kronos, nazywała się również Helios - czyli Słońce.

185
00:30:31,002 --> 00:30:35,010
Nawet alchemicy zachowali tą absurdalną identyfikację.

186
00:30:36,005 --> 00:30:38,012
Nazywali Saturna "Najlepszym Słońcem".

187
00:30:44,000 --> 00:30:48,001
Najlepsze słońce, większe słońce, wzorcowe słońce...

188
00:30:48,005 --> 00:30:53,010
główna idea zawsze wskazywała bezpośrednio na oś nieba.

189
00:30:54,002 --> 00:30:57,010
Niebieski biegun, wokół którego niebiosa wizualnie się obracały.

190
00:31:00,003 --> 00:31:06,008
Tak nieprawdopodobnie, jak to może wyglądać, jest to miejsce, w którym Egipcjanie umieścili ich pierwotnego Boga-Słońce Atum'a.

191
00:31:29,002 --> 00:31:40,004
Nieruchomy punkt na niebie jest miejscem, gdzie późniejsza astronomiczna tradycja od Grecji, przez Persję aż do Chin, umiejscawia Saturna, który stamtąd rządził światem.

192
00:31:41,000 --> 00:31:44,005
Przeciwieństwo tego, co uważamy za oczywiste obecnie.

193
00:32:00,004 --> 00:32:08,010
Starożytne kroniki twierdzą, że planeta Saturn, obecnie punkcik na niebie, pozostawała przez Złoty Wiek.

194
00:32:10,005 --> 00:32:14,006
Epokę obfitości, kosmicznej harmonii i wspaniałości.

195
00:32:15,007 --> 00:32:17,014
Archaiczną nazwą Italii jest Saturnia

196
00:32:19,000 --> 00:32:24,002
a tradycja utrzymuje, że nazwa ta została dana oryginalnej stronie Rzymu.

197
00:32:26,004 --> 00:32:32,005
Sabbath, specjalny dzień odpoczynku oraz czci, był Saturni Dies, dniem Saturna.

198
00:32:32,007 --> 00:32:36,011
Dniem obchodzonym w rejonie śródziemnomorskim, na bliskim wschodzie i dalej.

199
00:32:38,006 --> 00:32:46,012
Popularne święto rzymskie, Saturnalia, było symbolicznym powrotem do Saturnia Regna, Panowania Saturna, Złotego Wieku.

200
00:32:48,005 --> 00:32:57,010
Większość z symboli zawartych w obchodach Nowego Roku czy świat Bożego Narodzenia, ma korzenie w rzymksich Saturnaliach i podobnych starożytnych świętach.

201
00:33:01,000 --> 00:33:12,005
W takiej czy innej formie, każda kultura, która wspominała Panowanie Saturna, traktowała planetarnego boga jako Ojca Królów, Ojca Narodu czy Rasy.

202
00:33:13,000 --> 00:33:18,005
Starożytne tradycje utożsamiają ugaryckiego i hebrajskiego El jako Saturna.

203
00:33:19,005 --> 00:33:23,013
Powiada się, że Izraelici postrzegali się niegdyś jako dzieci Saturna.

204
00:33:26,001 --> 00:33:30,003
W taki sam sposób Grecy odowływali się do Kronosa jako ich pierwszego ojca,

205
00:33:32,000 --> 00:33:41,008
a Rzymianie twierdzili, że są prawdziwymi potomkami Saturna, przybyłymi do Italii po przygodach legendarnego przodka Eneasza.

206
00:33:57,001 --> 00:34:02,009
Ale jest też ciemna strona Saturna, odbijająca katastroficzny koniec Złotej Ery.

207
00:34:03,005 --> 00:34:10,012
Stało się to wtedy, gdy, według słów Maniliusa, Saturn, Pierwszy Ojciec, spadł na przeciwny koniec Osi Świata.

208
00:34:14,001 --> 00:34:23,001
Ten nagły poczatek chaosu, gdy niebiosa zdawały się walić bezładnie, prześladował cywilizacje przez stulecia.

209
00:34:23,006 --> 00:34:29,007
Wybuchając, jak obawa przed końcem świata, strach, że co zdarzyło się kiedyś, zdarzy się ponownie.

210
00:34:33,005 --> 00:34:43,005
niemal nie można uwierzyć, że starożytni składali na ofiarę swoje własne dzieci, symbolicznie lub literalnie, planecie-Bogu Saturnowi.

211
00:34:46,007 --> 00:34:50,010
Saturn został zapamiętany jako pożeracz swoich własnych dzieci.

212
00:34:52,005 --> 00:34:56,005
I jak Moloch, rządający ofiar,

213
00:34:58,000 --> 00:35:04,004
Jak El lub Elohim, każąc Abrahamowi złożyć w ofierze własnego syna, Izaaka.

214
00:35:10,000 --> 00:35:19,005
W obliczu dowodów, którym nie można zaprzeczyć, rozsądnym wyjściem jest wynieść katastroficzne źródło tych wspomnień na światło dzienne.

215
00:35:30,005 --> 00:35:40,005
Moja książka "Mit Saturna", opublikowana w 1980, rozpoczęła rekonstrukcję spektakularnych zjawisk widzianych niegdyś na niebie.

216
00:35:41,000 --> 00:35:46,005
Zgromadzenie planet, świecących ponad starożytnymi obserwatorami.

217
00:35:47,005 --> 00:35:56,010
Pracowałem nad mitycznymi archetypami. Kultury wszędzie używały różnych słów i symboli do opisania uderzająco podobnych zdarzeń.

218
00:35:58,005 --> 00:36:03,005
Ale planetarny model, zaprezentowany w "Micie Saturna", był daleki od ukończenia.

219
00:36:06,005 --> 00:36:12,005
Do największych tajemnic należało kosmiczne koło, zarejestrowane przez każdą starożytną kulturę.

220
00:36:13,005 --> 00:36:19,005
Obrazy koła na niebie, wyryte na kamieniu, są starsze niż sama cywilizacja.

221
00:36:20,000 --> 00:36:27,005
Wielu archeologów widzi owe koła jako wyobrażenie pojazdu Słońca, toczącego się po niebie.

222
00:36:28,002 --> 00:36:32,005
Ale w swojej najpowszechniejszej formie, kosmiczne koło nigdzie się nie rusza.

223
00:36:33,000 --> 00:36:35,005
Często rezyduje na stacjonarnym pilarze,

224
00:36:36,005 --> 00:36:39,011
lub na szczycie schodów lub drabiny.

225
00:36:41,000 --> 00:36:45,005
Lub jest obracane przez linę, pozostając w spoczynku na ołtarzu lub stole.

226
00:36:47,005 --> 00:36:52,005
Szprychy koła nie są jako takie funkcjonalne, są płynne i eteryczne.

227
00:36:57,005 --> 00:37:01,010
Archaiczni bogowie i herosi trzymali koło w rękach.

228
00:37:06,005 --> 00:37:09,010
Kosmiczne koło służyło za tron bogów,

229
00:37:11,000 --> 00:37:14,005
kulturalnych herosów i mądrych ludzi.

230
00:37:15,005 --> 00:37:19,005
Symbolicznie zreplikowano je w kołowych tronach królów na Ziemi.

231
00:37:21,005 --> 00:37:24,005
Kołowy tron Buddy to podkreśla.

232
00:37:25,005 --> 00:37:31,005
Nawet popularny odcisk stopy Buddy przypomina to samo koło na Niebie.

233
00:37:32,000 --> 00:37:34,006
Inspiracja nie przyszła od naszego Słońca.

234
00:37:36,000 --> 00:37:43,000
Porównajmy te prehistoryczne przykłady piktograficznych kół z Irlandii i z Kaliforni.

235
00:37:43,005 --> 00:37:46,005
Różne części koła są wyraxnie widoczne.

236
00:37:47,005 --> 00:37:49,013
Duży orkąd lub sfera, choć nie zawsze obecne,

237
00:37:51,000 --> 00:37:58,000
centralna gwiazda i mniejsze, ciemniejsze koło, lub sfera, wewnątrz gwiezdnej formy.

238
00:37:58,005 --> 00:38:08,005
Obraz ten nie przedstawia jednego obiektu, lecz trzy obiekty, jak tu zademonstrowano, gdzie artysta umieścił małą, ciemną sferę pod centralną gwiazdą.

239
00:38:11,001 --> 00:38:13,010
Gwarantuję wam, że umiejscowienie to nie jest przypadkowe.

240
00:38:14,005 --> 00:38:21,010
Te formy na niebie były planetami w bliskim zgrupowaniu ponad starożytnymi czcicielami nieba.

241
00:38:29,000 --> 00:38:33,005
Historia zaczyna się od pojawienia się tej niebiańskiej formacji.

242
00:38:34,000 --> 00:38:36,005
Niebiosa (gdy "Niebiosa były blisko Ziemi")

243
00:38:37,000 --> 00:38:46,005
Pierwotna Jedność Nieba, uformowana przez Wielką Koniunkcję, gdy prosta linia lub strzała "przebijała serca zgromadzonych potęg".

244
00:38:47,007 --> 00:38:52,010
Nieruchome, Pierwotne Słońce, rządziło przed obecnym Słońcem.

245
00:38:54,000 --> 00:38:58,000
Ojciec królów i pierwszy w mitycznej linii królów.

246
00:38:59,000 --> 00:39:01,005
Oraz umierajacy, lub przemieszczony Bóg.

247
00:39:04,000 --> 00:39:09,005
W późniejszych czasach astronomowie zidentyfikowali tego nadrzędnego władcę nieba.

248
00:39:10,000 --> 00:39:12,005
Twierdzili, że była to planeta Saturn,

249
00:39:13,000 --> 00:39:19,004
zapamiętana jako właściciel Kosmicznego Koła, zanim Bóg odszedł do odległego królestwa.

250
00:39:21,005 --> 00:39:27,012
Astronomiczna tradycja nazywała również centralną gwiazdę mianem Wenus, Matki Bogów

251
00:39:28,005 --> 00:39:34,005
a ciemniejszą, czerwonawą sferę, jako planetę Mars, kosmicznego wojownika.

252
00:39:35,005 --> 00:39:43,012
Podczas tych trzech godzin zamierzam zademostrować, że historie o Bogach są historiami o tym, co przydarzyło się tym ciałom niebieskim.

253
00:40:01,005 --> 00:40:07,010
Patrzymy na zrekonstruowaną formację na niebie sprzed zaledwie kilku tysięcy lat.

254
00:40:11,005 --> 00:40:19,010
Konfiguracja ta ewoluowała przez wiele etapów, budząc cześć i grozę, model dla królów i królestw na tysiące lat.

255
00:40:21,006 --> 00:40:29,008
Wielkiie miasta i świątynie oraz święte góry, wszystkie wskazujące wstecz, na mityczną epokę bogów i cudów.

256
00:40:36,005 --> 00:40:39,012
Pozwólmy pierwszym na świecie astronomom wyznaczyć nam drogę.

257
00:40:40,005 --> 00:40:47,006
Wiedzieli oni, że mity i hymny wzywały bogów, którzy byli planetami, lub ich aspektami.

258
00:40:50,000 --> 00:40:55,000
Planety znajdowały się blisko Ziemi w konfiguracji obejmującej niebo.

259
00:40:58,000 --> 00:41:06,000
Pamięć o tym, ze niebiańska chwała wciąż nas otacza, nawet, jeśli ludzkość z czasem zapomniała więcej, niż zdołała zapamiętać.

260
00:41:10,005 --> 00:41:14,005
Połączenie się z powrotem z naszą zapomnianą przeszłością będzie kluczowe.

261
00:41:15,000 --> 00:41:18,000
Kluczowe dla naszej własnej jedności kulturowej.

262
00:41:18,004 --> 00:41:20,011
Dla studiów nad ludzką swiadomością

263
00:41:22,002 --> 00:41:25,005
oraz dla wszystkich nauk.

264
00:41:51,005 --> 00:41:58,009
Tylko kilka tysięcy lat temu nasi przodkowie widzieli zgrupowanie planet blisko Ziemi.

265
00:42:11,003 --> 00:42:20,008
Nastąpiła eksploja ludzkiej wyobraźni, rzeka mitologii i symboli, która zdefiniowała kultury na tysiące lat.

266
00:42:22,008 --> 00:42:26,010
Długo po tym, jak zapomniano o ich niebiańskiej inspiracji.

267
00:42:40,007 --> 00:42:49,010
We wczesnych czasach historycznych nie ma wzmianek o obecnych planetach, brak zapisków dotyczących ruchu planet czy ich okresowości.

268
00:42:50,003 --> 00:42:59,010
Planety, jakie znamy dzisiaj, nie istniały, byly Bogami - budzącymi grozę w owym czasie kapryśnymi i przerażającymi.

269
00:43:11,000 --> 00:43:16,009
Wcześniczciciele nieba mówili o wielkim Świetle Niebios, nieruchomym na niebie.

270
00:43:17,000 --> 00:43:20,007
Egispkim Atum lub Atum-Ra,

271
00:43:21,005 --> 00:43:24,005
sumeryjskim An,

272
00:43:26,003 --> 00:43:28,008
babilońskim Anu

273
00:43:29,003 --> 00:43:35,003
a enigmatycznie, wcześni astronomowie wiedzili, że wszechwładnym była planeta Saturn

274
00:43:36,000 --> 00:43:39,007
której historia będzie głównym tematem trzeciego epizodu.

275
00:43:41,007 --> 00:43:53,010
Początkowo, zebrane potęgi nie były widziane jako osobni bogowie, lecz jako pierwotna Jedność Nieba, doskonała koniunckja Złotej Ery.

276
00:44:00,005 --> 00:44:03,010
Masywna sfera, zawieszona na niebie

277
00:44:05,000 --> 00:44:10,000
a w jej centrum promienista gwiazda, otoczona wybuchowymi wstęgami.

278
00:44:14,007 --> 00:44:20,008
Kultury świata widziały tą gwiazdę w żeńskiej formie, jako Boginię Matkę,

279
00:44:22,000 --> 00:44:24,005
planetę Wenus.

280
00:44:27,005 --> 00:44:31,005
Zapamiętali ją jako Wielką Gwiazdę, Matkę Wszystkich Gwiazd.

281
00:44:40,005 --> 00:44:45,005
Było to centralne oko, serce i dusza pierwotnego Słońca.

282
00:44:46,005 --> 00:44:50,010
Jego ożywcze życie, potęga i chwała, oraz dużo więcej.

283
00:45:01,005 --> 00:45:11,005
Jednym z najbardziej enigmatycznycm motywów kulturowych jest dająca życie Bogini w formie monstrualnej formie, atakująca Świat.

284
00:45:12,005 --> 00:45:18,010
Była to straszna Bogini, szalejąca na niebie z dziko wymieszanymi włosami,

285
00:45:19,005 --> 00:45:25,010
lub wieloma wymachującymi ramionami, niebiański spektakl, promieniujący paraliżującym światłem.

286
00:45:30,005 --> 00:45:40,005
Gdy nastąpiła niestabilność i przemieszczenie, wstęgi wyładowań, wystajace z Wenus, chaotycznie rosły, nadając planecie straszny wygląd.

287
00:45:45,005 --> 00:45:48,010
Zła bogini była kometą.

288
00:45:49,005 --> 00:45:52,010
Mitycznym prototypem komet.

289
00:45:53,005 --> 00:45:56,005
Wielką kometę Immanuela Welikowskiego,

290
00:45:57,000 --> 00:45:58,005
planetą Wenus.

291
00:46:25,005 --> 00:46:32,005
Patrząc od przodu, na tle centralnej gwiazdy widać mniejszą, ciemniejszą, czerwonawą sferę.

292
00:46:34,005 --> 00:46:37,005
Był to mityczny wojownik,

293
00:46:38,001 --> 00:46:41,005
męskie "serce serc"

294
00:46:42,002 --> 00:46:43,007
"Dziecko w łonie"

295
00:46:44,005 --> 00:46:46,005
"Dziecko w podołku"

296
00:46:47,000 --> 00:46:48,005
"Dziecko oka"

297
00:46:49,000 --> 00:46:51,000
"Oś  Kosmicznego Koła".

298
00:46:51,005 --> 00:46:54,010
Najbardziej aktywna postać światowej mitologii.

299
00:46:59,004 --> 00:47:06,005
Czciciele nieba wszędzie wiedzieli, jaka jest tożsamość tego wojownika, zwycięscy smoków i potworów chaosu.

300
00:47:15,000 --> 00:47:19,008
Globalne rozpoznawanie Marssa jako największego z wojowników

301
00:47:20,006 --> 00:47:23,007
pokazuje nam nierozpoznaną historię.

302
00:47:43,000 --> 00:47:46,006
Na wielkiej sferze ukazał się jasny półksiężyc

303
00:47:46,008 --> 00:47:49,016
z kulą lub gwiazdą Wenus pomiędzy rogami.

304
00:47:56,005 --> 00:48:00,012
Rzeczy nigdy nie widziane na niebie były czczone na całym świecie.

305
00:48:07,000 --> 00:48:14,000
Gdy Ziemia obracała się wokół osi, półksiężyc wyznaczał cykl dnia i nocy.

306
00:48:15,000 --> 00:48:18,005
Półksiężyc poniżej w fazie największej jasności,

307
00:48:20,000 --> 00:48:22,005
a teraz w fazie zaciemnienia.

308
00:48:23,002 --> 00:48:31,005
Chociaż nasz Układ Słoneczny był widoczny, rzucając światło na konfigurację, nie był częścią widzialnego teatru Bogów.

309
00:48:32,005 --> 00:48:39,010
Nazwałem to "Konfiguracją Biegunową", gdyż Ziemia obracała się równolegle z formacjami na niebie,

310
00:48:40,005 --> 00:48:45,005
czyniąc te formy obecnymi na biegunie niebieskim, wokół którego obracały się niebiosa.

311
00:48:52,006 --> 00:48:56,015
Konfguracja ta ewoluowała przez liczne fazy.

312
00:48:59,005 --> 00:49:03,008
Liczba wstęg stale się zmieniała,

313
00:49:05,000 --> 00:49:07,008
jak również ich forma.

314
00:49:11,005 --> 00:49:17,008
Wszystkie zmiany we względnym położeniu powodowały dramatyczne zmiany w wyglądzie konfiguracji.

315
00:49:28,008 --> 00:49:38,012
W 1996, kanadyjski wytwórca filmów, Ben Ged Low, spędził wiele miesięcy w Portland, tworząc 90-minutowy dokument na temat tej rekonstrukcji.

316
00:49:39,006 --> 00:49:42,014
W tym czasie, wiele dynamicznych problemów pozostawało nierozwiązanych.

317
00:49:44,000 --> 00:49:50,005
Ale później, w tym samym roku, do Portland przybył australijski fizyk Wallace Thornhill z 3-dniową wizytą.

318
00:49:51,005 --> 00:49:55,012
Przekonał mnie, że formy, któ©e skonstruowałem, były elektryczne.

319
00:49:56,007 --> 00:49:59,012
Były to strumienie wyładowań plazmowych, ciągnące się między planetami.

320
00:50:01,008 --> 00:50:10,015
Wyjaśnił, że w radialnym wyładowaniu elektrycznym, zarówno liczba wstęg, jak i ich forma, zmienia się wraz z intensywnością wyładowania.

321
00:50:12,008 --> 00:50:21,016
Wirujące formy, które skonstruowałem we wspólnej symetrii, z których sam się często śmiałem, na prawdę miały fizyczne wytłumaczenie.

322
00:50:25,005 --> 00:50:33,010
W czasie tej wizyty, Wal Thornhill miał za sobą ponad 25 lat zgłębiania, jak sam to nazywał, "Elektrycznego Wszechświata".

323
00:50:34,005 --> 00:50:43,005
Jego praca podążała za tradycjami pionierów nauki o elektryczności i plazmie, którzy pokazali, że elektryczność gra dużą rolę w kosmosie.

324
00:50:44,005 --> 00:50:47,012
Że galaktyki, gwiazdy i planety są formowane elektrycznie.

325
00:50:49,007 --> 00:50:53,015
Komety, z ich jasnymi warkoczami, poruszają się w elektrycznym polu Słońca.

326
00:50:55,008 --> 00:51:01,017
Jego elektryczna interpretacja rozszerzała się na pochodzenie dziwnych krajobrazów na plamnetach i księżycach,

327
00:51:02,008 --> 00:51:06,015
teraz wyjaśnionych przy pomocy dobrze sprawdzonych zasad skrawania elektrycznego.

328
00:51:08,005 --> 00:51:22,007
W elektrycznym Układzie Słonecznym, jeśli dwie planety lub księżyce zbliżą się do siebie z regionów o różnym potencjale, nastąpi wyładowanie elektryczne, wytwarzając formację plazmową, rozciągającą się pomiędzy obowa ciałami.

329
00:51:26,005 --> 00:51:31,006
Eksperymenty w laboratoriach plazmowych mogą nam pwoiedzieć, jak wyglądałyby takie formacje.

330
00:51:32,005 --> 00:51:36,005
Kręgosłupem jest zwykle kolumna splecionych włókien,

331
00:51:36,008 --> 00:51:42,015
ale występują również dyski i zagnieżdżone cylindry, ewoluujące w spektakularny sposób.

332
00:51:49,005 --> 00:51:56,005
Odpowiednika takich formacji można się dopatrzeć w starożytnych opisach kosmicznego pioruna.

333
00:52:12,002 --> 00:52:15,005
Lecz cóż to za dziwaczna idea,

334
00:52:16,008 --> 00:52:21,015
że pomiędzy zbliżonymi do siebie planetami mogłyby powstawać jakieś egzotyczne formacje!

335
00:52:48,005 --> 00:52:58,005
Jakie było pokrewieństwo pomiędzy kosmiczym piorunem, a magicznymi mieczami, strzałami, maczugami i włóczniami wielkich boskich wojowników?

336
00:52:59,005 --> 00:53:07,007
Zdumiewająco zgodnie, starożytne jezyki identyfikują te bronie jako szczególne formy kosmicznego pioruna.

337
00:53:08,008 --> 00:53:12,015
Uczeni zidentyfikowali już miecz i strzałę Apolla,

338
00:53:14,005 --> 00:53:16,005
włócznię Zeusa

339
00:53:17,007 --> 00:53:19,010
trójząb Posejdona,

340
00:53:20,008 --> 00:53:22,010
jako aspekty rozdzielonedo pioruna.

341
00:53:24,005 --> 00:53:31,005
To samo powiązanie występuje w przypadku greckiego Aresa, łacińskiego Marsa, których miecz miał ich identyfikację.

342
00:53:41,008 --> 00:53:45,010
Wpierw przyszedł piorun, rdzenny archetyp,

343
00:53:48,008 --> 00:53:53,010
a następnie jego mityczna interpretacja jako broni boga-wojownika.

344
00:54:08,005 --> 00:54:19,005
Umieszczony w rękach Bogów, kosmiczny piorun stanowi most do naszych czasów, łacząc mityczny świat z nauką plazmy.

345
00:54:47,005 --> 00:54:53,010
Jedna prosta prawda powinna zienić świat nauki i nasze zrozumienie ludzkiej historii.

346
00:54:55,000 --> 00:55:00,000
Starożytne niebonie przedstawiało podobieństwa do obecnego nieba.

347
00:55:04,005 --> 00:55:09,013
Ponad ludxkimi świadkami, formacje planetarne unosiły się blisko Ziemi.

348
00:55:30,005 --> 00:55:43,005
Jedna forma elektryczna przeobrażała się w inną w niebiańskim tańcu mitycznej gwiezdnej bogini i kosmicznego wojownika, astronomicznie zidentyfikowanych, jako planety Wenus i Mars.

349
00:55:45,002 --> 00:55:54,002
Starożytni obserwatorzy widzieli głowę król-wojownika otoczoną promieniami bogini-gwiazdy, była to jego korona chwały.

350
00:55:58,005 --> 00:56:05,009
I była to jego magiczna ochrona, noszona jak chełm lub grzywa, lecz znacznie więcej znaczyła.

351
00:56:07,000 --> 00:56:17,006
Tanczący Bóg Azteków nosił promienie Wenusj jako pióropusz, lecz trzymał również tak zwaną pól-gwiazdę Wenus we wszechwładnej ręce.

352
00:56:18,005 --> 00:56:22,007
Nosił te ochronne promienie nawet na jego tunice.

353
00:56:26,005 --> 00:56:38,005
Ten motyw jest uniwersalny, zbroja wojownika była promieniami wielkiej gwiazdy i to jest wyjaśnienie "promienistej korony królów".

354
00:56:56,007 --> 00:57:01,015
Gdy forma konfiguracji się zmieniała, zmieniała się rówież ich mityczna interpretacja.

355
00:57:06,005 --> 00:57:14,007
Na rysunkach mieczy, starożytni kronikarze opowiadali o kosmicznej koniunkcji bogini i wojownika.

356
00:57:17,007 --> 00:57:22,010
Bogini była okiem a wojownik był jego wychowankiem.

357
00:57:34,000 --> 00:57:43,000
Dwie sfery w zgodności inspirowały mityczną interpretację jako oka i potomka, wypisanych na ręce Boga.

358
00:57:55,000 --> 00:58:02,004
Pięć palców ręki było widocznym aspektem ośmio szprychowego koła w innej fazie.

359
00:58:02,007 --> 00:58:08,015
Buddyjscy symbolicy wiedzieli, że ręka przedstawiała święte pokrewieństwo ośmioramiennego koła dharmy.

360
00:58:10,000 --> 00:58:20,005
Budda był nieruchomą osią koła, na tronie ponad ręką nieba, był otoczony i ochraniany niebieski mogniem bogów.

361
00:58:26,008 --> 00:58:34,008
Każda pojawiająca się forma prowokowała szereg mitycznych interpretacji, a nie tylko jedną ideę.

362
00:58:35,005 --> 00:58:47,005
Szprychy koła były ożywiającą duszą i potęgą wszechświatowego suwerena, eksplodującą w życie o zachodzie, jest to znaczenie mitycznego "kwiatu życia".

363
00:58:56,005 --> 00:59:06,008
Rzeczy widziane na niebie prowokowały setki wyobrażeniowych rysunków, ale nawet jeden nie wspomina o wydarzeniach znanych z dzisiajeszego nieba. Nawet jeden.

364
00:59:07,000 --> 00:59:16,000
Nawet, gdy dokładna forma tych kosmicznych pierwowzorów została zapomniana, wyobrażeniowa idea pozostała przez tysiące lat.

365
00:59:17,005 --> 00:59:24,010
Niezliczone detale nie pozwalają nam po prostu podrasować wyjasnień mitów i symboli.

366
00:59:37,005 --> 00:59:44,012
Część z nich pozostaje abstrakcyjna, ale częściej dodają one mityczną interpretację do formy, na której bazują.

367
00:59:47,005 --> 00:59:54,005
Wiele z mitycznych rysunków, wydających się niezrozumiałymi, prowadzą do tej samej, namacalnej formy.

368
01:00:11,005 --> 01:00:15,012
Roślina życia nie była tylko atrakcyjnym elementem dekoracyjnym.

369
01:00:17,000 --> 01:00:23,000
Była formą na niebie, inspirując historię o wielkim wpływie.

370
01:00:25,005 --> 01:00:32,010
W swoich narodzinach i ponownych narodzinach, bóg-wojownik wyłonił się z promieniującego kwiatu.

371
01:00:39,004 --> 01:00:48,007
różnorodne mityczne interpretacje większe historie, opowiadające o tych zdarzeniach, wszystkie wskazują na zunifikowaną strukturę w ludzkiej pamięci.

372
01:00:53,005 --> 01:00:58,010
Gdy wielkie koło obracało się na niebie, zostało zapamiętane na całym świecie.

373
01:01:09,000 --> 01:01:14,000
Nawet drobne przemieszczenie przylegajacych potęg zostało umieszczone na starożytnych rysunkach.

374
01:01:22,005 --> 01:01:31,010
Dlaczego egipska bogini była identyfikowana jako mająca fryzurę wojownika? Leżąca u podstawy forma daje nam odpowiedź.

375
01:01:41,005 --> 01:01:47,010
Pierwotne słońce rządziło światem, świecąc najjaśniej na nocnym niebie.

376
01:01:49,005 --> 01:01:55,010
Na owym pierwotnym słońcu pojawił się półksiężyc, i stanowczo nie był to nasz księżyc.

377
01:01:56,007 --> 01:02:00,010
Pomiędzy jego rogami umiejscowiła się wielka gwiazda Wenus.

378
01:02:01,005 --> 01:02:05,012
A wizualnie wewnątrz tej gwiazdy znajdowała się planeta Mars.

379
01:02:09,005 --> 01:02:11,013
Z marsa zdawał się spływać świcący strumień,

380
01:02:13,000 --> 01:02:17,000
pierwsza forma kosmicznego pioruna.

381
01:02:24,000 --> 01:02:29,008
Ludzka wyobraźnia widziała tu miecz lub sztylet, pchany w regiony poniżej.

382
01:02:30,005 --> 01:02:33,005
Bóg-wojownik był swoim mieczem,

383
01:02:34,000 --> 01:02:40,003
wyobrażanym również jako osiowy korkociąg, kołek lub żałobny filar obrazającego się nieba.

384
01:02:42,005 --> 01:02:45,009
Ta sama rzecz, jak trzon planety życia.

385
01:02:51,005 --> 01:02:55,010
I jak dolne kończyny bogini

386
01:03:02,001 --> 01:03:09,005
Ta sama forma była widziana jako wystajacy język, zarówno wojownika

387
01:03:10,005 --> 01:03:11,014
jak i gniewnej bogini.

388
01:03:20,005 --> 01:03:27,013
Nastąpił wyraźny ruch Marsa, blisko, lecz nie całkiem w planetarnej osi.

389
01:03:28,005 --> 01:03:35,010
Teraz niebiański półksiężyc wyglądał jak rogi samego wojownika, identyfikując go jako byka niebios.

390
01:03:37,005 --> 01:03:45,005
Nie powinniśmy być zaskoczeni, że fundamentowa kolumna przedstawia obraz byka na swoim wierzchołku.

391
01:03:48,000 --> 01:03:54,000
Gdy sięgnęła Ziemi, strumień przedstawiał formę wielkiego pilaru lub kosmicznej góry.

392
01:04:04,005 --> 01:04:11,010
Być może trudno uwierzyć, że słynny Byk Niebios to po prostu pilar i błyszczące rogi.

393
01:04:26,005 --> 01:04:34,009
Do tych wydarzeń sledziliśmy światowe mity o dźwigających niebo kosmicznych gigantach, pierwszą aktywną formę bohatera-wojownika.

394
01:04:35,005 --> 01:04:40,009
Jego uniesione ramiona były dokładnie tą samą rzeczą, co rogi byka niebios.

395
01:04:43,000 --> 01:04:48,000
Testament integralności podstruktury, archetypy.

396
01:05:22,005 --> 01:05:32,010
W pewnych fazach ruchu Marsa, pył i elektryczna plazma, przepływająca między Marsem a Wenus, stawała się widoczna dla ziemskich obserwatorów.

397
01:05:33,005 --> 01:05:43,010
Nawet małe zmiany w tym pyłowo plazmowym strumieniu powodowałyby znaczące różnice w wyglądzie konfiguracji.

398
01:05:46,005 --> 01:05:52,010
Wielcy królowie starożytności nosili stożkowe korony o szeregu enigmatycznych wariacji.

399
01:05:57,005 --> 01:06:03,005
Dla tych czczonych form eksperci nie znaleźli odpowiednika w dzisiejszej naturze.

400
01:06:04,005 --> 01:06:14,007
Jeszcze antyczni kapłani-kronikarze wiedzieli, że korony te imitowały ornat kosmicznego wojownika, prototyp króla wojownika na Ziemi.

401
01:06:29,005 --> 01:06:37,008
Wraz ze wzrostem niestabilności i przemieszczeń od osi, strumień łączący Wenus i Marsa spiralował na zewnątrz.

402
01:06:38,000 --> 01:06:48,005
Była to bogini matka we własnej osobie, promieniujące oko, serce i dusza pierwotnego słońca, teraz wysunięta na zewnątrz jako zwinięty kędzior wlosów.

403
01:06:50,005 --> 01:06:55,005
Najwcześniejsze źródła nie pozostawiają wątpliwości, że była to widzialan forma na niebie.

404
01:07:11,005 --> 01:07:17,010
Boczny kędzior króla-wojownika naśladuje swjego protoplastę, kosmicznego wojownika.

405
01:07:24,005 --> 01:07:30,010
Ten wijący się oddech życia zainspirował niezliczone symbole, w liczbie znacznie większej, niż można tu przedstawić.

406
01:07:31,005 --> 01:07:39,012
Jednym z przykładów jest żałobna kolumna na niebie, sygnalizując wypływ oka i ewolucję samego stworzenia.

407
01:07:41,007 --> 01:07:50,015
Krytyczny zwrot nastąpił wraz z usunięciem wijącego się oddechu życia, wyzwalając straszliwą boginię i kosmiczny kryzys.

408
01:07:54,005 --> 01:08:01,008
W przypływie wściekłości, hinduski Shiva wyrwał swój pukiel włosów, z czego powstała jego ciemna strona,

409
01:08:02,005 --> 01:08:04,010
potwór Virabadra

410
01:08:05,005 --> 01:08:13,014
a tuż obok straszliwa forma złej bogini, którą rozpoznajemy jako kometę Wenus.

411
01:08:34,005 --> 01:08:49,013
Archetyp meduzy był jedynie niuansem niebiańskiego węża lub smoka, z jasnymi włóknami, wylewnym oddechem, długimi, płynącymi włosami i emanacją błyskawicy, globalnym symbolem wielkiej komety.

412
01:08:51,008 --> 01:09:01,012
W Egipcie, oko Ra, serce i dusza Ra, odeszły od boga, stając się ognistym wężem Ureusem, szalejącą po niebie.

413
01:09:13,007 --> 01:09:21,012
Astronomiczna tradycja od regionu śródziemnomorskiego po bliski wschód potwierdza, że boginią tą była Wenus.

414
01:09:23,000 --> 01:09:31,000
Starożytni Sumerowie identyfikowali Wenus jako Inannę, wężowego smoka lub smoczą matkę, niedostepną w swoim gniewie.

415
01:09:43,005 --> 01:09:49,010
Chaotyczne, kometo podobne włosy chońskiego smoka są nadrzędną cechą,

416
01:09:50,001 --> 01:09:57,010
jaką była wyładowująca się sfera lub takzwana nocna, świecąca perła - jego spiralne atrybuty.

417
01:09:58,005 --> 01:10:02,007
Oraz emanacja błyskawicy, cechująca samego smoka.

418
01:10:05,005 --> 01:10:10,010
długo po zapamiętaniu tych wydarzeń, Aztekowie wciąż wiedzieli komety jako płynące pióra.

419
01:10:19,005 --> 01:10:23,005
Znali powiązanie komety z kosmiczym wężem,

420
01:10:25,005 --> 01:10:29,012
i znali powiązanie ich obu z planetą Wenus.

421
01:10:42,008 --> 01:10:46,015
Z okresu nieporządu wyłoniła się faza niebieskiej konstrukcji,

422
01:10:47,005 --> 01:10:55,005
skupiona na aktywności spiralujej formy lub promienistej spirali, zapamiętanej jako Wstęga Stworzenia.

423
01:10:55,007 --> 01:10:58,015
Jest to spodziewany dodatek do samej Bogini Matki.

424
01:11:00,000 --> 01:11:05,002
Ojczyzna na niebie, dwa tematy archaicznych legend o stworzeniu.

425
01:11:06,005 --> 01:11:14,005
Mityczny dom bogów leżał wewnątrz bariery, uformowanej przez ciało niebieskiego węża lub smoka.

426
01:11:26,005 --> 01:11:38,010
Można dowieść, że wspomniane tu ewoluujące formy są fazami w biografii bogini matki, w większosci ignorowanymi ale potwierdzonymi na poziomie konkrentych szczegułów we wczesnych kulturach.

427
01:11:56,005 --> 01:12:01,010
Kapłani starożytnego Egiptu wiedzieli, że Biała korona była Boginią Matką.

428
01:12:05,005 --> 01:12:11,010
wiedzieli, że kędzior dajacego życie oddechu i obrotowy pukiel włosów, to ta sama bogini.

429
01:12:22,005 --> 01:12:32,005
W całym Egipcie, kroniki zapamiętały jasną spiralę z promienistymi projekcjami jako wysłannika niebianskiej konstrukcji.

430
01:12:38,004 --> 01:12:46,005
Od północy po południe, pierwotnie opisywali oni boginię jako "Oko Ra", przyjmującą postać ognistego węża,

431
01:12:47,000 --> 01:12:50,000
którego hieroglif oznaczał boginię.

432
01:12:57,008 --> 01:13:02,010
I był to ten wąż, który przyszedł, by stworzyć barierę,

433
01:13:03,004 --> 01:13:07,010
granicę Neter Ta, niebiańskiego królestwa.

434
01:13:11,005 --> 01:13:21,010
Mezo-Amerykańscy artyści dobrze rozumieli, że ognisty wąż lub smok, otaczający krainę bogów, miał postać promienistej spirali.

435
01:13:30,005 --> 01:13:39,007
Stworzony w ten sposób kraj bogów, wyłaniający się z tańca bogini oraz bohatera, prezentuje cztery strumienie światła i życie.

436
01:13:40,005 --> 01:13:47,010
Tam była ojczyzna na niebie, niebianski model dla każdego królestwa i miasta na Ziemi.

437
01:13:48,005 --> 01:13:51,010
Utracony ląd mitycznych przodków,

438
01:13:52,004 --> 01:14:00,006
rozdzielony na cztery rzeki lub ożywiany przez cztery eksplozywne wiatry, oraz obracający się jak wielkie koło na niebie.

439
01:14:02,005 --> 01:14:08,010
Z pewnością ewolucja mitu przyniosła z czasem nikończące się przerabianie archetypu,

440
01:14:09,007 --> 01:14:16,010
ale nawet entuzjazm w rozszerzaniu symboliki nie zagłuszył ich podłoża w ludzkiej pamięci.

441
01:14:24,005 --> 01:14:31,010
Złożoność kołowego kalendarza Azteków nie wyeliminowała osiowej roli wojownika-bohatera,

442
01:14:32,005 --> 01:14:36,010
lub czterech strumieni energii życiowej,

443
01:14:37,005 --> 01:14:42,008
lub opisów węża, często dwógłowego,

444
01:14:44,005 --> 01:14:48,010
lub identyfikowania tego węża jako ognia bogów.

445
01:14:57,005 --> 01:15:12,005
Z zasady, późniejsze tradycje nie wyparły tej ludzkiej pamięci, lecz znalazly się w nich sumboliczne krajobrazy, wyrażające wgląd i wierzenia, prowadzące potem do interpretacji mitu.

446
01:15:30,005 --> 01:15:35,013
W końcu, musimy przyjąć do wiadomości jeden z najbardziej rozpowszechnionych symboli światowej mitologii.

447
01:15:37,005 --> 01:15:44,005
Wszystkie mityczne tradycje zgadzają się, że ląd bogów spoczywał nazłotej lub ognistej górze nieba.

448
01:16:04,005 --> 01:16:17,010
Jest ewidentne, że kluczowe symbole ludzkiej tęsknoty, cierpienia i pobożności na przestrzeni tysiącleci, prowadzą do zdarzeń, z których wyrosły pierwsze cywilizacje.

449
01:16:20,007 --> 01:16:37,009
Teraz należy zadać sobie pytanie: jeśli wielkie mityczne archetypy są wyjasnione przez wydarzenia nieznane obecnemu światu, co może powiedzieć Elektryczny Wszechświat lub plazmologia na temat starożytnyh doświadczeń?

sobota, 8 sierpnia 2015

New Horizons sprawdza Plutona

Zdjęcie NASA: krajobraz niełatwy-do-wyjaśnienia.

Zdjęcia wykonane przez LORRI sugerują, że powierzchnię zmiotły potężne wyładowania elektryczne.

Spójrzmy na te ślady i strumyki, pokrywające powierzchnię Plutona. Widzieliśmy je na Merkurym, Księżycu i Marsie. widzieliśmy je na księżycach Saturna. Teraz widzimy je na Plutonie i jego największym księżycu - Charonie.

Co mogło je spowodować? Planetolodzy z projektu New Horizon teoretyzują, że Pluton posiada rdzeń z lodu wodnego, który był aktywny sejsmicznie w bliskiej przeszłości.

Zespół New Horizons przyznaje, że powierzchnia ta wygląda bardzo podobnie do marsjańskiej, gdzie znajdują się wierzchołkowe struktury. Uważa się, że powstały na skutek zapadnięcia się podpowierzchniowych tub lawy.

Założenie, że Pluton posiada lodowy rdzeń, wymaga innego wyjaśnienia wąwozów. Uważa się, że na Plutonie owe dwunastomilowe wielokąty są albo komórkami konwekcyjnymi, przypuszczalnie zamarzniętymi podczas procesu stygnięcia planety, lub też są konsekwencją naprężeń towarzyszących obkurczaniu powierzchni, analogicznie od wielokątnych pęknięć na wysychającym błocie.

Wiele wąwozów wykazuje obecność okrągłych kraterów, które wydają się występować w grupach wzdłuż linii wąwozu. New Horizons sfotografowała te same struktury na księżycu Plutona - Charonie.

Zdaniem badacza projektu New Horizons, Johna Moore'a, Kiedy patrzysz na tą równinę, widzisz rozległą, pozbawioną kraterów powierzchnię, z paroma dziwnymi historiami do opowiedzenia. Dodał, że jego pierwszą myślą było, że jedyne określenie powierzchni Plutona powinno brzmieć krajobraz trudny-do-wyjaśnienia.

Teoria Elektrycznego Wszechświata dostarcza odmiennej teorii na temat tych formacji, jak również wielu innych obserwacji, które można było zobaczyć na najwcześniejszych zdjęciach Plutona. Wąwozy okazują się być kanałami wysoko energetycznych wyładowań elektrycznych.

Inne struktury znalezione na Plutonie, zdumiały zespół New Horizons, gdyż były kompletnym zaskoczeniem.

Osoby znające Elektryczny Wszechświat dziwią się zaskoczeniu zespołu New Horizons, gdyż formacje te są zgodne z tym, co widać na innych skalnych planetach.

Przyjrzyjmy się innym formacjom, odkrytym na Plutonie:

  • Powierzchnia Plutona jest czerwona, podobna w wyglądzie do marsjańskiej.
  • Tombaugh Reggio, nazwany tak przez zespół, jest charakterystycznym obszarem w kształcie serca, o płaskiej powierzchni pokrytej wąwozami. Inne fotografie obszaru pokazują grupy wzgórz, otoczonych płaskim terenem. Część równiny pokrywają kopce. Dalsze dane powinny pomóc określić ich rozmiar i kształt.
  • Do płaskiej równiny na południowej półkuli przylegają góry o wysokości jedenastu tysięcy stóp (przeszło 3000 metrów).
  • Naukowcy teoretyzują, że [góry te] składają się z leżącego na skale lodu wodnego, wyniesionego tektonicznie z lodowego jądra. Zaskakujące wyniosłości na tak małym ciele implikuje, że jest to strukturalnie stały lód na skale, pokryty lodem azotowym, naniesionym przez wiatr.
  • Ciemne smugo, ciągnące się na szereg mil, wydają się badaczom rozniesionym wiatrem pyłem, lub dowodem na aktywność gejzerów w przeszłości.
  • W obrębie Tombaugh Reggio ma miejsce duża koncentracja tlenku węgla, jakiej nie ma na całej reszcie planety. Wszędzie są osady z azotu i lodu metanowego.
  • Kraterów jest mało, a niektóre miejsca są ich niemal pozbawione, co skłania badaczy Plutona do wniosku, że Pluton uformował się w ostatnich 100 milionów lat. Ponieważ Pluton nie znajduje się dostatecznie blisko innego dużego ciała, którego pływy powodowałyby aktywność tektoniczną, uważa się obecnie, że był niegdyś gorący i aktywny w niedawnej przeszłości, na skutek wewnœtrznych naprężeń.
  • Pluton posiada atmosferę sięgającą tysiące mil w przestrzeń kosmiczną. Analiza spektrograficzna wskazuje na miksturę azotu i węglowodorów, zamknięto między molekularnym azotem w górnej atmosferze i węglowodorami przy powierzchni.
  • Pluton posiada warkocz ze zjonizowanego azotu, ciągnący się z wiatrem słonecznym na 68 000 mil. Zespół New Horizons ustalił, że warkocz jest wynikiem wydmuchiwania przez wiatr słoneczny atmosfery Plutona z prędkością nawet 500 ton na godzinę. Jest to znacznie energetyczniejsze, niż cokolwiek, czego się spodziewano. Warkocz Marsa niesie 1 tonę jego atmosfery na godzinę, mimo jego bliskości do Słońca.

Pluton posiada pięć księżyców: Charona, Hydrę, Niksa, Cerbera i Styks. Największy z nich, Charon, również został sfotografowany przez kamerę LORRI, ukazując podobne wąwozy, równiny i góry. Znaczącymi formacjami są:

  • Duża, czarna plama, nazwana przez zespół Mordorem, okazuje się być cienką powłoką, otoczoną przez czerwonawy pierścień.
  • Serie koryt i klifów, rozciągających się na sześć tysięcy mil.
  • Wielokątowe kształty.
  • Rozległe, gładkie obszary bez kraterów.
  • Długi, liniowy kanion, o głębokości ustalonej na sześć mil.
  • Inny kanion, głęboki na trzy mile.
  • Brak pokrytej gęsto kraterami powierzchni, jakiej się spodziewano.

Zespół New Horizons oraz NASA wykonali spektakularną pracę, otrzymując te dane. Kamera CCD LORRI dostarcza dane o szerokim zakresie szczegółów w niezwykle dużej rozdzielczości.

Niemniej jednak odkrycia są cokolwiek zaskakujące dla zespołu. Jak wyraził się John Moore z zespołu badawczego, Są to wczesne dni analizy po spotkaniu. Wciąż zajmujemy się, że tak powiem, najdzikszymi hipotezami. Bardzo dobrze wiemy, że przeskoczenie do wniosków wiąże się z wysokim niebezpieczeństwem.

Niestety, już przeskoczyli do wniosków, próbując wyjaśnić formacje na Plutonie przy pomocy standardowego modelu. Chcąc uzyskać odpowiedzi, zespół New Horizons mósiałby chcieć poszerzyć swoje horyzonty nieco bardziej. Wówczas odkryliby wyjaśnienia - a nawet demonstracje laboratoryjne - dostarczone przez teorię Elektrycznego Wszechświata - gdyby odważyli spojrzeć.

W miarę, gdy nadchodzą nowe dane i zdjęcia, spodziewamy się większej ilości podobieństw do formacji na Marsie czy naszym Księżycu, natomiast niewielu pasujących do standardowego modelu.

Więcej informacji o Plutonie można zobaczyć w filmiku, opublikowanym przez Wala Thornhilla 24 lipca 2015: New Horizons Update: Pluto and Planetary Origins| Space News

Andrew Hall jest inżynierem i pisarzem, który spędził trzydzieści lat w przemyśle energetycznym. Można się z nim skontaktować poprzez hallad1257@gmail.com lub https://andrewdhall.wordpress.com/.


Andrew Hall

Opublikowane 24 lipca 2015 przez sschirott

Przetłumaczono z New Horizons Examines Pluto

Przetłumaczył Łukasz Buczyński

piątek, 7 sierpnia 2015

Astronomowie z Caltech ujawniają odległą protogalaktykę, połączoną z kosmiczną siecią

Zespół astronomów, pod przewodnictwem Caltech, odkrył gigantyczny, wirujący dysk gazu 10 miliardów lat świetlnych od nas - galaktykę w trakcie formowania, pobierająca aktywnie pierwotny gaz, pochodzący z Wielkiego Wybuchu. Używając zaprojektowanego i zbudowanego przez Caltech Cosmic Web Imager'a (CWI) w Palomar Observatory, badacze byli w stanie zobrazować protogalaktykę oraz stwierdzić, że jest ona połączona z włókna ośrodka międzygalaktycznego, kosmicznej sieci, złożonej z rozproszonego gazu, rozciągającego się pomiędzy galaktykami i wypełniającego Wszechświat.

Używając znajdującego się w Palomar Observatory Cosmic Web Imager'a, zespół astronomów pod przewodnictwem Caltech odkrył gigantyczny wirujący dysk gazu - protogalaktykę - pochłaniającą chłodny gaz z włókna kosmicznej sieci. Źródło: Caltech Academic Media Technologies

Odkrycie jest jak dotąd najsilniejszym dowodem obserwacyjnym na tak zwany model zimnego przepływu formowania galaktyk. Model stanowi, że we wczesnym Wszechświecie względnie chłodny gaz zapadał się z postaci kosmicznej sieci bezpośrednio w galaktyki, raptownie zasilając proces powstawania gwiazd.

Grafika jest połączeniem zdjęcia w świetle widzialnym odległego układu z danymi z Cosmic Web Imager (CWI). Widać, że włókno kosmicznej sieci (obrysowane dwiema równoległymi liniami) zasila w chłodny gaz protogalaktykę (zaznaczoną elipsą). Źródło: Martin/PCWI/Caltech

Praca, opisująca odkrycie oraz jego dokonanie przy użyciu CWI, jest już dostępna online i zostanie opublikowana 13 sierpnia w czasopiśmie Nature.

Jest to pierwszy rozstrzygający dowód na temat tego, jak formują się galaktyki. powiedział Christopher Martin, profesor fizyki na Caltech, główny badacz przy CWI, oraz wiodący autor publikacji. Nawet mimo widocznej w symulacjach i pracach teoretycznych rosnącej wagi zimnego przepływu, wciąż brakowało dowodów obserwacyjnych jego roli w formowaniu się galaktyk.

Astronomowie z Caltech omawiają odkrycia związane z formacją galaktyk. (ang)

Protogalaktyczny dysk, odkryty przez zespół, mierzy około 400 000 lat świetlnych - ma więc średnicę około czterokrotnie większą od Drogi Mlecznej. Znajduje się w układzie zdominowanym przez dwa kwazary, z których bliższy, UM287, jest tak umiejscowiony, że jego emisje działają jak błysk flesza oświetlając włókno kosmicznej sieci, dostarczające gaz do spiralnej protogalaktyki.

CWI jest zintegrowanym spektrografem pola, którego badaczy użyli stworzenia wielopasmowej mapy, pokazującej prędkości gazu w układzie względem jego centrum. Czerwony obszar dysku obraca się od nas, zaś niebieski - ku nam. Gaz wewnątrz włókna porusza się ze stałą prędkością, odpowiadającą niebieskiej części dysku. Źródło: Martin/PCWI/Caltech

W ostatnim roku, Sebastiano Cantalupo, wówczas w UC Santa Cruz (obecnie w ETH w Zurychu) oraz jego koledzy opublikowali pracę, również w Nature, ogłaszając odkrycie tego, co uznali za duże włókno obok UM287. Jednak to, co odkryli, było jaśniejsze, niż powinno być, gdyby faktycznie było to tylko włókno. Wydawało się więc, że powinno być tam coś jeszcze.

We wrześniu 2014, Martin i jego koledzy, w tym Cantalupo, postanowili kontynuować obserwacje układu przez CWI. Jako integralny spektrograf pola, CWI pozwolił zespołowi zebrać obrazy otoczenia UM287 w setkach częstotliwości jednocześnie, ujawniając szczegóły składu układu, rozkład masy oraz prędkości.

Martin i jego współpracownicy skupili się na przedziale ultrafioletu, zwanym linią Lyman-alfa. Linia ta, będąca sygnaturą gazu z atomów wodoru, jest powszechnie używana w astronomii do śledzenia pierwotnej materii.

Badacze zebrali zbiór obrazów widmowych, połączonych w mapę wielu częstotliwości, przedstawiającą obszar nieba wokół dwóch kwazarów. Dane te określiły miejsca w których gaz jest emitowany w paśmie Lyman-alfa, oraz pozwoliły określić prędkość, z jaką przemieszcza się on względem centrum układu.

Zdjęcia wyraźnie pokazują, że jest to wirujący dysk - można zobaczyć, że jedna strona porusza się ku nam, a druga się oddala. Można też zobaczyć włókno, rozszerzające się poza dysk. mówi Martin. Jego pomiary wskazują, że dysk wiruje z prędkością około 400 km/s, nieco szybciej, niż prędkość obrotowa Drogi Mlecznej.

Włókno posiada mniej lub bardziej stałą prędkość. Zasadniczo dostarcza do dysku gaz ze stałą prędkością. powiedział Matt Matuszewski (doktor habilitowany '12), naukowiec instrumentów w grupie Martina i współautor publikacji. Gdy tylko gaz połączy się z dyskiem wewnątrz halo z ciemnej materii, jest pociągany przez wirujący gaz i ciemną materię w halo. Ciemna materia jest formą materii, która pozostaje niewidoczna, ale uważa się, że stanowi do 27% naszego Wszechświata. Uważa się, że galaktyki tworzą się wewnątrz rozległych halo z ciemnej materii.

Nowe obserwacje i pomiary dostarczają pierwszego bezpośredniego dowodu na tak zwany model zimnego przepływu formowania galaktyk.

Model ten, gorący dyskutowany od 2003 roku, kontrastuje ze starym spojrzeniem na powstawanie galaktyk. Standardowy model mówi, że gdy halo z ciemnej materii się zapada, pociąga dużą ilość normalnej materii w formie gazu, ogrzewając ją do niezwykle wysokich temperatur. Następnie gaz ten powoli stygnie, dostarczając stale, lecz powoli, chłodny gaz, z którego mogą powstać gwiazdy.

Model ten wydawał się dobry, dopóki w 1996 Chuck Steidel, profesor astronomii w Caltech Lee DuBridge, odkrył odległą rodzinę galaktyk, wytwarzających gwiazdy w bardzo szybkim tempie w zaledwie dwa miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Standardowy model nie przewidywał ogromnych ilości paliwa, które było potrzebne do tak szybkiego formowania galaktyk.

Model zimnego przepływu dostarcza potencjalnego rozwiązania. Teoretycy sugerują, że względnie chłodny gaz, dostarczany przez włókno kosmicznej sieci, wpływa strumieniem bezpośrednio do protogalaktyk. Tam może się szybko kondensować, tworząc gwiazdy. Symulacje pokazują, że opadający gaz posiada ogromne ilości momentu obrotowego, który tworzy rozległy wirujący dysk.

Jest to bezpośrednie przewidywanie modelu zimnego przepływu, i dokładnie to widzimy - rozległy dysk o dużym momencie obrotowym, który możemy zmierzyć. mówi Martin.

Phil Hopkins, profesor asystujący astrofizyki teoretycznej w Caltech, nie zaangażowany w badania, określił nowe odkrycie jako nieodparte.

Jest to na prawdę ekscytujące jako dowód, że protogalaktyki połączone z siecią kosmiczną istnieją, oraz, że możemy je wykryć. powiedział. Oczywiście, chcielibyśmy wiedzieć teraz miliony rzeczy na temat tego, co właściwie robi ten gaz, opadając na galaktykę, jestem więc pewien, że będzie to kontynuowane.

Martin odnotował, że zespół zidentyfikował już kolejne dwa dyski, zdajace się pobierać gaz bezpośrednio z włókien kosmicznej sieci w taki sam sposób.

Dodatkowe osoby z Caltech, będące autorami publikacji Gigantyczny protogalaktyczny dysk połączony z kosmiczną siecią, to gówny badacz naukowy Patrick Morrissey, badacz naukowy James D. Neill oraz naukowiec od instrumentów Anna Moore z Caltech Optical Observatories. J. Xavier Prochaska z UC Santa Cruz i nieżyjący już absolwent Caltech, Daphne Chang, również są współautorami. Cosmic Web Imager został ufundowany z grantów od National Science Foundation oraz Caltech.


Napisała Kimm Fesenmaier

Przetłumaczono z: Caltech Astronomers Unveil a Distant Protogalaxy Connected to the Cosmic Web

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Gwiazdy w Drodze Mlecznej zmieniają pozycje

Badacze z New Mexico State University są częścią zespołu naukowców, pracujących przy Sloan Digital Sky Survey (SDSS), który stworzył nową mapę Drogi Mlecznej pokazującą, że niemal co trzecia gwiazda w dramatyczny sposób zmieniła swoją orbitę.

Odkrycie, opublikowane 29 lipca w The Astronomy Journal, przynosi nowe światło na sposób powstawania gwiazd, oraz ich podróży po naszej galaktyce.

Klatka z animacji, przedstawiającej sposób, w jaki mogą się zmieniać orbity gwiazd w Drodze Mlecznej. Pokazane są dwie pary gwiazd (czerwona i niebieska), które zaczynały od wspólnych orbit, po czym jedna ze sparowanych gwiazd zmieniła orbitę. Gwiazda zaznaczona na czerwono zakończyła zmianę orbity, podczas gdy niebieska jest wciąż w trakcie. Źródło: Dana Berry/SkyWorks Digital, Inc.; przy współpracy z SDSS.

W naszym współczesnym świecie, wiele ludzi podróżuje daleko od swoich miejsc urodzenia, czasami przez pół świata, powiedział Michael Hayden, student astronomii NMSU i główny autor nowego badania. Teraz widzimy, że to samo dotyczy gwiazd naszej galaktyki - około 30% z nich przewędrowało duże odległości od miejsca swoich narodzin.

Do zbudowania nowej mapy Drogi Mlecznej, naukowcy użyli spektrografu SDSS Apache Point Obserwatory Galactic Evolution Explorer (APOGEE), w celu obserwowania 100 000 gwiazd przez okres 4 lat.

Przez ostatnie sześć lat astronomowie z NMSU w Collage of Art and Science, przy współpracy z instytucjami członkowskimi z całego świata, używali 2,5-metrowego teleskopu w Apache Point Observatory, znajdującego się w Sacramento Mountains około 20 mil od Cloudcroft, aby skompletować zestaw eksperymentów obejmujących badanie gwiazd Drogi Mlecznej, aby poznać jej historię.

Kluczem do zbudowania i zinterpretowania mapy gwiazd w galaktyce jest zmierzenie pierwiastków w atmosferze każdej gwiazdy. Ze składu chemicznego gwiazdy możemy się dowiedzieć o jej pochodzeniu i historii. powiedział Hayden, który kończy swoją habilitację doktorską na NMSU tego lata.

Informacje o składzie chemicznym pochodzą z widma, które sprawdza się dokładnie pod kątem, jak dużo światła jest emitowanego na danej częstotliwości. Widma zawierają wyraziste linie, odpowiadające pierwiastkom i molekułom. Astronomowie mogą określić skład gwiazdy na podstawie jej linii widmowych.

Widma mówią nam, że chemiczny makijaż naszej galaktyki podlega ciągłym zmianom. powiedział Jon Holtzman, profesor astronomii NMSU, biorący udział w badaniach. Gwiazdy tworzą cięższe pierwiastki w swoim jądrze, a gdy gwiazda umiera, pierwiastki te trafiają z powrotem do gazu, który może utworzyć potem nową gwiazdę.

W wyniku takiego wzbogacania chemicznego, każde pokolenie gwiazd ma większy odsetek cięższych pierwiastków, niż poprzednie. W pewnych regionach galaktyki powstawanie gwiazd jest szybsze, niż w innych, na skutek czego formuje się tam więcej pokoleń gwiazd. Oznacza to, że średnia ilość cięższych pierwiastków jest różna dla różnych części Drogi Mlecznej. Mierząc ilość ciężkich pierwiastków w gwieździe, astronomowie mogą na tej podstawie ustalić, w której części galaktyki narodziła się dana gwiazda.

Hayden i jego współpracownicy użyli danych APOGEE do zmapowania względnej zawartości 15 różnych pierwiastków, w tym węgla, krzemu i żelaza, w gwiazdach z całej galaktyki. To, co znaleźli, zaskoczyło ich - do 30% gwiazd posiadało skład wskazujący, że uformowały się w rejonach z dala od swojego obecnego położenia.

Gdy zespół dokładnie przyjrzał się wzorowi obecności pierwiastków, zauważono, że większość obserwacji da się wyjaśnić radialna migracją gwiazd, które oddaliły się lub przybliżyły do jądra galaktyki. Owe losowe ruchy do wewnątrz i na zewnątrz zostały określone jako migracje, i są najprawdopodobniej spowodowane nieregularnościami w dysku galaktyki, takie, jak słynne ramiona w Drodze Mlecznej. Dowody na migracje gwiazd zauważono poprzednio w przypadku gwiazd bliskich Słońcu, lecz obecne badanie jest pierwszą wyraźną wskazówką, że proces ten zachodzi w całej galaktyce.

Przyszłe badania astronomów nad danymi z SDSS zapowiadają nawet więcej odkryć. Ostatnie wyniki wykorzystują tylko niewielką część dostępnych danych z APOGEE. powiedział Steven Majewski, główny badacz APOGEE. Gdy tylko odcyfrujemy pełną informację, zawartą w danych APOGEE, znacznie przejrzyściej zrozumiemy chemię i kształt naszej galaktyki.

NMSU rozpoczęło już szóstą fazę SDSS, która potrwa następne sześć lat, która potrwa do 2020. Obejmie dane ze teleskopu Sloan w Apache Point Observatory, oraz teleskopu w Chile, które dodadzą do bazy danych lepszy widok południowego nieba.


Napisał: Minerva Baumann

Przetłumaczono z: Stellar discovery: NMSU researchers co-author study revealing stars in galaxy have moved

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

środa, 5 sierpnia 2015

Osie kwazarów równoległe do kosmicznych włókien

20 listopada 2014, Daily Mail opublikował artykuł, w którym stwierdza się upiorny fakt, że centra galaktyk mają wspólne osie.

Obserwacje, dokonane przy pomocy Very Large Telescope w Chile pokazały, że osie kwazarów są przylegające do kierunku kosmologicznych włókien, w których są zagnieżdżone. Kwazary to hiper jasne centra galaktyk, posiadające potężne strumienie biegunowe, wyrastające wzdłuż ich osi obrotu. Odległe kwazary są tak jasne, że przyćmiewają światło gwiazd w swojej galaktyce macierzystej, co jest widoczne na zdjęciach NASA.

Jasność kwazarów spada wraz z przesuwaniem się w czasie, a zatem i wraz ze zbliżaniem się do naszego położenia w przestrzeni. W rzeczy samej, centrum naszej Drogi Mlecznej jest pozostałością oryginalnego kwazara, i można prześledzić resztki jego strumieni polarnych. Ten centralny obiekt w naszej galaktyce wciąż emituje promienie rentgena i gamma. Dane sugerują następujący obraz naszej galaktyki i jej centrum:

Ważne podsumowanie tego studium, które właśnie opublikowano, stanowi: Nowe wyniki VLT wskazują, że osie rotacji kwazarów mają tendencje do do bycia równoległymi do wielkoskalowych struktur, w których się znajdują. Zatem, jeśli kwazary znajdują się w długich włóknach, ich osie rotacji pokrywają się z osią włókna. Badacze ustalili, że prawdopodobieństwo, że zbieżność ta jest przypadkowa, jest mniejsza, niż jeden na sto. Przyleganie [osi], znalezione w nowych danych, na skalę nawet większą, niż obecne przewidywania na podstawie symulacji, mogą być wskazówką, że brakuje jakiegoś składnika w naszych obecnych modelach kosmosu dodał prof. Dominique Sluse [, lider zespołu badawczego].

Jest to dodatkowe potwierdzenie dla czegoś, co już odnotowano dla galaktyk nam bliższych. W 2010 roku Sloan Digital Sky Survey odkrył, że oś rotacji tych bliższych galaktyk (a więc i pozostałości obiektów w ich centrum) również są równoległe do włókien, w których się znajdują, co zilustrowano schematycznie poniżej:

Przyleganie osi rotacji galaktyk było w owym czasie szokiem, gdyż trudno było wytłumaczyć ten fakt Standardowym Modelem. Jednakże najświeższe odkrycie przylegania osi kwazarów nie tylko wzmacnia wcześniejsze studium, lecz również pokazuje, że jest to zjawisko na skalę kosmiczną. Oto ilustracja, co odkryły najświeższe badania:

Astronomowie przekonali się, że osie rotacji niemal stu kwazarów okazują się niewytłumaczalnie przylegające.

http://www.fromquarkstoquasars.com/wp-content/uploads/2014/11/Quasar-Alignment-Featured-Image.jpg

W rezultacie tych odkryć, astronomowie będą musieli ponownie przejrzeć swój Model Standardowy.

Należy podkreślić, że jest to moment, w którym dokonuje się rewolucja w astronomii. Przez 300 lat, od czasów Newtona, astronomowie przeważnie próbowali tłumaczyć wszystko modelem grawitacyjnym. W nowoczesnej astronomii doprowadziło to do postulatów istnienia ciemnej energii, brakującej masy i czarnych dziur, aby wytłumaczyć to, co widzimy, przy pomocy grawitacji. Wszystkie te pomysły miały swoje wady. Jednakże od początku ostatniej dekady XX wieku zaczął powstawać odmienny paradygmat, a to dzięki fizykom plazmowym, którzy mieli odpowiedzi na te problemy. Odkryto, że 99% materii tworzącej Wszechświat znajduje się w stanie plazmy. Plazma jest nazywana czasem czwartym stanem materii, obok ciała stałego, płynu oraz gazu. Gdy atomy gazu ulegną jonizacji, czyli utracą część swoich elektronów, wówczas istnieją jako zbiór dodatnio naładowanych jąder atomowych (jonów) oraz ujemnie naładowanych elektronów. Gdy te naładowane cząstki się poruszają, tworzą prąd elektryczny. Każdy prąd elektryczny posiada towarzyszące mu wirowe pole magnetyczne. Pole to ściska plazmę we włókna lub arkusze, z dużymi przestrzeniami pustki pomiędzy. Nie należy się zatem spodziewać, że plazmowy Wszechświat będzie modelowany i kontrolowany siłami grawitacyjnymi, lecz raczej elektrycznością i magnetyzmem. Może być szokujące uświadomienie sobie, że siły elektryczne i magnetyczne mogą być nawet 1039

W tym kontekście badania te mają wielką wagę. Dowiedziono, że wielkoskalowe struktury Wszechświata składają się z włókien i pustek. Wykres pozycji galaktyk ujawnia, że tworzą one włóknistą, podobną do pajęczyny strukturę z obszarami pustki pomiędzy włóknami, jak pokazano to poniżej:

Jest to w pełni to, czego spodziewać się można według modelu plazmowego. W rzeczy samej, w latach 50-tych X wieku przewidział to pionier plazmowy Hannes Alfvén. Dla astronomów było szokiem, gdy w 1997 okazało się, że struktura Wszechświata to rzeczywiście włókna i obszary pustki. Grawitacyjna astronomia potrafi odtworzyć taką charakterystykę jedynie przy posiłkowaniu się dobrze dostrojonym działaniem ciemnej materii. Jest to trudne do osiągnięcia. Najnowsza właściwość, przyleganie osi kwazarów i galaktyk do włókien jest jeszcze trudniejsze. Jednak model plazmowy pozwala to przewidzieć. Być może potrzeba tu słowa wyjaśnienia.

W laboratorium można przeprowadzać eksperymenty z włóknami plazmy, a ponieważ plazma skaluje się liniowo, wyniki tych eksperymentów można przeskalować w górę, do rozmiarów struktur, które widzimy w kosmosie. Kiedy dwa lub więcej równoległych włókien przeplata się w laboratorium, powstają miniaturowe galaktyki spiralne. W rzeczy samej, można w ten sposób, w sekwencji, odtworzyć wszystkie znane rodzaje galaktyk. Następujący URL daje ilustrację takiego oddziaływania dwóch włókien w laboratorium. Patrzymy w dół wzdłuż osi włókien.

W przypadku pary blisko położonych, równoległych włókien w laboratorium, a także w przestrzeni kosmicznej, może istnieć dowolna ilość oddziaływań wokół wspólnej osi włókna, z których każde formuje galaktykę. Każda galaktyka obracałaby się jak koralik na nitce oddziałujących włókien. Zatem osie rotacji galaktyk, a także kwazarów w ich centrach, byłyby równoległe do osi włókien. Nie zaskakuje to więc astronomów plazmowych, że dokładnie to widzimy w otchłaniach kosmosu. Pasuje to dokładnie do eksperymentów laboratoryjnych i jest całkowicie przewidywalne. Aczkolwiek ta właściwość Wszechświata powoduje, że grawitacyjni astronomowie łamią sobie głowy. Jak zanotował powyżej prof. Sluse, faktycznie istnieje element, którego brakuje w Standardowym Modelu, opartym na grawitacji. Może się jeszcze okazać, że tylko model plazmowy może dostarczyć prostego rozwiązania dylematów dręczących astronomów grawitacyjnych.


Barry Setterfield, 28 listopada 2014.

Przetłumaczono z: Quasar axes aligned along filaments, Genesis Science Research

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

niedziela, 26 lipca 2015

Wenus nie jest bliźniaczką Ziemi

22 kwietnia 2006

Wenus nie wygląda wcale na bliźniaczkę Ziemi. Istnieje wiele substancjalnych różnic, ... różnice są tak duże, że ciekawi was, czy w ogóle można by wytworzyć bliźniaczkę Ziemi w jakimś innym układzie słonecznym, skoro nie można tego zrobić we własnym.

- S. Ross Taylor, Wenus, bliźniacza planeta?

Wizja artystyczna sondy Venus Express, orbitującej obecnie Wenus. Źródło: ESA.

Następujące wyjątki pochodzą z raportu Robina McKie, umieszczonego w czasopiśmie Observer 9 kwietnia:

W tym tygodniu europejski pojazd kosmiczny przybędzie na randkę z Wenus, naszym najbliższym planetarnym sąsiadem. Naukowcy mają nadzieję, że misja, mająca napięty budżet, ujawni, jak niepohamowane gazy cieplarniane mogą przemienić świat w piekło. Venus Express będzie studiować chmury kwasu, palące gorąco, przygniatająco gęstą atmosferę oraz huragany, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego najbliższy sąsiad Ziemi stał się miejscem nieznośnego gorąca i trucizn. Wenus jest podobna do Ziemi pod względem rozmiaru i orbity, powiadział David Southwood, przewodniczący naukowy w ESA. Jednak na Wenus coś poszło nie tak. U nas nie. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego Wenus stała się naszą diaboliczną bliźniaczką.
Wenus i Ziemia są niemal identyczne pod względem wielkości. W dodatku obie okrążają Słońce wewnątrz strefy Złotowłosej - obszaru przestrzeni kosmicznej, w którym temperatura nie jest za niska ani zbyt wysoka dla rozwoju życia. Innymi słowy Wenus powinna stanowić idealną planetarną nieruchomość. Tymczasem jest najbardziej niegościnnym miejscem w Układzie Słonecznym. (...) Naukowcy uświadomili sobie teraz, że główny problem planety, z ludzkiego punktu widzenia, leży w efekcie cieplarnianym. Cienka atmosfera Wenus więzi słoneczne promieniowanie i ogrzewa świat do punktu wrzenia. Perspektywy odnalezienia na niej życia są, jak się łatwo spodziewać, znikomo małe, i zapał astronomów osłabł.

Komentarz: Nauka bazuje na dowodach. Niemniej nasze wierzenia filtrują to, co jest akceptowalne jako dowód. Naukowcy zaangażowani w misję, wnieśli do niej szereg niezachwianych wierzeń i założeń, które od początku ich narażają na porażki. Ich zapał w studiowaniu Wenus przyniósłby efekty przy szerszym spojrzeniu. Pierwsze założenie stało się idée fixe: że Wenus jest bliźniaczką Ziemi - że mają ten sam wiek i podobną historię. To niedowiedzione pojęcie stało się 'faktem' przez jednomyślność i nieustanne powtarzanie. Astronom A. Axel Firsoff zauważył:

moja obserwacja jest taka, że większość tego, co Thomas Kuhn nazwał normalną nauką jest zdegenerowane do bezmyślnego wspierania ortodoksji i tak zwanej jednomyślnej opinii, która jest procesem powtarzania przez jednego naukowca tego, co powiedział inny, i jest rodzajem lustrzanej regresji strachu przed wypadnięciem wraz z kolegami. Na koniec nikt się nawet nie domyśla, jak powstała ta jednomyślność, ale wszystko, co poza nią wykracza, jest bezlitośnie tłumione.

Jednakże, większość wielkich odkryć w historii miało miejsce dzięki indywidualnemu złamaniu jednomyślności. W 1950, lata przed erą kosmiczną, Immanuel Welikowski doszedł na podstawie swoich szerokich, interdyscyplinarnych badań do wniosku, że planeta Wenus została zapamiętana od początków cywilizacji jako jasne ciało kometarne. W swoim bestsellerze, Światy w zderzeniu:

Nocna strona Wenus promieniuje ciepłem, ponieważ Wenus jest gorąca. Odbijające, absorbujące, izolujące i przewodzące właściwości warstwy chmur na Wenus zmieniają efekt ogrzewania przez Słońce, jednak u podstawy problemu leży fakt: Wenus wydziela ciepło.

Mamy tutaj dwa cenione wierzenia, które na końcu zostały zburzone: że coś wielkości planety może być kometą, oraz, że Wenus miała niedawno inną orbitę. Welikowski został bezlitośnie stłumiony. Chociaż późniejsze odkrycia przy pomocy sond kosmicznych potwierdziły jego konkluzje, nie miało to wpływu na jednomyślną opinię.

Astronomowie minimalizowali wagę twierdzeń Welikowskiego, lub po prostu zwalali je na szczęśliwy traf, aczkolwiek zauważono, że Welikowski miał znaczącą listę potwierdzonych przewidywań przy braku porażek. Odkrycie, że Wenus była niemal czerwona z gorąca zmusiła naukowców do szukania wyjaśnienia. Efektem dociekań był wzmocniony lub galopujący efekt cieplarniany. Rupert Wildt pierwotnie zaproponował teorię efektu cieplarnianego ponad 60 lat temu. Przewidział, że wenus byłaby cieplejsza od Ziemi o kilkadziesiąt stopni Celsjusza, ze względu na więzienie promieniowania podczerwonego w dolnej atmosferze planety. Po tym, jak sondy Venera i Mariner pokazały, jak niepodobne do ziemskich są temperatury na Wenus, Car Sagan zaproponował w 1960 roku wzmocniony efekt cieplarniany. Następnie S. I. Rasool i C. de Bergh w 19070 zapostulowali galopujący efekt cieplarniany. Zdaniem Jamesa Pollacka, aby wzmocniony efekt cieplarniany mógł mieć miejsce, oprócz 96% dwutlenku węgla, w chmurach Wenus musiałoby być 0,1% pary wodnej, 0,02% dwutlenku siarki i trochę niesprecyzowanych cząstek absorbujących ciepło.

Faktem jest, że Wenus jest niepodobna do Ziemi. Jak powiedział dr Ross Taylor, Wenus wcale nie jest naszą bliźniaczką. Nie pasuje to po prostu do jednomyślnego spojrzenia. A jeżeli przekonanie o bliźniaczości jest chybione, to wówczas teoria o wspólnym pochodzeniu jest wątpliwa. A co, jeśli idea spokojnej historii Układu Słonecznego jest zaledwie wygodną fikcją? nie możemy założyć, że Ziemia i Wenus narodziły się w tym samym czasie, ani, że współistniały ze sobą w pokoju, znajdując się tam, gdzie je teraz widzimy. Nie możemy mieć pewności, co w przeszłości robiło Słońce. Różnice pomiędzy dwiema planetami nie mogą być przypisywane małym przyczynom, przechodzącym stopniowo w duży efekt na przestrzeni eonów lat. Jest to fajna opowieść, jednak jest to też nieprawdopodobne, życzeniowe myślenie. Przedziały czasu rzędu miliardów lat apelują do fotelowych teoretyków i twórców modeli komputerowych, którzy mogą ekstrapolować obecne warunki wstecz w czasie - wprowadzając osłabienie naukowego rygoru. Osłabienie to wynika z ignorowania przez teoretyków i twórców modeli wiedzy pochodzącej od ekspertów w dziedzinie orbit, że wiele ciał w Układzie Słonecznym narażonych jest na ruch chaotyczny - jeśli brać pod uwagę tyko grawitację.

To z kolei usuwa grunt spod drugiego założenia - że znamy pochodzenie i historię Układu Słonecznego. Oczywiście mamy przegadaną i pozbawioną podstaw teorię, brzmiącą przekonująco dzięki ciągłemu powtarzaniu jej jako faktu. Teoria ta ignoruje jednak wiele niewygodnych faktów i trudności. Nie jest w stanie wyjaśnić niezliczonych różnic pomiędzy planetami. Nie mamy dowodów na to, że Wenus powstała w tym samym czasie, co Ziemia, ani też, że te dwie planety zawsze zajmowały tą samą orbitę. W swojej pysze postanowiliśmy zignorować obsesję wczesnej ludzkości na punkcie dziwnego zachowania się planet. Okazuje się, że planeta Wenus była archetypową kometą. Była nadnaturalnym zionącym ogniem smokiem na niebie. Fakty te są po prostu ignorowane przez współczesną naukę. Jednak gdy pozwolimy przemówić ludzkim świadectwom na temat planet, okaże się, że Wenus ma nieco inną historię, niż Ziemia. Porównanie z Ziemią prowadzi donikąd. Nic nie poszło źle na Wenus, a poszło dobrze u nas, na Ziemi. Te dwie planety są w różnym wieku i są tylko pobieżnie spokrewnione. Ze studiów nad Wenus nie wypływa dla nas żadna wiadomość o wyimaginowanej ewolucji naszego klimatu w cieplarnię.

To prowadzi nas do założenia, że wewnętrzne ciepło Wenus spowodowane jest efektem cieplarnianym. może tak być tylko wtedy, jeśli zignorujemy wszystko, co wiemy na temat cieplarni. Dwutlenek węgla w atmosferze Wenus, który odpowiadałby za najbardziej rozdmuchany efekt cieplarniany, może odpowiadać tylko za część ciepła, a rozważane są obecnie dowody na inne jego źródło potwierdził Richard Kerr w magazynie Science w 1980. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Teoria efektu cieplarnianego nie wyjaśnia nawet temperatury powierzchniowej od równika do biegunów: ciśnienie atmosferyczne i temperatura są w większości atmosfery Wenus (99%) niemal wszędzie identyczne - zarówno na równiku, na średnich szerokościach oraz po stronie dziennej tak samo, jak nocnej. Oznacza to, że mechanizm pogodowy Wenus jest bardzo efektywny w szybkim rozprowadzaniu ciepła. sugerowało NASA News w kwietniu 1979 roku. Firsoff wskazał błąd w ostatnim zdaniu:

Jeżeli gwałtowna cyrkulacja (atmosfery) wygładzałaby różnice temperatur, to, po pierwsze, sama by zanikła, a po drugie, efekt nie może być własną przyczyną. Zatem pozostajemy z nierozwiązaną sprzecznością.

W kolejnej swojej pracy Firsoff argumentuje, że wysokie albedo Wenus skutkuje mniejszą absorpcją energii słonecznej, niż to ma miejsce w przypadku bardziej przejrzystej atmosfery ziemskiej.

Zwiększani masy atmosfery może zwiększać też efekt cieplarniany, jednak musi również zredukować ilość energii słonecznej, docierającej do powierzchni, podczas, gdy cała energia musi zostać rozłożona na znacznie większą masę i objętość. Faktycznie, gdyby atmosfera Wenus stanowiła 75 mas powietrza, jak zakładają Rasool i de Bergh, ilość energii słonecznej na jednostkę masy wynosiłaby 0,01 tego, co jest dostępne na Ziemi. Taka atmosfera byłaby porównywalna z naszymi morzami i pozostawałaby kamiennie chłodna, chyba, że wewnętrzne źródło ciepła Wenus byłoby w stanie utrzymać ją w temperaturze odpowiadającej emisjom mikrofalowym.

Niezwykle wysoka temperatura Wenus była przypuszczalnie jednym z najbardziej wybitnych i prawidłowych przewidywań Welikowskiego. W swoim Wyzwaniu dla konwencjonalnego spojrzenia w nauce, pokazanego w sympozjum Wyzwanie Welikowskiego dla nauki, w San Francisco 25 lutego 1974, pod auspicjami Amerykańskiego Stowarzyszenia Zaawansowanej Nauki, Welikowski powiedział:

Mogę nawet spowodować opóźnienie w rozwoju nauki, powodując przylgnięcie pewnych oponentów do swoich nieakceptowalnych pomysłów tylko dlatego, że przeczą one Welikowskiemu - jak zupełnie niepoparta hipoteza o efekcie cieplarnianym, powodującym ciepło na Wenus, nawet mimo złamania drugiego prawa termodynamiki.

Drugie prawo termodynamiki jest ogólną zasadą opisującą kierunek transferu ciepła. Aby zachować wysoką temperaturę powierzchni, nie powinien istnieć przepływ ciepła przez atmosferę. Jednakże, gdy sondy Pioneer Wenus zmierzyły ilość wyemitowanej energii, przechodzącej przez atmosferę, każda mierzyła więcej energii emitowanej z dolnej atmosfery, niż docierało do niej energii słonecznej. Jakby tego było mało, strona nocna okazała się 2k [?] cieplejsza, niż dzienna. Rosyjskie sondy Vega 1 & 2 również zanotowały strumień promieniowania ku górze. Odkrycia te pokazują, że powierzchnia Wenus jest gorąca i wciąż stygnie.

Welikowski może przeceniać swój przypadek (i błędnie powstały kontekst historyczny), bazując na starożytnych doniesieniach na temat Wenus jasno rozżarzonej jak Słońce. Jasność ta, podobnie, jak słoneczna, mogła mieć głównie pochodzenie elektryczne. Ciemne jak węgiel jądra komet są znane z gwiazdopodobnego świecenia, gdy się silnie rozładowują. Aczkolwiek potężne prądy elektryczne, płynące w skorupie kometarnej Wenus, bardzo efektywnie produkowałyby ciepło przy powierzchni.


To bardzo denerwujące, że nie rozumiemy klimatu na planetach tak bardzo podobnych do Ziemi powiedział profesor Fred Taylor, planetolog na Uniwersytecie Oksfordzkim i jeden z głównych doradców ESA dla misji Wenus Express. Mówi nam to, że tak na prawdę nie rozumiemy Ziemi. Zostaliśmy z wieloma tajemnicami.

Komentarz: Wypowiedź Taylora jest odświerzająco szczera. Jednak takie przyznawanie się do ignorancji przez astronomów i planetologów wydaje się nigdy nie prowadzić do zakwestionowania podstawowych założeń teoretycznych. Na przykład, najgwałtowniejsze wiary w Układzie Słonecznym odnaleziono na najdalszej od Słońca planecie - Neptunie. Oznacza to, że energią napędzającą pogodę nie jest po prostu promieniowanie cieplne ze Słońca. Oczywiście, wprowadza się wewnętrzne źródło ciepła. Nie tłumaczy to jednak huraganowych wiatrów w górnej atmosferze. Na Wenus, wiatry powierzchniowe są wolniejsze od piechura. Jednakże wiatry w górnej atmosferze okrążają planetę w cztery dni, podczas, gdy planeta obraca się wstecz co 243 dni. Taka atmosferyczna super-rotacja jest zagadką. Mówi nam to, że ni rozumiemy pogody na żadnej z planet. W rzeczy samej, powinno to przystopować osoby utrzymujące, iż wiedzą, że globalne ocieplenie na Ziemi jest faktem i spowodowane zostało przez ludzi.

Niedawno pojawiły się jednak takie łamigłówki. Przez historię, Wenus uchodziła za niebiańskie wcielenie bóstwa, co ciekawe, rodzaju żeńskiego. Na przykład Babilończycy, starożytni Grecy i Rzymianie łączyli ją z boginią miłości. Okazało się później, że Wenus jest planetą, jedną z tych, o których zakładano, że jest bardziej lub mniej podobna do Ziemi. Tylko jej permanentne zachmurzenie powstrzymywało astronomów przed przyjrzeniem się bliżej szczegółom tego podobieństwa. Nawet w latach 50-tych popularne książki naukowe przedstawiały mglisty świat z pustyniami, bagnami lub paprociami. Kilka co bardziej rozfantazjowanych wersji przedstawiało dinozauro-podobne stworzenia w tle.

Potem Wenus odwiedziła pierwsza sonda kosmiczna, zbudowana przez Rosjan i Amerykanów, która wysłała na Ziemię dane osłupiające astronomów. Planetarna atmosfera okazała się niewiarygodnie gorąca, i praktycznie bez tlenu. Rosjanie próbowali wylądować na planecie sondami. Wszystkie zostały zmiażdżone ogromnym ciśnieniem. Na Ziemi, ciśnienie atmosferyczne wynosi tonę na stopę kwadratową. powiedział Taylor. Na Wenus Na Wenus wynosi ono 100 ton.

Okazało się również, że na powierzchni siostry Ziemi występują temperatury rzędu 450°C, i pokrywają ją grube chmury z kwasu siarkowego. Jak wizja Hadesu, trudno byłoby ją pokonać. Ponadto naukowcy stwierdzili, że dzień na Wenus - czas, w którym planeta dokonuje pełnego obrotu - wynosi 243 dni ziemskie. Dla kontrastu, wenusjański rok - czas obrotu planety wokół Słońca - wynosi zaledwie 225 dni ziemskich. Zatem na Wenus dzień jest dłuższy od roku. Planeta obraca się również wokół osi w kierunku odwrotnym, niż Ziemia, zatem Słońce, o ile byłoby to widać przez styksowy mrok pod ciężkimi chmurami, wschodziłoby na zachodzie a zachodziło na wschodzie.

Komentarz: Ten recital nieziemskich cech Wenus powinien być wystarczający do odrzucenia wszelkich pomysłów, jakoby miała być ona bliźniaczka Ziemi. Natychmiastowe, klasyczne referencje bogini ukazują ignorancję i lekceważenie starożytnych opowieści o planetarnych bogach przez astronomów. To jest ten upadek, który pozwolił bezczelnie wejść Welikowskiemu do ich uświęconych sal przez wejście, którego nigdy nie zauważyli. Starożytne opowieści o planetach nigdy dotąd nie były analizowane krytycznie bądź sądowo. Doprowadziło to astronomów teoretyków do założenia, że planety zawsze poruszały się jak w zegarku, oraz do potraktowania wczesnych doniesień o planetarnych bogach oraz ich niebiańskiej władzy jako fantazji.

Wskazówką do żeńskiego atrybutu Wenus było odnalezienie w opisach planety wzmianek o długich, falujących włosach. Wenus opisywano jako włochatą gwiazdę, dymiącą gwiazdę i zdumiewający cud na niebie. Jest zatem znaczące, że jednym z pierwszych odkryć ery kosmicznej był kometarny warkocz magnetyczny, w formie niewidocznych sznurkowatych struktur, lub plazmowych włókien prądowych, rozciągających się do orbity Ziemi. Moc przyłożona dziś do tych włókien spowodowałaby ich świecenie, a Wenus stałaby się niezwykłą kometarną formacją na niebie. Dowody pokazują, że Wenus była w pamięci ludzkości kometą. Zatem Układ Słoneczny musiał mieć znacznie bardziej dynamiczną historię, niż kiedyś tam, dawno, dawno temu. Nie powinniśmy też zapominać ambiwalentnego podejścia starożytnych do Wenus. Nie była ona tylko piękną boginią miłości, lecz jej alter ego była Meduza Gorgona, ze swoimi (kometarnymi) włosami wijących się węży, o paraliżującym obliczu. Była również demoniczną wiedźmą, jadącej na miotle (komecie) przez niebo.

Jak planeta może być kometą? Odpowiedź jest prosta, gdy tylko uświadomimy sobie, że kometa jest plazmowym wyładowaniem elektrycznym, niezależnym od wielkości jądra. W XIX wieku astronomowie wierzyli, że kosmos jest próżnią, która nie może przenosić prądów elektrycznych. W erze kosmicznej okazało się, że kosmos nie jest pusty, lecz wypełnia go przewodząca elektryczność plazma. Argument został więc odwrócony: ponieważ plazma jest przewodnikiem niemal doskonałym, nie mogą w niej powstać różnice potencjałów. Taki naiwny pogląd trwa do dziś.

Jednakże pionierzy badający plazmę wiedzieli, na przykład, że ujemnie naładowane ciało, otoczone rozproszoną, obojętną plazmą, przyciągnie do siebie dodatnio naładowane cząstki, pozostawiając na zewnątrz otoczkę z cząstek ujemnych. Pole elektryczne między nimi formuje stabilną warstwę podwójną, w której znajduje się największy spadek napięcia pomiędzy ciałem a plazmą kosmiczną. Warstwa podwójna służy za izolator lub plazmosferę, gwarantując brak oddziaływań elektrycznych z innymi ciałami, dopóki ich otoczki się nie zetkną. Planetarne magnetosfery są w istocie kometarnymi plazmosferami, więżącymi wewnątrz pole magnetyczne. Słońce również znajduje się wewnątrz swojej plazmosfery. Wewnątrz każdej plazmosfery pole elektryczne jest słabe, jednak każde ciało o wydłużonej orbicie, zbliżając się lub oddalając od Słońca, napotyka gwałtowne zmiany woltażu plazmy. Komety reagują na to wyładowaniem w formie plazmosferycznego żarzenia i dżetów katodowych (nie ma dotąd sensownego wyjaśnienia dżetów kometarnych czy ich dużej komy). Dżety odchylają się od Słońca, tworząc znane wszystkim warkocze.

W elektrycznym modelu Układu Słonecznego, każde ciało o dostatecznie wydłużonej orbicie wokół Słońca będzie wykazywało cechy komety. Aby starożytni mogli postrzegać Wenus jako zagrażającą Ziemi kometę, musiała mieć ona wysłużoną orbitę, pozwalającą na zbliżenie się. Wyładowania elektryczne podgrzewały skorupę planety, i tworzyły włókniste szramy wokół. Błyskawica, mająca miejsce w gazie o wysokim ciśnieniu, powoduje włókniste figury Lichtenberga. W warunkach niskiego ciśnienia bardziej powszechne jest powstawanie kraterów - jak to widać chociażby na Księżycu. Brak kraterów na Wenus doprowadził naukowców do wniosku, że jej powierzchnia jest jeszcze bardzo młoda. Gdyby Wenus była tak stara, jak Ziemia, potrzeba by było niedawnej aktywności wulkanicznej, która przeobraziłaby całą skorupę Wenus.

Takie nieprawdopodobne i wprowadzone ad hoc zdarzenie jest niepotrzebne w modelu elektrycznym. Powstająca kosmologia plazmowa i elektryczny wszechświat dostarczają mechanizmu, dzięki któremu skaliste planety, takie jak Wenus, są wyrzucane z rdzenia gwiazdy karłowatej lub gazowego giganta, podlegającym silnemu stresowi elektrycznemu i dynamicznemu. Świeżo narodzona planeta gwałtowanie rozładowuje się do rodzica lub nowego elektrycznego otoczenia. Wenus jest świeżo narodzoną planetą, której ciężka atmosfera wciąż rozprasza nabyte przed narodzinami ciepło. Jej skorupa nagrzewała się również elektrycznie podczas spotkań z plazmosferami innych planet oraz podczas wymiany energii orbitalnej w polu elektrycznym Słońca.

Z wielkim zainteresowaniem przyglądamy się zatem danym napływającym z sondy Wenus Express. Już na pierwszych fotografiach odnaleźliśmy potwierdzenia naszych przewidywań. 5 lutego 2005, wyjaśniając tajemniczy wir polarny na biegunie północnym Wenus, napisałem:

... powinniśmy spodziewać się dowodów na konfigurację skręconych par [prądów Birkelanda] na biegunach Wenus, jeżeli prąd jest dostatecznie silny a model jest poprawny.
Polarny dipol Wenus wykazuje dokładnie taką konfigurację, i ruch par prądów Birkelanda jak w eksperymentach z wyładowaniami plazmowymi. Obejmuje to otaczający spiralny wir.

Profesor Taylor napisał wcześniej o północnym wirze Wenus:

brak sensownych teorii, które można by przetestować, lub, w tym przypadku, brak jakiejkolwiek teorii, pozostawia nas pełnych wątpliwości wobec naszej zdolności do zrozumienia nawet najbardziej typowych zjawisk w cyrkulacji atmosferycznej planet.

Naukowcy nie mają zatem żadnego powodu, poza zachowaniem symetrii, aby spodziewać się podobnego wiru na biegunie południowym Wenus.

Źródło: ESA/INAF-IASF, Rome, Italy, praz Observatoire de Paris.

Naukowców misji zaintrygowała już ciemna wirowa struktura, dobrze widoczna na jednym ze zdjęć. Kompozytowy obraz z VIRTIS w fałszywych kolorach pokazywał po lewej dzienną stronę Wenus, a jasną po prawej, w skali 50 km na piksel. Strona dzienna jest kompozytem zrobionym przy użyciu filtra częstotliwości, i pokazuje głównie światło słoneczne, odbite od wierzchu chmur w dół do wysokości ok 65 km nad powierzchnią. Bardziej spektakularna strona nocna, pokazana w czerwonawych fałszywych kolorach, jest obrazem przepuszczonym przez filtr podczerwieni o długości fali 1,7 mikronów. Pokazuje głównie dynamiczne, spiralne struktury chmur w dolnej atmosferze, na wysokości około 55 km. Ciemniejsze regiony odpowiadają grubszym chmurom, natomiast jasne - cieńszym, pozwalającym na przedostawanie się spod spodu obserwowanego ciepła.

Powyższy diagram pokazuje główne charakterystyki dipola na biegunie północnym Wenus. Średnica pierścienia wynosi 5000 km. Źródło: F. W. Taylor. Obraz kompozytowy: W. Thornhill.

Zespół naukowy Venus Express powiedział, że pragną oni dowiedzieć się, jak te wiry pozostają stabilne i skąd biorą energię. Tu dochodzimy do sedna problemu, co napędza rotującą szybko górną atmosferę Venus. Tak więc przytaczam tutaj, z poszerzeniami, kilka z moich komentarzy z artykułu z 5 lutego 2005.

Wenus, co widać po jej kometarnej magnetosferze, ciągle silnie wyładowuje do plazmy słonecznej. Wzmocnione emisje podczerwone, widziane z dipola polarnego, biorą się z rozpraszania energii elektrycznej w górnej atmosferze Wenus. Polarny dipol ma zmienną prędkość rotacji, zmienia się również jego oś rotacji względem planety. Zarejestrowano, że potrafiła się ona przesunąć z bieguna o 500 km w ciągu jednego dnia, i równie szybko powrócić. Zmienna natura prądu docierającego do Wenus poprzez Słońce, oraz wicie się prądów Birkelanda wyjaśniają oba te zjawiska.

Szczególnie interesujące są widziane czasami liniowe włókna łączące przeciwne strony gorących plam. Taylor pisze:

Jest to zupełnie niemożliwe, nawet przy kompletnej samowoli, aby zacząć spekulować w dowolnym szczególe nad mechanizmem powodującym tak ciekawy efekt.

W elektrycznym wszechświecie odpowiedź jest prosta. Są to struktury widziane w symulacjach zachowania się dwóch zbliżających się prądów Birkelanda, gdzie plazma zostaje uwięziona w eliptycznym rdzeniu pomiędzy nimi.

Galaktyki spiralne są największymi przykładami wyładowania plazmowego we Wszechświecie. Dipol polarny na Wenus wykazuje taką samą morfologię jak wczesne stadia rozwoju galaktyki spiralnej, rozwijającej się z dwóch międzygalaktycznych prądów Birkelanda. Obejmuje to włókniste połączenia pomiędzy dwoma prądowymi gorącymi plamami, w sposób widoczny na Wenus. Niezmierna skalowalność plazmy zezwala na takie porównanie.


Raport konkluduje:

Bez odpowiedzi pozostaje jeszcze szereg kuszących pytań, dotyczących naszej osobliwej sąsiadki. W miarę jak technologia postępowała, opracowano instrumenty, mogące pobrać próbki z planety poprzez jej grubą pokrywę chmur.Można o tym myśleć, jak o misji powrotu do Zapomnianej Planety dodaje McCoy. Wracamy, aby znaleźć odpowiedzi, które są dziś dla Ziemi znacznie istotniejsze, niż 30 lat temu.
W szczególności, naukowcy chcą zrozumieć, jak Wenus stała się ofiarą efektu cieplarnianego. Wenus jest królową cieplarni. powiedział Dimitri Titow, naukowiec misji Venus Express. Na Ziemi atmosfera więzi niewiele ciepła, zapewniając wygodne warunki. Poranek na Ziemi byłby mroźnym zimnem, gdyby nie nasz własny efekt cieplarniany, dodający do średniej temperatury około 40°C. Na Wenus jednak dodaje ich kilkaset.
Nie chodzi tu po prostu o to, że nasza kapryśna siostra otrzymuje więcej energii od Słońca. Co prawda jest bliżej, ale różnica energii nie jest tak duża. W grę wchodzi coś innego, a oczywistym kandydatem jest dwutlenek węgla. Gruba atmosfera Wenus jest niemal w całości złożona z CO2, o którym wiadomo, że bardzo efektywnie więzi i utrzymuje ciepło ze Słońca. Dlatego do Ziemi zbliża się kryzys klimatyczny, jako, że powodowane przez człowieka emisje zbierają się w naszej atmosferze.

Komentarz: Jak wcześniej widzieliśmy, dwutlenek węgla jest niewystarczający do podniesienia temperatury Wenus do poziomu płynnego ołowiu. Argument ten nie może być użyty do sugerowania zbliżania się kryzysu klimatycznego na Ziemi. To Słońce, w swoich odpowiedziach na lokalne środowisko elektryczne galaktyki, kontroluje nasz klimat. W porównaniu z nim, aktywność człowieka na Ziemi jest zaniedbywalna.

Ale dlaczego Wenus ma tak dużo dwutlenku węgla? Odpowiedzią może być utrata wody w odległej przeszłości. powiedział Taylor. Na ziemi jest on absorbowany przez oceany, gdzie formuje węglanowe minerały i przez milenia staje się skałą. Proces ten został na Wenus wcześnie zatrzymany, gdy straciła ona swoje oceany. Innymi słowy to nie Wenus, ale Ziemia się zmieniła. Miliardy lat temu obie miały grubą atmosferę dwutlenku węgla, lecz dzięki naszym oceanom, straciliśmy go. Wenus - bez oceanów - go zachowała. Nie powinniśmy być zbytnio zadowoleni. mówi Taylor. W miarę, jak temperatura wzrasta, oceany mogą absorbować coraz mnij dwutlenku węgla. Wkrótce będą go absorbowały mniej, i w końcu mogą go zacząć oddawać. Będzie to miało bardzo poważny wpływ na naszą planetę.

Komentarz: Mamy tu założenie oparte na założeniu, konkludujące do wniosku, który jest kompletnie nieuzasadniony. Konwencjonalne teorie na temat obu planet są zupełnie spekulatywne. Z drugiej strony, zobaczmy Tytan - Kamień z Rozetty dla wczesnej Ziemi? dla przyjrzenia się niedawnej historii obu planet.

Kluczowa teoria, tłumacząca brak wody na Wenus - będąca do przetestowania przez Venus Express - koncentruje się na pomyśle, że górna atmosfera planety ładowana jest przez burze słoneczne. Bez pola magnetycznego, chroniącego Ziemię przed cząstkami słonecznymi, para wodna została utracona w przestrzeni kosmicznej. Oceany planety wyschły.

Komentarz: Odpowiedziałem na to pytanie (dlaczego Wenus nie ma dużo wody?) w Cassini - powrót do domu w czerwcu 2004:

Przy porównywaniu musimy zdawać sobie sprawę, że atmosfera Wenus jest ciągle poddawana elektrycznej aktywności wyładowań z powierzchni. Zwiększa to ilość dwutlenku węgla kosztem azotu i pary wodnej. Naukowcy myślą, że większość wody na Wenus rozłożyła się na wodór i tlen z czego wodór ulotnił się w przestrzeń. Ale jeśli tak, to gdzie się podział tlen? Cztery sondy Pioneer nie odnalazły go w atmosferze. Odpowiedzią jest, że połączył się z węglem, tworząc ciężką atmosferę z dwutlenku węgla. Proces, jaki przewiduję, wygląda następująco:
Wenus przypuszczalnie zaczynała z atmosferą podobną do Tytana i Ziemi, w której dominował azot, i było więcej wody. Sugeruje to, że Saturn posiada azot w głębszych warstwach. Lód w pierścieniach i księżycach Saturna, a także ogromne ilości wody na Ziemi wskazują również na wodę w Saturnie. Na powierzchni Wenus, molekuły azotu zostały przekształcone w dwutlenek węgla dzięki katalitycznej reakcji jądrowej, z obecnością rozgrzanego do czerwoności żelaza. Wybitny francuski chemik, Louis Kervran, odkrył tą zadziwiającą transformację, badając spawaczy zatrutych tlenkiem węgla. Tlenek węgla reaguje na gorącej powierzchni Wenus z parą wodną, tworząc dwutlenek węgla i wodór. Jest to dobrze znany przemysłowy proces. Wodór uciekł z Wenus. Proces ten wyjaśnia dziwaczne odkrycie, dokonane przez lądowniki, że koncentracja pary wodnej spadała wraz ze zmniejszającą się wysokością. Czysto chemiczne podejście do zagadki atmosfery Wenus nie wydaje się działać.

Znowu raport:

Tu pojawia się pytanie o chmury z kwasu siarkowego. Wyjaśnienie ich zabiera więcej czasu, chociaż znowu naukowcy wierzą, że mają odpowiedzi. Wenus jest prawdopodobnie wysoce wulkaniczna, i jest często dręczona wielkimi erupcjami, które uwalniają od atmosfery duże ilości materiału, z siarką jako kluczowym składnikiem. Wymieszana z innymi gazami, opada jako kwaśna mżawka.
Widzimy wulkany na Wenus dzięki zdjęciom radarowym, wysłanym przez poprzednie sondy. powiedział Taylor. Nie pokazują one jednak, czy wydobywa się z nich popiół, lub spływa lawa, więc nie wiemy, czy są aktywne. Niemniej jednak detektor podczerwieni na Venus Express pokaże takie rzeczy. Będziemy mogli rozpocząć poznawanie wenusjańskich wulkanów i wewnętrznej struktury planety. W końcu, jednak, dominującym zajęciem misji będzie galopujący efekt cieplarniany.

Komentarz: Większość wulkanów na Wenus to szramy elektryczne. To może być przyczyną, dla której radar orbitera Magellan nie zarejestrował wyraźnych wypływów lawy. Stały spadek poziomu dwutlenku siarki, zarejestrowany przez próbnik Pioneer na przestrzeni szeregu lat, mógł być spowodowany niedawną ogromną erupcją wulkaniczną. Ale możliwe jest również, że przy powierzchni Wenus ma miejsce prosta reakcja jądrowa, powodująca fuzję dwóch atomów tlenu w cząsteczce tlenu w atom siarki. Jest to proces zachodzący obecnie na Io. Tak czy inaczej, wulkany są efektem wyładowania elektrycznego, więc ich obecność nie będzie mogła służyć za rozstrzygające kryterium za lub przeciw elektrycznemu modelowi Wenus.

Misja Apollo miała ogromny wpływ na ludzi w latach 60-tych. powiedział Taylor. Po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć Ziemię z odległego kosmosu. Powinniście zobaczyć, jaka jest mała i skończona.
Teraz podobny wpływ na publiczną wyobraźnię powinna mieć Wenus. dodaje. Zamierzamy zobaczyć - graficznie - co się dzieje, gdy efekt cieplarniany wymknie się spod kontroli. Powinno to obchodzić wiele umysłów.

Komentarz: Trudno sobie wyobrazić, jakie dowody byłyby zaakceptowane do sfalsyfikowania wierzeń w konwencjonalną historię Układu Słonecznego, zamiast wejścia innego gwiezdnego karła do środowiska elektrycznego Słońca. Dobra teoria naukowa musi posiadać konkretne, sprawdzalne przewidywania. Tym lepiej, jeżeli twierdzenia te są niezwykłe. Prawie każda sonda jest wysyłana z obietnicami, że odkryje sekrety Układu Słonecznego. Jak dotąd astronomowie zawsze byli zaskoczeni swoimi odkryciami. Mgławicowa teoria Układu Słonecznego okazała się beznadziejnie nieprzewidująca. W tych warunkach naukowe i racjonalne podejście powinno skłonić do zakwestionowania założeń teorii i rozważenia alternatyw. Nie uczyniono tego. Wychodzi na to, że mamy do czynienia z irracjonalnymi wierzeniami. Jak biblijna egzegza, tekst pozostał nietknięty, lecz interpretację zmieniono tak, aby pasowała do nowych, niezgadzających się danych. A nie ma bardziej niezgodnych danych, niż wewnętrzne ciepło Wenus.

Wiara, że efekt cieplarniany odpowiada za wysoką temperaturę Wenus sprawia, że każdy wniosek będzie błędny. Wiara w bliźniaczość Wenus i Ziemi prowadzi do kontynuowania fikcyjnej historii obu planet. Obserwuję przebieg misji Venus Express, czekając na nowe dane, które zdmuchną dach cieplarni.


Wal Thornhill

Przetłumaczono z: Venus isn't our twin!

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński