czwartek, 10 kwietnia 2014

Nieposłuszny gaz


Gromada galaktyk RX J1532.9+3021 (RX J1532). Rentgen: fioletowy; obraz optyczny: żółty. @ Widmo rentgena: NASA/CXC/Stanford/J.Hlavacek-Larrondo et al, widmo optyczne: NASA/ESA/STScI/M.Postman & CLASH team

17 marca 2014

Astronomowie odnaleźli spore ilości nie słuchającego się zasad gazu, będącego wokół galaktyki eliptycznej w gromadzie galaktyk: jest on zbyt gorący, aby tworzyć gwiazdy.

Galaktyka eliptyczna musi być duża, ponieważ jest daleko, a jest daleko, gdyż ma duże przesunięcie ku czerwieni. Gaz wokół niej musi mieć porównywalną objętość. Teoretycy spodziewali się, że duża ilość gazu powinna się schładzać i zapadać w tryliony gwiazd. Ale tak nie jest. Jest to problem sypiący teoretykom po oczach piaskiem z wielu galaktyk.

Gaz musiał zostać ogrzany, a jedynym grawitacyjnym źródłem jest galaktyka. Ze względu na rozmiary, energia cieplna musi pochodzić z materii opadającej na czarną dziurę. Tym niemniej materia zapadająca się grawitacyjnie, nawet przy asyście zasilanych jądrowo gwiazd, nie jest w stanie nawet zbliżyć się do wytworzenia takich ilości ciepła. Co więcej, nie ma żadnych dowodów na opadający grawitacyjnie materiał. Zatem czarna dziura musi jechać na swoich własnych bateriach: gwałtownym wirowaniu lub mieć "ultra" masie.

co więcej, galaktyka posiada dżety. Ma również obszary "kawitacji" na ich końcach: fronty uderzeniowe muszą być rozpraszane i ogrzewać gaz. To skłania je do rozszerzania się, zamiast do zapadania (z powodu grawitacji!) - aczkolwiek dlaczego również same dżety się nie rozszerzają, będąc gorącym gazem w próżni, jest przemilczane.

Rozszerzający się obszar kawitacji znajduje się z boku, i musi oznaczać, że gaz się przemieścił, albo, że czarna dziura podlega "precesji" (bez wzmiankowania, że precesja wymaga zaburzenia czarnej dziury przez inne, znaczące źródło grawitacji - być może jakaś krypto - czarną dziurę).

Halton Arp, pomiędzy innymi, prezentował dowody obserwacyjne, że przesunięcie ku czerwieni nie musi oznaczać odległości. Rozważana gromada galaktyk nie musi się znajdować tak daleko - a zatem galaktyka eliptyczna nie musi być tak duża, a gorący gaz nie wymaga tak dużych ilości ciepła. Argumentował również, że gromady galaktyk często wykazują taki rozkład przesunięcia ku czerwieni, że galaktyka dominująca ma najmniejszy. Gdy przesunięcie jest interpretowane jako odległość, powoduje to geocentryczny artefakt, znany jako "palce boga", w którym elementy tworzące gromadę są rozstrzelone w radialne linie, wskazujące w kierunku Ziemi.

Arp interpretował przesunięcie ku czerwieni jako efekt pokoleń: galaktyki o większym przesunięciu zostały wystrzelone z dominujących. Dżety wskazują drogę wyrzutu.

Oczywiście Elektryczny Wszechświat nie zajmuje się "gorącym gazem". Każdy materiał o temperaturze milionów stopni nie jest gazem. Jeśli nie możesz wypowiedzieć słowa "plazma" i nie jesteś obeznany empirycznymi doświadczeniami, powinieneś wrócić do jaskini teoretyki, gdzie twoja ignorancja nie będzie powodem do wstydu.

"Kawitacja", to właściwie komórki plazmy, ograniczone warstwami podwójnymi. Plazma koncentruje się w tych warstwach podwójnych, powodując widoczne "powłoki" materiału. Warstwa podwójna może przyspieszyć plazmę, tak więc fale uderzeniowe nie muszą być powodowane przez odległą czarną dziurę. Na prądach Birkeladna mogą, ale nie muszą, tworzyć się plazmoidy (gwiazdy).

"Dżety" to również prądy Birkelanda, w których nośniki ładunków ("naładowane cząstki"), wraz z innymi atomami, molekułami i pyłem, spiralują w polu magnetycznym wzdłuż osi przepływu prądu. to daje charakterystykę skręconego, lub helikalnego dżetu. Prądy mają skłonności do tworzenia niestabilności, w których mogą powstawać "węzły", czyli plazmoidy.

Samo indukujące się pole magnetyczne otacza prąd i powstrzymuje ciśnienie gorącej plazmy wewnątrz niego. Prowadzi to do powstawania długich, wąskich włókien, które nie chcą zanikać, w przeciwieństwie do zwykłego gazu. Prąd elektryczny wciąż zasila dżety w energię, którą one wypromieniowują. W pewnym momencie, gdy moc spadnie poniżej wartości progowej, wokół komórki plazmowej kształtuje się warstwa podwójna ("kawitacja").

Ponieważ cała gromada napędzana jest elektrycznością, a nie grawitacją (nie potrzeba ciemnej materii!), dżety mogą zmieniać kierunek i produkować, jak tutaj, starsze, niewspóliniowe komórki. Alternatywnie, ponieważ dżet jest podobny do tunelu pioruna, może zygzakować. Kawitacja "nie w kierunku" może być po prostu węzłem na dżecie.

Mel Acheson

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/16/misbehaving-gas/

Akrecja czy ekspulsja?


Tak zwany dysk protoplanetarny wokół beta Pictoris. @ HST/NASA

14 marca 2014

Mówi się, że dyski protoplanetarne powstają przez akrecję wokół młodych gwiazd.

Niedawne oświadczenie prasowe z National Radio Astronomy Observatory raportuje o możliwości, jakoby wokół gwiazdy beta Pictoris dochodziło do zderzeń komet z dużymi planetami. Gwiazdę otacza chmura tlenku węgla (CO) oraz pyłu, co skłania astronomów do wiary, że są tam źródła grawitacji wystarczające do przyciągania kosmicznych śmieci (komet) oraz miału w pylisty gaz.

Zgodnie z Hipotezą Mgławicową, gdy gwiazda kondensuje się z pierwotnego materiału, pozostały pył i gaz, który nie został przez nią zaabsorbowany, kondensuje się dalej, ale tym razem w planety. Mówi się, że tak powstał nasz układ słoneczny, miliardy lat temu.

Krawędź dysku otaczającego Beta Pictoris okrąża gwiazdę w odległości około 14 miliardów kilometrów. To tam chilijski teleskop Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) odkrył dużą koncentracje tlenku węgla. Ponieważ wg nich światło ultrafioletowe z Beta Pictoris doprowadziłoby do zaniknięcia gazu w "ciągu około stulecia", pozostało skonkludować, że "coś" musi uzupełniać gaz w protoplanetarnym dysku (proplyd), w przeciwnym razie ten by zniknął. W grawitacyjnym punkcie widzenia współczesnej astronomii prowadzi to do zderzeń i ciepła.

Regiony formacji gwiazd są konwencjonalnie kojarzone ze światłem wysokiej częstotliwości pochodzącym ze stref aktywnych. "Kosmiczne jajka" emanują silnym ultrafioletem. Jednym z najbardziej ikonowych obrazów we współczesnej astronomii są tak zwane "Kolumny Stwarzania", w mgławicy Orzeł. Aczkolwiek większość proplydów znaleziono w Molekularnym Obłoku Oriona, oraz mgławicy Carina.

Teoria Elektrycznych Gwiazd rozwiązuje wiele zniekształconych opinii, które wyrastają z niezrozumienia roli plazmy i pól elektrycznych w kosmosie. Radialne emanacje z pierścieni wokół Beta Pictoris są raczej rezultatem prądów elektrycznych, niż aktywności kinetycznej (ogranego gazu).

Wyładowania elektryczne w plazmie mogą wytwarzać warstwy podwójne lub arkusze wokół osi prądu. Z jednej strony gromadzą się ładunki dodatnie, a z drugiej ujemne. Tworzy się pomiędzy nimi pole elektryczne, a jeśli prąd będzie dostatecznie silny, powłoka zacznie się jarzyć. Prądy elektryczne płyną wzdłuż arkuszy. W plazmie prąd płynie spiralnie we włóknach. Włókna przyciągają się nawzajem, ale zamiast się łączyć, spiralują wokół siebie stopniowo kurcząc się aż do osiągnięcia trybu łuku elektrycznego.

W ten właśnie sposób tworzą się gwiazdy. Jakkolwiek grawitacja odgrywa pewną małą rolę w gwiezdnej ewolucji, to jest daleko słabsza w porównaniu z polem elektrycznym i naładowanymi cząstkami. Koncentracja CO z Beta Pictoris nie jest rezultatem zderzeń zimnych komet. Jest ona spowodowana powszechnością występowania tlenu i węgla w mgławicach (oraz proplydach). Dyski otaczające gwiazdy nie powstają akrecję grawitacyjną, lecz przez elektromagnetyczne wyrzuty.

W Elektrycznym Wszechświecie należy spodziewać się gazu i pyłu (oraz planet) wokół gwiazd. Gwiazdy "rodzą elektrycznie" ze swoich naładowanych wnętrz. Skoro nie są one zasilane fuzją wodoru, lecz zewnętrznym prądem elektrycznym, to jeżeli gdziekolwiek ma w nich miejsce fuzja, jest to przypuszczalnie w pobliżu powierzchni. Nie ma super ściśniętego, niezwykle gorącego jądra, promieniującego z głębokości tysięcy kilometrów w głębi gwiazdy. Zamiast tego, ciężkie pierwiastki są syntezowane na powierzchni gwiazdy w wyładowaniach plazmowych, po czym zsączaja się do wnętrza gwiazdy jak deszcz metalu.

Z tego samego powodu, jako, że 90% światła z mgławic pochodzi ze zjonizowanego tlenu, nie dziwi fakt, że wokół dużych, jasnych gwiazd, jak Beta Pictoris, znajduje się dużo koncentracji tlenku węgla. Siły elektryczne, działające w gwiazdach, mogą przesunąć ich wewnętrzny, dodatni ładunek. Jeśli do tego dojdzie, ładunki dodatnie będą się odpychać, przyspieszając z wnętrza gwiazdy, co daje w rezultacie dysk wyrzutowy wokół gwiazdy, złożony z jej wewnętrznego materiału.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/13/accretion-or-expulsion/

piątek, 4 kwietnia 2014

Wyspowy Wszechświat


Trzy oddziałujące ze sobą galaktyki: NGC 7137 (po środku z lewej), NGC 7174 (po środku z prawej) oraz NGC 7176 (u dołu z prawej). @ NASA, ESA, oraz R. Sharples (University of Durham)

13 marca 2014

Galaktyczne pola magnetyczne odkryte zostały ponad 50 lat temu.

Astronomowie dalej zadają podstawowe pytania dotyczące galaktyk: co powoduje ich pola magnetyczne? Co daje tm polom ich kształt oraz siłę?

Badacze, używając ostatnich symulacji komputerowych, uważają, że znaleźli odpowiedź. Chłodny gaz opadający na galaktyki, eksplozje supernowych, narodziny nowych gwiazd oraz energia rotacji owych galaktyk powoduje powstawanie tych pól. Aczkolwiek, pominęli oni inne czynniki w swoich równaniach, jako że ich modele nie przewiduje pól obserwowanych w szeregu reprezentatywnych galaktyk spiralnych.

Jak naukowcy obserwują pozasłoneczne pola magnetyczne? George Ellery Hale jako pierwszy wyznaczył pola magnetyczne Słońca za pomocą "efektu Zeemana", lub zmian w pozycjach linii Fraunhofera w spektrogramach Słońca. Widmo optyczne pokazuje, jakie pierwiastki chemiczne znajdują się na Słońcu, jak również na innych gwiazdach. Dzięki rozłamaniu światła gwiazd na składowe, na podobieństwo pryzmatu, ciemne linie w specyficznych miejscach pokazują drogę do wyznaczenia pierwiastków tworzących te gwiazdy.

W przypadku obecności pola magnetycznego, linie widmowe pierwiastków przesuwają się. Te zmiany pozycji zwane są efektem Zeemana. Nie jest zaskakującym, że gwiazdy, a także galaktyki, otoczone są polem magnetycznym, niewytłumaczalnym dla osób patrzących w sposób konwencjonalny. Wiedza teoretyczna, z jakiej wychodzą, nie zawiera pojęcia elektryczności, która mogłaby powodować powstawanie magnetyzmu.

Zamiast tego dyskutuje się o "formacji gwiazd redukującej energię turbulencji", "wyrzutach gazu", oraz "jak szybko z losowego pola magnetycznego powstaje uporządkowane". Żadnego elektromagnetyzmu, żadnych pól elektrycznych, oraz żadnych efektów typu motor-generator.

Pola magnetyczne w kosmosie są łatwiejsze do wykrycia niż prądy elektryczne, zatem współcześni astronomowie sądzą, że są one "pierwotnymi" pozostałościami po Wielkim Wybuchu. Polegając na tej konkluzji, próbują wyjaśnić ukształtowanie się struktur Wszechświata.

Fakt, że poruszające się naładowane cząstki, stanowiące prąd elektryczny, wytwarzają pole magnetyczne, jest znany od czasów Michaela Faradaya. niestety, brak wiedzy często oznacza brak wizji. Jak stwierdzono poprzednio, poruszające się, naładowane cząstki tworzą prąd elektryczny, a ten jest utrzymywany w polu magnetycznym. Gdy więcej cząstek przyspiesza w tym samym kierunku, pole staje się silniejsze. Jest to dobrze znane inżynierom elektryczności, ale gdy to samo w kosmosie odnajdują astronomowie, mówią o "wiatrach" i "falach uderzeniowych".

Inną rzeczą, nie braną pod uwagę podczas prób wyjaśnienia struktur Wszechświata, jest fakt, że aby naładowane cząstki popłynęły, muszą one płynąć w obwodzie. Energetyczne zdarzenia nie mogą być wyjaśnione jedynie lokalnymi warunkami. Należy uwzględnić efekty całego obwodu. Z tego powodu, podczas, gdy powszechny punkt widzenia pozwala jedynie na istnienie "wysp" w przestrzeni kosmicznej, Elektryczny Wszechświat podkreśla połączenia w aktywnej elektrycznie "sieci transmisyjnej", złożonej z włókien prądów Birkelanda.

Włókna rozszerzają się i eksplodują, przyspieszając plazmę do niemal podświetlnych prędkości. Dżety z przeciwnych biegunów galaktyki kończą się energetycznymi chmurami, promieniującymi w rentgenie. Fenomen ten wynika z właściwości plazmy, nie z kinetyki gazów, grawitacji czy fizyki cząstek elementarnych. Astrofizycy widzą pola magnetyczne, ale nie kryjącą się za nimi elektryczność, są wiec na straconej pozycji w ich wyjaśnianiu.

Astronomowie sądzą, że galaktyki są chmurami wodoru i pyłu międzygalaktycznego, połączonych grawitacją, dopóki nie zapadną się w świecące ognie termonuklearne. Konwencjonalne środowisko proponuje również, aby większość galaktyk zawierała czarne dziury o niewiarygodnej gęstości. To owe "grawitacyjne punkty" mają pobudzać galaktyki do wirowania, wytwarzać rozciągające się na tysiące lat świetlnych dżety promieniujące w rentgenie i gamma, oraz "radiowe płaty", czasami większe od galaktyki macierzystej.

Elektryczny model kosmosu nie opiera się na założeniach, że galaktyki są chmurą skondensowanego, bezwładnego wodoru i drobin nie większych od molekuły. A zatem, czym są galaktyki?

W 1981, Hannes Alfvén powiedział, że galaktyki najbardziej przypominają jeden z wynalazków Michaela Faradaya, silnik jednobiegunowy. Jest on napędzany polem magnetycznym, indukowanym w kołowo przewodzącej płycie. Płyta umieszczana jest między biegunami elektromagnesu, co powoduje jej wirowanie z prędkością proporcjonalną do przepływającego prądu.

Galaktyki poruszają się wewnątrz włóknistego obwodu elektrycznego, w którym elektryczność płynie przez kosmos od jego początku do końca. Widzimy efekty tych pól elektromagnetycznych, które przenikają przestrzeń. Elektryczność organizuje się w masy plazmy, większe czasami od gromad galaktyk. Plazma ta składa się głównie z obojętnych atomów, jednak obecne są również wolne elektrony protony i inne naładowane cząstki.

Pierwotna energia elektryczna jest rzędy wielkości większa od grawitacji. "Sznury plazmy", zawierające prądy Birkelanda, przyciągają się nawzajem z siłą liniową względem odległości, zatem prądy Birkelanda są najpotężniejszymi długodystansowymi atraktorami we Wszechświecie. Płynące przez pyłową plazmę prądy elektryczne podtrzymują pola magnetyczne, wykrywane w gwiazdach i galaktykach.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/12/island-universes-3/

Gwiezdna kuźnia


Fragment mgławicy NGC 7538 w gwiazdozbiorze Cefeusza. @ ESA/Herschel/PACS/SPIRE

10 marca 2014

Czy gwiazdy rodzą się zimnej chmurze gazu i pyłu?

Kosmiczne Obserwatorium Herschela weszło na orbitę wokół punku LaGrange'a L2 w lipcu 2009, więc czułe instrumenty nie będą narażone na ciągłe nagrzewanie i ochładzanie, w przeciwieństwie do pobytu na orbicie okołoziemskiej. Ponieważ L2 jest "grawitacyjnie zbalansowany", daje to stabilny punkt obserwacyjny, wymagający jedynie małych, comiesięcznych korekcji w celu utrzymania się w nim. 2300 litrów helowego chłodziwa zostało przewidziane na co najwyżej 3 lata, począwszy od startu w maju 2009. Aczkolwiek ostrożne zarządzanie pozwoliło na przedłużenie misji do 29 kwietnia 2013.

Wg niedawnego ogłoszenia prasowego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), w NGC 7538 odkrytą tak zwaną "fabrykę gwiazd", wykazującą masywne protogwiazdy, nawet 40 razy większe od Słońca. Jakkolwiek te "gwiazdy" nie są widoczne dla teleskopów optycznych, gdyż promieniują w temperaturze -250°C i widać je tylko w podczerwieni. Na zdjęciu na górze fałszywe kolory odpowiadają kolejno trzem długościom fali: 70 mikronów (niebieski), 160 mikronów (zielony) oraz 250 mikronów (czerwony).

Jak sugeruje konwencjonalny model astrofizyczny, siły, dzięki którym powstają gwiazdy, związane są z grawitacyjnym zapadaniem się bardzo chłodnego gazu. Powszechny punkt widzenia przedstawia gwiazdy jako wiry kompresowanej materii, ogrzane do temperatury fuzji jedynie poprzez ciśnienie. Mówi się, że grawitacja łączy ze sobą chmury gazu i pyłu, znacznie rzadsze od kłębu dymu. Ośrodek międzygwiezdny ma zawierać zaledwie dziesięć atomów na metr sześcienny, więc chmury te są na prawdę rzadkie. Bez względu na swoją ulotną strukturę, chmury te łączą się, wciągając coraz więcej materii. Pre-gwiazdowa materia nie może się już dłużej opierać dośrodkowej sile grawitacji, i zapada się, aby zainicjować samo podtrzymujący się proces reakcji fuzyjnej.

I tu jest haczyk. Gaz i pył musi być niezmiernie zimny, w przeciwnym razie promieniowanie cieplne, generowane przez tarcie zapadania się, spowoduje rozwianie się chmury, zamiast ściśnięcia się w gwiazdę. Jak zimno ma zapobiegać ogrzewaniu się "gwiazdowego materiału", nie jest wyjaśnione. Jeśli coś jest zimne, ale potem jest ściśnięte do małej objętości, jego temperatura wzrośnie w porównaniu ze stanem początkowym. Wielu astronomów przyznaje, że ich teorie są wybrakowane, ale są najlepszymi, jakie mają.

Część otwartych pytań, dotyczących formowania się gwiazd, są ilustracjami problemów: Jak się kształtują masywne gwiazdy? Czy wewnętrzne promieniowanie może zatrzymać akrecję? Co powoduje formowanie się gromad gwiezdnych? Skąd się biorą obłoki molekularne? Czy molekuły są niezbędne? Jaką rolę w powstawaniu gwiazd pełnią turbulencje? Co powoduje tworzenie się gwiazd na skalę galaktyczną?

Jak stwierdzono wiele razy w poprzednich artykułach z serii Zdjęcie Dnia, teoria elektrycznych gwiazd wprowadza rozwiązanie do zagadek i konfuzji, tak często wyrażanych w czasopismach naukowych. Jak wspomniano w Wybuchających gwiazdach, fundamentalnym aspektem Wszechświata jest to, że jest on prawie całkowicie zbudowany z plazmy. Plazma reaguje na siły elektromagnetyczne, a nie jedynie grawitacyjne. Wstęgi gazu i pyłu, tak drogie astronomom, nie są elektrycznie obojętne, gdyż plazma tworzy warstwy podwójne, powodujące przepływ ładunku elektrycznego.

Naładowane cząstki w ruchu stanowią prąd elektryczny, który tworzy wstęgi plazmy w mgławicach. Prądom elektrycznym towarzyszą pola magnetyczne, otaczające włókna, i zanikające z prędkością 1/r względem odległości. Oznacza to, że włókna plazmy najprawdopodobniej najpotężniejszym długo dystansowymi atraktorami we Wszechświecie, przewodzącymi przez siebie naładowaną materię, zagarniając po drodze cząstki neutralne.

NGC 7538 wykazuje te włókniste struktury. Wzdłuż pasm ograniczonej elektromagnetycznie plazmy zachodzą skurcze Benneta, formujące plazmę w ściśnięte kawałki. W miarę, jak włókno staje się węższe, rośnie pole magnetyczne, kompresujące plazmę jeszcze bardziej. Efekt skurczu może doprowadzić do powstania plazmoidów wzdłuż włókna. A zatem, gwiazdy rodzą się w sposób elektryczny, jak koraliki na nitce.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/09/astral-forge/

czwartek, 3 kwietnia 2014

Światła Ziemi


Jarzące się światła nad Jeziorem Tagish w Kolumbii Brytyjskiej, Kanada. @ Jim Conacher.

28 lutego 2014

Uważa się, że świetliste kule ostrzegają przed trzęsieniami ziemi.

Od ponad wieku naoczni świadkowie twierdzą, że w wielu miejscach na świecie można zobaczyć latające kule światła. Zwane m. inn. "piorunami kulistymi", "kulistą elektrycznością" oraz "obłąkanymi myśliwcami" (ang. foo fighters), są opisywane jako niezwykle jasne, oraz o dziwnym charakterze.

Jeden ze świadków opisał, że Świetlista kula przebyła pokój, przeniknąwszy przez szybę zamkniętego okna, wleciała na metr w głąb pokoju, skręciła o 90 stopni, przeleciała wzdłuż ściany i zanikła w krótkim, głośnym wybuchu. Kula posiadała kolory fioletowo-niebieskie z odcieniem czerwonego. Obserwacja trwała trzy sekundy. Kula nie spowodowała zniszczeń wewnątrz ani na zewnątrz pokoju. Po eksplozji pozostał smród typowy dla wyładowań elektrycznych. Raporty podobnych zjawisk można znaleźć w dziesiątkach innych publikacji.

Oprócz kul światła obserwowano również "kolorowe smugi", "świecące chmury" oraz "promienne nieba". Aczkolwiek niekoniecznie wszelkie zjawiska świetlne na niebie muszą być związane z trzęsieniami ziemi, to zgodnie z niedawną publikacją w czasopiśmie Seismological Research Letters, za większość z nich może odpowiadać elektryczność.

Współautor publikacji, dr Friedemann Freund, jest dobrze znany z powiązań z teorią Elektrycznego Wszechświata. W Journal of Scientific Exploration, napisał on o swojej teorii o przewidywaniu trzęsień ziemi. Jego artykuł "Skały, które trzeszczą, iskrzą i świecą: dziwne zjawiska przez trzęsieniem ziemi" opisuje mechanizm, w którym ziemskie światła mogą być produkowane, gdy warstwy skał są ściskane przez ruchy skorupy ziemskiej: ...skały ogniowe i metamorficzne, stanowiące główną część ziemskiej litosfery, zawierają nośniki ładunków elektrycznych, przeoczone w przeszłości. Posiadają one niedobór elektronów walencyjnych, tzn. są dodatnimi dziurami. W normalnych warunkach drzemią, ale gdy się "przebudzą", skały zaczynają iskrzyć i świecić.

Freund szereg lat wcześniej przeprowadzał eksperymenty, które poprowadziły go do sformułowania jego idei. W 2003 wraz ze swoim asystentem obserwowali bloki czerwonego granitu, poddane ciśnieniu 1 500 ton. Gdy ciśnienie się zwiększało, czułe sensory wykrywały emisje promieniowania podczerwonego, a także powstawanie woltażu na powierzchni.

Większość skał działa jak izolator, zapobiegając przepływom ładunków elektrycznych. Aczkolwiek, pod dużym ciśnieniem, mogą one zmienić swoje właściwości i stać się półprzewodnikami. Konkluzje Freunda są takie, że przed trzęsieniem ziemi, ładunki dodatnie (tak zwane braki elektronów w sieci krystalicznej) przesuwają się ku powierzchni ściskanej skały, gdzie rekombinują, uwalniając promieniowanie podczerwone. To również powoduje wzrost napięcia elektrycznego na granitowych blokach.

Wraz z jego badaniami nad przewodnictwem elektrycznym różnych minerałów pod ciśnieniem, wraz ze współpracownikami skolekcjonował dane na temat występowania fenomenów świetlnych oraz ich powiązaniami z trzęsieniami ziemi o magnitudzie 5 lub większej. Dla przykładu, zdjęcie powyżej zostało zrobione kilka godzin przez trzęsieniem ziemi Cross Sound w lipcu 1973.

Jak stoi w ostatniej publikacji, gdy poddać warstwy odpowiednio dużemu naciskowi, uwalniane są ładunki elektryczne. W odpowiednich warunkach atmosferycznych ładunek elektryczny może być widoczny podczas wyładowania do atmosfery. Freund i jego współautorzy proponują, że to właśnie tworzy obserwowane fenomeny. Ponieważ wyładowania są widoczne godziny, a nawet dni przed trzęsieniem ziemi, mogą stanowić ważny krok na drodze do ich przewidywania.

Teoria Elektrycznego Wszechświata również rozważa wyładowania elektryczne poprzez ściśnięte warstwy ziemskiej litosfery. rosnący w ściskanych skałach ładunek może doprowadzić do nagłego rozładowania. A zatem, trzęsienia ziemi można rozpatrywać jako rodzaj podziemnego pioruna. Jeżeli tak jest, to zapewne fale sejsmiczne są grzmotem. W takim przypadku, wydaje się prawdopodobne, że większość energii uwalnianej podczas podczas trzęsienia ziemi nie podchodzi od łamania się i ruchu skał, lecz od uwolnienia energii elektrycznej wewnątrz matrycy skalnej.

Ziemskie światła są ostrzeżeniem, a trzęsienia ziemi skutkiem działania elektryczności, płynącej przez naszą planetę.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/02/28/earth-lights/

wtorek, 1 kwietnia 2014

Wybuchające gwiazdy


Złożony, szerokokątny obraz podczerwony, z SN 1572 (pozostałość po supernowej Tycho) u góry po lewej. Kolory niebieski i turkusowy oznaczają fale podczerwone o długości 3,4 do 4,6 mikronów, podczas gdy zielony i czerwony oznacza obiekty promieniujące w paśmie 12 i 22 mikronów. @ NASA/JPL-Caltech/WISE Team.

07 marca 2014

Fale uderzeniowe z eksplodujących gwiazd znowu są w mediach.

Zgodnie z niedawnym doniesieniem prasowym, była supernowa Tycho, SN 1572, doświadcza "odwrotnej fali uderzeniowej", powracającej po "odbiciu się" od gwiazdowego gazu i pyłu. Twierdzi się, że kombinacja impulsu wędrującego na zewnątrz z punktu wybuchu z prędkością 1300 razy większą od dźwięku (368 000 km/godz.), sparowana z falą powrotną, o prędkości 1000 razy większej od dźwiękowej (1 225 000 km/godz.), podgrzewa rozszerzający się gaz do punktu, w którym wydziela on promieniowanie o bardzo krótkiej fali, wysokoenergetyczne promienie rentgena.

Każdy artykuł z serii Zdjęcie Dnia traktujący o supernowych, dotyka problemu z ideą, jakoby fale uderzeniowe i efekty kinetyczne, były w ogólności odpowiedzialne za emisje promieni rentgena. Gorący gaz, gromy dźwiękowe, wiatr, turbulencje, fronty uderzeniowe, oraz inne efekty, powszechnie powszechnie akceptowane jako przyczyna, są niewystarczające, gdy chodzi o generowanie ciepła rzędu milionów stopni. Astrofizyk Hiroya Yamaguchi, członek zespołu studiującego widmo obiektu SN 1572, zaraportował, że elektrony poruszające się na zewnątrz paroksyzmu są podgrzewane przez wciąż nieznany proces.

Przeszłe obserwacje teleskopem Chandra wskazały na szereg charakterystyk, mogących dostarczyć wskazówek co do nieznanego procesu, peszącego badaczy. Fala powybuchowa, wyrzucona przez SN 1572, jest niezwykle energetycznymi elektronami. Rozszerzające się pole szczątków również ujawniło coś, co zaskoczyło zgodną społeczność naukową: "prążki rentgenowskie", nigdy wcześniej nie zaobserwowane.

Coś interesującego w ogłoszeniu prasowym zespołu Chandra, coś wskazującego na bardziej logiczny powód tych pasków i energetycznych elektronów, zostało określone jako ...pozostałości supernowej potrafią przyspieszać cząstki do energii setki razy większych, niż najpotężniejszy ziemski przyspieszacz cząstek − niemal dokładny cytat z postulatów teorii Elektrycznego Wszechświata. Niestety, ponieważ elektryczność nie jest częścią leksykonu astronomów, są oni skonfundowani przez ten proces, i wolą myśleć o nim w kategoriach "splątanego" lub "wzmacnianego" pola magnetycznego, spowodowanego efektem wybuchu.

Standardowa zasada fizyki mówi, że gaz podgrzany do milionów stopni, staje się plazmą, gdyż w tych temperaturach elektrony zostają oderwane od jąder. Elektrony, przyspieszone do wysokich prędkości, będą spiralować w polu magnetycznym i dawać promienie rentgena. Z tego samego powodu, protony i inne cząstki naładowane dodatnio, mogą otrzymywać napływy energii, napędzającej je w pole elektromagnetyczne Ziemi, gdzie nazywa się je "promieniowaniem kosmicznym".

Siły elektryczne napędzają naładowane cząstki do energii 1020 eV, lub większych. Eksperymenty laboratoryjne z akceleratorami cząstek to potwierdziły. Podobna energia fali uderzeniowej wymagałaby wybuchu supernowej, jakiego nigdy nie zaobserwowano. Zamiast ciepła i detonacji, brakującym, energetycznym komponentem w teoriach astrofizycznych jest warstwa podwójna.

Laureat Nagrody Nobla, Hannes Alfvén, opisał warstwę podwójną jako ...formację plazmową - w fizycznym znaczeniu tego słowa - chroniącą się przed otoczeniem. Jest to analogiczne do błony komórkowej, przez którą plazma - w biologicznym znaczeniu tego słowa - chroni się przed otoczeniem.

We wstępie do swojej książki, Kosmiczna Plazma, wypunktował on przykłady zachowania się plazmy w jego laboratorium, które zdawały się być ignorowane przez astronomów: Plazma wykazuje prążkowanie, warstwy podwójne, oraz cały asortyment oscylacji i niestabilności. Temperatura elektronów często okazuje się jeden lub dwa rzędy wielkości większa, niż temperatura gazu, z pośrednią temperaturą jonów.

Hannes Alfvén jest ojcem teorii Elektrycznego Wszechświata. Byłby zadowolony, widząc swoje teorie prowadzone naprzód w rzetelnych badaniach, nie bazujących na przestarzałych teoriach. Nawet za swego życia wskazywał, że pewne teorie się zestarzały. Zostawmy mu ostatnie słowa:

Dzisiejsza kosmiczna fizyka plazmy... są to pewne rozszerzenia placu zabaw teoretyków, którzy nigdy nie widzieli plazmy w laboratorium. Wielu z nich wciąż wierzy w formuły, co do których wykazaliśmy laboratoryjnie, że są błędne. Szereg podstawowych koncepcji, na których oparto teorie kosmicznej plazmy, są nie do zastosowania w warunkach panujących w kosmosie. Są one 'ogólnie akceptowane', przez większość teoretyków, są rozwijane przy pomocy najbardziej wyszukanych matematycznych; i tylko sama plazma pozostaje nieświadoma tego, jak piękne są owe teorie, i absolutnie odmawia podporządkowania się im...

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/07/stars-go-boom/

Skalna nauka


(Z lewej) petroglif typu pipeta, wyrzeźbiony w owalu, jak znaleziony na "Skale o trzech rzeźbionych ścianach. Fontanalba, Vallée Des Merveilles, Mercantour National Park, France. © Marinus Anthony Van Der Sluijs." (Z prawej) komputerowa symulacja stosu plazmowych toroidów, zaczynających ulegać ciśnieniu toroidów sąsiadujących. © Anthony Peratt

06 marca 2014

Rzeczy mogą być wyrzeźbione w kamieniu, a wciąż pozostawać mgliste.

Petroglify przychodzą bez podpisów. Wskazówki do ich zrozumienia znacznie częściej są przegapiane, niż odnajdowane. Poszukiwania sensu w sztuce naskalnej jest przedstawiane jak każda inna gałąź archeologii.

Zdjęcie powyżej jest częścią drugiego co do wielkości w Europie repozytorium petroglifów zaraz po Valcamonica (włochy). Ulokowane w Vallée des Merveilles (południowo wschodniej Francji), zawiera około 30 000 rzeźbień, pokrywających południowe i zachodnie zbocza Mount Bégo - szczytu, którego nazwa bazuje na indoeuropejskim słowie 'god' (pol. bóg). Autorytety proponują zgrubną datę aktywności naskalnej na 3000 lat p.n.e., bazując na istniejących narzędziach kultur agrarnych, ale przyznają, że nie sposób tego zgadnąć. Górna granica, wynosząca 8000 lat p.n.e., została wyznaczona na podstawie lodu lodowcowego w okolicy.

Przytłaczająca większość petroglifów w dolinie pasuje do wzorca pałeczki lub rogu, orzących wołów lub halabardy, z symbolicznymi konotacjami, które umykają współczesnym odwiedzającym. Obrazowość zdaje się być przesiąknięta symbolizmem religijnym, ale mniej niż 1% z nich przedstawia bezdyskusyjnie tematy kosmologiczne lub mitologiczne. Konkretnie, kilka z nich zdaje się być powiązane z niestabilnościami plazmowymi, które są z kolei związane ze sztuką naskalną, którą zajmuje się Anthony Peratt - kilka spiral i koncentrycznych kół, otoczonych promieniami 'słońc', lub kół, wydłużonych ręcznych narzędzi, z węzłami na różnych dystansach i zwieńczonych ptakiem, grupa zwana schodami do raju oraz ciekawa, abstrakcyjna konfiguracja, zreprodukowana powyżej.

Opisana przez parkowe autorytety jako prostokątny obszar o zaokrąglonych przydatkach albo z zamkniętymi przydatkami. Z wyjątkiem stałego prostokąta w środku, przydatki wykazują uderzające podobieństwo do kategorii petroglifów Peratta, zwanych zdublowaną pipetą. Pasuje to do układu w sekwencji intensywnej kolumny plazmowej, ulegającej skurczowi-z, w ktorej ułożone w stos plazmoidy pojawiają się jako spłaszczone pasy z jasnymi ogniskami po obu stronach:

Tam, gdzie stos toroidów zawiera zarówno sferoidy, jak i spłaszczone toroidy, promieniowanie optyczne jest najintensywniejsze tam, gdzie plazma jest najgęstsza, np. blisko krawędzi toroidów. To prowadzi do mniej znanych, ale wciąż powszechnych petroglifów, znanych jako "pipety"... Pipety pokazują... wszystkie mają symetryczne pary "oczu". Aczkolwiek, wiele petroglifów pokazuje jedynie obrys pipety, bez zaznaczania gorących punktów czy "oczu".

Aczkolwiek całkowita liczba połączonych plazmoidów wynosi typowo 9, często w danym czasie widać tylko kilka. Czy anonimowy artysta z Mount Bégo dołączył do danych archeologicznych spektakularny obraz czterech toroidów, świadectwo niezwykłej aktywności plazmowej w atmosferze ponad nim? Prawdopodobnie, ale to stwarza pytanie, dlaczego tak niewiele sztuki naskalnej w tym miejscu przypomina podobne zjawiska.

Przypuszczalnie było to miejsce pielgrzymek, gdzie ceremonie religijne łączyły się z ryciem petroglifów. Wiele popularnych tematów mogło wynikać z tradycji, przenoszonej z pokolenia na pokolenie, podczas gdy tylko czasem włączano do nich rzadkie, okazjonalne zjawiska na niebie. W rzeczy samej nie jest wcale niemożliwym, żeby dominujące motywy "rogów" i "halabard" powstały na podobieństwo intensywnych zórz polarnych, jednak pozostaje to czystym przypuszczeniem.

Poszukiwanie inspiracji dla petroglifów pozostaje domeną skalną. Gruntowne badania topologii, orientacji oraz geograficznej i chronologicznej dystrybucji indywidualnych form może doprowadzić do przełomu w naszym rozumieniu, jednak jest przed nami sporo pracy do wykonania. Jak na razie, najbardziej rozważnym podejściem jest zabezpieczania śladów przed zniszczeniem, oszacować każdą ze stron, osadzić je w ich własnym kontekście oraz zacieśnić dopasowania do hipotetycznej aktywności plazmowej w atmosferze, w przypadku braku innego dopasowania. Nie jest to nauka rakietowa (ang. rocket) - to nauka skalna (ang. rock).

Rens Van Der Sluijs

Książka Rens Van Der Sluijs: Traditional Cosmology: The Global Mythology of Cosmic Creation and Destruction

Mitopedia: http://mythopedia.info/

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/05/rock-science-2/