poniedziałek, 11 lipca 2016

Przyleganie kwazarów i galaktyk

Fakty historyczne:

W 1980 roku ukazała się książka Haltona Arpa pt Kwazary, przesunięcia ku czerwieni oraz kontrowersje, podsumowująca obserwacje autora, gdy pracował dla Caltech. Wspomniał w niej między innymi o przyleganiu kwazarów do galaktyk.

Wznowił i uzupełnił swoje poglądy w wydanej w 1998 roku książce Seeing Red. Potem, w 2003, opublikował Katalog Niezgodnych Przesunięć ku Czerwieni.

Konieczne jest dodanie, że obserwacje i publikacje Arpa wywołały dwie do dziś nie zamknięte debaty. Pierwsza dotyczy natury obserwowanych obiektów, a druga bojkotu Arpa przez środowisko astronomów.

Przeanalizujemy tu jedynie obserwacje i niektóre argumenty. Nie posuniemy się dalej.

Kilka przykładów przylegających kwazarów

Arp 220 jest niezwykle aktywną galaktyką, widoczną tutaj w promieniach rentgena. Wykazuje dwie osobliwości:

  1. Jest powiązana z inną galaktyką (oddziałuje).
  2. W jej centrum znajduje się niemal symetryczna para kwazarów.

Arp 220-1: Z = 0,018

Arp 220-2: Z = 0,09

Arp QSO-1: Z = 1,25

Arp QSO-2: Z = 1,25

Ta geometryczna symetria jest wystarczająco zaskakująca, ale symetria redsziftu jeszcze bardziej. Chociaż prawdopodobieństwo takiego ustawienia nie jest zerowe, to jednak jest bardzo małe.

Arp 220 był tematem szeregu prac:

  1. Arp 220: Chandra Observes Titanic Merger
  2. A Collision In The Heart Of A Galaxy

IC 1767. Źródło: Katalog niezgodnych redsziftów Haltona Arpa.

IC 1767 jest kolejnym przykładem symetrycznego przylegania dwóch radiokwazarów z galaktyką. Możemy również zauważyć niemal dokładną symetrię przesunięcia ku czerwieni.

NGC 4325. Źródło: Katalog niezgodnych redsziftów, Halton Arp.

Centralna galaktyka (obiekt 119) jest galaktyką Seyferta. Przylegają do niej dwa źródła promieni rentgena, obiekt 119 i pozbawiona czarnej dziury galaktyka (obiekt 268).

NGC 4325: Z = 0,07

Obiekt 268: Z = 0,136

Obiekt 119: Z = 0,334

Chociaż symetria redsziftu nie jest tu doskonała, to jednak jest całkiem dobra.

Galaktyka NGC 4325 oczami innych astronomów:

  1. Ewolucja kwazarów w galaktyki i jej implikacje dla narodzin i ewolucji materii.

Kwazary wokół galaktyki M 101. Źródło: Katalog niezgodnych redsziftów Haltona Arpa

W gromadzie Abell, główna galaktyka M 101 jest centrum symetrii szeregu przylegających kwazarów, posiadających również znamienną symetrię redsziftu, a większość z nich podlega numerycznemu prawu ustalonemu przez Karlssona.

z = 0,06 - 0,30 - 0,60 - 0,96 - 1,41 - 1,96 - 2,64 - 3,48 - etc.

Przeanalizujemy dokładniej te zależności w Kwantyzacji kwazarów.

Kontrowersje:

  1. To są artefakty!

    Nie! Zbyt wiele potwierdzających się obserwacji, uczynionych przez wielu astronomów (Arp, Burbidge, Karlsson, etc).

  2. No dobrze, więc jest to efekt selekcji!

    Oczywiście, że jest to efekt selekcji. Jednak w tym wypadku jest on doskonale usprawiedliwiony, ponieważ Arp, oraz inni, obserwowali przyleganie w układach o bardzo szczególnych charakterystykach.

  3. Przyznajmy więc, że to soczewkowanie grawitacyjne!

    Doskonały pomysł, przyjrzyjmy się mu bliżej.

Kilka widocznych anomalii w soczewkowaniu grawitacyjnym.

  1. Soczewka grawitacyjna G2237 0305 (Krzyż Einsteina).

    Deflektor: Z = 1,695

    Soczewka: Z = 0,0394

    Przyznamy, pomimo wyrażanych wszędzie wątpliwości, że istotnie jest to soczewka grawitacyjna. Deflektor (kwazar) znajduje się w środku, a jego odbicie ma formę czterolistnej koniczynki w centrum w kwazarze.

    Możemy zaobserwować, że wyraźna średnica tej soczewki jest trzy lub cztery rzędy wielkości większa niż średnica deflektora.

  2. Soczewka grawitacyjna Abell 2218 jest gromadą galaktyk, która swoją masą odbija oraz wzmacnia światło odległej galaktyki. Nie mamy powodów, aby wątpić w naturę tego zjawiska.

    Również tutaj widzimy, że średnica soczewki jest trzy do czterech rzędów wielkości większa od deflektora (gromady).

    Gdy obserwujemy soczewkowanie, zawsze widzimy ten sam stosunek średnicy.

Wnioski:

Przylegające obiekty nie mają żadnej z charakterystyk mogących wiązać je z soczewką grawitacyjną.

  1. Stosunek średnic jest zbyt duży.
  2. Obserwowane konfiguracje kwazarów nigdy nie mają kształtu luku lub okręgu. Pomyłka nie jest możliwa.
  3. Zauważmy, że Halton Arp zawsze odrzucał wątpliwe konfiguracje.
  4. Chociaż pewne konfiguracje mogą czasami odpowiadać soczewkom grawitacyjnym, wiele wyraźnie takich nie jest.

Hipotezy Arpa

  1. Przylegające kwazary są obiektami wystrzelonymi przez galaktyki rodzicielskie.
  2. Ich przesunięcie ku czerwieni jest powiązane z ich wiekiem.
  3. Redszift z czasem maleje, odpowiednio do odległości od rodzica.

Odnotujmy, że Halton Arp nie podał zadowalającego wytłumaczenia owych przesunięć ku czerwieni. Być może należy przywołać tu efekty kwantowe (Jacques Moret-Bailly).

Bibliografia


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: Alignments of Galaxies and Quasars

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

wtorek, 5 lipca 2016

Galaktyki i kwazary połączone mostami materii

Historyczne fakty:

W 1966 roku, Halton Arp opublikował Atlas Osobliwych Galaktyk.

Atlas zawiera 338 galaktyk, z których każda jest dziwniejsza od poprzedniej. Po lewej jest kilka zn ich. Oczywiście, w Atlasie nie ma wszystkich dziwnych galaktyk. A samo pojęcie normalności w stosunku do galaktyk jest mało precyzyjne. Powiedzmy, że dziwaczne galaktyki Arpa trudno zakwalifikować w Diagramie Klasyfikacji Galaktyk Edwina Powella Hubble'a.

Pierwszym przypadkiem jest aktywna galaktyka NGC 4319, wydająca się być bardzo blisko kwazara Mrk 205 (nie uwzględnionego w katalogu).

W 1970 roku wybuchła sławna kontrowersja co do realności połączenia pomiędzy galaktyką NGC 4319 a kwazarem Mrk 205, spowodowana zdjęciem angielskiego astronoma amatora, dobrze znanego pod imieniem D. Strange, używającego teleskopu 50 cm wyposażonego w kamerę CCD.

fotografia ukazała połączenie w postaci włókna, które zdawało się łączyć galaktykę z kwazarem. Jednakże przesunięcie ku czerwieni tych obiektów było niekompatybilne.

NGC 4319
Z = 0,006
Mrk 205
Z = 0,07

Bardziej niedawne zdjęcie, w wyższej rozdzielczości, wykonane przez HST, nie pokazuje tego mostu. Jednakże obróbka cyfrowa tej fotografii, wykonana przez różne osoby, potwierdza wynik otrzymane przez D. Strange.

Nie możemy więc przypisać tego zjawiska artefaktowi instrumentów, a ponieważ przetwarzanie cyfrowe jest inne dla różnych osób, nie możemy go również zwalić na samą obróbkę.

Więcej informacji znajduje się na stronie zadedykowanej NGC 4319.

Oto niektóre argumenty przeciwko istnieniu połączenia:

  1. Gdyby Mrk 205 był blisko NGC 4319, wówczas energia emitowana przez kwazar wzbudzałaby halo gazu w NGC 4319, i powinniśmy odnaleźć odpowiednie linie w analizie widmowej Mrk 205.

    Argument ten jest błędny z prostego powodu: Mrk 205 jest akretorem, więc włókno składa się z gazu wychodzącego z NGC 4319 i opadającego na Mrk 205, przez co gaz otacza kwazar i izoluje go niemal zupełnie od halo. Jedynym znaczącym zjawiskiem do zaobserwowania byłby efekt masera w gromadzącym się gazie w obecności emitowanego promieniowania (efekt kwantowy). I jest to dokładnie to, co się obserwuje, i co może wyjaśnić nie tylko niespójność przesunięcia ku czerwieni, ale również specyfikę analizy widmowej kwazara (efekt Creila proponowany przez Jacques Moret-Bailly).

  2. Absorpcja UV światła Mrk 205 przez halo galaktyki NGC 4319 dowodziłaby, że kwazar nie znajduje się wewnątrz halo NGC 4319.

    Nie ma dowodów aby stwierdzić, czy Mrk 205 znajduje się wewnątrz czy poza halo NGC 4319. W obu przypadkach, dla ziemskiego obserwatora, światło Mrk 205 będzie zniekształcone po przejściu przez całe halo lub jego część.

    Osłabienie światła Mrk 205. Źródło: J.N. Bahcall & al

    Dopóki nie wiemy, w jaki sposób światło jest zniekształcane, nie jesteśmy w stanie niczego wywnioskować. Jedyną metodą, aby to rozwiązać, byłoby powtórzenie, na konkretnych długościach fali, tego samego rodzaju pomiaru, który wykonał J.N. Bahcall & al, ale dla wszystkich trzech obiektów: galaktyki NGC 4319, mostu materii i kwazara Mrk 205. Z analizy wyników można by ostatecznie wyłonić rozwiązanie:

    1. Podobne zaburzenia wykazałyby, że Arp miał rację.
    2. Z drugiej strony, znaczący przeskok absorpcji pomiędzy obiektami definitywnie zaprzeczyłby tym twierdzeniom.

NGC 7603. Źródło nieznane

Kolejnym przykładem jest NGC 7603. Ta para oddziałujących galaktyk znajduje się w katalogu galaktyk osobliwych Haltona Arpa pod nazwą Arp 92.

Obie galaktyki nie mają ze sobą związku poza mostem materii, który zdaje się je łączyć.

Pierwsza z nich jest galaktyką spiralną o Z = 0,029.

Druga jest kwazarem o Z = 0,057.

Biorąc pod uwagę ich przesunięcia ku czerwieni, będące całkiem różne, ich oczywiste sąsiedztwo byłoby tylko zbiegiem okoliczności w ułożeniu wzdłuż osi patrzenia obserwatora.

NGC_7603 - Źródło: M. Lopez-Corredoira & Carlos M. Gutiérrez (astro_ph/0203466v227Mar2002)

Jednak całkiem niedawne obserwacje ujawniły obecność, wewnątrz mostu materii, dwóch kwazarów o absurdalnym przesunięciu ku czerwieni.

Obiekt 2: Z = 0,243

Obiekt 3: Z = 0,391

Most materii: Z = 0,03 (niezależenie od miejsc pomiaru)

Trudno jest twierdzić, że to ułożenie wszystkich tych obiektów jest przypadkowe. Prawdopodobieństwo takiego ułożenia jest rzędu 10-9.

Brak jest satysfakcjonującego wyjaśnienia tego zjawiska.

Po więcej informacji można się udać na dedykowaną stronę NGC 7603.

Kwintet Stefana. Źródło - NOAO.

Trzecim przykładem jest Kwintet Stefana (Arp 319). Jest to gromada pięciu galaktyk. Tabela poniżej przedstawia ich przesunięcia ku czerwieni.

GalaktykaPrzesunięcie (km/s)
NGC 73176646
NGC 7318A6663
NGC 7318B5749
NGC 73196710
NGC 7320791

Zauważamy na podstawie przesunięcia, że galaktyka NGC 7320 nie jest częścią gromady. Inne spostrzeżenia zdają się to potwierdzać:

  1. Jej kolor znacznie się różni od pozostałych galaktyk w gromadzie.
  2. W przeciwieństwie do pozostałych galaktyk, widać w niej aspekty granularności, zdające się wynikać z obecności mniej lub bardziej widocznych obiektów, resztek po supernowych, chmur plazmy, co wskazywałoby na jej bliskość.

Kwintet Stefana. Z lewej: HST. Pośrodku: Chandra (rentgen). Z prawej: Spitzer (podczerwień)

Jednak zaskakująca fotografia z HST, opublikowana przez NASA, rzuciła wątpliwość na założenie, że galaktyka ta nie należy do gromady.

  1. Istnieje most materii pomiędzy NGC 7318A+B a NGC 7319. Jest to normalne dla oddziałujących galaktyk o podobnym redszifcie.
  2. Jednakże istnieje również most materii pomiędzy NGC 7318A+B a NGC 7320. A to jest rażąco nienormalne.

Mosty te zdają się być materią przemieszczającą się pomiędzy galaktykami. Miejsca kolizji są jednocześnie żłobkami gwiazd.

W obu przypadkach mosty mają strukturę włókien. To potwierdza przepływ materii.

9 lipca 2000 roku Obserwatorium Chandra wykonało zdjęcie rentgenowskie Kwintetu Stefana. Strefy promieniowania rentgenowskiego odpowiadają mostom materii, widzianym w świetle widzialnym na zdjęciu z HST.

Pod koniec 2004 roku, Teleskop Kosmiczny Spitzer zaoferował nam zdjęcie Kwintetu Stefana w podczerwieni. Na nim również bardzo wyraźnie widać mosty materii, odpowiadające tym widocznym w świetle widzialnym i w promieniach rentgena. Bardzo trudno jest zatem dalej twierdzić, że galaktyka NGC 7320 nie należy do gromady Kwintetu Stefana.

Nienaturalne przesunięcie ku czerwieni oraz kolor NGC 7320 można wiązać z opadaniem plazmy na tą galaktykę, co w obecności emitowanego promieniowania prowadziłoby do efektów kwantowych (Efekt Masera).

Oto czwarty i ostatni przykład, który omówimy. 9 września 2004 roku opublikowano dokument napisany przez Pasquale Galianni, E. M. Burbidge, H. Arp, V. Junkkarinen, G. Burbidge oraz Stefano Zibetti, zatytułowany Odkrycie kwazara o wysokiej emisji przesuniętych ku czerwieni promieni rentgena bardzo blisko jądra NGC 7319. Artykuł dotyczył galaktyki NGC 7319, będącej w Kwitnecie Stefana.

NGC 7319. Źródło: Pasquale Galianni

Blisko centrum tej galaktyki i najwyraźniej przed nią, odkryto kwazar (wskazany strzałką na dole). Kwazar ten znajduje się na końcu dżetu materii, zdajacego się wychodzić z jądra galaktyki.

Redszift galaktyki: 0,022

Redszift kwazara: 2,114

Na zdjęciu poniżej mona również zauważyć, że kwazar wyraźnie oddziałuje z otaczającą go materią galaktyki.

Źródło: Jane C. Charlton (Penn State) et al., HST, ESA, NASA

Więcej informacji znajduje się na stronie New Culinary Recipe to Make a Quasar.

Wnioski

Wszystkie te obserwacje silnie wskazują, że niektóre aspekty przesunięcia ku czerwieni, uważane za kosmologiczne, nie mają źródła lub powiązania w rozszerzaniu się Wszechświata. Efekt Creila, zastosowany do kwazarów, może dać racjonalne i proste wytłumaczenie tego zjawiska.

Dokumenty:

"Catalogue of Discordant Redshift Associations" - Halton Arp (Redaktor : Apeiron).

Strona internetowa Haltona Arpa.

NGC 4319

  1. Hubble Heritage Supplemental NGC 4319 and Mrk 205 by Roger Knacke (Penn State Erie).
  2. NGC 4319 and MK 205 - Galaxies in Draco. An Example of the possible Quasar Red Shift Controversy.
  3. Galaxies and the Universe - Alternate Approaches and the Redshift Controversy (William C. Keel).

NGC 7603

  1. Anomalous redshift companion galaxies: NGC 7603 - N.A. Sharp.
  2. Strong spectral variability in NGC 7603 over 20 years - W. Kollatschny, K. Bischoff & M. Dietrich. (PDF file, 975 KB)
  3. Two emission line objects with z > 0.2 in the optical filament apparently connecting the Seyfert galaxy NGC 7603 to its companion - M. Lopez-Corredoira & Carlos M. Guttiérrez.
  4. The evolution of superbubbles and the detection of Lya in star-forming galaxies. - Guillermo Tenorio-Tagle, Sergey A. Silich, Daniel Kunth, Elena Terlevich and Roberto Terlevich
  5. Catalogue of "Peculiar Galaxies" - Halton Arp.
  6. The dedicated page of the Halton Arp site
  7. The Discovery of a High Redshift X-Ray Emitting QSO Very Close to the Nucleus of NGC 7319.

The double radio source 3C343.1: A galaxy-QSO pair with very different redshifts - H. Arp, E.M. & G. Burbidge.


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: Galaxies and Quasars linked by a bridge of matter

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

czwartek, 30 czerwca 2016

Kwazary i kwantyzacja przesunięcia ku czerwieni

W 1967, G. Burbidge, wraz z wieloma innymi, wykazał, że przesunięcia ku czerwieni kwazarów mają skwantowane wartości. Potwierdził to Halton Arp.

K. G. Karlsson odkrył prawo empiryczne, pokazane poniżej, rządzące tymi wartościami.

(1 + zi + 1) = 1,23 (1 + zi)

Z0,060,300,600,961,411,962,643,48

Źródło: G. Burbidge

Maksima krzywej rozkładu redsziftu, otrzymane przez G. Burbidge'a, wypadają blisko wartości obliczonych przez K. G. Karlssona.

W konsekwencji, kiedy Halton Arp podawał wartości przesunięcia ku czerwieni tych kwazarów, powiązanych z galaktyką, brał pod uwagę prawo Karlssona i robił poprawkę na ruch galaktyki macierzystej. Usunął tym samym nieodłączne zniekształcenie towarzyszące pomiarom układów obiektów.

Debata:

  1. To nic więcej, jak numerologia!

    Oczywiście, prawo Karlssona jest empiryczne. Należy jednak przypomnieć, że fizyka jest pełna praw ustalonych empirycznie, a dopracowanych dużo później.

  2. To są artefakty!

    Obserwacje te pochodzą od doświadczonych astronomów, bez wcześniejszych założeń. Arp, Burbidge czy Karlsson nie są jedynymi autorami tych stwierdzeń.

  3. To efekt selekcji!

    Tak, jest to efekt selekcji. Jednak selekcja ta jest usprawiedliwiona naturą obserwowanych kwazarów. Kwazary, które spełniają prawo K. G. Karlssona, mają lub mają mieć fizyczne i/lub historyczne powiązania z galaktykami rodzicielskimi (mosty materii, przyleganie). To również usprawiedliwia korekcje numeryczne przesunięcia ku czerwieni dokonanego przez Arpa. Korekty są brane przez niektórych za błędy, lecz są to tylko eliminacje zniekształceń obserwacji.

  4. To jest niezgodne z Wielkim Wybuchem!

    Kto zna wszystkie fizyczne prawa Wielkiego Wybuchu? Teoria Wielkiego Wybuchu to nie prawda objawiona. Pewnego dnia weźmiemy pod uwagę wszystkie obserwacje, również te, które nie pasują.

  5. Nowe obserwacje: §

    Nowsze obserwacje, na większej liczbie kwazarów, nie wykazują prawa Karlssona. W konsekwencji, byłoby logiczne uznać, iż był to jedynie artefakt spowodowany niedostateczną liczbą próbek. Tak uważa dzisiaj większość astrofizyków.

  6. Przyjrzyjmy się jednak bliżej:

    Kiedy Karlsson, Burbidge i inni czynili swoje obserwacje, dotyczyły one pierwszych odkrytych kwazarów, jednocześnie najjaśniejszych. Innymi słowy najbliższych naszemu Układowi Słonecznemu. I w nich odnaleźli okresowość.

    Dalsze obserwacje niczego nie wykazały. Dlaczego?

    Z prostej przyczyny, ponieważ dalsze kwazary, nawet, jeśli podlegają prawu Karlssona, to podlegają również, nie zapominajmy, kosmologicznemu przesunięciu ku czerwieni.

    Biorąc pod uwagę stan naszej techniki, nie jesteśmy w stanie odróżnić tych dwóch efektów. Tym samym nie można kwestionować dobrej woli wszystkich obserwatorów. Można zatem przypuszczać, że gdybyśmy umieli określać odległość do kwazara bez pomocy redsziftu, odnaleźlibyśmy prawo Karlssona we wszystkich zakątkach Wszechświata.

Dokumentacja:

  1. Za:

    http://www.wbabin.net/physics/tdm26.pdf. - T. De Mees.
    Supercompressed states of material and quasars - Karim A. Khaidarov.
    The distribution of redshifts in new samples of QSOs - G. Burbidge & W.M. Napier.
    How Non-Velocity Redshifts in Galaxies Depend on Epoch of Creation - Halton Arp.
    New Light on Redshift Periodicities - H. Arp
    Quasar redshifts and nearby galaxies - K.G. Karlsson

  2. Przeciw:

    http://www.datasync.com/~rsf1/qso-rsa.htm - Robert S. Fritzius.
    http://www.tls-tautenburg.de/research/meus/active_galaxies/VPM.html


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: Quasars and Quantization of Redshifts

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

środa, 29 czerwca 2016

Kwantyzacja przesunięcia ku czerwieni w gromadach galaktyk

Historyczne fakty:

  1. W latach 70-tych, W. G. Tifft odkrył, że przesunięcie ku czerwieni (redszift) w gromadach galaktyk jest skwantowany.
  2. W latach 90-tych, dwaj angielscy astronomowie, B.N.G. Guthrie oraz W.M. Napier potwierdzili obserwacje W.G. Tiffta.
  3. Kosmologowie omawiali te wyniki bezskutecznie, aż pomimo istnienia faktów, po prostu je zignorowali.

Obserwacje:

  1. Jest to analiza kombinatoryczna i statystyczna. Interwał redsziftu pomiędzy dwiema galaktykami w gromadzie mierzony był dla wszystkich galaktyk w gromadzie (w tym przypadku - w lokalnej supergromadzie).
  2. Redszift występował w charakterystycznych odstępach 37,2 do 37,7 km/s.
  3. Zauważamy, że okres ten rzędu H/2! (Dziwne, bardzo)

Harmonika, lub sub-harmonika?

Jeżeli w lokalnej supergromadzie przesunięcie ku czerwieni występuje z systematycznym interwałem 37,2 do 37,7 km/s, w innych gromadach obserwujemy interwał 72 km/s.

Nikt nie posiada satysfakcjonującego wyjaśnienia.
Teoria Wielkiego Wybuchu nic o tym nie mówi.
Alternatywne teorie również.

Czy powinniśmy przewrócić stronę?

Źródła:

Źródło: NED

  1. B.N.G. Guthrie & W.M. Napier:
    The Virgo Cluster as a test for Quantization of extragalactic redshifts.
    Redshift periodicity in the local supercluster.
    Evidence for redshift periodicity in nearby field galaxies.
  2. W.G. Tifft:
    The William Tifft Blog.
    Scientific Association for the Study of Time in Physics and Cosmology
    Global redshift periodicities and variability.
    Global redshift periodicities and periodicity structure.
    Statistical procedure and the significance of periodicities in double-galaxy redshifts.
  3. Inni:
    On the structure of spacetime and matter as obtained from the Planck scale by period doubling in three and four dimensions (Możliwe wyjaśnienie Ari Letho).


Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: Quantization of Redshifts in Galaxy Clusters

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

wtorek, 28 czerwca 2016

NGC 7603 i dziwne kwazary

Ta para oddziałujących galaktyk występuje w katalogu galaktyk osobliwych Haltona Arpa pod nazwą Arp 92. Obie galaktyki nie mają ze sobą nic wspólnego, poza mostem materii, który zdaje się je łączyć.

  1. Pierwsza jest galaktyką spiralną o z = 0,029.
  2. Druga byłaby kwazarem o z = 0,057.
  3. Ich przesunięcia ku czerwieni, będąc zupełnie różne, wskazują, że ich oczywista bliskość byłaby przypadkowym ułożeniem w osi z obserwatorem.

Istnieje jednak szereg

Źródło: M. Lopez-Corredoira & Carlos M. Gutiérrez (astro_ph/0203466v227Mar2002)

Jednakże, pewne niedawne obserwacje ujawniły obecność, w głównej osi mostu materii, kolejnych dwóch obiektów (kwazarów) o absurdalnym przesunięciu ku czerwieni.

  • Obiekt 2: z = 0,243.
  • Obiekt 3: z = 0,391.
  • Most materii: z = 0,03 (cokolwiek jest strefą pomiaru).

Bardzo ciężko nazwać to szczególne ułożenie obiektów przypadkiem.

Nie można wykluczyć hipotezy o wystrzeliwaniu tych kwazarów przez galaktyki rodzicielskie. Wówczas potrzebne byłoby wyjaśnienie nienaturalnych przesunięć ku czerwieni, obserwowanych w grupie obiektów.

Przypomnijmy, że Halton Arp zaproponował, że owe nienaturalne przesunięcia oznaczają młode obiekty (dopiero co powstałe). Wraz z wiekiem nabierały one przesunięcia ku czerwieni zgodnego ze swoim środowiskiem. Pozwala nam to wyeliminować argument, często przytaczany przeciwko Arpowi, mianowicie, że powinniśmy obserwować wariacje przesunięć w mostach materii.

Hipotezy:

  1. Obiekt 1 jest galaktyką oddziałującą z NGC 7603.
  2. Most materii składa się z gwiazd, pyłu i gazu, podlegającym oddziaływaniu grawitacyjnemu obu galaktyk.
  3. Obiekty 2 i 3 są pęczniejącymi bąblami zjonizowanego gazu, pozostałymi po wybuchach gwiazd (supernowych).

Bąbel gazu rozszerza się gwałtownie, dajmy na to 5000 km/s. Światło wysłane z frontowej części bąbla jest przesunięte ku fioletowi, podczas gdy to wysłane z przeciwnej strony, ku czerwieni. Linia widmowa, wyemitowana w czerwieni, na przykład Hα (6563Å), jest w istocie podzielona na pół (Il. 1).

Co więcej, jeżeli bąbel znajduje się w kosmologicznej odległości, wówczas dzięki jego rozszerzaniu możemy odnaleźć linię widmową w świetle widzialnym (wysłaną z frontu) lub w podczerwieni (wysłaną z tyłu). Wykrycie i zidentyfikowanie takich bliźniaczych linii widmowych eliminowałoby jakiekolwiek wątpliwości co do natury i odległości bąbla.

Il. 1. Rozszerzający się bąbel wodoru bez chmury pyłowej na drodze wzroku.

Niemniej jednak, i to jest znacznie bardziej prawdopodobne, na drodze do obserwatora światło napotka chmurę gazu lub pyłu (il. 2). Linie wyemitowane z frontu bąbla zostaną w większości lub całkowicie zaabsorbowane. Z kolei światło podczerwone, wyemitowane przez tył bąbla, jest mniej absorbowane. Miara odległości jest wówczas kompletnie gmatwana przez tempo jego ekspansji.

Il. 2. Rozszerzający się bąbel wodoru oraz chmura pyłu lub gazu na linii wzroku.

Obiekcje:
Powinno się wykryć charakterystyczne linie absorpcyjne pyłu, a nie wykryto.
Odpowiedź:

Zarzut ten, wystosowany do nas przez samego Haltona Arpa, jest bardzo solidny. Jednak nie jest już taki gdy zauważymy, że w przypadku supernowej pył może, poprzez efekt kompresji, uformować powłokę z gradientem ciśnienia prędkości powierzchni bąbla gazowego.

Ten gradient ciśnienia skojarzony jest z ułożonymi obok siebie liniami absorpcyjnymi. Należy oczywiście dodać do tego efekt turbulencji. W sumie, daje to bardzo szeroki filtr.

Brak wariacji przesunięcia ku czerwieni w moście materii, zarzucany Arpowi jako argument do odrzucenia jego pomysłu, jest wiec wyjaśniony. Pomysł, że przesunięcie to pochodzi z młodych obiektów jest całkowicie potwierdzony. Jest ewidentne, że z czasem efekt ten będzie malał ze względu na rozpraszanie się bąbla pyłu. Przesunięcie ku czerwieni przyjmie normalne wartości.

Dokumenty do konsultacji:

  1. Anomalous redshift companion galaxies: NGC 7603 - N.A. Sharp.
  2. Strong spectral variability in NGC 7603 over 20 years - W. Kollatschny, K. Bischoff & M. Dietrich.
  3. Two emission line objects with z > 0.2 in the optical filament apparently connecting the Seyfert galaxy NGC 7603 to its companion. M. Lopez-Corredoira & Carlos M. Guttiérrez.
  4. The evolution of superbubbles and the detection of Lya in star-forming galaxies. - Guillermo Tenorio-Tagle, Sergey A. Silich, Daniel Kunth, Elena Terlevich and Roberto Terlevich - arXiv:astro-ph/9905324 v1 25 May 1999.
  5. § 10/05/2014 studum na temat przesunięcia ku czerwieni kilku typowych kwazarów, w tym NGC 7603: Expanding space, quasars and St. Augustine’s fireworks. O. I. Chashchina & Z. K. Silagadze - arXiv:1409.1708v1 [gr-qc]. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że w końcu niektórzy naukowcy skupili się na tych kontrowersyjnych kwestiach.

Inne dokumenty:

  1. Katalog Galaktyk Osobliwych Haltona Arpa.
  2. Strona z witryny Arpa.
  3. Kość w przesunięciu ku czerwieni (NGC 4319 & Mark 205).

Autor: Bernard Lempel

Przetłumaczono z: NGC 7603 and Strange Quasars

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

niedziela, 26 czerwca 2016

Anthony Peratt, część 3 - człowiek-patyk na kamieniu

Fizyk plazmowy Anthony Peratt spotyka Elektryczny Wszechświat

Część 3: człowiek-patyk na kamieniu

Dowody, gromadzone z całego świata, obficie wykazały, że intensywna aktywność elektryczna ponad ziemskimi obserwatorami stała się tematem zbiorowych dążeń do zapisania tych zjawisk na kamieniu. Szczególnie nieodpartym przykładem jest motyw formy naskalnej nazwany człowiek-patyk.

Na ilustracji powyżej, dobrze udokumentowana forma wyładowania elektrycznego z laboratorium (dwie grafiki z lewej u góry) porównano z uderzająco podobnymi rytami naskalnymi z różnych miejsc świata.

Ryty człowieka patyka powyżej pochodzą z pracy Anthony Peratta z 2003 w Transactions on Plasma Science Instytutu Inżynierii Elektrycznej i Elektronicznej (ang. IEEE). Peratt bez ogródek wyraził swoje wnioski: Są to reprodukcje zjawisk plazmowych w kosmosie.

Oczywiście większość autorytetów w dziedzinie sztuki naskalnej, szczególnie tymi zainteresowanymi źródłami wśród pierwotnych Amerykanów, argumentuje, że obecne niebieskie zjawiska odzwierciedlają jedynie rysunki Słońca, Księżyca i gwiazd. Niezależnie, większość badaczy twierdzi, że globalny wzór nie istnieje. Mówią nam raczej, że antyczni artyści uwieczniali na kamieniach subiektywne projekcje otrzymywane podczas szamańskich transów. Badania Peratta mówią coś przeciwnego – najbardziej fundamentalne wzory sztuki naskalnej występują globalnie. Poprzez ogromną pracę, najwyraźniej zabierającą czasami, według Peratta, całe życie, artyści rzeźbili na kamieniu widziane przez siebie wyładowania elektryczne na niebie.

Człowiek patyk na Hawaii

Konfiguracja człowieka-patyka pojawia się wtedy, gdy dysk, lub torus wokół liniowej kolumny wyładowania zniekształca się pd wpływem pola magnetycznego, indukowanego silnym prądem elektrycznym. Z punktu widzenia obserwatora, krawędzie górnego dysku mogą się wznosić, wyglądając jak ramiona, a krawędzie dolnego torusa – opadać, wyglądając jak nogi. Kryjący się za tym kształt klepsydry, w wieloma subtelnościami w wariacjach, nie tylko występuje na całym świecie, ale jest również jedną z najbardziej fundamentalnych form, występujących w wysokoenergetycznych wyładowaniach elektrycznych w laboratorium.

Aby w pełni zobaczyć ewolucję wyładowania elektrycznego, należy sobie wyobrazić trójwymiarowo pierwsze dwie grafiki. Ilustracje te przedstawiają strukturę półprzezroczystego wyładowania plazmy, którego reprezentacja w trójwymiarze nie jest bezpośrednio przeniesiona na kamień. Kluczowe jest to, że obracanie struktury wzdłuż jej osi nie zmieni dla obserwatora jej podstawowej formy.

Nasze uproszczenie dynamicznej geometrii pokazuje niewielkie wariacje skierowanymi w górę a skierowanymi w dół komponentami, co odpowiada obserwacjom w laboratorium jak i sztuce naskalnej. Górny puchar na szampana wynika ze zniekształcenia krawędzi dysku idących w górę. Podczas zaginania dolnego dysku, jego krzywizna przerwana jest zakończenie, co rozciąga go na zewnątrz, dają kształt spłaszczonego dzwonka.

Wszystkie przedstawione tu dzieła naskalne odpowiadają intensywnym wyładowaniom elektrycznym. W tym przypadku, wizualizacja modelowego wyładowania uwzględnia obecność dwóch symetrycznych kropek lub kółek jako ślad półprzezroczystego torusa, obserwowanego z boku. Należy jednak brać pod uwagę wiele innych szczegółów takiego wyładowania, jako, że zaginanie się krawędzi dysków może mieć nieskończenie wiele form.

Piktogram z Kayenta

Jeżeli wnioski Peratta są poprawne, to tysiące lat temu nasze niebo było pełne aktywności elektrycznej. Konsekwencje takiej możliwości wpływają bezpośrednio na zrozumienie korzeni kulturalnych świata. Co wpłynęło na zapisy zrobione przez pierwsze cywilizacje? Jakie jest powiązanie z początkami światowej mitologii, narodzinami pierwszych religii, albo masowym inwestowaniem środków w megalityczne konstrukcje?

Zarówno artyści skalni jak i kreatorzy mitów mieli w umysłach prawdziwe niebezpieczeństwo. Artyści naskalni zarejestrowali, a kreatorzy mitów zinterpretowali elektryczne zjawiska na niebie, podczas których wyładowania plazmy przechodziły przez dyskretne fazy, niektóre o niebiańskim pięknie, inne brutalne i przerażające.

Główna sprawa dotyczy powiązań pomiędzy widocznie różnymi motywami sztuki naskalnej. Na przykład, czy istnieje połączenie pomiędzy rozważanym na początku serii piktogramem z Kayenta a globalnie występującym człowiekiem-patykiem, oraz dlaczego występowanie kształt z Kayenta występuje o wiele rzadziej? Peratt uważa, że istnieje dobry powód. Piktogram z Kayenta przedstawia krytyczny moment tuż przed zapadnięciem się tej złożonej formy w prostszą formę człowieka-patyka. Promieniowanie synchrotronowe, poprzedzające tą przemianę, byłoby śmiertelne, czyniąc tą formę niemal niemożliwą do zarejestrowania, będąc na odsłoniętej przestrzeni.


Autor: David Talbott

David Talbott jest fundatorem i dyrektorem Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project). Jego książka Mit Saturna (1980) pomogła zainspirować innych, którzy obecnie dołączyli do tego wspólnego projektu. W 1996 jego praca była tematem filmu dokumentalnego Pamiętając Koniec Świata kanadyjskiego filmowca Ben Ged Low. Jest wraz z australijskim fizykiem Wallacem Thornhillem autorem dwóch książek – Pioruny Bogów i Elektryczny Wszechświat. Trzy epizody serii dokumentalnych filmów pełnometrażowych, Symbole Obcego Nieba są pomiędzy najpopularniejszymi prezentacjami kanału Projektu Pioruny na YouTube. Aktualnie publikuje serię Rozprawy na temat Obcego Nieba.

Przetłumaczono z: Anthony Peratt 3: Stickman on Stone

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

sobota, 25 czerwca 2016

Fizyk plazmowy, Anthony Peratt - część 2 - kręgosłup nieba

Fizyk plazmowy, Anthony Peratt, spotyka Elektryczny Wszechświat

David Talbott

Część 2 - kręgosłup nieba

Wydarzenia, które doprowadziły do zniszczenia kariery fizyka plazmowego, Tony'ego Peratta, mają dla nas unikalny przekaz. W ciągu całego życia, odkrywając wyzwania dla ortodoksji w nauce, nie widziałem czegoś podobnego. A widziałem wiele.

Historię tę należy opowiedzieć, gdyż jej udział w kończącej się kulminacyjnej pracy Peratta wciąż skrywa głębokie oszustwo – przykrywkę, mającą ukryć błądzenie nauki.

Krytyczna chwila nastąpiła wraz z ogłoszeniem seminarium naszej grupy w Portland, Oregon, 22-24 września 2000. Podjęliśmy decyzję o zaproszeniu wielu innowacyjnych naukowców. I to zadziałało, kulminując się w ogłoszeniu o rozszerzonym naukowym poszukiwaniu.

Seminarium - Nasz Brutalny Układ Słoneczny

Data: 22-24 września 2000

Portland, Oregon

Pilne uaktualnienie, dotyczące naszego seminarium i pewnych ekscytujących dodatków do naszej listy mówców: kosmolog plazmowy Anthony Peratt, astronom Halton Arp, astronom Tom Van Flandern i geolog Robert Schoch. Ci, oraz inni dodatkowi mówcy nadadzą naszemu spotkaniu znacznie szerszego rozgłosu, niż pierwotnie sądziliśmy.

I wtedy się zaczęło. Wpierw jeden, a potem drugi i trzeci mówca informował nas, że nie może przybyć. Z wymienionej wyżej listy zniknął tylko jeden: Tom Van Flandern. Zadzwoniłem do Toma, z którym miałem szczęście poznać się na naszej wcześniejszej konferencji w 1994. Poinformował mnie on, że mówcy, którzy zrezygnowali, wszyscy byli zastraszani przez człowieka, którego nazwiemy Trollem Rezydentem, z którego słów jasno wynikało, że osobiście gwarantuje on zniszczenie ich kariery w razie przybycia.

Tom i ja uzgodniliśmy, że niezależnie podzwonimy po wycofanych mówcach i wyjaśnimy im sytuację. Wciąż dobrze pamiętam te rozmowy i było jasne, że każda z zaproszonych osób na prawdę chciała przyjechać. Jedyną przeszkodą był głęboki niepokój wywołany groźbami Trolla Rezydenta.

Jak się okazało, nasze rozmowy były wystarczające, aby przekonać wszystkich mówców do przybycia. A wydarzenie to w niezwykły sposób okazało się dla nas punktem zwrotnym.

W poniedziałek, zaraz po seminarium, zwołaliśmy prywatne spotkanie mówców. Pomieszczenie wypełniała inspiracja i rozum czystego, otwartego przed nami potencjału. Na spotkaniu, emerytowany stronom Halton Arp, wiodący autorytet w temacie osobliwych galaktyk, jednoznacznie oznajmił mi swoje wrażenia: W Twojej prezentacji poruszyło mnie najbardziej to, że patrząc w miniony kosmos, widzimy rodzaje formacji, które opisałeś na minionej Ziemi.

Jedną z firm archetypowych, którą omawiałem, jest symbol Łańcucha Strzałek, motyw nierozerwalnie związany z innym archetypem, Drabiną do Nieba. Najpopularniejsza wersja opowieści głosi, że wielki wojownik strzelał strzałami w niebo, trafiając każdą w tył poprzedniej, tworząc drabinę lub schody do kraju bogów.

Szybko stało się dla mnie jasne, że szczeble drabiny najlepiej tłumaczą ułożone w stos torusy. Zauważyłem również, że same torusy pojawiają się poza splotem włókien, sięgając w górę wzdłuż osi, jeszcze przed podziałem na stos toroidów. Nie miałem jednak żadnego adekwatnego wytłumaczenia oczu maski u podstawy zjawiska. Na górze znajduje się kilka dzieł naskalnych z Ameryki Południowej, implikujących sekwencję ewolucji.

Wydaje się, że ta rewelacja zatrzymała Peratta w swoich torach. To jest ewolucja niestabilności plazmowej w laboratorium! zawołał. Gdy tylko dotarł do domu, poprosił mnie o przysłanie obrazów sztuki naskalnej. I tak zaczęła się seria wymian pomiędzy nami, w ramach której dawałem mu obrazy sztuki naskalnej, dotyczące ewoluujących formacji na antycznym niebie.

Ta właśnie wymiana doprowadziła bezpośrednio do historii opisanej w poprzedniej części. Z początku wysłałem Tony'emu tylko piktogram z Kayenta (z prawej u góry), i od tego momentu, jak mi powtarzał, wiedział, że jego życie się zmieniło. Nie można zaprzeczyć formacjom wyrytym w kamieniu. powiedział. dokładna odpowiedniość do ewolucji wyładowania w laboratorium była definitywna i nie dopuszczała innej interpretacji.

Peratt napisał:

Wiele petroglifów, najwyraźniej wyrytych szereg stuleci temu, ma swoje odpowiedniki w wyładowaniach lub niestabilnościach plazmy, czasem z dokładnością jeden do jednego lub co do ogólnych podstaw. Bardziej uderzające jest to, że obrazy utrwalone na skale odpowiadają tylko eksperymentom z niezwykłym zagęszczeniem energii, nie obserwuje się innych rodzajów czy morfologii. Dośrodkowy wzrost wzdłuż osi z rozwijaniem się do góry zewnętrznych krawędzi rzeźbionej linii i przejściem do krawędziowych splotów, zjawisko zaobserwowane w radiografach intensywnych wyładowań elektrycznych, nie mogło być znane prehistorycznym ludziom, chyba, że widzieli to na niebie.

Wpływ ruchu Elektrycznego Wszechświata (jeszcze zanim zdobył on oficjalną nazwę) był transformujący. Peratt bardzo szybko podpisał kontrakt wspierający te działania, wszystko w celu udokumentowania światowej sztuki naskalnej i powiązania jej z intensywnymi formami plazmy, widzianymi zarówno w laboratorium, jak i na niebie.

Przez szereg lat, przy pomocy szeregu asystentów i współpracowników, Peratt, używając GPS, zapisał pole widzenia starożytnych artystów w tysiącach lokacji rysunków naskalnych. Przedstawiając te dane na komputerowej mapie topograficznej, mógł obliczyć, gdzie w ziemskiej plazmosferze (magnetosferze) występowały poszczególne formy. Prace Peratta, konsekwentnie przeglądane, były potem publikowane przez szereg lat, od 2004 do 2009, czasami przy współautorstwie naszych własnych ludzi, emerytowanego profesora inżynierii energetycznej Donalda Scotta i lingwisty Rens'a van der Sluijs'a.

Jako, że miałem wiele okazji do refleksji, zobaczyłem siebie zadziwionego intelektualnym ruchem, który eksplodował pod wpływem wkładu Peratta, licząc sobie obecnie dziesiątki tysięcy ludzi, chcących wiedzieć więcej. Często zastanawiałem się co by było, gdyby pojedynczy Inkwizytor (Troll Rezydent) odniósł sukces w zamknięciu naszego seminarium we wrześniu 2000. Herosem tej historii jest bez wątpienia nasz dobry przyjaciel i krytyk, emerytowany astronom Tom Van Flandern.


Autor: David Talbott

David Talbott jest fundatorem i dyrektorem Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project). Jego książka Mit Saturna (1980) pomogła zainspirować innych, którzy obecnie dołączyli do tego wspólnego projektu. W 1996 jego praca była tematem filmu dokumentalnego Pamiętając Koniec Świata kanadyjskiego filmowca Ben Ged Low. Jest wraz z australijskim fizykiem Wallacem Thornhillem autorem dwóch książek – Pioruny Bogów i Elektryczny Wszechświat. Trzy epizody serii dokumentalnych filmów pełnometrażowych, Symbole Obcego Nieba są pomiędzy najpopularniejszymi prezentacjami kanału Projektu Pioruny na YouTube. Aktualnie publikuje serię Rozprawy na temat Obcego Nieba.

Przetłumaczono z: Anthony Peratt Part 2: Backbone of the Sky

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński